Secrets of London
[2.10.1972] Czy jeszcze kiedyś będzie jak dawniej? | Olivia, Tristan - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+---- Dział: Dziurawy Kocioł (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=44)
+---- Wątek: [2.10.1972] Czy jeszcze kiedyś będzie jak dawniej? | Olivia, Tristan (/showthread.php?tid=5511)



[2.10.1972] Czy jeszcze kiedyś będzie jak dawniej? | Olivia, Tristan - Olivia Quirke - 17.12.2025

2 października 1972

Nie bardzo miała ochotę wychodzić gdziekolwiek, ale wiedziała doskonale, że razem z Tristanem nie mają wyjścia. Nie mogli się wiecznie chować, mieli swoje życie i swoje zadania, swoje zobowiązania. A skoro zaczynali wracać do względnej normalności... To mogli też spróbować wyjść do ludzi. Wiedziała, że Tristanowi nie przyjdzie to łatwo, jej również - ale musieli spróbować.
- Tylko na chwilę - powiedziała cicho, zaciskając palce na przedramieniu mężczyzny. Uśmiechnęła się nerwowo, bo i dla niej nie było to takie proste. Upewniała się co i rusz, że jej rodzicom nic nie groziło, ale jednocześnie czuła, że dziczeje bez ludzi. Nie chciała cofać tego progresu, którego dokonała przez minione lato. - To też dobra okazja do tego, żeby się rozejrzeć i ocenić skalę zniszczeń.
Od przyjaciół wiedziała, że Pokątna powoli była odbudowywana, sklepy na nowo się otwierały, a ludzie próbowali żyć tak, jak kiedyś. Było to jednak niemożliwe - dużo osób, szczególnie pochodzenia mugolskiego, wciąż oglądało się za siebie. Może było za wcześnie na takie wyjścia? Ale jednocześnie Quirke chciała po prostu usłyszeć głos innych ludzi, zobaczyć obce twarze, oby uśmiechnięte. Posłuchać, o czym rozmawiają inni. A nie siedzieć tylko w 4 ścianach jednego z mieszkań Moodych.

Jednocześnie nie chciała zostawiać Tristana samego. Wierzyła, że był najbezpieczniejszy u jej boku. Dlatego wyciągnęła go z mieszkania i zaprosiła do Kotła. Słyszała, że mają na spróbowanie nowego grzańca. Uznała, że to chyba najlepszy moment i powód, żeby wyjść z Tristanem do ludzi.


RE: [2.10.1972] Czy jeszcze kiedyś będzie jak dawniej? | Olivia, Tristan - Tristan Ward - 17.12.2025

Wychodzenie do ludzi, łatwe nie było. Za każdym razem musisz się oglądać, czy nikt Cię nie śledzi. Czy nie nastąpi niespodziewany atak. Nie mogli jednak siedzieć ciągle w zamknięciu. Jeżeli nie razem, Tristan mając w sobie więcej odwagi i zwalczywszy w sobie traumę ognia, czując się fizycznie znacznie lepiej, opuścił raz czy dwa mieszkanie w celu zrobienia zakupów żywnościowych i przede wszystkim, zdobycia mugolskiej prasy. Mieli z Olivią rozejrzeć się za nowym lokum dla siebie. Takim, własnym. Jak wymarzony dom na obrzeżach miasta. Gdzie mogliby żyć w spokoju i jednocześnie pracować. Starał się nie znikać na długo. Nie chcąc, aby Olivia się martwiła, wychodził gdy spała lub jej nie było. Teleportacja była zbawieniem. Dzięki temu szybko udawało mu się załatwić to co potrzebował.

Słysząc propozycję o wspólnym wyjściu, spojrzał na nią zaskoczony, ale też rozumiał powód takiej decyzji. Skinął głową w zgodzie. Nie bywał na Pokątnej od ataków. Ubrawszy się do wyjścia, w kurtkę, szalik i czapkę, zabrawszy ze sobą różdżkę, dokumenty i pieniądze, opuścił z Olivią mieszkanie i razem udali do Dziurawego Kotła.

Na miejscu, Ward rozejrzał się czujnie, instynktownie niczym auror. Jakby oceniał otoczenie, czy faktycznie są bezpieczni. Czy przebywający tutaj mieszkańcy, nie są za bardzo podejrzani. To mógł być przecież każdy. Ryzykował pojawianiem się w dzielnicach magicznych. Lecz Dziurawy Kocioł, był na tyłach łącznikiem świata dwóch społeczności.

Zamówienie grzańca pozostawił Olivii. Towarzysząc jej przy ladzie barowej. Przy okazji, znalazł wolny stolik pod ścianą. Gdy ukochana dokonała zamówienia, pokazał jej upatrzony kącik, czy chciałaby tutaj usiąść wypić, czy wolałaby pozostać przy barze?






RE: [2.10.1972] Czy jeszcze kiedyś będzie jak dawniej? | Olivia, Tristan - Olivia Quirke - 15.02.2026

Grzaniec grzańcem, ale oni mieli do załatwienia wiele innych spraw. Wiedziała, że Tristan wychodził z mieszkania, bo przecież jedzenie nie mogło magicznie się pojawiać w lodówce. Podobnie jak prasa, którą przeglądali znacznie częściej, niż chciałaby to przyznać. Szukała nie tylko kontaktów do agentów nieruchomości, ale także czytała wszelkie doniesienia z niemagicznego świata. Czasem nie mogła się nadziwić, że mugolom przy współpracy z czarodziejami tak łatwo przychodziło tuszowanie tak wielkich katastrof, jak Spalona Noc. Pisali o pożarach, wybuchu gazu, anomalii w związku z silnym wiatrem i popiołem, który został zwiany z jednej z "fabryk" - trzeba przyznać, że mieli fantazję. Ona sama nigdy by na to nie wpadła: w takich chwilach doceniała osoby, pracujące w Ministerstwie. Ciekawiło ją, czyj to był pomysł. Musieli się przecież znać na mugolskim świecie, a może to mugolski minister zaproponował takie rozwiązanie?
- Tak, chętnie spróbujemy - drgnęła, gdy głos kelnerki wyrwał ją z rozmyślań. Posłała jej szczery, chociaż nieco oszczędny uśmiech. Zerknęła jeszcze na Tristana, który zajął miejsce przy stole, a przez myśl przemknęło jej, jakie miała szczęście, że zgodził się zajść do Kotła. Bardzo pragnęła powrotu do normalności, chociaż wiedziała, że to będzie ciężkie: jeżeli nie niemożliwe do zrealizowania.

Gdy otrzymała dwa duże kubki parującego napoju, kiwnęła na podziękowanie głową, zapłaciła i ruszyła do stolika. Nie chciała pić przy barze, te czasy już dawno minęły. Teraz była kimś zupełnie innym - momenty, w których waliła szoty ognistej z barmanami minęły i nie wrócą.
- Denerwujesz się oglądaniem domu? - zagadnęła, stawiając kufle na stoliku. Dopiero później usiadła i otoczyła kufel dłońmi. Przyjemne ciepło rozlało się po jej skórze, a zapach cynamonu i goździków miło drażnił nos. - Swoją drogą dziwne, że tak wcześnie testują grzańce, prawda?


RE: [2.10.1972] Czy jeszcze kiedyś będzie jak dawniej? | Olivia, Tristan - Tristan Ward - 27.03.2026

Tristan bardzo poważnie podszedł do sprawy szukania dla nich miejsca zamieszkania. Przeglądając wiele ofert dostępnych na rynku nieruchomości. Szukał na tablicach ogłoszeń oraz w mugolskich urzędach. Im szybciej znajdą własny dach nad głową, tym bardziej mogliby zwolnić mieszkanie dla kogoś innego w potrzebie. Jednocześnie Ward spoglądał na oferty pracy w mugolskich stronach. Cokolwiek by znalazł, z jego wadą mowy mógłby nie zostać zatrudniony.

Jako miejsce spokojnego wypicia grzańca, wygrał stolik wskazany przez Tristana. Zajęli go, kiedy Olivia złożyła zamówienie i otrzymała je od razu. Czekając aż do niego dołączy, rozglądał się jeszcze po lokalu obserwacyjnie, jakby był na służbie aurorskiej. Wrócił spojrzeniem, gdy zapytała o stres na oglądanie nowego domu. Jego stres, nerwy bardziej dotyczyły miejsc magicznych, w obawie, że gdzieś może być śmierciożerca w cywilu i ich obserwować. W odpowiedzi, pokręcił głową, że nie jest zestresowany, czy nerwowy. To był inny lęk.

Przysunął do siebie kufel, czując się nieco lepiej, kiedy obok miał Olivię. Ukochaną, siedzącą tuż obok, że nie musiał martwić o jej bezpieczeństwo. Mogąc w każdej chwili zareagować, gdyby coś się znów miało wydarzyć.

Kolejne jej słowa, znów przywróciły go do rzeczywistości. Spojrzał na nią, a następnie na zawartość kufla.

"- Może w ten sposób chcą klientom poprawić nastrój? Przybliżyć okres świąt Yule? Albo, testują nowy przepis, aby mieć czas na zebranie zapasu składników?"
Odpowiedział w języku migowym, zastanawiając także nad tematem grzańca w październiku. Przypuszczeń może być o wiele więcej, niż to co wymienił.