![]() |
|
[7.10.1972] Licytacja | Bal maskowy - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Wokół Magicznych Dzielnic (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=118) +--- Wątek: [7.10.1972] Licytacja | Bal maskowy (/showthread.php?tid=5521) |
[7.10.1972] Licytacja | Bal maskowy - Mirabella Plunkett - 19.12.2025 Na parkiecie przy scenie zaroiło się od ludzi. Nie każdy chciał licytować, lecz duża część z zaproszonych gości chciała zobaczyć, co takiego ród Lestrange miał do zaproponowania - w końcu o ich skarbcu krążyły legendy. Zaproszeni byli ciekawi, co zostanie wystawione na licytację i czy warto będzie wydać swoje ciężko zarobione pieniądze: szczególnie, że według słów prowadzącego, pieniądze miały trafić do potrzebujących. Kim byli ci potrzebujący? Czy byli czystej krwi? Czy może wyjątkowo nie będą patrzeć na to, komu pomagają? Ta kwestia została zgrabnie przemilczana. Mężczyzna, który zapraszał do aukcji, odszedł, nie dało się go złapać, by z nim porozmawiać. Wtopił się w tłum. Zasady licytacji
Wątek zostanie otworzony 28 grudnia i będziecie wtedy mogli licytować zgodnie z zasadami umieszczonymi wyżej. O otwarciu wątku poinformuję na discordzie na stołku nauczycieli.
RE: [7.10.1972] Licytacja | Bal maskowy - Mirabella Plunkett - 28.12.2025 Mężczyzna, stojący przy stoliku, uniósł różdżkę. Przyłożył ją do szyi i odchrząknął, skupiając na sobie uwagę niewielkiego tłumku. - Proszę wziąć numerek i zająć miejsca, zaczynami licytację - powiedział donośnym, acz łagodnym głosem. Pierwsza skrzyneczka, jedna z wielu leżących na stoliku pokrytym karmazynowym aksamitem, uniosła się w powietrze i otworzyła bezgłośnie. Następnie z jej wnętrza wynurzył się grzebień. Wykonany był z ciemnego drewna, a jego bogate zdobienia były misternie wykonane - przedstawiały delikatne, malutkie kwiatki. Mężczyzna uśmiechnął się lekko, gdy wśród tłumu przeszedł szmer zdziwienia. - Grzebień, który macie państwo przed sobą, należał do Maty Hari. I chociaż wszyscy wiemy, że jej działalność szpiegowska w świecie mugolskim nie została udowodniona, tak nasz świat ma pewne podejrzenia co do jej tożsamości, działalności i... pochodzenia. Potoczył wzrokiem po zgromadzonych, nieznacznie przekrzywiając głowę. - I chociaż mugole wciąż nie są pewni, czy mieli przed sobą największą szpieżkę wszechczasów, tak nasz świat doskonale wie, że nie była to zwykła tancerka. Jednym z dowodów jest właśnie ten grzebień, który pozwala na zmianę fryzury, a także długości i koloru włosów. Cena wywoławcza: 35 galeonów. Oficjalnie licytacja zostaje otwarta. Pamiętajcie proszę o zasadach, znajdujących się w 1 poście (zostały lekko zmodyfikowane o to, ile przedmiotów możecie wylicytować podczas całej aukcji). Niech każdy pod swoim postem fabularnym napisze, który numerek przy pomocy którego będzie przebijał oferty wybrał.
Przedmiotem licytacji jest: Grzebień kameleona (3/3) (Magiczny grzebień, który po użyciu nie tylko zmienia fryzurę użytkownika, ale także może zmienić długość i kolor włosów. Po godzinie fryzura wraca do normalności. Pozwala na trzy użycia, a następnie ulega zepsuciu i należy go naprawić (przewaga Renowacja).) Macie czas do 1.01.2026, do godziny 18:00 RE: [7.10.1972] Licytacja | Bal maskowy - Laurent Prewett - 29.12.2025 Przypatrując się wszystkim atrakcjom, jakie ten bal miał do zaoferowania, licytacja była jedną z tych, jakich pominąć nie mógł. Powoli skierował się do sali, do której byli zapraszani goście i chociaż chciał zagaić osobę odpowiedzialną za organizację to ta szybko umknęła gdzieś dalej. Może to i lepiej? Kiedy wspominał niektóre takie wydarzenia, to potem potrafiły być słane przeciągłe spojrzenia z wymalowanym na twarzach "na pewno ktoś dostał w łapę parę galeonów". Bezsensem było przecież kierowanie się myślą, że maska zapewni jakąkolwiek anonimowość. Pooglądał nieco wystawę, zaciekawiony, co zostanie przygotowane - bo szykowano parę niespodzianek. To, co dało się odkopać w zasobach Lestrange zwabiło tutaj zapewne niejednego konesera. Albo i ciekawskich, którzy nawet nie zamierzali niczego kupować. Laurent chciał przetracić trochę pieniędzy - do tego, że te potrafiły być wspaniałą zabawą i relaksujące, przekonała go skutecznie Olivia. I wcale nie musiały być przy tym duże. Tutaj nie miał co prawda kompanii swojej przyjaciółki, ale za to obejrzał się nieco na zbierające się osobistości i poszukiwał również wzrokiem samej Victorii, ciekaw, czy się zjawi. Czy w ogóle ktoś z Lestrange mógł brać udział w tej licytacji? Z jednej strony, tak sobie pomyślał, mogłoby zostać to uznane za próbę przekrętu, z drugiej - rodzina Lestrange była duża... ach... co za różnica zresztą. Tak długo, jak te pieniądze zostaną przelane i poświęcone czemuś lepszemu, niż ta obrzydliwa wojna - było dobrze. Spojrzał na biuletyn informacyjny, by się zapoznać z tutejszymi zasadami licytacji. To, że chciał przeznaczyć pieniądze na coś dobrego, nie znaczyło jeszcze, że zrobiłby to... tak po prostu. To jest coś, co przychodziło mu nadmiernie ciężko - wydawanie pieniędzy. Pozbywanie się złota i klejnotów. Miał potrzebę gromadzenia ich, najchętniej ubierałby się w nie i... zresztą - widać to było po jego stroju i biżuterii. Może i była subtelna, by nie przytłaczać jego nimfiej urody, ale oszczędności na szlachetnych kamieniach czy próbie złota stwierdzić nie można było. Więc? Pieniądze. Jedna z wielu słabości. Zależało mu więc na tym, żeby kupić coś, co chociaż komuś bliskiemu by się przydało, albo... ładnie by wyglądało na wystawie w domu. Może nowym domu? Może... Zajął swoje miejsce, założył nogę na nogę i spojrzał na piękny grzebień, który został wyciągnięty jako pierwszy. Rękodzielnicza sztuka o ciekawych właściwościach. Niekoniecznie dla niego. RE: [7.10.1972] Licytacja | Bal maskowy - Ceolsige Burke - 31.12.2025 Ceolsige zdecydowanym ruchem prowadzi Anthony'ego bliżej sceny. – Skoro już los, lub też twoja kolekcjonerska żyłka, rzucił nas w objęcia hazardu, zróbmy to chociaż z odpowiedniej perspektywy – powiedziała, a jej głos, choć cichy, przebił się przez gwar rozmów z krystaliczną czystością. – Przyjrzyjmy się tym precjozom z bliska. Nie wypada kupować kota w worku, nawet jeśli worek jest z aksamitu i sygnowany herbem Lestrange. Nie czekając na protesty, których zresztą się nie spodziewała, ujęła ramię Shafiq'a nieco pewniej. Nie ciągnęła go, lecz raczej sugerowała kierunek z tą specyficzną, nienachalną stanowczością, którą wyrobiła sobie latami nawigowania między różnego rodzaju zgromadzeniami ludzi. Sunęła przez tłum z gracją, wykorzystując każdą lukę, która pojawiała się w morzu falujących sukien i szat. Rozdawała przy tym uśmiechy – oszczędne, uprzejme, lecz pozbawione ciepła, stanowiące jedynie walutę potrzebną do utorowania sobie drogi. Pióra jej maski drgały delikatnie przy każdym skręcie głowy, upodabniając ją jeszcze bardziej do czujnego ptaka wypatrującego okazji. Gdy znaleźli się wystarczająco blisko, by dostrzec detale wystawionego przedmiotu. Nie w samym pierwszym rzędzie, który uznała za zbyt ostentacyjny. Tuż obok pojawiła się obsługa. Niemal niewidoczna, stanowiąca prawie tylko wyłącznie tło. Imponujące pochwaliła w myślach to jak służba przemykała zręcznie pomiędzy gośćmi. Ceolsige z wrodzoną elegancją wyciągnęła dłoń po oferowany przedmiot. – Dziękuję – rzuciła krótko, a jej ton był lśniący i gładki jak tafla szkła. Spojrzała na fantazyjną tabliczkę w swojej dłoni. Numer trzynaście. Kącik jej ust drgnął w wyrazie niemego rozbawienia. Dla wielu pechowa, dla mieszkanki Śmiertelnego Nokturnu po prostu kolejna liczba w rachunku zysków i strat. Jej uwaga natychmiast przeniosła się na scenę. Grzebień. Ciemne drewno, kwiatowe zdobienia. Mata Hari. W jej głowie, mimowolnie zaskoczyły odpowiednie zapadki kalkulacji. Licytacja była tak blisko jej codziennej pracy, że umysł odruchowo wpadł w paserskie ścieżki. Magiczne właściwości przedmiotu nie były imponujące. Podobny efekt można było uzyskać, stosując regularnie produkty Potterów, czy też odwiedzając odpowiedni salon urody. Trzydzieści pięć galeonów za samą zmianę fryzury wydawało się nieadekwatną opłatą. Ale trzydzieści pięć galeonów za legendę? Nachyliła się lekko w stronę Anthony’ego, tak by pióra jej maski musnęły jego ramię, tworząc intymną strefę ciszy pośród gwaru. – Zastanawiam się, na ile autentyczna jest ta proweniencja. - szepnęła, nie odrywając wzroku od grzebienia. – Z drugiej strony... – zawiesiła głos, analizując sytuację na chłodno. – Lestrange'owie nie poważyliby się na bezceremonialne kłamstwo, wystawiając falsyfikat na takiej gali. To byłoby zbyt prostackie. Rozejrzała się dyskretnie po sali. Tłum wydawał się wahać. Czyżby cena była zaporowa? A może goście czekali na coś bardziej spektakularnego? Brak entuzjazmu był dla niej sygnałem. Jeśli nikt nie podbije stawki, przedmiot trafi do niej po cenie wywoławczej. Wartość kolekcjonerska dla odpowiedniego pasjonata historii – a miała w głowie jedną czy dwie takie osoby – mogła wielokrotnie przewyższyć te trzydzieści pięć galeonów. Ryzyko było akceptowalne. – Zaryzykujmy więc – mruknęła bardziej do siebie niż do towarzysza. Z miną pokerzysty, który właśnie sprawdza karty, uniosła w górę tabliczkę z numerem trzynaście, sygnalizując prowadzącemu akceptację ceny wywoławczej. Jej gest był spokojny, niemal leniwy, jakby wydatek rzędu kilkudziesięciu galeonów był dla niej jedynie kaprysem chwili, a nie przemyślaną inwestycją. Dla MG Numerek 13: 35 galeonów RE: [7.10.1972] Licytacja | Bal maskowy - Mirabella Plunkett - 01.01.2026 Goście nie rwali się do licytacji, aczkolwiek coraz więcej odzianych w maski i wieczorowe stroje osób zajmowało krzesła. Część z nich wzięła numerki, jednak zdecydowana część po prostu stanęła obok, ciekawa tego, co ma do zaoferowania ród Lestrange. Prowadzący aukcję chrzaknął, poprawiając maskę. Potoczył spojrzeniem po tłumie. Jego wzrok spoczął na kobiecie, która jako jedyna podniosła numerek. - 35 galeonów po raz pierwszy. Drugi. Sprzedane! Przedmiot wędruje do pani z numerem trzynaście - młoteczek stuknął głośno i podstawkę, wieńcząc koniec licytacji nad tym przedmiotem. Szkatułka została zamknięta przez dwie osoby, wspierające prowadzącego, oraz zapieczętowana. Pewna ręka nakreśliła na kartce kilka słów oraz zakreśliła numer. - Przypomnę tylko zebranym, iż ród Lestrange potroi całą zebraną podczas licytacji kwotę, która w całości trafi do odpowiednich organizacji zajmujących się pomocą oraz Szpitala Św. Munga, by móc zakupić niezbędne do pomocy poszkodowanym środki. Magicznie wzmocniony głos poniósł się echem wśród zebranych najbliżej sceny. Z kolejnej szkatułki wypłynął w powietrzu elegancki szal, obszyty srebrną nicią, która mieniła się w świetle żyrandoli. - Naszą kolejną propozycją jest ten oto piękny szal. Jest nie tylko elegancki i ciepły, idealny na nadchodzące mrozy, lecz również obszyty piękną, srebrną nicią. To właśnie dzięki niej ten z pozoru zwyczajny kawałek odzienia jest w stanie ochronić noszącego przed wrogimi zaklęciami - szal uniósł się jeszcze trochę, prezentując się w całej swojej okazałości. Czarno-srebrny materiał wydawał się być ponadczasowy, pasujący do niemalże każdej kreacji. - Magia, zaklęta w nici, jest zdolna ochronić noszącego przed trzema atakami. Nie muszę mówić, że w obliczu ostatnich wydarzeń, jest to przedmiot, który warto mieć ze sobą przez niemalże cały czas. Cena wywoławcza: 20 galeonów Szal opadł miękko i posłusznie na stolik. Celem przypomnienia: niech każdy pod swoim postem fabularnym napisze, który numerek przy pomocy którego będzie przebijał oferty wybrał.
Przedmiotem licytacji jest: Szal ochronny (3/3) (Modny szal, obszyty zaklętą, srebrną nicią zdolną do odbijania zaklęć. Jest w stanie odbić trzy zaklęcia o maksymalnej ocenie Z, po czym ulega zniszczeniu) Macie czas do 6.01.2026, do godziny 18:00 RE: [7.10.1972] Licytacja | Bal maskowy - Atreus Bulstrode - 01.01.2026 Atreus nie czuł się przesadnie zmotywowany do wydawania pieniędzy dzisiejszego wieczoru, ale ciekawość sama w sobie była wystarczającym motywatorem by sprawić, że ostatecznie wziął numerek i zajął jedno z miejsc na widowni. Plakietka w dłoni oznajmiała, że przypadł mu w udziale numer 8, a miejsce które zajął znajdowało się obok Laurenta. Jego maska wyglądał, jakby ktoś ściągnął łuski z syreniego ogona i postanowił ubrać w niego Prewetta. Ale może powinien się tego po nim spodziewać, w sensie nawiązania do syrenki. Dobrze, że wcześniej zapytał kuzyna czy planuje się na balu maskowym pokazać, bo nie musiał teraz siedzieć w wynudzonej ciszy, czekając na kolejne przedmioty. - Myślisz, że wystawią do licytacji obiad z kimś ważnym? - zapytał ze złośliwym uśmiechem, na moment pochylając się ku niemu. Pił oczywiście do charytatywnego balu Longbottomów, ale szczerze też wierzył w to, że Lestrange'owie nigdy nie pozwoliliby sobie na tego typu zabawę. W międzyczasie grzebień przeminął i na scenę wszedł nowy przedmiot, tym razem w postaci szala. Atreus przez moment przysłuchiwał się prezentacji, aż w końcu, kiedy otworzono licytację, uniósł swoją tabliczkę i podbił cenę. //Numerek 8 (przewaga: bogacz) [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=f9JNGKH.png[/inny avek] RE: [7.10.1972] Licytacja | Bal maskowy - Laurent Prewett - 03.01.2026 Odwrócił swoją uwagę od sceny, na której rozgrywała się główna atrakcja tego miejsca, by spojrzeć na osobę, która dosiada się obok. Tylko zerknął. Dopiero jego głos pozwolił mu dobrze rozpoznać osobę, która w tej przyjemnej atmosferze postanowiła do niego dołączyć. Albo zwykły zbieg okoliczności go do niego popchnął. Jego twarz przyozdobił wdzięczny uśmiech. Maska tym bardziej utrudniała stwierdzenie, czy był on jednym z tych, za którymi Laurent zwykł się kryć, czy może szczery. Z obecności Atreusa się cieszył, a z jego pytania? - Nie pogardziłbym kolacją z Louvainem. - Powiedział przyciszonym głosem. Ten automatycznie dopasowywał się do dość spokojnej atmosfery tego miejsca. Szepty dobiegały to z jednej, to z drugiej strony, ale gwar nie wynosił się ponad tłum. To nie był targ w Camden, tutaj przecież licytowali sami dżentelmeni i damy! Albo przynajmniej osoby, które za takowych chciały uchodzić. - Myślisz, że musiałbym ją licytować? - Niczym niewinna cnotka powachlował się programem, który przeglądał i trzymał w drugiej dłoni. Widząc znak licytującego i uniesioną tabliczkę kuzyna - sam uniósł swoją, podbijając cenę o kilka sykli. Laurent był święcie przekonany, że wcale nie potrzebował do tego licytacji. I prawie brzmiało tak, jakby tylko czekał na prowokację kuzyna, żeby ten powiedział: taaak, potrzebujesz tego! Tylko po to, żeby mógł mu udowodnić, że jest inaczej. Nie, to nie było zbyt typowe dla Laurenta. Chodzenie na zakłady nie było czymś, z czego dałby się rodzinie poznać, jakby klątwa Prewettów go ominęła. Był jednak na balu, na którym chciał się bawić i nie myśleć o tym, że wszystkie cienie i maski na twarzach go w gruncie rzeczy przerażały i miał ochotę oprzeć dłoń na ramieniu kuzyna i już go nie puszczać. Próbował każdą komórkę swego ciała skupiać na rzeczach przyjemniejszych. Nr.3 - podbijam o 8 sykli - czyli 20 galeonów i 8 sykli // Przewaga: bogacz RE: [7.10.1972] Licytacja | Bal maskowy - Atreus Bulstrode - 04.01.2026 - Z Louvainem? No proszę - prychnął, trochę zbywająco, bo nie to że nie wierzył Laurentowi, jako ten chętnie udałby się Lestrangem na kolację. Raczej wątpił, że Lou byłby tak samo do tego chętny, szczególnie że teraz wywracał swoją karierę do góry nogami. Bulstrode wciąż zastanawiał się, na chuj mu to było, ale dochodził do wniosku ze nieznane były szlaki którymi akurat teraz podążał przyjaciel. Może wreszcie faktycznie poszedł po rozum do głowy i chciał się uwolnić od nudnej pracy przy świstoklikach. - Ale mam wrażenie, że najpierw musiałbyś stanąć w szranki z jego narzeczoną. Biedna dziewczyna, pewnie zjada ją jeśli nie zazdrość, to zwyczajnie wkurwienie na to że na premierze Ekstazy Louvain postanowił pojawić się z Cynthią. Szkoda, że cię nie było - był przekonany, że kuzynowi spodobałoby się jak Selwyn kręcił tyłkiem na scenie i rozdzierał szaty. Czy cokolwiek mogło się tam gejom w tym podobać. Widząc jak unosi plakietkę, odwrócił do niego całkowicie twarz i przez moment patrzył. - No chyba sobie żartujesz - fuknął wreszcie i zaraz uniósł własną, podbijając stawkę o całego jednego galeona. //Numerek 8 (przewaga: bogacz) - podbijam stawkę o 1 galeona xD [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=f9JNGKH.png[/inny avek] RE: [7.10.1972] Licytacja | Bal maskowy - Laurent Prewett - 04.01.2026 Był zdecydowanie zbyt do tyłu w tych wszystkich ploteczkach i nowostkach, które działy się wśród godnej uwagi socjety. Louvain i zaręczyny... byłby przysiągł, że gdzieś o tym słyszał, ale teraz nie był pewien, kto, gdzie i kiedy. Zresztą - czy to miało znaczenie? Tak jak pierścionek małżeński? Wierność - ha! Dobre sobie... Wcale nie chciał tego tematu poruszać, co sądził o wierności i o pokusach, które ciągnęły mężczyzn (jak i kobiety) poza "ślubuję ci wierność na zawsze i na wieczność". Do końca świata i jeden dzień dłużej. - Czy to nie brzmi jak Louvain? Zero taktu, za to mnóstwo atencji. - Powiedział żartobliwie. Chyba każdy z paczki, z którą Atreus trzymał się w szkole, wpasowywał się w słownikowe pojęcie "bad boy". Albo chociaż "problematyczny". Mógł mieć wątpliwość co do tego, jak to jest z ludzką wiernością, co nie znaczyło, że chciał koniecznie ją testować. Inna sprawa jeszcze robić afery po zaręczynach i... co? Ku złośliwości? Jakiś pokaz buntu młodzieńczego? Niemal go to intrygowało. - Dlaczego przyszedł z Cynthią? - Nie wypadało, skoro jego narzeczona również tam była. Zupełnie nie wypadało. A może akurat Atreus z nim rozmawiał? - Również żałuję, że przegapiłem. Chyba jednak nie w nastroju były mi jakiekolwiek występy. - Powiedział to tonem neutralnym, ciepłym wręcz. Bo i po co psuć nastrój? Szczególnie, że zaraz uśmiechnął się subtelnie, zamachał rzęsami i skrył bardziej za kartką. - Co się dzieje, kochany kuzynie? - Zapytał niewinnie, unosząc znów swój numerek z kwotą do podbicia. - Źle się czujesz? - Wyciągnął dłoń, by niby dotknąć jego czoła - jak każdy, kto chce sprawdzić, czy ktoś ma temperaturę. - Złość piękności szkodzi... Nr.3 - podbijam do 22 galeonów // Przewaga: bogacz RE: [7.10.1972] Licytacja | Bal maskowy - Atreus Bulstrode - 05.01.2026 Atreus naprawdę nie miał problemów z tym, żeby Laurentowi nadrobić wszelkie plotki, które jakoś go mogły ominąć. Mógł gadać jak przekupka na targu, chociaż mimo wszystko zdawał sobie sprawę z tego, że aktualne okoliczności nie są ku temu aż tak sprzyjające. Jeszcze ktoś podchwyciłby jakieś głupoty które mówił i rozkręcił w niewłaściwy sposób. Louvain był zaręczony tak długo, że nikt o tym nie pamiętał, nie mówiąc już o tym że chyba nadał sobie ten status tylko po to, żeby przypadkowe panny się na niego nie rzucały z rozłożonymi nogami. Bo oprócz tego, że opinia publiczna głośno wołała swego czasu, że Louvain Lestrange przestał być kawalerem, to sam zainteresowany w ogóle nie próbował się z tą narzeczoną pokazywać. Atreus więc nie wątpił, że cokolwiek łączyło przyjaciela i jego wybrankę, sprowadzało się do jakichś przyziemnych umów i obopólnych korzyści. Nawet nie ich samych, a ich rodzin. - Jak na moje to dlatego, że Louvain gdyby mógł, to dawno już to Cynie by się oświadczył - wzruszył ramionami, bo dla niego ta opcja wydawała się zwyczajnie oczywista. Jednocześnie jednak ściszył głos, wciąż świadomy że zwyczajnie tutaj plotkowali zamiast w pełni koncentrować się na licytacji. - Ale Cyna ma swoje wymagania i ciężko ją podejść, więc Lou musi się przynajmniej trochę napracować - parsknął już, zwyczajnie rozbawiony. W końcu dobrze urodzeni paniczowie z bogatych domów rzadko kiedy musieli pracować na cokolwiek. - Jeśli cię to pocieszy, to nie straciłeś przesadnie wiele na samym występie. - Nie pogrywaj sobie ze mną tak podle, bo cię tym szalikiem zaduszę, nie ważne kto go zlicytuje - odpowiedział z przekąsem, cofając głowę od jego ręki, jak od natrętnej muchy. Szybko też podniósł na nowo swoją plakietkę, chcąc podbić znowu cenę, ale też był gotowy robić to dalej, gdyby ktoś go próbował ponownie przebić. Na dodatek, położył dłoń na rękach Laurenta, żeby ten nie podniósł znowu swojego własnego numerka. //Numerek 8 (przewaga: bogacz) - podbijam stawkę do 25 galeonów i jestem gotowa się napierdalać z każdym kto to przebije [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=f9JNGKH.png[/inny avek] |