Secrets of London
[23.12.1965] Piernikowe pierniczki, a pudding w ogniu - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Wątek: [23.12.1965] Piernikowe pierniczki, a pudding w ogniu (/showthread.php?tid=5529)



[23.12.1965] Piernikowe pierniczki, a pudding w ogniu - Faye Travers - 21.12.2025

Chciała zrobić rodzicom niespodziankę. W sumie nie tylko rodzicom, ale także braciom, kuzynom, wujkom... Ona nie potrafiła piec, dlatego tym bardziej chciała przygotować coś, co sprawi, że kapcie pospadają im ze stóp. Dlatego w przeddzień Yule ubrała się w ciepłe dresy w kolorze ciemnej czerwieni z dodatkiem zielonego, a potem narzuciła fartuszek. Zawiązała go starannie, szczerząc się jak szczerbaty na suchary. Rodzice pojechali na zakupy, bracia pewnie byli u siebie w Londynie - miała więc całą kuchnię dla siebie. Nie pozwoliła nikomu się wtrącać, chociaż skrzaty niepewnie zerkały zza winkla. Doskonale zdawały sobie sprawę z faktu, że panienka Travers nie potrafiła gotować. Ale rozkaz był rozkazem, miały się nie wtrącać - jednak Faye nie zabroniła im zerkać z przestrachem na to, co kombinowała.
- Wiem, że zerkacie, ciasto idzie do mrożenia, a teraz czas na pudding - lubiła te ich skrzaty, w ogóle Faye lubiła wszystkich - nawet gobliny, chociaż potrafiły być bardzo niemiłe. Jedna skrzatka odetchnęła z ulgą, widząc że kobieta chowa zawinięte ciasto do zamrażalnika, ale pisnęła, gdy sięgnęła po miskę. - Dajcie spokój, nic się nie stanie.
Ciekawe, czy dodała wystarczającą ilość cynamonu do ciasta?

(...)

- Nie potrzebuję pomocy, idźcie sobie - zaczynało ją to drażnić. Czuła na sobie wzrok skrzatów, a ona była święcie przekonana, że pójdzie jej jak po maśle. Czas się było przekonać.

Rzucam na rzemiosło 0K
[roll=T]

Udało się. Nic się nie zapaliło, nic nie poszło z dymem. Faye krzyknęła triumfalnie i uniosła ręce w geście zwycięstwa.
- Widzicie, niedowiarki? Jestem kobietą wielu talentów! - krzyknęła, a skrzaty zaklaskały z uznaniem. Pytanie tylko czy pudding będzie zjadliwy?


RE: [23.12.1965] Piernikowe pierniczki, a pudding w ogniu - Nicholas Travers - 21.12.2025

Pomimo przeprowadzki do Londynu, z powodu pracy w Ministerstwie Magii, bracia Travers zjawiali się na coroczne rodzinne Yule w Szkocji. Mieli być jak zawsze w pierwszy dzień przesilenia zimowego. Jednakże obaj zakomunikowali ojcu, że nie dadzą rady. Pojawią się w domu z opóźnieniem. Rodzinne święto musiało zostać przesunięte o trzy dni. Niezadowolenie z tego faktu pokazała Delilah, mrucząc pod nosem o wygłoszeniu wnukom reprymendy o punktualności.

Nicholas i Theon, zjawili się przed rezydencją, dzięki teleportacji świstoklikiem. Oboje ciepło ubrani z podręczną torbą, gdyby musieli zostać kilka dni. Z dostaniem kilku dni wolnego, nie mieli problemu, mając wyrozumiałych przełożonych. Już wtedy Nicholas pracował w Departamencie Tajemnic, w Komnacie Śmierci.

- Jesteśmy.
Zakomunikował Nicholas, kiedy z bratem weszli do środka. Lecz niespodziewanie odpowiedziała im cisza.
- Nikogo nie ma?
Zapytał Theon. Wtedy obaj spojrzeli po sobie poważnie.
Nagle teleportował się przed nimi skrzat, trochę zmieszany, zaniepokojony ale też uradowany ich widząc.
- Panicz Nicholas! Panicz Theon! Miło powitać paniczów w rezydencji! Zabiorę bagaże.
Odparł skrzat za zadowoleniem, przecierając dłonie o siebie, gotów będąc odebrać od nich torby.
- Coś się stało? Nikogo w domu nie ma?
Zapytał Nicholas, uważniej przyglądając się stworzeniu.
Skrzat niepewnie kierował wzrok w kierunku korytarza, prowadzącego do kuchni.
- Pan Nevan z Panią Terah wyszli na zakupy. Pani Delilah jest w bibliotece i prosiła, aby jej nie przeszkadzać… Panienka Faye…
Skrzat przełknął ślinę. Mieli jej nie przeszkadzać. Ale chyba nie dostanie mu się, jak powie, że ona urzęduje w kuchni?
- Co z Faye?
Zapytał Nicholas z rezygnacją. Jeżeli znów coś odwaliła, to lepiej żeby nie było nic tak poważnego, że któryś z nich będzie po niej musiał sprzątać.
Skrzat spiął się, ale odpowiedzi udzielił.
- Panienka Faye piecze w kuchni.
Jego uszy oklapły z przerażenia. Nicholas myślał, że się przesłyszał.
- CO ROBI?!
Bracia zmówili się razem wypowiadając to pytanie. Aż spojrzeli na siebie. Zostawili torby i poszli do kuchni, sprawdzić co się dzieje. Skrzaty widząc ich obecność, odetchnęły z ulgą i zrobiły przejście.
- Faye…
Odezwał się Nicholas wchodząc do kuchni i rozglądając się po pomieszczeniu. W jakim jest stanie. W jakim stanie jest Faye i to, co robiła. Czy coś tutaj buchnęło?