[Jesień 72, 12.09 Sklep Bagshotow | Isaac & Anthony] Shattered glass - Anthony Shafiq - 21.12.2025
—12/09/1972—
Anglia, Dolina Godryka
Isaac Bagshot & Anthony Shafiq
Jezioro: szyba w iskier tysiące rozbita,
Pąk nenufaru: gładko sczesana najada,
I wysoko nad wodą krążąca rybitwa,
Która nagle, lup wziąwszy na cel -
Z najsrebrzystszym patosem samą siebie łamie,
Przeistacza się w szmatę a następnie w kamień
I pionem spada.
Pierwszego dnia nie zauważył, ale w niedzielę nikt tak na prawdę nie był w biurze, kto nie musiał w nim być. Poniedziałek obfitował w zbyt wiele spotkań i konfrontacji, w zbyt wiele rozmów i słów bolesnych w samym fakcie swojego istnienia. We wtorek zaczął się martwić, ale były sprawy bardziej naglące niż jeden zagubiony stażysta.
W środę zdał sobie sprawę, że nieco kompulsywnie przegląda listy osób zaginionych i tych, które finalnie dostarczyły swoje zwolnienia przeróżnej treści, choć każde ze słów splatało się w wielkie SPALONA NOC! z wykrzyknieniem na końcu, niemym echem krzyków trwogi i cierpienia roznoszących się po ulicach Londynu od tej przerażającej wrześniowej nocy.
W końcu gdy zakończył swoją służbę, nim powrócił do domu na Horyzontalnej, domu pełnego gości z Doliny, to teleportował się do Doliny właśnie w poszukiwaniu tej jednej zagubionej owcy. Czy chciał też zobaczyć gruzowisko Warowni? Bynajmniej, twarz Morpheusa wystarczyła mu sama za siebie, jako świadectwo straszliwości, które wydarzyły się nie tylko w stolicy, ale przecież i tutaj...
Nie. Nie tym razem. Nie chodziło o wielki ród, który najdotkliwiej poczuł gniew Czarnego szaleńca. Nie. Chodziło o tą owieczkę, o jedną zagubioną...
– Przepraszam, czy wiedzą Państwo gdzie mogę znaleźć Isaaca? Isaaca Bagshota? Nie pojawił się w pracy, nikt nie wie co się z nim stało – powiedział cicho od progu zamiast powitania, ściągając z głowy kapelusz i wygładzając poły ministerialnej szaty noszącej insygnia Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów, na tyle subtelne by nie ściągać na siebie mugolskich oczu. Oni z resztą zajęci byli swoimi tragediami obecnie, jak on poświęcił się temu małemu śledztwu... Nie był pewien czy jego podopieczny, dusza ściągnięta prosto z Neapolu, miał dobry kontakt z rodziną. Pozostawało mu mieć nadzieję, że tak właśnie było.
|