![]() |
|
[19.10.72] Grzane wino - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +---- Dział: Dziurawy Kocioł (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=44) +---- Wątek: [19.10.72] Grzane wino (/showthread.php?tid=5615) |
[19.10.72] Grzane wino - Larisa Gregorovitch - 16.01.2026 Klient odszedł, rozpływając się w powietrzu tak samo szybko, jak wcześniej się pojawił, pozostawiając Larisę podczas wrzawy która panowała w Dziurawym Kotle. Gdyby nie umówione spotkanie, w ogóle by się pewnie tu nie znalazła, nie mając żadnego sensownego powodu ani by tu jeść, pić, ani tym bardziej korzystać z dostępnych pokoi. Niestety, Carkitt Market miało swoje ograniczenia i po pewnej godzinie nie dało się zaprosić nikogo do znajomego wnętrza różdżkarskiej pracowni. Dlatego siedziała, słuchała i sączyła wino, które rozgadany człowiek postanowił zamówić. Było... mierne. Nie była pewna czy chodziło o fakt, że receptura wciąż była dopracowywana, czy może to że była to masowa produkcja. Wiedziała jednak jedno - nikt o zdrowych zmysłach i z odpowiednią zawartością mieszka, nie powinien nigdy kalać swojego podniebienia czymś podobnym. Na pewno nie ona, przyzwyczajona wychowaniem do pewnego poziomu, nawet jeśli nigdy nie był on przesadnie wybujały, bo przecież Gauntowie powoli obumierali. Póki jednak rozmawiali, ona sączyła, odpowiadając cierpliwie na zadawane jej pytania i rozwiewając wszelkie ewentualne wątpliwości, aż wreszcie spotkanie dobiegło końca, a wraz z nim wmuszanie w siebie cierpkiego wina, w które ktoś wrzucił zbyt dużo przypraw i za mało podgrzał. Zostawiła ponad połowę, ulatniając się zaledwie parę minut po tym, jak jej rozmówca sam opuścił Dziurawy Kocioł. RE: [19.10.72] Grzane wino - Larisa Gregorovitch - 27.01.2026 Droga do domu wcale jednak nie mogła być spokojna. Drzwi Kotła skrzypnęły za nią i kiedy myślała że zostawiła za sobą cały jego nieprzyjemny zgiełk, ktoś pociągnął ją za ramię. Kobieta wzdrygnęła się, z wyraźnym obrzydzeniem cofając rękę i robią krok w bok, by zmierzyć wreszcie nowe źródło jej problemów. - Dzień dobry, czy chciałaby pani porozmawiać ze mną o panu i zbawcy, Jezusie Chrystusie? - rozległ się miękki, lepki wręcz głos, który wydał z siebie jakiś starszy i niemal całkowicie bezzębny mężczyzna. - Jezusie Chrystusie? - powtórzenie bezmyślnie tego imienia, było zdecydowanie błędem. Nie chciała wiedzieć z kim wiązało się to przypadkowe nazwisko, ale mimowolnie zastanowiła się na moment, czy przypadkiem już go nie znała. W głowie panowała jednak pustka, a facet wyraźnie uznał to za zaproszenie do kontynuowania rozmowy. - Dokładnie tak, Jezus Chrystus. Jezus Chrystus nasz mesjasz i zbawiciel. Został zesłany nam przez Boga, żeby poprzez swoją śmierć na krzyżu, odkupić wszelkie nasze winy i grzechy. Umarł za nas, a potem wstąpił do nieba by zasiadać po prawicy swego ojca. Wiódł życie pełne cudów i miłosierdzia, nauczając nas że nawet największy grzesznik może dostąpić zbawienia, jeśli tylko czuje żal za swoje grzechy - snuł z pewną dumą, jakby sama wiara dawała mu jakiś wyższy cel w życiu. Larisa prychnęła zbywająco, wyraźnie nieukontentowana z tego, że mężczyzna w ogóle postanowił się do niej odezwać i kontynuował swoją opowieść. Wstęp rozwinął się, szybkim tempem wypluwanych słów, przechodząc do detali poczęcia dzieciątka Chrystusowego i w tym momencie Gregorovitch odwróciła się bez słowa. Cokolwiek miało nastąpić dalej, absolutnie jej to nie interesowało. I tak wiedziała już za dużo. Koniec sesji
|