Secrets of London
[Brighton, 16.10.1972] Bądź ozdrowiony(a) | Elliott & Primrose - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145)
+---- Dział: Brighton (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=155)
+---- Wątek: [Brighton, 16.10.1972] Bądź ozdrowiony(a) | Elliott & Primrose (/showthread.php?tid=5634)



[Brighton, 16.10.1972] Bądź ozdrowiony(a) | Elliott & Primrose - Elliott Malfoy - 19.01.2026

Szum morza i resztki letniego słońca. Kamienne plaże Brighton bywały chłodne nawet w środku sezonu.

Lokal był przyjemny, musiał to babci przyznać. W przeciwieństwie do rodziców, starała się słuchać, co do niej mówił. We wszystkich kwestiach, poza tą jedną, w której chciałby być wysłuchany. Nie można mieć wszystkiego, prawda?

'Eliasz, jak dziecko ma się dobrze rozwinąć bez matki? Rozumiem żałobę, ale musisz myśleć o synu. Twoja matka nie była w stanie sprostać swoim zadaniom i musieliśmy się z dziadkiem wtrącać, chyba nie chcesz tego dla Nicholasa?'

Melodyjny, delikatnie uszczerbiony wiekiem głos przesuwał się po myślach, jak dłonie po odpowiednich strunach - wiedział, że dłonie nianiek i guwernantek są równie chłodne, co popiersia marmurowych posągów.

Mówił, a własne słowa zdawały się wypełniać pomieszczenie wraz z dymem cudzej cygaretki. Używał wypowiedzi jako zapełnienia przestrzeni, nie wiedząc na co powinien się nastawić; rozważał czy w ogóle chciał mieć z siedzącą na przeciwko Primrose cokolwiek wspólnego, a przede wszystkim, czy ona chciała. Miała śliczną buzię, ale to ciężkie od złota oczy wydawały się przyciągać go najbardziej - czy też musiała wysłuchać babcinych bądź matczynych argumentów, aby usiąść przy okrągłym stoliku ukrytego w saraceńskim pawilonie lokalu?

- I wtedy zostałem kanclerzem skarbu - podsumował, milknąc na widok poruszenia na dotąd nieskazitelnej tafli twarzy.

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=lQiwnVk.jpeg[/inny avek]


RE: [Brighton, 16.10.1972] Bądź ozdrowiony(a) | Elliott & Primrose - Primrose Lestrange - 05.02.2026

Romanse w departamencie, jakich dopuściła się w przeszłości nie wyszły jej na dobre i rodzice ukrócili je należycie, a teraz... siedziała naprzeciwko samego Kanclerza i zastanawiała się co o niej myśli. Czy miał ją za łatwą? Pamiętał ją, znał ją? Ten niechlubny rozdział w jej życiu utkwił mu w pamięci? Do tej pory poznała cztery typy mężczyzn. Grupa pierwsza uważała ją za idealny produkt rodziny Lestrange. Obdarzona metamorfomagią, odporna na ogień, mówiąca po francusku, uzdolniona w dziedzinach charakterystycznych dla rodu, skromna - wymieniali te cechy tak, jakby była przedmiotem, który mogli sobie kupić, bo byli ponad wszystkim. Grupa druga była nią przytłoczona. Uciekała przed spojrzeniem miodowych tęczówek jakby mogła nim spalić kogoś przez byle kaprys. Trzecia grupa, to byli mężczyźni zajęci. Część z nich była w porządku, a część... obrzydliwych gnid patrzyła na nią jak na okazję do zdrady. Czwarta, którą rozumiała najmniej, bo nie obracała się w takich kręgach, to byli mężczyźni zupełnie nią niezainteresowani. O ich istnieniu wiedziała głównie dlatego, że posiadała wykształcenie uzdrowicielskie. Do której z nich należał Elliott? Czy to miało jakieś znaczenie? Pomyślała o mężczyznach tak wiele złych rzeczy, a jednak pojawiła się w Brighton i dzisiaj wieczorem zaśnie zastanawiając się, czy Malfoy napisze do niej coś jeszcze.

- Oh, Monsieur Malfoy, nie wiem, czy to pytanie nie będzie głupiutkie - bo kto w ogóle się nad tym zastanawiał oprócz niej - ale kiedy wszystko w czyimś życiu zawodowym układa się w tak idealny opis doświadczenia, to zawsze mnie to ciekawi. Co... gdyby nie Ministerstwo? Są jakieś inne miejsca, w których odnalazłby się nasz Kanclerz?




RE: [Brighton, 16.10.1972] Bądź ozdrowiony(a) | Elliott & Primrose - Elliott Malfoy - 31.03.2026

Minęły lata od jego pierwszego spotkania z Simone; brązowe tęczówki Pani Maalfoy tak samo mokre od wzruszenia jak grudy ziemi przysypujące jej trumne. Nie znał typów kobiet - odkąd pamiętał, absolutnie go nie interesowały; obce istoty spowite chłodnym nurtem matczynej obojętności i gęsią skórką siostrzanej złośliwości. Mężczyzn, natomiast, znał chorobliwie dogłębnie, marmur ich mięśni, wytyczone nurtem dotyku meandry żył i rozdrapująca zakrzepione rany twardość parodniowego zarostu.

Pożądanie nie było jednak miłością, rozumieniem czy wsparciem. Chwilowe miłostki kruszyły się, przesmykiwały między palcami i wsiąkały w ołtarz życia jak kamfora, jej chłód przenikajacy aż po kości nawiedzał duchami przeszłości, odrywał policzek od poduszki i znikał o brzasku wraz z aromatem czarnej herbaty. Mężczyźni byli opcją bezpieczną, znajomym schematem ucieczki, kobiety zaś, niewiadomą, krokiem w przepaść, lękiem ściskającym zbolałe mięśnie serca. Musiał skupić się na człowieczeństwie, na osobie, nie na pięknie i powabności cielesnych posągów, w których wszyscy byli zaklęci... Prawie wszyscy - metamorfomagia w końcu, pozwalała zmienić każdy szczegół, choć w środku osoba pozostawała tą samą.

Trzy myśli kolidowały ze sobą, sprawiając, że odpowiedź wydawała się niemożliwa do osiągnięcia.
Chęć zostania aurorem, ratowania innych, pomocy, wciąz zamknięta była w systemie Ministerstwa.
Podróże, towarzyszenie dziadkowi było tylko odzwierciedleniem lęku przed dyscyplina ojca.
Konie były odskocznią, sportem ludzi ze statusem, a działalność charytatywna, pomoc chorym zwierzętom ... czy było to coś, co warto było wyciągać w pierwszej rozmowie?

Zamrugał, pozwalając idealnie ukształtowanym brwiom ukazać więcej, niż powinny - nie miał pojęcia co odpowiedzieć. Nie wiedział kim był, co go interesowało, a co nie przedstawiałoby sobą wartości Fortinbrasa.

Poczuł jak kołnierz zaciska się wokół szyi, czy się stresował? Jeżeli tak trywialne pytanie mogło wybić go z rytmu, to powinien zastanowić się, czy w ogóle był materiałem na mężczyznę w związku; ostatnie zdanie wybrzmiało w głowie ostrym tonem ojca... Do diabła z nim, nikt go nie zapraszał do tego stołu.

- Mam ten komfort, że kariera nigdy nie była dla mnie istotna. Aktualne stanowisko to przymus rodzinnego dziedzictwa, który od stuleci spleciony jest z losami naszego społeczeństwa w Wielkiej Brytanii. W szkole myślałem, że zostanie aurorem naprawiłoby świat, ale moja siostra ... znasz się z Eden, prawda? To żona twojego kuzyna - nie wątpił, że bliźniaczka jest osobą rozpoznawalną, ale wolał się upewnić - moja siostra mnie wyprzedziła, delikatnie ujmując, choć jej motywy były nieco inne. Zawsze chciałem zajmować się zwierzętami, padło na konie i nie, zanim zapytasz, nie mam problemu z hazardem, to idiotyczny sport do tracenia pieniędzy, nawet nie ma w nim interesującego elementu numerologii jak przy kasynach. Kupuję konie, które inni spisali na 'straty' i staram się je wyleczyć, nie osobiście, kontaktuje się z tymi, którzy są w tym kierunku wykształceni. Chociaż tyle mogę zrobić - w przeciwieństwie do nawyku nakładania maski, postanowił być szczerym. Po przykrej sytuacji z byłą żoną, wolał się upewnic, że kolejna kobieta będzie dziliła z nim życie, a nie rodzinną mogiłę.

- Ty jestes uzdrowicielką, prawda? Pracujesz w Lecznicy Dusz - zrobił krótką, prawie niezauważalną pauzę, czując jak serce zaciska się na wspomnienie chłodnych pomieszczeń instytucji - To kwestia dzielenia rodzinnej pasji? Czy rodzinnego obowiązku? - mówienie o sobie było niekomfortowe, więc postanowił odbić piłeczkę, aby dać emocjom chwilę oddechu.

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=lQiwnVk.jpeg[/inny avek]


RE: [Brighton, 16.10.1972] Bądź ozdrowiony(a) | Elliott & Primrose - Primrose Lestrange - 01.04.2026

Oczy panienki Lestrange, wpatrujące się w opowiadającego jej o swoim życiu mężczyznę, były swego rodzaju pułapką. Wielkie, piękne, wymalowane w zgodzie z czarodziejską i paryską modą, wydawały się być tymi, o których dało się pisać wiersze. Poeci mieli wylać na ich widok hektolitry słów, lejących się z ich głów niepowstrzymanie, a jednak… cóż dokładnie mieliby napisać? Bo te wielkie, piękne oczy należały do kogoś, kto potrafił wyrazić nimi wszystko, a także zmusić się do tego, by nie wyrażały nic. Ciężko więc było ją przez te oczy poznać, bo Primrose idealnie panująca teraz nad swoim uśmiechem i tym, gdzie uciekał jej wzrok, bardzo dobrze chroniła swoją prywatność i niezliczoną ilość obaw wynikających z tego, że zaczynało zależeć jej na tej rozmowie bardziej niż pierwotnie zakładała.

Czy większość kobiet czuła to samo? Prawda była taka, że bardzo chciała mieć męża. Takiego, który mówi jej rzeczy i zadanie pytania. Przynajmniej udającego zainteresowanie jej opinią. Jednocześnie samotność była… bezpieczna. Kiedy byłeś samotny, nikt nie mógł cię zawieść, skrzywdzić, ani wykorzystać. Młody człowiek, który osiągnął tak wiele. Ktoś, kto być może pójdzie kiedyś w ślady ojca i zasiądzie na fotelu Ministra. Przystojny. Lubiący zwierzęta. Obracający się w kręgu jej rodziny i przyjaciół. Słuchała go, kiwała głową w potwierdzeniu, nie wchodziła mu w słowo. Histeryczny charakter nie potrafił uciec od założenia, że Malfoy zrzuci na nią zaraz coś, od czego jej serce stanie, zamiast poruszać skrzydłami jak do tej pory.

Tak, ukończyłam magisterium i kursy hipnotyzerskie – przyznała od razu, widząc w tym nie bez powodu powód do dumy, bo utrzymanie się w jednym miejscu przez tyle lat przychodziło jej z niemałym trudem. Wiedziała, że nie może skłamać, bo to kłamstwo będzie miało krótkie nogi, a nie o to chodziło w tej sztuce, żeby próbować wcisnąć komuś coś żałośnie oczywistego. – Moi rodzice nigdy na nic nie nalegali. Moje siostry są urzędniczkami, Victoria – również zakładała, że imię jej siostry niesie się głośno przez sprawę Zimnych – również została Aurorką, a nie uzdrowicielką. Spróbowałam w życiu różnych rzeczy. Pracowałam chwilę w biurze kanclerza, mieszkałam też rok w Paryżu. Dopiero co ukończyłam studia, więc nie wiem jak wiele mogłabym powiedzieć o pasji, ale jestem pewna, że chociaż to zawód wymagający i potrafiący niezwykle zdołować, kiedy nie da się komuś pomóc – chyba nie powinna tego mówić akurat przy Elliottcie, ale nie była przecież geniuszem perswazji, tylko histeryczną oszustką – ale bardzo nagradza, kiedy uda się odmienić czyjś los i to uczucie potrafi nieść mnie bardzo długo. – Upiła łyk ze swojego kieliszka. Iskra która rozbłysła w jej oku wydawała się nieco nienaturalna, ale pasowała do lekkiego uśmiechu unoszącego kąciki czerwonych ust. – Też chciałam zostać Aurorką, tak w ogóle – wypaliła nagle, odnajdując coś, co było w ich życiorysie zaskakującym spoiwem. Doszukiwała się takich detali, bo obawiała się przekreślania przez wzgląd na bycie na innych etapach życia. – Victorii to ten plan na życie wyszedł trochę lepiej. – I dosyć łatwo było domyślić się dlaczego. Nie było szans, żeby ktoś o takiej posturze przeszedł testy sprawnościowe.


RE: [Brighton, 16.10.1972] Bądź ozdrowiony(a) | Elliott & Primrose - Elliott Malfoy - 12.04.2026

Nie chciał kłamać, choć robił to nagminnie. Szmer przekwitajacych liści drzewa rodzinnego mącił w głowie perswazją półprawd - czy milczący sekret waży tyle samo, co głośne oszustwo; czy nie tak odległa przeszłość powinna wślizgnąć się do niedalekiej przyszłości?

- Ah tak, nie chciałem omylnie ukazać się jako osoba wścibska, więc nie dopytywałem o twój czas w Ministerstwie. Uznałem, że sama opowiesz, jeżeli będzie w tym cokolwiek godnego uwagi - odparł gładko. Oczywiście, że pamiętał Primrose. Chociaż, nie mógł ukryć, że w tamtym momencie niewiele go interesowała jako osoba. Była asystentką - mostem do poprzedniego Kanclerza, po którym nie potrzebował przechodzić, bo ojciec załatwił mu przepłynięcie tej rzeki podmuchem wiatru wpływów.

Przesunął wąską nóżkę kieliszka pomiędzy najmniejszym palcem, a kciukiem; uderzający o szkło materiał sygnetu utonął w bogactwie pomieszczenia. Po wcześniejszym zaskoczeniu nie było śladu, powrócił uprzejmy uśmiech na twarzy niedotkniętej stresem starzenia się - urok nie oddający wieku, a przedstawiający komfort, niezauważalny przywilej.

Też chciałam zostać Aurorką, tak w ogóle przemielił słowa, te odbiły się echem o brąz zakątków umysłu, tonąc w kolorze bliźniaczych oczu. Victorii to ten plan na życie wyszedł trochę lepiej znajoma zazdrość ścisnęła za serce, zaciskujące je, chłodne palce siostry nie miały niczego wspólnego z rajem, za to z pozoru gładki jak ciepły karmel głos Primrose, wydawał się szeptać: 'nie jesteś w tym sam'.

Zaraz, czy oczy Simone były brązowe? Nie pamiętał. Może były niebieskie? Twarz zmarłej żony była tryptykiem matczynej i siostrzanej złośliwości, popędzającej go zazdrości, chęci przebijajacej się empatii duszonej ojcowską wolą.

Utrzymał kontakt wzrokowy i, choć tonął w głębi spojrzenia Primrose, tym samym, o którym poeci mieli się rozpisywać, tak ostatkiem sił przytrzymał się złotej obwódki, dotykając znajomej barwy, łapczywie łykając powietrze i słowa, którymi był karmiony. Czy tak czuli się mężczyźni z którymi rozmawiał? Cóż, jeżeli tak, to musiał przyznać, że był to stan przyjemnie błogi.

Musiał się otrząsnąć. To zauroczenie zdawało się inne, nie miało w sobie fizyczności, przyciągania, któremu ulegał przyglądając się wyrzeźbionemu marmurowi greckich herosów. Mimo to, chęć zatracenia się w dalszym rytmie rozmowy wydawał się o wiele bardziej pocigający niż jakikolwiek ogień, który dotąd w nim zapłonął, topiąc łańcuchy rodzinnych zobowiązań. Tym razem, sam zdawał trzymać się klucz, gotowy, by pozbyć się ciężaru i stanąć z nim twarzą w twarz.

- Eden też wiele rzeczy wyszło lepiej - odparł, odstawiając kieliszek i czując gorycz wychylonego alkoholu - Ale to bardzo dziwna miara, tak myślę. Wszyscy odnajdujemy się w innych dziedzinach. Bycie Aurorem, z dzisiejszej perspektywy, wydaje mi się niesamowicie przereklamowane. Należy temu poświęcać więcej czasu niż bym chciał, a narażanie życia, choć honorowe i bohaterskie, może okazać się bezużyteczne - wzruszył lekko ramionami, gotowy na słowa krytyki - Lekarzy nam potrzeba bardziej niż żołnierzy. Ekspertów od finansow, cóż, to zależy - zaśmiał się delikatnie, ukazując rząd perłowo białych zębów, kontrastujących z czerwienią pocięgnięcia szminki na wargach Primrose.

- Czasami wracam do szkolnych marzeń o idealnie wytrenowanej czujności i walkach, śledztwach, ale w ostateczności wolę pojechać z synem do Włoch, pracować z domu, gdy mi się tego zachce i... Cóż, posiadać pasję poza pracą zamiast piętrzących się papierów. Zwłaszcza w aktualnej sytuacji. Ja jestem bardzo zajęty, nie wyobrażam sobie jak musi wyglądać praca w terenie i późniejsze oddawanie dokumentów przełożonym - potraktował emocje racjonalnością, jak miał w zwyczaju, choć, w przeciwieństwie do poprzednich razów, pozwolił poczuć sobie zazdrość, acz się jej nie ponieść, nie piętrzyć. Spojrzeć przed siebie, a nie unikać ciekawego rozwoju akcji w imię zemsty i skupiania się na krzywdach. Życie było czymś więcej niż rozpamietywaniem.

- Uczucie niesienia pomocy bywa zbawieniem, nawet jeżli trochę samolubnie to brzmi, ale jeżeli obydwie strony wychodzą z tranzakcji bogatsze, to nie ma co na siłę się zamartwiać - nie mógł nie odpowiedzieć na wypowiedź o satysfakcji i konsekwencjach jaki niósł zawód Primrose, jej ton wydał mu zabarwiony uczuciem, którego kobieta nie chciała mu pokazać. Toteż potraktował ją uśmiechem, choć już nie tak szerokim, to wydającym się bardziej tajemniczym, jakby ta sentencja miała w sobie więcej głębi niż powinna.

- Wspomniałaś Paryż. Lubisz podróżować? - zagadnął, ku swojemu zaskoczeniu nie szukając tematów na siłę, by zapełnić czas, a z czystej ciekawości i chęci podzieleniem się historiami ze swoich własnych wyjazdów, po usłyszeniu odpowiedzi.

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=lQiwnVk.jpeg[/inny avek]


RE: [Brighton, 16.10.1972] Bądź ozdrowiony(a) | Elliott & Primrose - Primrose Lestrange - 13.04.2026

Podobno już po kilku sekundach znajomości człowiek wiedział, czy inna osoba interesuje go w sposób romantyczny. Po kilku minutach wiedziało się już, jak bardzo mu na tej relacji zależy. Primrose w pewnym sensie poznawała teraz Elliotta na nowo, jej poprzednie pierwsze wrażenie umykało gdzieś we wspomnieniach i na piedestał wynosiła doświadczenia dnia dzisiejszego i... Musiała przyznać, że to niebezpieczna gra, te całe uczucia. Zaczynałaś zastanawiać się czy cokolwiek może z tego wyjść, a on nagle mówił coś w stylu:

Uznałem, że sama opowiesz, jeżeli będzie w tym cokolwiek godnego uwagi.

I nagle świat pod twoimi nogami się zapadnie. Wiedział? Oczywiście, że musiał coś wiedzieć. O tym wstydzie przeszłości, o byciu powodem cudzego nieszczęścia przez próbę odebrania komuś innemu czegoś, co chciało się mieć tylko dla siebie. To było bardzo, ale to bardzo wstydliwe. Nie do opowiedzenia na pierwszej randce. Błyskawicznie zachciało jej się pić, ale to była gra dwóch oszustów – i Primrose wiedziała, że to właśnie wydawało nieumiejętnych kłamców. Nie można było teraz sięgnąć po kieliszek, bo zanurzenie ust w trunku od razu zdradzało, że coś tam ciążyło na sercu. Tylko co z tego? Co jej po ukryciu się w cieniu swoich rzęs i łagodnego uśmiechu, jeśli Malfoy mógł ją w ten sposób zaczepiać? Narastająca w niej panika dusiła i ustaliła dopiero w momencie, w którym rozmowa toczyła się dalej. Całe to napięcie pękło niczym bańka mydlana, kiedy ją coś w wypowiedzi blondyna personalnie ubodło.

Zmarszczyła lekko nos. Tak, była śliczną dziewczyną z marzeniami o zostaniu żoną i matką, mogła czasem drżeć kiedy przychodziło jej robić rzeczy wymagające czegoś więcej niż mruganie, a na rodzinnych kolacjach milczała pozwalając mówić innym, ale była rzecz drażniąca ją bardziej niż cokolwiek innego.

Primrose kochała swoją rodzinę i zrobiłaby dla niej wszystko. Gdyby kazali jej rzucić się z czternastego piętra na beton, to by to zrobiła.

Monsieur, kiedy mówi się o przereklamowanych Aurorach, mówi się o mojej ukochanej siostrze, która wskoczyła do płonącego ogniska, żeby ratować ludzi na sabacie i wielokrotnie stawała twarzą twarz z siłami zła, żebyśmy mogli siedzieć tu dzisiaj i jeść spokojnie kolację. Bez żołnierzy takich jak Victoria Lestrange, wojna toczona przez Ministerstwo byłaby przegrana już trzy lata temu. To słowa wypowiadane z uprzywilejowanej pozycji, mój dom w Dolinie Godryka spłonął doszczętnie i ostało się jedynie kilkanaście ksiąg z Biblioteki Maeve oraz... – to brzmiało tak absurdalnie, kiedy zadzierała głowę – jedno krzesło.

Dopiero kiedy powiedziała to wszystko, dotarło do niej, jak to ledwie przed chwilą martwiła się jego opinią na swój temat i perspektywą braku kolejnego spotkania, a teraz z taką otwartością negatywnie skomentowała jego słowa. Z drugiej strony – czy chciałaby być z mężczyzną potrafiącym się z nią w tym nie zgodzić? Szczerze liczyła na to, że Malfoy się z nią, mimo wszystko, zgodzi.

Potrzeba nam poetów, nauczycieli, lekarzy i urzędników – przyznała, żeby lepiej zrozumiał jej stanowisko – ale bohaterowie nie zyskują tego miana bez powodu.

Odchrząknęła. To chyba największa liczba słów, jaką wypowiedziała dzisiaj jednym ciągiem. I każde z nich było reklamą jej siostry... Cóż...

Taak, całkiem lubię podróżować... ale skłamałabym mówiąc, że widziałam wiele poza Anglią.


RE: [Brighton, 16.10.1972] Bądź ozdrowiony(a) | Elliott & Primrose - Elliott Malfoy - 13.04.2026

Na pierwszy rzut oka nie wydawał się wzruszony jej słowami. Słuchał, chłonął i lustrował spojrzeniem pierwsze, nieopanowane emocje, które wystrzeliły z kobiety wraz z bardzo istotną informacją - rodzina jest najważniejsza. Podzielał tę opinię, więc reakcja, która dla niektórych mężczyzn byłaby by może nie na miejscu, wydawała mu się odpowiednią. O kogo innego dbac, jak nie o najbliższych? nawet jeżeli żyło się w cieniu zazdrości do ich osiągnięc.

- Masz rację - nie udawał skruchy, po prostu zaakceptował, że przesadził - Łatwo zapomniec o niebezpieczeństwie, gdy nie doświadcza się go z pierwszej ręki - dodał i podrapał się po policzku, odsuwając się od stolika i opierając na miękkiej poduszce siedzenia - Drogą wytłumaczenia, chodziło mi o moje wyidealizowane wyobrażenie pozycji aurora, to nazwałem przereklamowanym, a nie poświęcenie i prace twojej siostry, czy innych z biura. Doceniam to, co dla nas robią i ich rola jest istotna. Po prostu nie można zapominac, że inne zawody są równie ważne. Bylem na Beltane, gdy to wszystko się zaczęło. Wróciłem na polanę i przeczesywałem las z innymi w poszukiwaniu ocalałych i po tym.... po tym się odsunąłem, zmartwiło mnie bezpieeczeństwo syna. Chciałem też poświęcic więcej czasu na zapobieganie problemu z pozycji, którą posiadam. Czy wychodzi, to sie okaże - zacisnął lekko usta, tym razem zatroskany - Nie chcę, abyś wzięła mnie za kogoś, kto się przechwala - zmarszczył brwi i przesunął palcami po skroni - Po prostu ... - sam nie wiem czego chcę, romans nie był w moich planach, a ty wydajesz się naprawde miła, mądra i zaskakująco niezależna, a mnie nikt nie nauczył jak odpowiednio wyraża emocje nie brzmiąc przy tym jak samolubny dupek. Pomimo dyskomfortu, nie odwrócił spojrzenia od jej twarzy. Nie wpatrywał się, ale też nie uciekał.

- Cieszę się, że to powiedziałaś, sprowadziło mnie to na ziemię - dokończył, nie będąc pewnym dlaczego zaczęło mu na tyle zależec. Bardzo kłopotliwe - czuc. Tak, ludzie się mu stawiali, ale zazwyczaj nie zależało mu na tym, aby postrzegali go pozytywnie w sferze prywatnej, toteż mógł prowadzi rozmowę po meandrach polityki, innych perspektyw, logicznych rozwiązań. W kwestii rodziny, dumy, małżeństwa kwestia wyglądała inaczej. Simone miała nawyk zgadzania się z nim we wszystkim, co postanowił, toteż wziął los jej istnienia w swoje ręce. W relacji z kimś, kto posiada silnejsze wartości, musiał przygotowac się na odczuwanie dyskomfort i utraty kontroli - czyż nie tego szukał?

- Mój dziadek dużo podróżował, zabierał mnie za sobą w przerwach pomiędzy semestrami w Hogwarcie. Babcia wciąż żyje poza Anglią, ale ostatnio wróciła. Jest jakieś miejsce, które chciałabyś zobaczyc? - jego ton pozostał pewny, choc sam Elliott nie był już tak przekonany do kursu rozmowy o wyjazdach. Nie one wydawały się teraz istotne - Wybacz. Jeżeli to nie jest dobry moment na dyskusję tego typu, możemy to odłożyc... w czasie. Jeżeli wciąż uważasz, że go mamy - potrzebował ukoi nerwy, acz nie sięgnął po kieliszek. Przedstawianie się jako zbalanzowanej siły spokoju i wyrozumiałości wciąż było dla niego istotniejsze niż własny komfort.

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=lQiwnVk.jpeg[/inny avek]