Secrets of London
22.09.1972 - Modlitwa na Mabon - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: 22.09.1972 - Modlitwa na Mabon (/showthread.php?tid=5849)



22.09.1972 - Modlitwa na Mabon - Icarus Prewett - 14.03.2026

Po kolacji musiało minąć jeszcze trochę czasu, zanim członkowie rodziny zaczęli rozmawiać w mniejszych grupkach. Icarus lubił ten moment. Wtedy odbywały się prawdziwie znaczące konwersacje, a wszystkim odpuszczał trochę rodzinny stres. Bardzo dziwne, bo w tym roku czuł się zupełnie, jakby wcale nie był bękartem. Nikt nie potraktował go z dystansem, nikt mu nie przypominał, że odstawał od innych. Aż on sam... zapomniał o tym. To dobry znak. Chyba zaczynało mu się układać w życiu.

W tym cichszym momencie uroczystości, uklęknął przed rodzinnym ołtarzem. Co roku był bardzo tradycyjny: jesienne, ususzone kwiaty, liście, przyjemny zapach korzennych świec. A i modlitwa wydawała mu się zawsze czymś niezwykle skonwencjonalizowanym. Nie był szczególnie bogobojny. Dlaczego więc teraz, od święta mieliby go wysłuchać? A może wtedy właśnie prośby śmiertelników do nich docierały?

Złożył dłonie, zamknął oczy. Przez chwilę poczuł się dziwnie, jakby nie na miejscu. Potem jednak skoncentrował się. Ogarnął go ten charakterystyczny spokój.

Bogowie, wiem, że nie byłem najlepszą osobą. Oszukiwałem mojego brata, co do mojej przynależności do Oka. Powinienem mu powiedzieć. Powinienem zerwać z tym wszystkim. Cały czas jednak się boję. Basil mnie nie zrozumie, Electrę by to przeraziło, a Mona... chyba by mnie zostawiła. Dajcie mi odwagę, żebym nie trzymał już tych tajemnic w sobie. Sprawcie, by najbliźsi nie odrzucili mnie, gdy im o tym powiem. Pokażcie mi drogę, którą mógłbym wyjść z bagna, w które wkopało mnie życie.

Tęsknię za prowadzeniem baru. Nawet mimo, że już nie piję. Chciałbym wprowadzić tam swoje pomysły. Drinki bezalkoholowe. Nowe przekąski. Wydarzenia. Nie chcę porzucać tego miejsca. Ono jest częścią mnie. Chciałbym, by zdrowiało wraz ze mną. Jeśli jest jakiś łut szczęścia, jakieś błogosławieństwo, które możecie zesłać na Convivium... proszę, spójrzcie życzliwym okiem na wrak, który stara się znowu wpłynąć na morze.

Dziękuję wam za Monę. To ona mnie uratowała, wyciągnęła mnie z otchłani, z której nie widziałem wyjścia. Wiem, że jeszcze dużo przede mną. Nadal jest mi trudno powstrzymać się od picia. Nadal zdarzają mi się myśli, że jestem chodzącą po świecie porażką. Dzięki niej jednak widzę światełko. Błagam, chrońcie ją. Trzymajcie niebezpieczeństwa z dala od niej. Widzę, jaka jest smutna, choć często stara się to ukryć. Widzę, jak się boi. Chcę ją przed tym uchronić, ale... nie mogę pociągnąć jej ze sobą na dno. Dajcie nam bezpieczną ścieżkę. Spokój i dobre życie.


Otworzył oczy. Obraz rozmazywał się mu przez łzy, które pojawiły się w ciągu modlitwy. Nie wiedział, czy bogowie słyszeli jego myśli, ale... Ujął w słowa to, co leżało mu na sercu.


RE: 22.09.1972 - Modlitwa na Mabon - Electra Prewett - 09.04.2026

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=ztVyPr9.jpeg[/inny avek] 
Electra nigdy nie była szczególnie wierzącą osobą. Co prawda nie negowała istnienia bogini Matki, jednak miała trochę zarzutów wobec organizacji religii czarodziejów. Kiedy jeszcze chadzała do kowenu z mamą lubiła przyglądać się świątecznym dekoracjom i słuchać tradycyjnych pieśni, lecz jej przywiązanie do wiary nie wykraczało poza te elementy estetyczne. Zwłaszcza, że z wiekiem przestała się zgadzać z niektórymi elementami światopoglądu propagowamego przez kapłanów.

Więc czemu teraz nagle odczuła potrzebę modlitwy? Być może przez otoczkę oficjalnej kolacjo udzielił jej się nastroj Mabon. Prawdopodobnie jednak to tragiczne wydarzenia ostatniego miesiąca skłoniły ją do zadumy oraz rozmyślaniu o siłach wyższych. Myśl, że bogini Matka czuwała nad nimi przez cały czas była kojąca, a ludzie w ciężkich czasach potrzebowali pociechy.

Prewettówna przyklękła więc obok brata przed rodzinnym cmentarzem. Nie była pewna, czy bogini naprawdę jej wysłucha, ale nie szkodziło spróbować.
Wiem, że nie przestrzegam przykazań Matki, nawet tego nie żałuję, ale proszę, wysłuchajcie mnie. Moja rodzina potrzebuje pomocy. Pożar zniszczył nasz dom i teraz każde z nas musi mieszkać osobno. Czuję, że przez to oddalamy się od siebie. Chciałabym wrócić do czasów, kiedy całe rodzeństwo było razem. Kiedy nie odczuwałam strachu przebuwając w tym osmolonym budynku. Więc proszę, sprawcie, by nasza kamienica jak najszybciej wróciła do poprzedniego stanu. Proszę, chciałabym mieć z powrotem swój ukochany dom.

Gdy skończyła, odwróciła się w stronę Icarusa i ujrzała jego mokre od łez policzki. Ten widok sprawił, że jej oczy również się zaszkliły. Nie miała pojęcia, o co modlił się Ari, lecz nie miało to znaczenia. Oparła głowę na ramieniu brata, by dodać mu otuchy. Nawet jeśli czasy były trudne, wciąż mieli siebie nawzajem.
Koniec sesji