Secrets of London
[jesień, 1970 r.] Kiedy Księżyc widział, jak Morze oddaje jedną ze swoich córek - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Wątek: [jesień, 1970 r.] Kiedy Księżyc widział, jak Morze oddaje jedną ze swoich córek (/showthread.php?tid=5853)

Strony: 1 2


[jesień, 1970 r.] Kiedy Księżyc widział, jak Morze oddaje jedną ze swoich córek - Brynja Nordgesim - 15.03.2026

[inny avek]https://i.ibb.co/5g4jP6XY/1bd0d5c9d4404032b5723350772cccda.jpg[/inny avek][Obrazek: 5-BFCB48-A-E962-442-B-A575-7-E8395-B87-C41.png]

Szarawo-biały łepek niewielkiej portowej foki wynurzył się z ciemnej wody. Krople morza spływały po jej wąsach i gładkim futrze, gdy zwierzę uniosło głowę, wpatrując się w ląd. Plaża u wybrzeży Anglesey była pusta. Prąd muskał jej ciałko, który mówił instynktowi, aby zawrócić — głębie były dużo bezpieczniejsze, a sama woda, choć lodowata o tej porze, otulała jak ją własna focza skóra.

Kiedy była dzieckiem, Anna Mulciber mówiła jej, że morze prędzej, czy później zawsze upomni się o swoje. Brynja, która opuściła Skandynawię dwa lata temu, czasami wracała myślami do pozostawionej daleko matki. Zastanawiała się czasem, czy pewnego dnia ten głos nie odezwie się także na wyspach brytyjskich? Czy któregoś poranka nie obudzi się nagle z nieodpartą potrzebą ruszenia na północ — ku wodzie tak ciemnej, że przypominała noc? Na razie jednak nic takiego nie czuła, a jej jedynym problemem było wydostanie małego, okrągłego foczego ciała na ląd i dotarcie do miejsca, gdzie zostawiła ubrania oraz torbę ukrytą między kamieniami.

Ciało stworzone do wody niechętnie poddawało się grawitacji lądu, kiedy przesuwała się po piasku powoli. Mokre futro zbierało ziarenka, a kamyki chrzęściły pod jej ciężarem. Dotarła do kamienistej części plaży, gdzie głazy nagrzewały się powoli w bladym świetle dnia. Zatrzymała się tam na chwilę z pyskiem uniesionym ku niebu.

Może mogłaby jeszcze chwilę tu zostać. Poleżeć na wilgotnych kamieniach, pozwolić, aby zimne powietrze wysuszyło futro. Zima nadchodziła powoli.


RE: [jesień, 1970 r.] Kiedy Księżyc widział, jak Morze oddaje jedną ze swoich córek - Lana Dolohov - 15.03.2026

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=m45tm9p.jpeg[/inny avek]
Miękki piasek otaczał buty Lany z każdym krokiem kolejnym krokiem i smagał spód jej sukienki, lecz dziewczyna nie zwracała na to uwagi. Szła brzegiem morza zamyślona, nie patrząc nawet gdzie zmierza.

W ręku ściskała najnowszy list od matki, w którym rodzicielka zachęcała ją, by wróciła do domu na Mabon. Dolohovówna przeczuwała jednak, że matka w rzeczywistości planowała zatrzymać ją w Londynie na dłużej. W pewien sposób było to zrozumiałe, bowiem podczas tych paru miesięcy spędzonych w Walii, córka nie odwiedziła jej ani razu. Lana tłumaczyła się potrzebą zbierania źródeł na temat elementów magicznych pośród kultury druidów, co zresztą nie było kłamstwem. Badania pochłonęły ją do tego stopnia, że wolała spędzać dnie na zwiedzaniu mugolskich wiosek zamiast na odwiedzinach u lokalnych czystokrwistych rodzin. Kolejną, bardziej samolubną przyczyną braku odwiedzin, była chęć uniknięcia wydarzeń towarzyskich angielskiej socjety, w które niechybnie wciągnęłaby ją rodzicielka.

Wyglądało jednak na to, że już nadwyrężyła matczyną cierpliwość. Po tylu latach Dolohovówna potrafiła rozpoznać, kiedy z pozoru łagodne słowa listu tak naprawdę wyrażały zgoła inny sentyment. W takich sytuacjach zawsze odczuwała sprzeczne emocje; chciała jednocześnie uniknąć gniewu matki i próbować z nią polemizować. Z trzeciej strony, rozumiała, że matka za nią tęskni, tak jak Lana zresztą sama tęskniła.

Natłok emocji sprawił, iż odczuła potrzebę by się przejść oraz ułożyć myśli. Szczęśliwym trafem przebywała teraz w małej, nadmorskiej miejscowości z plażą rzadko uczęszczaną przez ludzi. Dla Dolohovówny było to idealne miejsce na spacer, choć wbrew jej oczekiwaniom, tego dnia plaża nie miała być pusta...


RE: [jesień, 1970 r.] Kiedy Księżyc widział, jak Morze oddaje jedną ze swoich córek - Brynja Nordgesim - 16.03.2026

[inny avek]https://i.ibb.co/5g4jP6XY/1bd0d5c9d4404032b5723350772cccda.jpg[/inny avek]
Foka przymknęła czarne ślepia.
Drodzy czytelnicy, w tej postaci świat był taki prosty! Ciało ludzkie nie nosiło w sobie ciężaru ludzkich myśli ani pytań, których nikt nie potrafił rozstrzygnąć. Istniał tylko chłód kamieni pod brzuchem oraz morze oddychające nierównym rytmem fal rozbijających się o brzeg i cofających się w głąb ciemnej wody.

Foczy pysk uniósł się lekko, kiedy gładkie mokre futro zaczęło przylegać do skóry w dziwnie nienaturalny sposób, tracąc swoją wagę. Kształt zwierzęcia zaczął się zmieniać. Zaokrąglony tułów wydłużył się, kości przesunęły się widoczne pod skórą. Przednie płetwy rozciągnęły się oraz wygięły, a następnie w ich miejsce pojawiły się smukłe palce. Ciężka focza ogonowa płetwa rozdzieliła się powoli na dwie nogi, blade na zimnych i ciemnych kamieniach. Futro ustąpiło ludzkiej skórze aż ta focza opadła na ziemię.

W następnej chwili między głazami stała selkie — naga jak nowo narodzone dziecko, z mokrymi włosami przyklejonymi do ramion i pleców. Jej skóra była pokryta drobnymi kroplami wody. Brynja nie śpieszyła się jednak, aby sięgnąć po swoje ubrania.


RE: [jesień, 1970 r.] Kiedy Księżyc widział, jak Morze oddaje jedną ze swoich córek - Lana Dolohov - 17.03.2026

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=m45tm9p.jpeg[/inny avek]
Skupiona na swoich problemach, nawet nie zauważyła foczki wylegującej się na skałach. Dopiero kiedy kątem oka wychwyciła jakiś ruch, odwróciła wzrok w tamtą stronę i... Zobaczyła ją.

Zdążyła jeszcze ujrzeć końcówkę przemiany, lecz to nie ten element zrobił na niej największe wrażenie. Miała bowiem przed sobą niezwykłą istotę, której mokra skóra zdawała się lśnić w słońcu jak piana morska, a włosy opadały na smukłe ramiona niczym wodorosty. Idealnie wkomponowana w otoczenie, zdawała się być częścią morskiego krajobrazu.

Lana nie mogła oderwać od niej wzroku. Chyba nigdy wcześniej nie widziała czegoś co byłoby jednocześnie tak piękne i dzikie. Piękno było dla Dolohovówny dyktowane preferencjami wyższych sfer, które udzielały ścisłych instrukcji artystom rzemieślnikom oraz oczekiwały wykonania z materiałów najlepszej jakości. Piękno było wytworne, wypolerowane na błysk i kosztowało krocie. Teraz natomiast miała przed sobą ducha natury w najbardziej pierwotnej ale zarazem najdoskonalszej formie. Była zafascynowana do tego stopnia, że dopiero po chwili dotarło do niej iż bezpruderyjnie przypatrywała się nagiej kobiecie.

Nagość nie była co prawda zupełnie obca Lanie; przez lata dzieliła przecież sypialnię z koleżankami ze Slytherinu. Widziała też wiele historycznych przedstawień kobiet pozbawionych ubrań. Jednak ta sytuacja była zupełnie inna, ponieważ Dolohovówna przyłapała nieznajomą w intymnym momencie. Być może nie chciała, by ktokolwiek był świadkiem jej przemiany? Lana powinna w tej chwili odwrócić się i odejść po cichu, by nie zwrócić na siebie uwagi kobiety. Zdawała sobie sprawę, że byłoby to najsensowniejsze zachowanie.

A jednak nie ruszyła się ani kroku i wciąż przyglądała się stojącej przed nią selkie jak zaczarowana. Gdyby nieznajoma teraz się odwróciła, ujrzałaby Dolohowóne stojącą jak słup soli z wybałuszonymi oczami i lekkim rumieńcem na twarzy...


RE: [jesień, 1970 r.] Kiedy Księżyc widział, jak Morze oddaje jedną ze swoich córek - Brynja Nordgesim - 19.03.2026

[inny avek]https://i.ibb.co/60qrkqFq/88-D723-F2-271-C-499-F-A7-F3-B92566580-C1-F.jpg[/inny avek]
Brynja była jak posąg utkany z wilgoci, światła i soli, wyrzeźbiona przez morze cierpliwie przez przypływy oraz odpływy. Uniosła dłoń, przeciągnęła ją powoli po własnym ramieniu, sprawdzając granice ludzkiej skóry, która pamiętała ciężar wody i jak ta obejmowała ją szczelnie. Chłodne powietrze oplotło jej ciało, musnęło skórę z czułą powściągliwością, jednakże nie wywoływało w niej drżenia ani sprzeciwu.

Z kolei tu, na lądzie, wszystko było obce. Ziemia domagała się uzasadnienia istnienia, a przez niespodziewaną obecność Księżyca, które przybrało ludzką formę, selkie drgnęła. Wzrok morskich oczu napotkało spojrzenie pięknej czarownicy (była piękna na sposób, który nie należał do ziemi).

Dla kobiety musiało być to niedorzeczne. Paradować w takiej postaci, bez odzienia…  Selkie przechyliła głowę. Chciała lepiej uchwycić sens tej reakcji.
— Kobiecie nie przystoi tak się przyglądać. Czyżby ciekawość miała większą wagę aniżeli wychowanie? — uniósłszy lekko podbródek, kropla wody spłynęła wolno w dół jej szyi, leniwie po obojczykach, wzdłuż piersi, a już dalej ścieżkami, które znaczyły mapę jej istnienia aż po biodra.

Brynja cofnęła się o krok, ustawiając ciało tak, aby focza skóra spoczywająca między kamieniami, zniknęła z pola widzenia nieznajomej. Gest zdradził instynkt zwierzęcia.


RE: [jesień, 1970 r.] Kiedy Księżyc widział, jak Morze oddaje jedną ze swoich córek - Lana Dolohov - 20.03.2026

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=m45tm9p.jpeg[/inny avek]
Gdy nieznajoma się odezwała, Lanę przeszedł dreszcz. Zamiast strachem był on jednak wywołany ekscytacją. To uczucie nie miało żadnego logicznego uzasadnienia, bowiem na świecie istniało wiele magicznych stworzeń, które potrafiły przemawiać ludzkim głosem. Dolohovówna dobrze zdawała sobie z tego sprawę; wiele razy miała już styczność z legendami o syrenach zwodzących marynarzy na śmierć (choć te z mitologii greckiej były przedstawiane jako połączenie kobiety z ptakiem a stojąca przed nią osoba ewidentnie nie miała nigdzie piór). Była również przestrzegana przed innymi istotami, które mogłyby kusić ją swoją urodą. A mimo to, wbrew wszelkiemu rozsądkowi... Nieznajoma fascynowała ją coraz bardziej.

Do tego stopnia, że Lanie zajęło chwilę zarejestrowanie znaczenia słów, które druga kobieta właśnie wypowiedziała. Lecz kiedy już do niej dotarło, natychmiast spąsowiała.

— J-ja nie... — była tak zawstydzona, że ledwo mogła cokolwiek wydukać. Och, jak by chciała w tym momencie zapaść się głęboko w piasek! Oszczędziłoby to kłopotu im obu. Niestety, odcinek plaży na którym obecnie przebywały był pozbawiony ruchomych piasków. Jedynym taktownym wyjściem z tej sytuacji zdawał się więc odwrót. — P-przepraszam. — Dolohovówna zrobiła parę kroków w tył, wciąż jednak nie spuszczając wzroku z nieznajomej. I najwyraźniej to była ta zguba, o której opowiadały legendy, ponieważ but czarownicy natrafił na wystający kamyk, przez co poleciała plecami prosto na piach.


RE: [jesień, 1970 r.] Kiedy Księżyc widział, jak Morze oddaje jedną ze swoich córek - Brynja Nordgesim - 22.03.2026

Selkie od syren różniły się nie lada miarą. Tamte wyłącznie w obrębie własnego rodzaju rozmnażając się, od świata ludzkiego stroniły, zachowując swą odrębność. Mężczyzna, który był prostym śmiertelnikiem, nie był dla nich niczym więcej niż zwiedzioną pieśnią ofiarą. Obracały go w strawę i obdzierały ciało z pokusy, jaką same stworzyły.

Kobieta skórę odziedziczyła po matce, ta zaś po swojej, i tak dalej, przez długie pokolenia, w których pamięć morza nie gasła. Wedle dawnej legendy powiadano, że selkie, zawsze do morza powracały wiedzione tęsknotą ku falom. Nie baczyły na dzieci i miłość. Czarownice nauczyły się jednak temu przeznaczeniu opierać.
— Należy też pod nogi zważać, gdy się stąpakącik jej ust drgnął, ponieważ nieporadność ubawiła ją odrobinę. W spojrzeniu jej, brońcie bogowie, szyderstwa nie było.

Selkie zrobiła jeden krok do przodu, a potem drugi. Kamienie pod jej stopami były zimne, jednakże nie zwracała na to uwagi. Poruszała się z tą samą płynnością, z jaką jeszcze chwilę wcześniej przecinała wodę. Gdy podeszła bliżej, nachyliła się nad kobietą powoli. Dawała jej czas na ucieczkę, mimo że Brynja podejrzewała, że ta i tak nie nadejdzie.

Wilgoć wciąż lśniła na jej skórze, a krople pojedyncze spadały niżej, rozpryskując się o podłoże tuż przy ramieniu czarownicy. Jej mokre włosy opadły jak ciemna zasłona, musnęły policzek Lany i odznaczyły go chłodem oraz słonym śladem. Zapach morza rozszedł się wszędzie.

Musiała odwrócić jej uwagę od foczej skóry, a czy był ku temu sposób skuteczniejszy niż własne ciało — to ludzkie?
[inny avek]https://i.ibb.co/60qrkqFq/88-D723-F2-271-C-499-F-A7-F3-B92566580-C1-F.jpg[/inny avek]


RE: [jesień, 1970 r.] Kiedy Księżyc widział, jak Morze oddaje jedną ze swoich córek - Lana Dolohov - 22.03.2026

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=m45tm9p.jpeg[/inny avek]
Czy nie mogło wydarzyć się już nic gorszego? Nawet jeśli bezradność Lany jedynie rozbawiła nieznajomą, czarownica czuła się jeszcze bardziej zażenowana. Wstydziła się swojej bezczelności w podglądaniu drugiej kobiety, niezdarności z jaką zachowała się w tej sytuacji, a przede wszystkim bezwstydności z jaką jej wzrok przesuwał się po nagim ciele, choć dobrze wiedziała, że było to wbrew wszystkim wtłaczanym jej do głowy zasadom.

Kiedy już Dolohovówna myślała, że nieznajoma da sobie spokój z tym żałosnym przypadkiem, który miała przed sobą i odejdzie, kobieta zrobiła coś wręcz odwrotnego. Podeszła do Lany, a następnie pochyliła się nad nią niebezpiecznie blisko. Czarownica faktycznie nie uciekała; częściowo dlatego, że oniemiała z wrażenia, a po części dlatego, że nie chciała. Tak, nieznajoma mogła stanowić zagrożenie, ale och, jaki piękny stanowiła widok. Taki obraz była wart każdego ryzyka. Dolohovówna zakładała, że sama wyglądała teraz zgoła absurdalnie; bardziej niż księżyc, jej zarumieniona twarz przypominała raczej pomidora.

Lana znowu skupiła się na drugiej kobiecie do tego stopnia, że inne bodźce zdawały się docierać do niej z opóźnieniem. Dopiero po chwili od upadku zaczęła odczuwać bolące plecy, piasek wkradający się wszędzie, kartkę trzymaną w dłoni przesiąkającą wodą...

— O-o nie! — dopiero świadomość, że zapomniała o liście od matki, wybudziła ją z tego transu. — Mój list... — spanikowany wzrok dziewczyny powędrował do ręki, która obecnie znajdowała się na linii fal i była już całkowicie przemoczona. Kartka papieru trzymała się jako tako, ale tego samego nie można było powiedzieć o atramencie...


RE: [jesień, 1970 r.] Kiedy Księżyc widział, jak Morze oddaje jedną ze swoich córek - Brynja Nordgesim - 28.03.2026

Z podobną bezwstydnością selkie wpatrywała się w śliczną twarzyczkę kobiety przed sobą. Morskie ślepia przewiercały ją z uporem, szukając odpowiedzi na pytanie, jakim cudem mężczyzna mógł zdołać współuczestniczyć w narodzinach takiej urody. Nie, to musiała być córka innej kobiety — równie pięknej. Jeśli jednak trzeba było wskazać ojca, to może nie był nim człowiek. Może był nim sam Księżyc.

Morze miało to do siebie, że zabierało bez pytania. Ciepło ze skóry, oddech z ust, równowagę spod stóp. Bywało również i tak, że zabierało także rzeczy o wiele bardziej kruche, jak papier nasiąkający wodą zbyt szybko, aby dało się go jeszcze uratować. W związku z tym, Brynja opuściła wzrok na drżącą dłoń kobiety i mokrą kartkę, której atrament rozlewał się już ciemnymi żyłkami. Przesunęła następnie swoje palce dłoń ku jej nadgarstkowi. Ujęła jej rękę lekko i uniosła ją wyżej poza zasięg fal. Krople słonej wody spłynęły z przemoczonego papieru na piasek.
— Chodź. Chyba że wolałabyś dalej leżeć u moich stóp — powiedziała cicho. Jej kciuk przesunął się po wewnętrznej stronie nadgarstka Lany. — Czy to list od kogoś bliskiego twojemu sercu?
[inny avek]https://i.ibb.co/60qrkqFq/88-D723-F2-271-C-499-F-A7-F3-B92566580-C1-F.jpg[/inny avek]


RE: [jesień, 1970 r.] Kiedy Księżyc widział, jak Morze oddaje jedną ze swoich córek - Lana Dolohov - 01.04.2026

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=m45tm9p.jpeg[/inny avek]
Gdy dłoń nieznajomej zbliżyła się do ręki Lany, oczy Dolohovówny zrobiły się szerokie jak spodki (jedyny element w jej wyglądzie, który jakkolwiek przypominał teraz Księżyc). Obserwowała każdy ruch kobiety ze wstrzymanym oddechem, jakby nie mogąc uwierzyć, że dzieje się to na jawie. Uczucie dotyku obcej skóry było jednak jak najbardziej realne, podobnie jak kropelki wody spływające z ciała nieznajomej. Nagiego ciała, które znajdowało się ledwie centymetry od niej.

Lana w pierwszej chwili myślała, że kobieta zamierzała zabrać list. Nawet jeśli pismo było już nieczytelne, w takiej sytuacji należało ją powstrzymać. Matka nie byłaby przecież zadowolona, gdyby dowiedziała się z jaką łatwością córka dała sobie odebrać rzecz będącą prywatną własnością. Dolohovówna bardzo dobrze zdawała sobie z tego sprawę, podobnie jak ze wszystkich innych zasad postępowania, które złamała w ciągu ostatnich paru minut. Lecz mimo to nie wykonała żadnego gestu skierowanego przeciw nieznajomej. Była zbyt zaabsorbowana sensacją, jaką wywoływał uścisk dłoni drugiej kobiety. Można by pomyśleć, że morze zabrało ze sobą nie tylko atrament, ale także zdrowy rozsądek Lany.

— Yyyh... — nie potrafiła udzielić sensowniejszej odpowiedzi na sugestię leżenia u jej stóp. A już na pewno nie po tym, jak została dotknięta w tak delikatny sposób. — T-tak. — udało jej w końcu powiedzieć, po tym jak już przełknęła gulę w gardle. Dopiero po prazu sekundach zrozumiała, co tak naprawdę kobieta miała na myśli przez "kogoś bliskiego sercu". — Znaczy, to jest list od mojej matki. A raczej był... —  znów skierowała wzrok w stronę kartki papieru, choć tak naprawdę przyglądała się dłoni nieznajomej trzymającej ją za rękę.