![]() |
|
[10.10, wieczór] Put you in jail for something you didn’t do - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Śmiertelnego Nokturnu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=21) +---- Dział: Biały Wiwern (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=48) +---- Wątek: [10.10, wieczór] Put you in jail for something you didn’t do (/showthread.php?tid=5879) Strony:
1
2
|
[10.10, wieczór] Put you in jail for something you didn’t do - Brenna Longbottom - 19.03.2026 prompt – Mam złe przeczucia co do tego – mruknęła Brenna, chyba bardziej do siebie niż do Atreusa, poprawiając kaptur naciągnięty na twarz, którego omal nie zwiał podmuch wiatru. Wieczór był chłodny, więc w sumie i kaptur, i szalik przysłaniający część twarzy nie były czymś dziwnym. A i zakapturzone, podejrzane sylwetki na Nokturnie należały do normy nawet w upalne, letnie dni. Miała złe przeczucia. Nie tylko dlatego, że to był Nokturn. I nawet nie wyłącznie dlatego, że to był Wiwern, a w Wiwernie łatwo było o jakieś bójki, kradzieże i ogólnie rzecz biorąc kłopoty. Ani że całe te spotkanie z kimś, kto podobno miał jakieś informacje, ale jeśli gdzieś będzie rozmawiać, to tylko na swoim terenie, też mogło okazać się jedną, wielką bzdurą, o ile w ogóle mężczyzna pojawi się na miejscu. Po prostu jeżeli mimo pewnych środków zapobiegawczych ktoś ją tutaj rozpozna, to Woody potem będzie bardzo, bardzo zirytowany. A ona wprawdzie miała myśl, że mogłaby wtedy mu wmówić, że to była anonimowa kontrola, żeby znaleźć powody do jeszcze większej liczby kontroli i zaszkodzenia właścicielowi baru, ale nie czułaby się komfortowo łgając mu tak wprost. Co gorsza po prostu musieli coś zamówić, inaczej wylecą stąd nie tylko „prawdopodobnie”, ale w sumie to na pewno. Czyli Woody będzie zły podwójnie, bo Brenna przyłoży rękę do rozwoju konkurencji!!! – Chyba go jeszcze nie ma… – oceniła cicho, kiedy uchyliła drzwi i zajrzała do środka. Po Spalonej Nocy nawet na Nokturnie jakby trochę przycichło: nic niezwykłego, ludzie stracili domy, niektórzy zginęli, wielu bywalców baru pewnie uciekło z miasta albo zajmowało się odbudową. Nie czyniło to jednak tego miejsca jakoś bezpiecznym. W końcu kiedy ktoś stracił wszystko i nie miał nic do stracenia, stawał się dużo groźniejszy. Przesunęła wzrokiem po stolikach, i szukając umówionego osobnika, i jakby oceniając, czego mogą się spodziewać. !nokturn RE: [10.10, wieczór] Put you in jail for something you didn’t do - Pan Losu - 19.03.2026 Orientujesz się, że coś cennego zniknęło z twojej torby lub kieszeni.RE: [10.10, wieczór] Put you in jail for something you didn’t do - Atreus Bulstrode - 20.03.2026 - Co ty gadasz. Z widmowidza zmieniłaś się na czarnowidza? - zapytał, idąc obok niej i rozglądając się po burych, poczerniałych wciąż od sadzy ścianach budynków. Ostatni raz był tutaj chyba podczas Spalonej Nocy, a przynajmniej te wydarzenia na tyle wyryły mu się w pamięci, by nie myślał o niczym innym. Wtedy znalazł chociażby z Hestią jakąś zgraję czystokrwistych dupków, którzy wydawali się cieszyć z całego zamieszania. Między budynkami rozpalili ognisko, wciąż sobie pili, a na domiar złego zaczęli się z nimi bić i go okradli. Współczuł wtedy trochę młodej Bletchley, ale niezależnie od tego co wtedy do niej mówili i tak obiłby im buźki, gdyby znowu gdzieś ich wyhaczył. Teraz swoją własną twarz, chował w cieniu głębokiego kaptura. Co prawda nie był okutany jak Brenna i nie zasłaniał się szalikiem, ale i to wystarczyło żeby ciężko było się dopatrzyć w tym świetle kim był, nawet jeśli dłoń z papierosem co chwilę wędrowała do ust, by zaciągnął się dymem. Na całe szczęście on nie musiał się przejmować tym, co pomyśli sobie szanowny pan Woody Tarpaulin. Oczywiście, Rejwach był jednym z jego ulubionych miejsc, gdzie można było zasięgnąć języka, ale niestety nie można było się przez całe życie ograniczać. Szczególnie kiedy ich kontakt okazał się tym z rodzaju niezwykle wybrednych, który chciał spotkać się twarzą w twarz i w dodatku właśnie w Białym Wiwernie. Drzwi do środka skrzypnęły więc, kiedy wślizgnęli się do środka, przeczesując spojrzeniem rzędy stolików i krzesełek, w poszukiwaniu właściwego miejsca. Brenna chyba mogła być rację, że jeszcze go nie było, dlatego należało dopełnić formalności. - Zamówię coś, a ty znajdź miejsce - powiedział tylko, przesuwając się w kierunku baru. !nokturn RE: [10.10, wieczór] Put you in jail for something you didn’t do - Pan Losu - 20.03.2026 To twój szczęśliwy dzień – nic się nie dzieje.RE: [10.10, wieczór] Put you in jail for something you didn’t do - Brenna Longbottom - 20.03.2026 Ruszyła do jednego ze stolików, położonego stosunkowo blisko wejścia i pozwalającego obserwować salę. Gdy się przy nim zatrzymała i wsunęła dłonie do kieszeni, upewniając się, że różdżkę może łatwo wyciągnąć… zamarła na moment, bo różdżkę owszem, wyciągnąć łatwo mogła, ale z drugiej kieszeni, tej której nie pilnowała tak oka w głowie (bo tak robiła z różdżką) znikł prezent kupiony Dorze. Odetchnęła, próbując się nie wkurzać. Miała większe zmartwienia na głowie, i nie że to było takie zaskoczenie. Nokturn był… trudny. Mieszkali tu czasem zwykli czarodzieje, którym w życiu nie wyszło. Mieszkali tacy, którzy nie mieli innego wyjścia. Ale były i absolutne męty, które chciały żerować na innych albo tacy, którzy nie potrafili sobie poradzić inaczej. Kiedy tu wchodziłeś… no to spodziewałeś się, że ktoś może dać ci w nos albo okraść. Nie miała czasu zastanawiać się, w którym momencie ktoś obrobił jej kieszenie, bo jej spojrzenie padło na znajomą postać. Nie żeby to było aż tak strasznie zaskakujące, znała parę osób z Nokturna, ale no: nie bardzo spodziewała się Theodora Notta, siedzącego nad szklanką w Wiwernie. – Theo? Co ty tu robisz? – wyrwało się jej, bo jednak do takich miejsc wpadałeś zwykle albo jeśli mieszkałeś w pobliżu, albo jeśli miałeś interes. No, ewentualnie, jak szukałeś wrażeń, ale on jednak chyba ten etap „mam dwadzieścia lat i chcę zakosztować życia” powinien mieć trochę za sobą. Jaki interes na Nokturnie mógł mieć gracz quidditcha z dobrej rodziny? – Bren? – zdziwił się, unosząc głowę znad szklanki, chyba poznając ją głównie po głosie. – Co ty tu robisz? Spodziewam się jakiegoś nalotu i uciekać, zanim zakujesz mnie w kajdanki? – Nie, to żadna służbowa wizyta – mruknęła, pochylając się lekko nad stolikiem i zniżając głos, by nie oznajmiać światu, że hej, funkcjonariusze. No, może była trochę służbowa, ale nie mieli mundurów i w ogóle. – A ty? – powtórzyła. – Nick stąd pochodzi, wiesz, kolega z drużyny, taka historia od zera do bohatera, ale chyba ma sentyment do miejsca, zaciągnął mnie tu i Michaela, bo panna go rzuciła – westchnął przeciągle. – Ale tak się spił, że Michael właśnie go stąd aportował. Oby się nie rozszczepili, bo Mich też trochę wypił. – A ty dasz radę się teleportować? – spytała, opuszczając spojrzenie na jego prawie pustą szklankę i prawie pustą butelkę. Na stoliku faktycznie stały dwie inne szklanki, może i mówił prawdę… RE: [10.10, wieczór] Put you in jail for something you didn’t do - Atreus Bulstrode - 22.03.2026 Podszedł do baru i zamówił piwo. Co prawda na początku go kusiło, żeby zwyczajnie poprosić o ognistą, ale miał wrażenie że to były trochę wysokie progi na takim Nokturnie, nie żeby umniejszał tutejszym mieszkańcom i klienteli. Ciężko jednak było tutaj znaleźć cokolwiek, co nie było cienkim szczochem, rozcieńczanym dla zwiększenia ilości i zmuszenia klientów do kupowania większych ilości, żeby się prawidłowo urżnąć. Taką ognistą to piłoby się wręcz z przyjemnością, a może takie uczucia wyższe w tych krajobrazach nie przystawały nikomu. Barman spojrzał na niego obojętnie, bo przecież nie był na tyle głupi by odmawiać zakupu, ale Bulstrode czuł że właśnie została odnośnie niego wykonana jakaś mentalna notatka. Nie powiedział nic, czekając cierpliwie na napitek, a kiedy ten przesunął się w jego stronę po drewnianym kontuarze, złapał za dwie szklanki i odwrócił się by obrzucić salę spojrzeniem, a dzięki temu znaleźć Brennę. - Teleportować? - zapytał Theo, pochylając się w jej stronę automatycznie, naśladując jej ruchy. Zaśmiał się też lekko, rozglądając jakby nieco konspiracyjnie dookoła. - Aż tak bardzo chcesz się mnie pozbyć? Myślałem, że skoro już los doprowadził do naszego spotkania tutaj, to moglibyśmy trochę porozmawiać? Nadrobić parę historii. Wymiana listowna to przecież nie to samo. To skoro nie praca, to co tu porabiasz? czekasz na kogoś? - Theo wydawał cię całkiem rozluźniony i chyba nie traktował pytania o teleportację, jako jakąkolwiek sugestię, bo i czemu miałby? Jeszcze parę dni temu wysyłał stroskane listy, a dzisiaj proszę; miał swoją adresatkę z krwi i kości, siedzącą na wyciągnięcie ręki. Co z tego, że w takiej średniej dzielnicy i z równie szemranym towarzystwem, które ponuro zasiedlało resztę stolików. Nikt nie zwracał na nich przesadnej uwagi, rozmawiając, grając w karty czy kości, albo zwyczajnie sącząc wiwernowe piwo. Mogli więc spokojnie porozmawiać. RE: [10.10, wieczór] Put you in jail for something you didn’t do - Brenna Longbottom - 22.03.2026 – Martwię się raczej czy nie zgubisz po drodze rąk, a bez nich byłoby ciężko w następnym meczu – odparła. O, albo martwiła się, że Theo uzna, że jednak wyjdzie piechotą, a było widać, że on nie pasuje do Nokturna, jeszcze bardziej niż ona, też nie wpasowująca się tu dobrze, a podejmująca pewne środki ostrożności przecież. Jak odpowiednio znoszone ubranie. To, które miał na sobie Theo, było nowe. A chociaż nie był w reprezentacji Anglii czy coś, ktoś mógł zawsze rozpoznać profesjonalnego zawodnika i czystokrwistego, i skorzystać z okazji. Po Spalonej Nocy ludzie byli bardziej ostrożności, owszem, ale też czasem… zdesperowani, a podpity paniczyk stawał się łatwym celem. Może nie napadnięto ich, bo się tu teleportowali, albo bo był z nim ktoś, kto do osiemnastego roku życia się tu wychowywał czy zwyczajnie, ponieważ większą grupę mężczyzn zaczepiano rzadziej niż pojedynczego. – Biały Wiwern to chyba średnie miejsce na nadrabianie? – spytała, odsuwając szalik z twarzy i posyłając Theodorowi uśmiech. Nie miała zwyczajnie czasu się z nim spotkać, choć o to pytał i zwykle naprawdę próbowała znaleźć moment dla każdego przyjaciela i znajomego, ale ot ostatnie cztery dni były mocno zajęte. – Ale gratuluję zwycięstwa w ostatnim meczu wyjazdowym, chyba zapomniałam o tym napisać w liście. I nie, nie przyszłam sama – rzuciła, wskazując na Atreusa, któremu właśnie podsunięto piwo. Jakiej jakości? No cóż, to był Wiwernej, ale ludzie tutaj oczekiwali, że zdołają się upić, więc… na pewno było piwem. Nie żeby Brenna zamierzała ryzykować napicie się tego, co znalazło się w niedoczyszczonych kuflach. I nie chodziło tutaj tylko o lojalność wobec Woodyego i asortymentu Rejwachu, bo tam też z kuflami i ich zawartością bywało różnie. – Nie jestem pewna, czy się znacie, ale pewnie graliście kiedyś w Hogwarcie przeciwko sobie czy coś takiego. RE: [10.10, wieczór] Put you in jail for something you didn’t do - Atreus Bulstrode - 22.03.2026 No tak, rozszczepienie się. Theo mrugnął, a potem parsknął śmiechem, machając przy tym zbywająco ręką. - Miłe, ze się o mnie martwisz, ale nie przejmuj się. Mogę ci gwarantować, że gdybym się teleportował to wciąż miałbym wszystkie ręce i nogi - uśmiechnął się do niej lekko. Coś w jego wyrazie twarzy mówiło też, że nawet gdyby mu rozszczepiło ręce i nogi, to znalazły jakiś sposób żeby się do tej miotły przyczepić i latać bez nich. - Miejsce jak każde inne - wzruszył ramiona, ewidentnie nie zwracając uwagi na te same detale, które chodziły po głowie Brennie. Koledzy, których już z nimi nie było, najpewniej sprawili że poczuł się nad wyraz pewien, że nic mu się tutaj złego nie stanie. Może i wiało wątpliwą sławą, ale hej, już tyle tu przesiedział przecież. Jego ubranie wydawało mu się, no, zwyczajne, a a do tej pory też nikt nie próbował go zaczepiać... - A dziękuje, dzię... - kuję. Tam gdzieś na końcu kryła się reszta słowa. Szeroki, dziękczynny uśmiech też szybko nieco skurczył się, kiedy Nott powiódł spojrzeniem za wskazaniem Longbottom i jego wzrok natrafił na Atreusa, który właśnie odwrócił się przodem do sali i wbił w niego spojrzenie. - Aha... - przytaknął trochę powoli, mrużąc oczy i wracając do Brenny. - Serio przyszłaś tutaj z nim? Kto taki jak ty, robi z kimś takim jak... - nie skończył, bo szklanki które przyniósł Bulstrode, szczęknęły o blat stolika. Wciąż w kapturze, zawisł nad nimi, chociaż było widać że jego uwaga bardziej koncentrowała się na Theo. - No jakim? Lepszym? Masz szczęście Nott, że mnie nie kusiła kariera profesjonalnego gracza, bo ta twoja miotła już dawno została strącona i nikt więcej by cię nie zasponsorował. RE: [10.10, wieczór] Put you in jail for something you didn’t do - Brenna Longbottom - 22.03.2026 – I pewnie nawet brak ręki nie powstrzymałbym cię od udziału w meczu – dokończyła. Nie żeby tego w pewnym sensie nie rozumiała. Też wepchnęła się do pracy z powrotem o wiele za wcześnie po Spalonej Nocy, choć powinna zdecydowanie się odsunąć, i ze względu na stan fizyczny, i przede wszystkim psychiczny. Nott nie tylko poważnie traktował swoją pracę, ale też po prostu to kochał. –No… tak? – odparła odruchowo, kiedy spytał, czy serio przyszła tu z Bulstrodem, w pierwszej chwili pytaniem zaskoczona. Kolejne stwierdzenie już jednak wszystko wyjaśniało, bo miała trochę wrażenie, że reakcje na zobaczenie jej w pobliżu Atreusa były zasadniczo trzy. Jedna, absolutna obojętność, bo niby czemu niektórych miałoby to obchodzić. Druga, „ale jak to, czy ktoś rzucił na niego klątwę, czemu miałby iść gdzieś właśnie z n i ą?”. I trzecia wreszcie, na ogół przejawiana przez jej najbliższych, choćby taką Mav czy takiego Vincenta „no chyba sobie żartujesz, Bren, to łamacz serc”. Brenna nie mogła być pewna, o którą z tych opcji chodziło u Notta, bo niby się przyjaźnili w szkole i widywali ostatnio parę razy i po niej. Równie dobrze mógł się o nią martwić, jak nie pojmować, co tu Atreus robił w jej obecności. Nie zgubiła jednak uśmiechu, bo i po prawdzie, takie rzeczy nie raniły jej jakoś. Były słowa tnące dużo mocniej niż takie jak ten. To znaczy… nie zgubiła go w pierwszej chwili, bo kąciki ust trochę jej opadły, kiedy Atreus wparował z w sumie… całkiem normalnym dla siebie podejściem, ale zwykle wkurzającym ludzi. – Niby od kogo lepszym? – spytał Theo, faktycznie najeżając się, może na tę deklarację, że niby to miał szczęście, a może na ton. - Jakbyś cokolwiek wiedział o profesjonalnej grze – prychnął, zanim zwrócił spojrzenie znowu w stronę Brenny. – Jesteście tu służbowo, tak? – Żadnych policyjnych nalotów dzisiaj, przecież obiecałam – odparła, trochę wymijająco, bo właściwie to chodziło o sprawę po części służbową, ale nie zamierzała potwierdzić, że tak. Jeszcze by się okazało, że ktoś zwrócił na nich uwagę i sprawa się rypnie. O ile już się nie rypnęła, bo ich informator się spóźniał. RE: [10.10, wieczór] Put you in jail for something you didn’t do - Atreus Bulstrode - 23.03.2026 Atreusa nie bardzo obchodziło, jakie ktoś mógł mieć reakcje na jego towarzystwo w czyimś otoczeniu, o ile oczywiście nie przychodziło mu obserwować ich w czasie rzeczywistym. Coś w twarzy Notta jasno sugerowało, że o wiele lepiej bawiłby się gdyby mógł sobie z Brenną porozmawiać sam, a dodatkowe towarzystwo psuło cały... nastrój, jakikolwiek on nie mógł być w tak zapyziałej dziurze jak Biały Wiwern. - Od ciebie, a od kogo - mruknął. - Widziałem raz jak grasz. Dalej nie pilnujesz lewej strony, tak jak powinieneś. Ptaszki ćwierkają że drużynie się nudzi nadrabianie za ciebie i szukają kogoś bardziej kompetentnego na twoje miejsce - Atreus uśmiechnął się w ten obślizgły sposób kogoś, kto potrafił w ten przyjemny wyraz włożyć dosłownie zero pozytywnych emocji do rozmówcy, a jednocześnie było w tym jakieś dziwne zadowolenie. Bo przecież wiedział, że jego uwagi były podstawne, a nic tak z kolei nie bolało chłopaczków o wrażliwym ego, jak wytykanie im błędów. Na ten temat wiedział aż ta dużo. - James Odell wydaje się niesamowitym wyborem. Podobno kontrakt już w drodze... - Zamknij się wreszcie - Nott poderwał się z miejsca, łapiąc Atreusa za fraki. - Zabieraj łapska, albo przetrę tobą stół przy pani - Bulstrode uniósł na moment ręce, niby w to poddańczym geście, głową kiwając w stronę Brenny. Mogli sobie gadać o Quidditchu do tego momentu, ale zdawał sobie sprawę że akurat on był tutaj najmniejszym ich problemem. - Tylko spróbuj... Miał spróbować, proszę bardzo. Jak na zawołanie, złapał Notta za fraki i zaczął sie z nim siłować, żeby przewrócić go na stolik i faktycznie go po nim przeciurać. // af ◉◉◉◉○ na złapanie pana za wsiarz i przetarcie nim stolika
[roll=PO] |