Secrets of London
[Jesień 72, 22.09] Mabon u Selwynów - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [Jesień 72, 22.09] Mabon u Selwynów (/showthread.php?tid=5925)



[Jesień 72, 22.09] Mabon u Selwynów - Robert Albert Crouch - 01.04.2026

22.09.1972
The Globe

Mabon u rodziny Selwynów przypominało raczej jeden z bankietów premierowych niż klasycznie rozumianą rodzinną kolację. Oczywiście stół stał na swoim miejscu, w sali balowej teatru, zastawiony różnorakimi przysmakami. Dyniowe wyroby wszelkiej maści, ryba duszona w sosie z dzikich szparagów, pieczona kaczka z pomarańczą, ziemniaki tłuczone, smażone, podpiekane, fantazyjnie ułożone kwiaty kalafiora, wyroby słodko-wytrawne takie jak tartaletki z różnymi konfiturami i serami, sałatki z sezonowych warzyw. Do tego oczywiście świeżo wyciskane soki: z jabłek i gruszek lub pomarańczy doprawionej imbirem, a także wina: cabernet, które Jonathan dostał od Anthony’ego Shafiqa, i Chardonnay pozostałe po jednej z premier. Na suficie lśnił kryształowy kandelabr, wokoło stały rzeźby, na ścianach wisiały obrazy. Było przestronnie i choć wszyscy zajmowali na razie miejsca przy stole, spodziewano się, że później, jak to zazwyczaj bywało, wywiążą się rozmowy a la bankietowe, rozproszone po całej sali.

Robert siedział pomiędzy swoją córką a matką. Na początku oczywiście całkowicie pochłonęło go jedzenie, miał bowiem na celu spróbowanie każdej potrawy. Enid grzebała widelcem w wykwintnym jedzeniu, które na razie niezbyt przypadło jej do gustu. Frances była natomiast pogrążona w cichej rozmowie z koleżanką po fachu, Anemone. Crouch cieszył się, że rozmawiały raczej o sztuce reżyserskiej, a nie o wydarzeniach ze Spalonej Nocy. Miał już szczerze dość tego tematu i bardzo chciał zająć się innymi sprawami. Na przykład jedzeniem.

– Powiedz mi, Hannibalu, jak idą przygotowania do tej waszej nowej sztuki? – zapytał, mając na myśli niejaką „Ekstazę Merlina”. Miał nadzieję, że temat teatru zainteresuje wszystkich Selwynów. A i kariera jego kuzyna szła w dobrym kierunku. – Słyszałem, że widowisko ma zszokować nas wszystkich.

Dobrze, że ubiegł pytanie o swoją pracę. Podobnie jak ze Spaloną nocą, z polityką należało poczekać na dogodny moment. Przed kolacją zresztą, matka uprzedziła go, żeby w miarę możliwości powstrzymał się przed wszczynaniem awantur na tle światopoglądowym. Obawiał się jednak, że ktoś inny takową zacznie, a Robert, jako ekspercki głos w dyskusji, będzie musiał się dołączyć.