Secrets of London
[15.10.72, Księżycowy Staw] With My Little Sister - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145)
+--- Wątek: [15.10.72, Księżycowy Staw] With My Little Sister (/showthread.php?tid=5927)



[15.10.72, Księżycowy Staw] With My Little Sister - Brenna Longbottom - 03.04.2026

– Spytałabym czy wszystko w porządku… ale to chyba byłoby teraz głupie pytanie – powiedziała Brenna, postukując ołówkiem w kartkę, na której część zapisków sporządzono piórem, a część właśnie ołówkiem. Na biurku w bibliotece Księżycowego Stawu, wciąż nie w stu procentach uporządkowanej, piętrzyły się książki oraz notatki na różne tematy.
Te wyciągnięte na wierzch dotyczyły fal.
Brenna miała z falami ten problem, że sama nauczyła się ich stosunkowo niedawno, po naprawdę długiej walce, bo nie bardzo miała ochotę wpuszczać do swojej głowy czyjekolwiek myśli. Nie była więc pewna, czy zdoła nauczyć się posługiwania nimi kogoś innego, a główni kandydaci do nauczania, z Patrickiem na czele, przebywali teraz bardzo… bardzo daleko. Przeglądała więc różne opisy, techniki, a oczywiście brat był potencjalnie na pierwszy ogień do testów. Wszak możliwość męczenia go zawsze i wszędzie byłaby bardzo cenna… Nie wspominając o tym, że nie musiałaby się zastanawiać, gdzie jest i co mu nie jest, gdyby Voldemort znowu postanowił zrzucić z nieba deszcz popiołów i ognia.
Tyle że sama nie była pewna, jak jej z tym wszystkim idzie.
Ale te „pierwsze kroki w nauce fal” były trochę podstępem, żeby go tu ściągnąć, bo nie tylko o to chodziło…
– Zapytam więc może…? Hm. Chcesz mi o czymś powiedzieć? Albo chcesz o coś spytać? – zapytała, odchylając się na krześle, tak że balansowało na tylnych nogach i mogło skończyć się to tak, że Brenna poleci do tyłu. Ale przynajmniej na razie zachowywanie równowagi szło jej całkiem zgrabnie.
Trudno powiedzieć, co miała na myśli. Może Posępną Wyspę, z której ledwo wrócili. Może ogólną, beznadziejną zdawałoby się sytuację po Spalonej Nocy. Może po prostu wszystko, bo, co najbardziej prawdopodobne, zwyczajnie martwiła się o brata. Erik zawsze był człowiekiem pogodnym, który lubił widzieć w ludziach i świecie wokół wszystko, co najlepsze, a teraz zdawało się, że wszystkich, wszystko, spowijają coraz mocniejsze cienie.
Brenna nie chciała przegapić momentu, w którym te cienie otoczą jej brata i postanowią go zadusić.

Na wos, jak to całe układanie planów nauki idzie.
[roll=Z]


RE: [15.10.72, Księżycowy Staw] With My Little Sister - Erik Longbottom - 15.04.2026

Głupie? — powtórzył z nutą wahania w głosie. — Cóż... Nie będzie spierał — przyznał bez większego zastanowienia, wodząc palcem po księgozbiorze, który został zgromadzony na regale. — Raczej oboje wiemy, że sytuacja obecnie... Nie jest najlepsza. Cała ta afera z artykułem to jedno wielkie szaleństwo.

Wzdrygnął się na wspomnienie niedawnego spotkania kryzysowego w gabinecie dziadka Godryka w Warowni. Wciąż nie był pewny, jakie jeszcze działania powinni podjąć, aby chronić dobre imię rodziny - bo coś przecież trzeba było zrobić, czyż nie? Tyle dobrego, że moja reputacja dalej jest w dobrym stanie, pomyślał przelotnie. Poza tym, że nie miał żony i został zawieszony na kilka dni w trakcie lata, nie mogli mu przykleić zbyt wielu negatywnych łatek. Tyle dobrego, że nawet czepianie się chociażby jego częstych spotkań z Geraldine nie miało teraz większego sensu, odkąd została panią Greengrass-Yaxley.

Żałuję, że też zostałaś w to wciągnięta. Już chyba bym wolał, żeby to na mnie skupiała się cała ofiara tych sępów niż żeby szkodzili jeszcze tobie — kontynuował ciężkim głosem. — Poza tym, czuję się w obowiązku podkreślić: twój pracoholizm wcale nie jest nieatrakcyjny. Poniekąd pokazujesz w ten sposób ogromną siłę swojego charakteru. Arista Black po prostu zazdrości tak mocnego kręgosłupa moralnego i poświęcenia swojemu zawodowi.

Brenna i tak była... zaganiana. Wszędzie było jej pełno, zarówno jeśli chodziło o kwestie pełnienia służby w szeregach BUM, jak i o sprawy Zakonu Feniksa. A biorąc pod uwagę, że teraz oficjalnie pełniła jedną z najwyższych funkcji w organizacji, to lepiej by było, gdyby uwaga mediów trzymała się od niej na odpowiednią odległość. Ostatnie czego potrzebowała, to wścibskich obiektywów, które śledziłby każdy jej krok byle tylko znaleźć jakieś potknięcie, które mogło urosnąć na pierwszych stronach do rangi tragedii narodowej.

A mogę wybrać obie opcje? — odpowiedział pytaniem na pytanie, przesuwając się bliżej biurka siostry, aby zaraz spocząć na jednym z foteli. Przywarł mocno plecami do oparcia, a ręce ułożył na podłokietnikach, przyglądając się z uwagą Brennie. — Heather dobrze się spisała na Posępnej Wyspie. Jest dzika i miewa niewyparzony język, ale radzi sobie naprawdę dobrze, jeśli chodzi o magię bitewną. Boli mnie fakt, że pomimo tego, że pracujecie razem od miesięcy, to nawet nie próbowałaś zaszczepić w niej zainteresowania szermierką.

Wbił zbolałe spojrzenie w siostrę. Co jak co, ale skoro znalazła już kogoś na tyle utalentowanego pod względem umiejętności magicznych, to mogłaby chociaż sprawdzić, czy dziewczynie nie przypasowałaby też jakaś szabla lub floret. Po chwili westchnął cicho, uciekając wzrokiem w stronę rozłożonych na blacie papierów.

Z siebie nie jestem w stu procentach zadowolony — przyznał w końcu. — Martwi mnie to, jak podatny jestem na zaklęcia mieszające mi w głowie. To nigdy wcześniej nie było problemem, a teraz... Najpierw ta wizja alternatywnej rzeczywistości na wyspie, potem te incydenty po Spalonej Nocy, a teraz jeszcze padłem ofiarą jakiegoś... magicznego mechanizmu działającego jak bogin.

Dalej nie wiedział do końca, co dopadło go w piwnicach zamku McClivertów, ale czy to w ogóle miało jakiekolwiek znaczenie? Nie liczyło się to, czy było to słabe zaklęcie, którego nie zwalczył odpowiednio szybko. Nie liczyło się, czy to było bardzo silne zaklęcie napędzane runami, z którym nawet Albus Dumbledore miałby problem. Liczyło się to, że ten wypadek się wydarzył. I nawet lata pracy w Brygadzie Uderzeniowej nie dały mu jakiejś wielkiej przewagi w takiej sytuacji.

Prawie słyszał z tyłu głowy ''A nie mówiłem'' wypowiedziane przez Anthony'ego. Czyż to nie on sugerował mu, że powinien bardziej zadbać o obronę swojego umysłu. Erik zacisnął usta w wąską linię. Jeszcze na początku września śmiało trzymałby się tego, że nic takiego nie było mu potrzebne, jednak ostatnie wypadki zachwiały nieco jego wiarą. Z drugiej strony... Nikt nie był idealny. Żaden członek Zakonu Feniksa nie będzie w stanie obronić się przed każdym zagrożeniem. Dlatego organizacja nie składała się z trzech osób na krzyż; potrzebowali swoich zdolności nawzajem, bo nikt nie był alfą i omegą.

Ale wracając do ciebie: jak mogę ci pomóc w obecnej sytuacji? W czym mogę cię wesprzeć? W czym mógłbym cię wyręczyć, moja droga siostro?

Przysunął swój fotel bliżej, opierając łokcie na krawędzi stołu, a podbródek na dłoniach, wodząc wzrokiem między stertą papierów, a twarzą Brenny.



RE: [15.10.72, Księżycowy Staw] With My Little Sister - Brenna Longbottom - 17.04.2026

– Niezbyt zaskakujące – skwitowała, wzruszając ramionami. Oczywiście, że została w to wciągnięta: nie była lubiana i bardzo jasno dawała znać, że sprzeciwia się śmierciożercom, a najwyraźniej nie popieranie terrorystów podpalających świat było z jakichś powodów obecnie bardzo niemodne. - Muszę chyba wreszcie przeczytać to w całości, bo nie rozumiem, co ludzie do mnie mówią. Czyli tak naprawdę nie pracuję i mam pracę po znajomości, czy jestem nieatrakcyjna z powodu mojego pracoholizmu?
Było to w gruncie rzeczy pytanie retoryczne, rzucone bardziej w przestrzeń niż do Erika. Nie miała czasu ani siły przejmować się tymi artykułami, bo jeżeli Voldemort wygra, i tak wszyscy mieli przejebane, jeśli przegra, nikogo to nie będzie interesować.
– Mam dziś dobry nastrój, więc tak, możesz – stwierdziła z łaskawą miną, a potem parsknęła, kiedy wspomniał o Heather. Nie, nie z powodu tego, że ją chwalił: Wood była młoda i porywacza, ale jej podopieczna radziła sobie w sytuacjach kryzysowych zaskakująco dobrze. Raczej ze względu na sugestię dotyczącą szermierki. – Mój kochany braciszku, nie sądzę, aby świat był gotowy na Heather z szablą dłoni. Już sam fakt, że ma różdżkę, może niektórych niepokoić.
Niby się uśmiechała, ale w istocie gdzieś pod tym uśmiechem kryła się powaga. Bo chyba spodziewała się, że… Erik powie coś zupełnie innego. Albo że jest coś, co chciałby powiedzieć czy o coś spytać, ale nie będzie chciał tego zrobić. Na pewno nie że po prostu zaproponuje pomoc.
Nie żeby nie potrzebowała pomocy, ale zwyczajnie się o niego martwiła.
– Możesz zerknąć na moje zapiski odnośnie ćwiczenia fal i wydać opinię, co o nich myślisz. I moglibyśmy zacząć, ale jeśli uważasz, że bardziej przyda ci się nauczyciel oklumencji, to kogoś weźmiemy… Sama kiedyś próbowałam, ale chyba brak mi do tego talentu. Może to u nas rodzinne, o wiele za łatwo namieszać nam w głowach. Tak sobie myślałam, że powinniśmy ustalić jakieś hasła, wiesz, żeby wiedzieć, czy ty to naprawdę ty, chociaż mam obawy, że wyciągną je z głów, więc pewnie lepsze są losowe pytania o niespodziewane rzeczy. Jak jakie zwierzę hodowała babka… dalej nie rozumiem, czemu trzymała w akwarium druzgotka – westchnęła, przesuwając w jego stronę przygotowane papiery i bardzo ładną tabelkę, taką z gatunku „mucha nie siada”. Oklumencja była świetna, ale niestety, nie każdy mógł opanować wszystko. I między innymi dlatego kiedyś poprosiła Norę o truciznę… – Wiesz, że w sumie nie do końca to miałam na myśli, prawda?