![]() |
|
[15.10.72, Księżycowy Staw] With My Little Sister - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +--- Wątek: [15.10.72, Księżycowy Staw] With My Little Sister (/showthread.php?tid=5927) |
[15.10.72, Księżycowy Staw] With My Little Sister - Brenna Longbottom - 03.04.2026 – Spytałabym czy wszystko w porządku… ale to chyba byłoby teraz głupie pytanie – powiedziała Brenna, postukując ołówkiem w kartkę, na której część zapisków sporządzono piórem, a część właśnie ołówkiem. Na biurku w bibliotece Księżycowego Stawu, wciąż nie w stu procentach uporządkowanej, piętrzyły się książki oraz notatki na różne tematy. Te wyciągnięte na wierzch dotyczyły fal. Brenna miała z falami ten problem, że sama nauczyła się ich stosunkowo niedawno, po naprawdę długiej walce, bo nie bardzo miała ochotę wpuszczać do swojej głowy czyjekolwiek myśli. Nie była więc pewna, czy zdoła nauczyć się posługiwania nimi kogoś innego, a główni kandydaci do nauczania, z Patrickiem na czele, przebywali teraz bardzo… bardzo daleko. Przeglądała więc różne opisy, techniki, a oczywiście brat był potencjalnie na pierwszy ogień do testów. Wszak możliwość męczenia go zawsze i wszędzie byłaby bardzo cenna… Nie wspominając o tym, że nie musiałaby się zastanawiać, gdzie jest i co mu nie jest, gdyby Voldemort znowu postanowił zrzucić z nieba deszcz popiołów i ognia. Tyle że sama nie była pewna, jak jej z tym wszystkim idzie. Ale te „pierwsze kroki w nauce fal” były trochę podstępem, żeby go tu ściągnąć, bo nie tylko o to chodziło… – Zapytam więc może…? Hm. Chcesz mi o czymś powiedzieć? Albo chcesz o coś spytać? – zapytała, odchylając się na krześle, tak że balansowało na tylnych nogach i mogło skończyć się to tak, że Brenna poleci do tyłu. Ale przynajmniej na razie zachowywanie równowagi szło jej całkiem zgrabnie. Trudno powiedzieć, co miała na myśli. Może Posępną Wyspę, z której ledwo wrócili. Może ogólną, beznadziejną zdawałoby się sytuację po Spalonej Nocy. Może po prostu wszystko, bo, co najbardziej prawdopodobne, zwyczajnie martwiła się o brata. Erik zawsze był człowiekiem pogodnym, który lubił widzieć w ludziach i świecie wokół wszystko, co najlepsze, a teraz zdawało się, że wszystkich, wszystko, spowijają coraz mocniejsze cienie. Brenna nie chciała przegapić momentu, w którym te cienie otoczą jej brata i postanowią go zadusić. Na wos, jak to całe układanie planów nauki idzie. [roll=Z] RE: [15.10.72, Księżycowy Staw] With My Little Sister - Erik Longbottom - 15.04.2026 — Głupie? — powtórzył z nutą wahania w głosie. — Cóż... Nie będzie spierał — przyznał bez większego zastanowienia, wodząc palcem po księgozbiorze, który został zgromadzony na regale. — Raczej oboje wiemy, że sytuacja obecnie... Nie jest najlepsza. Cała ta afera z artykułem to jedno wielkie szaleństwo.
Wzdrygnął się na wspomnienie niedawnego spotkania kryzysowego w gabinecie dziadka Godryka w Warowni. Wciąż nie był pewny, jakie jeszcze działania powinni podjąć, aby chronić dobre imię rodziny - bo coś przecież trzeba było zrobić, czyż nie? Tyle dobrego, że moja reputacja dalej jest w dobrym stanie, pomyślał przelotnie. Poza tym, że nie miał żony i został zawieszony na kilka dni w trakcie lata, nie mogli mu przykleić zbyt wielu negatywnych łatek. Tyle dobrego, że nawet czepianie się chociażby jego częstych spotkań z Geraldine nie miało teraz większego sensu, odkąd została panią Greengrass-Yaxley. — Żałuję, że też zostałaś w to wciągnięta. Już chyba bym wolał, żeby to na mnie skupiała się cała ofiara tych sępów niż żeby szkodzili jeszcze tobie — kontynuował ciężkim głosem. — Poza tym, czuję się w obowiązku podkreślić: twój pracoholizm wcale nie jest nieatrakcyjny. Poniekąd pokazujesz w ten sposób ogromną siłę swojego charakteru. Arista Black po prostu zazdrości tak mocnego kręgosłupa moralnego i poświęcenia swojemu zawodowi. Brenna i tak była... zaganiana. Wszędzie było jej pełno, zarówno jeśli chodziło o kwestie pełnienia służby w szeregach BUM, jak i o sprawy Zakonu Feniksa. A biorąc pod uwagę, że teraz oficjalnie pełniła jedną z najwyższych funkcji w organizacji, to lepiej by było, gdyby uwaga mediów trzymała się od niej na odpowiednią odległość. Ostatnie czego potrzebowała, to wścibskich obiektywów, które śledziłby każdy jej krok byle tylko znaleźć jakieś potknięcie, które mogło urosnąć na pierwszych stronach do rangi tragedii narodowej. — A mogę wybrać obie opcje? — odpowiedział pytaniem na pytanie, przesuwając się bliżej biurka siostry, aby zaraz spocząć na jednym z foteli. Przywarł mocno plecami do oparcia, a ręce ułożył na podłokietnikach, przyglądając się z uwagą Brennie. — Heather dobrze się spisała na Posępnej Wyspie. Jest dzika i miewa niewyparzony język, ale radzi sobie naprawdę dobrze, jeśli chodzi o magię bitewną. Boli mnie fakt, że pomimo tego, że pracujecie razem od miesięcy, to nawet nie próbowałaś zaszczepić w niej zainteresowania szermierką. Wbił zbolałe spojrzenie w siostrę. Co jak co, ale skoro znalazła już kogoś na tyle utalentowanego pod względem umiejętności magicznych, to mogłaby chociaż sprawdzić, czy dziewczynie nie przypasowałaby też jakaś szabla lub floret. Po chwili westchnął cicho, uciekając wzrokiem w stronę rozłożonych na blacie papierów. — Z siebie nie jestem w stu procentach zadowolony — przyznał w końcu. — Martwi mnie to, jak podatny jestem na zaklęcia mieszające mi w głowie. To nigdy wcześniej nie było problemem, a teraz... Najpierw ta wizja alternatywnej rzeczywistości na wyspie, potem te incydenty po Spalonej Nocy, a teraz jeszcze padłem ofiarą jakiegoś... magicznego mechanizmu działającego jak bogin. Dalej nie wiedział do końca, co dopadło go w piwnicach zamku McClivertów, ale czy to w ogóle miało jakiekolwiek znaczenie? Nie liczyło się to, czy było to słabe zaklęcie, którego nie zwalczył odpowiednio szybko. Nie liczyło się, czy to było bardzo silne zaklęcie napędzane runami, z którym nawet Albus Dumbledore miałby problem. Liczyło się to, że ten wypadek się wydarzył. I nawet lata pracy w Brygadzie Uderzeniowej nie dały mu jakiejś wielkiej przewagi w takiej sytuacji. Prawie słyszał z tyłu głowy ''A nie mówiłem'' wypowiedziane przez Anthony'ego. Czyż to nie on sugerował mu, że powinien bardziej zadbać o obronę swojego umysłu. Erik zacisnął usta w wąską linię. Jeszcze na początku września śmiało trzymałby się tego, że nic takiego nie było mu potrzebne, jednak ostatnie wypadki zachwiały nieco jego wiarą. Z drugiej strony... Nikt nie był idealny. Żaden członek Zakonu Feniksa nie będzie w stanie obronić się przed każdym zagrożeniem. Dlatego organizacja nie składała się z trzech osób na krzyż; potrzebowali swoich zdolności nawzajem, bo nikt nie był alfą i omegą. — Ale wracając do ciebie: jak mogę ci pomóc w obecnej sytuacji? W czym mogę cię wesprzeć? W czym mógłbym cię wyręczyć, moja droga siostro? Przysunął swój fotel bliżej, opierając łokcie na krawędzi stołu, a podbródek na dłoniach, wodząc wzrokiem między stertą papierów, a twarzą Brenny. RE: [15.10.72, Księżycowy Staw] With My Little Sister - Brenna Longbottom - 17.04.2026 – Niezbyt zaskakujące – skwitowała, wzruszając ramionami. Oczywiście, że została w to wciągnięta: nie była lubiana i bardzo jasno dawała znać, że sprzeciwia się śmierciożercom, a najwyraźniej nie popieranie terrorystów podpalających świat było z jakichś powodów obecnie bardzo niemodne. - Muszę chyba wreszcie przeczytać to w całości, bo nie rozumiem, co ludzie do mnie mówią. Czyli tak naprawdę nie pracuję i mam pracę po znajomości, czy jestem nieatrakcyjna z powodu mojego pracoholizmu? Było to w gruncie rzeczy pytanie retoryczne, rzucone bardziej w przestrzeń niż do Erika. Nie miała czasu ani siły przejmować się tymi artykułami, bo jeżeli Voldemort wygra, i tak wszyscy mieli przejebane, jeśli przegra, nikogo to nie będzie interesować. – Mam dziś dobry nastrój, więc tak, możesz – stwierdziła z łaskawą miną, a potem parsknęła, kiedy wspomniał o Heather. Nie, nie z powodu tego, że ją chwalił: Wood była młoda i porywacza, ale jej podopieczna radziła sobie w sytuacjach kryzysowych zaskakująco dobrze. Raczej ze względu na sugestię dotyczącą szermierki. – Mój kochany braciszku, nie sądzę, aby świat był gotowy na Heather z szablą dłoni. Już sam fakt, że ma różdżkę, może niektórych niepokoić. Niby się uśmiechała, ale w istocie gdzieś pod tym uśmiechem kryła się powaga. Bo chyba spodziewała się, że… Erik powie coś zupełnie innego. Albo że jest coś, co chciałby powiedzieć czy o coś spytać, ale nie będzie chciał tego zrobić. Na pewno nie że po prostu zaproponuje pomoc. Nie żeby nie potrzebowała pomocy, ale zwyczajnie się o niego martwiła. – Możesz zerknąć na moje zapiski odnośnie ćwiczenia fal i wydać opinię, co o nich myślisz. I moglibyśmy zacząć, ale jeśli uważasz, że bardziej przyda ci się nauczyciel oklumencji, to kogoś weźmiemy… Sama kiedyś próbowałam, ale chyba brak mi do tego talentu. Może to u nas rodzinne, o wiele za łatwo namieszać nam w głowach. Tak sobie myślałam, że powinniśmy ustalić jakieś hasła, wiesz, żeby wiedzieć, czy ty to naprawdę ty, chociaż mam obawy, że wyciągną je z głów, więc pewnie lepsze są losowe pytania o niespodziewane rzeczy. Jak jakie zwierzę hodowała babka… dalej nie rozumiem, czemu trzymała w akwarium druzgotka – westchnęła, przesuwając w jego stronę przygotowane papiery i bardzo ładną tabelkę, taką z gatunku „mucha nie siada”. Oklumencja była świetna, ale niestety, nie każdy mógł opanować wszystko. I między innymi dlatego kiedyś poprosiła Norę o truciznę… – Wiesz, że w sumie nie do końca to miałam na myśli, prawda? RE: [15.10.72, Księżycowy Staw] With My Little Sister - Erik Longbottom - 13.05.2026 — Chyba obie odpowiedzi są prawidłowe — przyznał z ciężkim westchnieniem Erik. — Nie tylko miałaś czelność wykorzystać pozycję rodziny i znajomości w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów, żeby załatwić sobie ciepłą posadkę w biurze, to jeszcze poświęciłaś się tej pracy na tyle mocno, że kompletnie wypadłaś - zdaniem publicystów - z rynku matrymonialnego. — Pokręcił głową. — I nie robisz absolutnie nic, żeby wrócić na niego w pełnej krasie. Dyshonor dla wszystkich czystokrwistych. Dyshonor dla kraju.
W tym tempie, to do końca roku panna Black spróbuje jeszcze im przypisać spadek dzietności wśród rodzin czystej krwi. Kto wie, może nawet zdecydują się na rozpisanie na stronach pisma całą mapę relacji, żeby udowodnić korelację między brakiem dzieci w konkretnych rodach, a wzmożonymi spotkaniami z Longbottomami? Erik wzdrygnął się na samą myśl. Ostatni artykuł już zagrał mu na nerwach, ale perspektywa takiego tekstu wydanego przykładowo w okresie Yule… Cóż, naprawdę wolałby tego nie doświadczyć na własnej skórze. — Tym lepiej, miałaby w rękawie dodatkowy element zaskoczenia — mruknął, jak gdyby obraz Heather uzbrojonej jednocześnie w różdżkę i szpadę mógł sprawić, że Brenna nieco zmodyfikuje plan szkoleniowy swojej protegowanej. — Może do grudnia jej nie wyszkolimy, żeby mogła się sprawdzić z Frankiem podczas przerwy świątecznej, ale do przyszłego lata...? Ściszył taktownie głos, jakby chciał, aby ta myśl odpowiednio wybrzmiała. Co jak co, ale jeśli chodziło o młodszych członków Zakonu Feniksa, to właśnie w Heather należałoby inwestować. Wprawdzie nikt nie był ze wszystkiego dobry, ale rudowłosa brygadzistka sprawdzała się w terenie wyjątkowo dobrze. Żal by było tego nie wykorzystać. I to wcale nie tak, że przemawiała przez niego chęć poszerzenia grona, z którym mógłby się zmierzyć podczas sparingu. Ani trochę. — Z falami powinno pójść nieco szybciej — zauważył, uciekając wzrokiem w bok na wzmiankę o oklumencji. — Poza tym, będę dla was bardziej użyteczny w ten sposób. Obrona umysłu pomoże tylko mnie, a fale pozwolą nam na nieco lepszą komunikację podczas akcji. — Pokiwał kilka razy automatycznie głową. — Zgodzę się na każdy plan nauczania, jaki masz. Z wyjątkiem takiego, który będzie wymagał zrywania się z łóżka o 3 w nocy w niezapowiedziane dni. Stłumił w sobie ciche westchnienie. Jeszcze miesiąc temu Anthony sam przekonywał go do tego, że powinien zadbać o mury obronne swoje umysłu. Wówczas zbył tę sugestię, twierdząc, że na nic mu się to nie zda, co znacząco nadpsuło ich relację. Wydarzenia mające miejsce na Posępnej Wyspie skonfrontowały go z rzeczywistością; owszem, jego umysł był wrażliwy, ale nie był w stanie tego wszystkiego ze sobą pogodzić. Poza tym, znalezienie zaufanego oklumenty było bardziej wymagające niż rozpoczęcie treningu fal. — Wiem — potwierdził po dłuższej chwili, strzelając kostkami dłoni. — To nie był najłatwiejszy miesiąc, ale jest ze mną lepiej... A jeśli nie jest teraz, to przynajmniej będzie już niedługo. — Musiał wziąć się za siebie. — Domyślam się, że się martwisz, ale... wracam do życia. I chcę ci pomóc z tym wszystkim, na tyle ile będę mógł. Może powinien powiedzieć jej o Anthonym. Norze powiedział, jednak z perspektywy czasu nieco tego żałował, biorąc pod uwagę, jak potoczyły się sprawy. To wprowadzało tylko niepotrzebny w ich życiu zamęt. A Brenna przez swoje nowe obowiązki i tak miała ważniejsze sprawy niż życie uczuciowe jego brata. Zwłaszcza że Shafiq pozostawał dość prominentną figurą w środowiskach, w których się obracali. Nie chciał stawiać Brenny w sytuacji, gdzie czułaby się zobowiązana jakoś pokazać bratu wsparcie i potencjalnie utrudnić współpracę z Shafiqiem, gdyby była taka potrzeba. RE: [15.10.72, Księżycowy Staw] With My Little Sister - Brenna Longbottom - 16.05.2026 – Czyli… hm… nie nadaję się bez mojej rodziny do pracy i w policji i idę na łatwiznę, a jednocześnie poświęcam się pracy o wiele za bardzo? – spytała Brenna. Może by ją to bawiło, gdyby nie to, że matka i dziadek ewidentnie się przejmowali, no i uderzało to w jej brata. Mogła wybaczyć bardzo, bardzo wiele, ale ataki na Erika do tych rzeczy nie należały. Uśmiech przygasł jej jednak, gdyby Erik nie wspomniał o rynku matrymonialnym, a z jej ust wydobyło się westchnienie. – Wiesz, że mama nam tego nie daruje, prawda? Po prawdzie gdyby sama się z kimś nie spotykała, może by uległa. Byli tacy, którzy zgodziliby się na aranżowane małżeństwo, bo pochodzili z rodzin zagranicznych, potrzebowali pieniędzy albo mieli tak mocno wyjebane na cały system jak choćby Vincent Prewett. Tyle że owszem, spotykała się, a tu na pewno nie miała zamiaru nawet zastanawiać się nad takim rozwiązaniem, bo raz, gdy nie chodziło o aranżacje, mężczyźni nie reagowali dobrze na propozycje małżeńskie po miesiącu umawiania się, dwa, raczej podchodził do relacji luźno, trzy jemu to zwyczajnie mogło zaszkodzić. – Myślę, że jednak lekcje fal przydadzą się bardziej niż szermierki – roześmiała się. Gdyby nie wojna może i zachęcałaby do ćwiczeń Heather, ale w tej chwili bardziej musieli myśleć o zdolnościach, które będą faktycznie przydatne i podczas organizacji, i podczas starcia. A choć Brenna przyznawała to niechętnie, różdżka zwykle była dużo lepsza niż miecze. – Wiesz, że tu chodzi też o to, czego chcesz? – powiedziała, jakby na przekór własnym myślom. Ale… nauka oklumencji po prawdzie też mogła być przydatna: w ich szeregach było niewielu oklumentów, więc jeśli Erik wybrałby naukę ich właśnie, nie zamierzała protestować. Zawsze mógł poprosić Alastora albo Jonathana, być może znaleźliby dla niego trochę czasu. – Och, mój drogi braciszku… na wstawanie o trzeciej nad ranem też byś się zgodził. Uśmiechnęła się do niego, tym uśmiechem przebiegłej, młodszej siostry, która już umie nacisnąć we właściwym miejscu. A i zna słabe punkty swojego brata. – Na całe szczęście nie ma tego w planach. Ale będę wdzięczna, jeśli się temu przyjrzysz, tak okiem z zewnątrz – poprosiła, podsuwając mu papiery. – Wiesz, nie pod kątem twoim nawet, ale ile widzisz w tym sensu? Czegoś ci brakuje? Może masz jakieś przemyślenia, jak to udoskonalić? Jeżeli nie masz uwag… to możemy zacząć od etapu pierwszego. Będziesz pierwszym… wilkołakiem doświadczalnym. A ta pierwsza faza obejmowała zapoznanie się z podstawowymi informacjami na temat fal, które Brenna wyciągnęła z podręcznika i rozpisała w pliku dokumentów, aby oddzielić bełkot naukowy od faktycznie istotnych dla adepta tej sztuki danych. Kolejnym krokiem były podstawowe ćwiczenia już z Brenną oraz z Heather. – Mam nadzieję – powiedziała, utkwiwszy w nim tym razem spojrzenie uważne, a uśmiech znikł jej z ust. To był trudny miesiąc. I martwiła się o nich wszystkich. O Millie, Dorę, Norę, Alka, Sama, rodziców, dziadka, Morpheusa, Heather, i całą resztę. Ale było chyba dość naturalne, że o brata martwiła się trochę bardziej. – Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć, prawda? Dobra, poza tym, jakbyś zrobił sobie paskudny tatuaż, ale jakbyś taki miał na ręku, to słowo, że sprawdziłbym, czy Mabel ci go nie narysowała, zanim bym cię wsadziła – stwierdziła, już lżejszym tonem. Bo tak, tego nie wybaczyłaby nikomu, ale nie, nigdy nie podejrzewała ani jego, ani żadnego z dotychczasowych członków Zakonu o to, że mógłby nie tylko być śmierciożercom, ale choćby jakiemuś z nich kiedykolwiek pomóc. RE: [15.10.72, Księżycowy Staw] With My Little Sister - Erik Longbottom - 01.06.2026 — Dokładnie, rozgryzłaś to! — podniósł głos Erik, pstrykając palcami. — I od razu potwierdzę: tak, paradoksalność tego stwierdzenia wcale mi nie umyka.
Wszystkie argumenty wytoczone przeciwko jego siostrze brzmiały wręcz irracjonalnie. Tak jakby prasa sama nie wiedziała, do czego się w jej przypadku przyczepić, więc zdecydowali się zaatakować ją z dwóch zupełnie innych stron, przez co w sumie nie pociągnęli jej w żadnym kierunku. Z jednej strony to dobrze, bo w razie czego mogła w bardzo łatwy sposób odbić te zarzuty, ale z drugiej… Takie zachowanie ze strony mediów śmierdziało desperacją. — Niestety — przyznał po dłuższej przerwie, jakby celowo przeciągał moment potwierdzenia domysłów Brenny. — Łudzę się, że to tylko chwilowy kryzys, ale mam wrażenie, że mama i dziadek Godryk nigdy nie byli bliżej momentu ”w razie nagłego wypadku zbij szybę”. — Pokręcił powoli głową. — Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek pisali o naszej rodzinie aż tak bezpośrednio. Kiedyś, jak ludzie mieli coś przeciwko naszym zwyczajom, to przynajmniej komentowali to we własnym gronie. I może to, że to tolerowaliśmy, to kolejny błąd z naszej strony, pomyślał bezwiednie Erik. Czy gdyby jako para dwudziestoparolatków decydowali się na bezpośrednią konfrontację z plotkami i domysłami na temat ich podejścia do życia i spraw społecznych, to teraz mieliby łatwiej? A może wręcz przeciwnie: teraz dziennikarze wyciągaliby im tę buńczuczność, opisując ją jako wczesny pokaz arogancji i pogardy wobec tradycyjnych wartości? Mężczyzna wypuścił powoli powietrze przez usta. — Doceniam, że dajesz mi wybór — odparł gładko. — Po prostu uważam, że w tej chwili bardziej się przydam grupie, jeśli zapoznam się z falami. Magia rozpraszania nie jest moją najmocniejszą stroną, więc chyba najlepiej będzie się skupić na tym, co mogę przyswoić od bardziej…technicznej strony. Czy nauka fal faktycznie była dużo łatwiejsza niż szkolenie u oklumentów ze wznoszenia barier mentalnych? Erikowi trudno było to potwierdzić; bądź co bądź, z obiema umiejętnościami miał stosunkowo mało do czynienia. Wiedział jednak, że w Ministerstwie Magii było dużo więcej osób porozumiewających się ze sobą przy pomocy fal niż wprawionych oklumentów. A to poniekąd sugerowało znacznie niższy próg wejścia. I tego właśnie zamierzał się trzymać. — Mogę ci wymienić listę potencjalnych problemów z opanowaniem tego w stopniu bardziej… zaawansowanym — zaoferował się Erik, przeglądając papiery w poszukiwaniu kluczowych punktów planu treningowego. — Kiedy przyjdzie czas na praktykę, to dobrze by było sprawdzić Fale w różnych stanach emocjonalnych lub stanach przytomności. Jestem też ciekawy ograniczeń. — Spojrzał na siostrę. — Co się dzieje, kiedy zmieniasz się w wilka, a ktoś próbuje się z tobą skontaktować? Dalej dochodzą do ciebie komunikaty od innych ludzi, czy zostajesz wykluczona z całej… sieci komunikacyjnej? Z tyłu głowy zapłonęła mu myśl: jak fale będą działały podczas pełni. Wprawdzie regularnie brał Eliksir Tojadowy, więc powinien zachować jasność umysłu, ale gdyby kiedyś był jakiś problem z dostępnością mikstury… Czy wilkołacze myśli aż tak różniły się od ludzkich? Czy w ogóle można było zauważyć jakąś różnicę? — Wiem i porozmawiamy o tym kiedyś — zapewnił siostrę. — Jak wszystko już sobie poukładam. — Parsknął cichym śmiechem na jej słowa. — Staram się trzymać z daleka od miejsc, z których mógłbym wyjść z tatuażem. Ledwo mogę wejść na Nokturn, a przecież powszechnie wiadomo, że w takich zatęchłych uliczkach idzie dostać najlepsze usługi tego rodzaju, a że zależy mi na korzystaniu z usług wysokiej jakości, to… jestem bezpieczny. Stuprocentowo wręcz. RE: [15.10.72, Księżycowy Staw] With My Little Sister - Brenna Longbottom - 03.06.2026 – Ja nie jestem zaskoczona – stwierdziła po prostu Brenna, choć prawda była taka, że swego czasu jakoś wokół widziała całkiem sporo półkrwi ze znanych rodzin. I chyba zwyczajnie uznałaby, że jebać to wszystko, gdyby nie fakt, że uderzało to wszystko w Erika i… nieważne, jak bardzo nie chciała się tym przejmować, zależało jej na pewnym aurorze. A była więcej niż świadoma, że istniała bardzo spora szansa, że przez to, dokąd to wszystko szło, zniknie z jej życia. Ale Brenna w tej chwili po prostu starała się nie patrzeć zbyt daleko w przyszłość i nie martwić się na zapas. Było o wiele za dużo rzeczy do martwienia się na bieżąco, aby zastanawiać się nad tymi, które nadejdą po tych. Mogli przecież na przykład wszyscy umrzeć podczas Samhain, o. Przez moment była całkiem blisko przyznania bratu, że rozważała odejście z Ministerstwa, ale że chwilowo to zdawało się nieaktualne, uznała, że nie będzie mu fundowała tego ataku apopleksji. – Jakby coś, nieważne, co apropos tej szyby postanowisz, na pewno wesprę twoją decyzję – powiedziała jeszcze, zanim przesunęła krzesło, by siąść obok niego i oboje pochylili się nad papierami i przeglądali je przez chwilę razem. Brenna wskazywała bratu niektóre fragmenty i podpunkty, a także aneksy i aneksy do aneksów (bo gdy zabierała się do pracy, czasem trochę ją ponosiło, a jej raporty i plany, nieważne, czy dotyczyły balu, czy planu nauczania, wyglądały tak, że zadziwiały często osoby, podejrzewające ją o bycie wcieleniem chaosu). – A wiesz, że o tym nie pomyślałam? Będziemy musiały spróbować tego z Heather. Do tej pory nie miałam okazji próbować przesłać komunikatów w wilczej formie – stwierdziła. Podejrzewała, że to w ogóle nie było coś, czego próbował ktokolwiek, bo ilu wilczych animagów w kraju, posługujących się akurat falami mieli do testów? Sięgnęła więc po pióro i dopisała kilka punktów, na stronie, w której znajdowały się informacje dotyczące możliwego eksperymentowania i uwagi dodatkowe. – W takim razie, może teraz zaczniemy od tych podstawowych ćwiczeń i zobaczymy, jak nam pójdzie? Obawiam się, że nauczycielka ze mnie marna, ale chwilowo lepszej nie dostaniesz. Brenna skupiła na moment spojrzenie na bracie, a potem tylko westchnęła i wyciągnęła rękę, by otoczyć go ramieniem. Głowę oparła na chwilę na jego ramieniu. – Jasne. W razie czego… wiesz, gdzie mnie znaleźć. Będę tutaj – obiecała, mając wielką nadzieję, że będzie jej dane dotrzymać tego przyrzeczenia. RE: [15.10.72, Księżycowy Staw] With My Little Sister - Erik Longbottom - 08.06.2026 — Ta, do niedawna utrzymywanie pozorów było po prostu czymś, co wypadało robić. Teraz zasady się zmieniają — mruknął, wypuszczając głośno powietrze przez usta.
Czy aby na pewno to jemu przyjdzie rozbić szybkę, żeby ratować pozycję rodziny? Z jednej strony w duchu liczył, że wszystko rozejdzie się po kościach i status quo zostanie zachowany z minimalną skazą na reputacji rodu, ale z drugiej… Okoliczności mogą ich popchnąć ku naprawdę nieprzewidzianym decyzjom. I zawrotnym tempie, w jakim trzeba będzie je wykonać. Kto wie, czy będzie jedynym, który rzuci się do młotka? Może uprzedzi go dziadek i matka? Albo ojciec? A może to Brennie przyjdzie stłuc szkło? Erik westchnął cicho. — Miejmy nadzieję, że nie skończy się to dla nas czymś wyjątkowo drastycznym. Raczej nie powstrzymają machiny związanej z szukaniem dla nich odpowiednich partnerów, ale może chociaż będą mieli w tym wszystkim coś do powiedzenia. Bądź co bądź, nie sprowadzili tych wszystkich problemów na siebie umyślnie. Owszem, działali w Zakonie, ale kto wpadłby na pomysł, że atak przyjdzie z aż tak mało oczekiwanej strony? Już bym się prędzej spodziewał noża w brzuch i zaklęcia w głowę, skomentował bezgłośnie. — To może być ślepy trop, ale spróbować nigdy nie zaszkodzi — stwierdził na wzmiankę o testach zwierzęcych fal w wykonaniu Brenny i Heather. — Kto wie, może dzięki temu, kiedyś nazwą to ”metodą Longbottom”. Całkiem niezły sposób, żeby zapewnić ci nieśmiertelność na kartach historii. Lepiej tak, niż broniąc do upadłego Ministerstwa Magii razem z Moodym, pomyślał przelotnie, przypominając sobie te przeklęte wizje z jednej z poprzednich misji Zakonu Feniksa. Pokręcił gwałtownie głową, odsuwając od siebie te wspomnienie. Kryzys związany z tą konkretną wyspą mieli już na szczęście ze sobą: nie było sensu nadmiernie się na nim skupiać… Bez względu na to, jak realistyczny nie był to scenariusz. Przytulił mocno siostrę. ”Będę tutaj”. Gdyby nie obecna sytuacja, brzmiałoby to prawie jak rzucone na odczepne, ale teraz… Te słowa wiele za sobą ciągnęły, toteż Erik tym bardziej doceniał, że Brenna była gotowa być blisko niego. — Możemy zaczynać, jeśli jesteś gotowa — oznajmił Erik, poprawiając się na siedzeniu. — Powinienem zrobić coś konkretnego? Jakoś się… nastroić? Jak ty to robisz? Nie miał pojęcia, od czego konkretnie Brenna będzie chciała zacząć. Chodziło o jakieś techniki relaksacyjne pokroju świadomego oddychania, aby wprowadzić umysł w odpowiedni stan rozluźnienia? A może Brenna zamierzała bombardować go komunikatami parapsychicznymi, dopóki jego umysł nie przyzwyczai się do tego, jak rozbrzmiewają w jego głowie? A może będzie musiał się po prostu bardzo mocno skupić, patrząc na czoło jej czoło i próbując przekazać jej jakąś wiadomość? Na szczęście Longbottom nie musiał długo zastanawiać się nad szczegółami pierwszego etapu właściwego szkolenia; zanim w ruch weszły brennowe fale, dziewczyna wytłumaczyła mu wszystko jeszcze raz krok po kroku. Bądź co bądź, raczej żadne z nich nie chciało, aby wspólne ćwiczenia poszły do kosza tylko dlatego, że Erik ominął pierwszy - możliwe najistotniejszy - krok, czyż nie? Kiedy mężczyzna już załapał, co powinien zrobić w pierwszej kolejności, rodzeństwo przeszło do właściwego szkolenia. Koniec sesji |