![]() |
|
20.03.1972,"Nora Nory" - Nora & Daisy - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: 20.03.1972,"Nora Nory" - Nora & Daisy (/showthread.php?tid=593) |
20.03.1972,"Nora Nory" - Nora & Daisy - Daisy Lockhart - 04.12.2022 Rozliczono - Nora Figg - osiągnięcie "Piszę, więc jestem"
Daisy rzadko miewała wyrzuty sumienia. Rzadko w ogóle zastanawiała się nad tym, jak jej zachowanie może zostać odebrane przez innych. Otulona miłością własną, jak najcieplejszym i najbardziej miękkim kocykiem, rosła w przekonaniu, że jest kimś wyjątkowym. A przez to jak bogatą miała wyobraźnię, wiele potrafiła zinterpretować na swoją korzyść.
No i uwielbiała pracę dziennikarki. Uwielbiała chaos, który potrafiła zasiać w głowach swoich czytelników, uwielbiała zdumione spojrzenia rozmówców i uwielbiała ich rozplątane języki. Wiedziała, że w pewnych sprawach pozostawała zaskakująco mało obiektywna, ale nigdy jej na obiektywizmie specjalnie nie zależało. Ludzie rzadko byli na tyle ciekawi, by na dłużej się nimi zainteresować. Zanim Daisy weszła do klubokawiarni Nory, chwilę stała po drugiej stronie ulicy. Chłonęła wielkimi, rozmarzonymi oczami różowy i ozdobiony kwiatami budynek. W wyobraźni mimowolnie zrównywała go najpierw z latającym w powietrzu, przerażonym bobrem a później z zapłakaną kobietą siedzącą pod ścianą. Wiedziała, że to w żadnym wypadku nie była jej sprawa. Ale jakoś tak trochę to jednak była jej sprawa. Może dotarło do niej w chwili, w której wywoływała zdjęcia z balu u Longbottomów? Dziennikarka nacisnęła na klamkę i weszła do środka. - Dzień dobry! – przywitała się takim tonem, jakby Nora była jej najlepszą przyjaciółką przynajmniej od dekady. Rozejrzała się z zainteresowaniem po wnętrzu. Na dłużej zawiesiła wzrok na samej właścicielce lokalu. – Ależ tu ładnie. Tak różowo i różano. Chciałabym kupić coś smacznego. Do redakcji. Dla siebie i kolegów. Może jakieś pączki? – zaryzykowała. Wpatrzyła się w wystawę, szukając czegoś, co jakoś mocniej przykuje jej uwagę. – Albo muffinki? Co się pani dzisiaj szczególnie udało? – zaćwierkotała. RE: 20.03.1972,"Nora Nory" - Nora & Daisy - Nora Figg - 13.12.2022 Norka zaczęła pracę jak zawsze, nim wstało słońce. Przed otwarciem musiała upiec wszystkie przysmaki, które oferowała swoim klientom. Humor miała średni, nie potrafiła zignorować myśli, które co chwile do niej wracały. Nawet kiedy skupiała się na pracy mimowolnie wspominała bal, który odbył się dwa dni temu. Uważała, że to, co jej się przydarzyło było bardzo upokarzające, chyba jeszcze nigdy nie czuła się tak bardzo źle. Wracało do niej wspomnienie tych wszystkich oczu skierowanych w jej kierunku, kiedy siedziała tam zupełnie bezbronna po tym, jak zamieniła się w bobra. Na samą myśl o tej niefortunnej transmutacji chciało jej się płakać. Nie zamierzała opuszczać cukierni w najbliższym czasie, najwyraźniej jej to nie służyło. Może nie wszyscy byli stworzeni do czegoś więcej? Może ona powinna po prostu zostać w kuchni, nie nadawała się do ludzi, nie potrafiła się pogodzić z tym, że popsuła tak ważne wydarzenie dla rodzeństwa Longbottom, następnym razem zastanowi się kilka razy, czy w ogóle powinna się pojawić, o ile w ogóle ją kiedykolwiek jeszcze ktoś gdzieś zaprosi. Czas w kuchni mijał jej bardzo szybko, co chwilę wyciągała i wsadzała kolejne blaszki do pieca. Wypieki musiały być gotowe na otwarcie cukierni. Kuchnia była aktualnie jedynym miejscem, w którym czuła się pewnie. Wiedziała, że tutaj nikt jej nie ocenia, a słodycze obronią się same. Kiedy wszystko było gotowe zaczęła rozkładać babeczki, ciastka, pączki w gablocie przy ladzie. Były kolorowe, zachęcały do szybkiego zjedzenia. W końcu wiadomo, że jadło się też wzrokiem, wygląd wypieków musiał być doskonały. Figg stała za ladą, kiedy usłyszała otwierające się drzwi. Uniosła wzrok, aby spojrzeć na to, kogo tym razem tu przywiało. Nie znała tej dziewczyny, nie ma się co dziwić Norce, ona w ogóle mało kogo kojarzyła, szczególnie, że większą część życia spędziła w Little Whinging. W Londynie bywała od czasu do czasu. Uśmiechnęła się ciepło na powitanie, jak do wszystkich, którzy odwiedzali to miejsce, była wdzięczna, że chcą spróbować jej dzieł, w końcu była nowa na rynku i wiele to dla niej znaczyło. Eleonora ubrana była w krótką, różową sukienkę w małe, niebieskie kwiatki - idealnie wpasowywała się do wystroju tego miejsca. - Dzień dobry.- Czekała, aż kobieta podejdzie do lady. Kupić coś smacznego dla redakcji... Mina nieco jej zrzedła, Daisy mogła zauważyć jej zmieszanie. od czasu balu nieco bała się dziennikarzy. - Pączki są jeszcze ciepłe, jak najbardziej polecam, z konfiturą śliwkową, dyniową, z czekoladą, marcepanem, zależy które smaki pani najbardziej odpowiadają.- Starała się nie dać po sobie poznać, że poczuła się niepewnie. - Jeśli chodzi zaś o muffinki, te tutaj z różowymi kwiatami są czekoladowe, z niebieskimi kwiatami jagodowe.- Liczyła na to, że kobieta szybko się zdecyduje. RE: 20.03.1972,"Nora Nory" - Nora & Daisy - Daisy Lockhart - 13.12.2022 Daisy wyglądała tego poranka jak wcielenie niewinności. Jak młodziutka dziewczyna, która ledwie ukończyła Hogwart i jeszcze nigdy, w całym swoim życiu, nie zrobiła niczego niewłaściwego. I jeśli ktoś jej nie znał, nie kojarzył, do tej pory nie padł ofiarą jej złości, mógłby tak właśnie o niej pomyśleć. Patrzyła wielkimi, pełnymi zainteresowania oczami na Norę, jakby w ogóle nie zauważyła, że tej zrzedła mina, gdy zrozumiała, że ma do czynienia z dziennikarką.
Choć tak naprawdę chciała zobaczyć reakcję właścicielki klubokawiarni na tę konkretną informację. Bal był wydarzeniem zbyt świeżym, by Nora nie mogła go powiązać z wizytą Daisy. I to nie tak, że młodziutka czarownica liczyła na jakiś napad płaczu, krycie się pod ladą lub inny przejaw histerii. Prędzej korciło ją, żeby stanąć twarzą w twarz z kobietą, która zaledwie przed kilkoma dniami stała się niezamierzonym pośmiewiskiem i ofiarą jakiegoś niedokształconego durnia, który ukończył Hogwart przypadkiem. Zapatrzyła się na wystawkę z pączkami, nie za bardzo wiedząc, które przemawiały do niej najbardziej. - Jaki duży wybór – stwierdziła z entuzjazmem. – Aż nie wiem, na co powinnam się zdecydować – wymruczała. Naprawdę nie wiedziała. Pewnie powinna policzyć współpracowników, którym potem rozdałaby zakupione słodkości, ale takie myślenie nie pasowało do Daisy. – Hm, może poproszę każdego rodzaju po dwie sztuki? Z tego, co wymieniłaś – zaznaczyła na wszelki wypadek. Wolałaby jednak nie wyjść z klubokawiarni objuczona pączkami, których potem nawet najbardziej umiłowani w słodkościach pracownicy „Proroka Codziennego” nie byliby w stanie przejeść. - Hm… a dałoby się coś napisać na muffince? Lukrem? Albo czymś innym? – zainteresowała się, - Może imię? Nawet nie jakieś bardzo długie. Zależałoby mi na: Darcy – albo na Faye, dodała w myślach. Faye było nawet krótsze niż Darcy. I wyglądałoby ślicznie wytłoczone nad różowymi kwiatkami. RE: 20.03.1972,"Nora Nory" - Nora & Daisy - Nora Figg - 14.12.2022 Czuła na sobie wzrok dziewczyny. Wiedziała, że się jej przygląda. Przełknęła głośno ślinę, wiedziała, że może do tego dojść. Miała świadomość, że taki wybryk, jak ten na balu może spowodować, że zaczną się tu schodzić różne osoby. Nie wiedziała tylko w jakim celu. Chcieli zobaczyć, jak wygląda osoba, która rozwaliła bal Longbottomów? Czy to, że wtedy wszyscy na nią patrzyli, jak siedziała zapłakana przy ścianie nie było wystarczającym upokorzeniem? Nie mogli jej już dać spokoju? Odetchnęła głęboko, nie mogła dać się wyprowadzić z równowagi, mieliby kolejny powód, aby pisać o niej mało przyjemne rzeczy, nie chciała nikomu dawać tej satysfakcji, choć łatwo było mówić. Figg była bardzo emocjonalną osobą i naprawdę bardzo mocno to wszystko przeżywała, wolałaby jednak, żeby nikt obcy nie widział jej niesubordynacji. Najwyraźniej wypieki tymczasowo zainteresowały młodą dziewczynę, może jednak nie będzie tak źle? Kupi, co uważa za słuszne i wyjdzie stąd tak szybko jak znalazła się w środku. Norka próbowała mieć dobrą minę, nie chciała zrazić do siebie nowej klientki, w końcu to dzięki takim osobom się utrzymywała. - Staram się, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie.- Wybór był dosyć spory, czasem zastanawiała się, czy nie powinna nieco ograniczyć produktów, bo miała wrażenie, że im więcej ich było w ofercie, tym klienci mieli większy problem z wyborem, a nikt nie był w stanie kupić wszystkiego. Pewnie, gdy minie miesiąc będzie w stanie wytypować, co się najchętniej sprzedaje i nieco zmienić menu. - Oczywiście, po dwie sztuki.- Nie czekała nawet sekundy, zaczęła pakować wypieki, które chwilę wcześniej wymieniła dziewczynie. Pączki znalazły się w jednej papierowej torbie, a potem przeszła do muffinek. - Myślę, że mogę napisać, na której sobie Pani życzy?- Wolała pozostawić wybór Daisy, nie chciała decydować za nią. - To ktoś dla pani ważny?- Norka często zagadywała swoich klientów, w końcu na tym polegała jej praca, zależało jej, żeby każdy czuł się tutaj wyjątkowo, dzięki temu do niej wracali. RE: 20.03.1972,"Nora Nory" - Nora & Daisy - Daisy Lockhart - 16.12.2022 Daisy uśmiechnęła się szeroko, jakby kompletnie nie zdawała sobie sprawy z tego, jak bardzo niekomfortową dla właścicielki klubokawiarni rozmowę prowadzą. Miała ładną buzię, choć jednocześnie – jakby się jej bliżej przyjrzeć, coś niepokojącego czaiło się w rozmarzonych, dużych oczach. Młoda dziennikarka była jak pająk, który upatrzył sobie tłustą muchę i właśnie przebierał czułkami by owinąć wokół niej kokon z pajęczyny.
- O, to mamy coś wspólnego! – zauważyła rezolutnie. – Ja też staram się, żeby każdy czytelnik w gazecie mógł coś znaleźć dla siebie. Choć śledziła z zainteresowaniem jak Nora krzątała się przy jej zamówieniu, udawała albo naprawdę nie dostrzegała jej zdenerwowania. - To mój brat. Bliźniak – wyjaśniła beztrosko. – Jest pisarzem. Niedawno wydał swoją pierwszą książkę. Może jeszcze nie jest bardzo znanym autorem, ale to tylko kwestia czasu aż zdobędzie sławę – powiedziała z przekonaniem. Jakkolwiek z boku mogło wyglądać to tak, jakby Daisy przechwalała się sukcesami Darcy’ego (nawet tymi, które jeszcze nie miały miejsca); w rzeczywistości głos jej łagodniał, gdy o nim mówiła. Ba, szczerze wierzyła, że on naprawdę zdobędzie sławę i zostanie cenionym autorem. Sięgnęła ręką do swojej torby. Chwilę w niej grzebała, szukając czegoś w jej wnętrzu. Wreszcie wyciągnęła spory i wyglądający na ciężki skoroszyt. Wertowała go przez chwilę, najwyraźniej czegoś szukając. Wreszcie wyciągnęła stamtąd zdjęcie przedstawiające zapłakaną Norę siedzącą pod ścianą. Musiało zostać zrobione chwilę po tym jak Brennie udało się ją odczarować. Panna Figg spoglądała wprost w obiektyw i wyglądała dokładnie tak, jak musiała się czuć w tamtym momencie. - Wczoraj, kiedy wywoływałam zdjęcia z balu, natknęłam się na to – wyjaśniła pogodnie Daisy. Mówiła takim tonem, jakby wcale nie pokazywała swojej rozmówczyni, pewnie jej najgorszego wspomnienia z tamtego wydarzenia. – I tak sobie pomyślałam, że pewnie boisz się, że to zdjęcie znajdzie się w Proroku Codziennym. Nie znajdzie się, chociaż uważam, że jest jednym z lepszych – przesunęła je po ladzie w stronę Nory. Oczywiście nie była obiektywna. Żadna z nich w ocenie fotografii nie mogła być obiektywna. Dla właścicielki klubokawiarni, przedstawiała pewnie jej upokarzający upadek; dla Daisy była tym najprawdziwszym momentem na całym balu, tym w którym maski opadły. – Celowo pozostawiłam je nieruchome. Przy odrobinie magii, twoje sfotografowane ja od razu uciekłoby z kadru. Moje na pewno by to zrobiło – znowu się uśmiechnęła, ale tym razem raczej przepraszająco niż kpiąco. – Och, no i oczywiście, jak już będziesz je rwała, to mniejsza szansa, że nieruchoma podobizna zacznie protestować. Dziennikarka znowu sięgnęła do swojego skoroszytu, szukając w nim czegoś jeszcze. - Ach, no i oczywiście, przy wzmiance o tym nieszczęsnym bobrze nie padnie twoje nazwisko - wymruczała. - Wcale nie dlatego, że Brenna Longbottom próbowała przekupić prawie każdego dziennikarza na balu. RE: 20.03.1972,"Nora Nory" - Nora & Daisy - Nora Figg - 19.12.2022 Norka podchodziła bardzo ostrożnie do rozmowy z tą obcą dziewczyną. Nie miała zielonego pojęcia, jakie są jej zamiary i właściwie w jakim celu się tutaj pojawiła. Sama powiedziała, że jest dziennikarką, czyż więc w pewien sposób ostrzegła Figg, a może chciała ją wystraszyć, spowodować, że poczuje się niepewnie? Nie potrafiła tego stwierdzić. Czuła jednak, że nie wróży to nic dobrego. - Cóż za zbieg okoliczności.- Uśmiechnęła się do Daisy zupełnie nieszczerze. Eleonora nie była mistrzynią takich gierek, sama do wszystkich podchodziła z ogromną życzliwością, trudno jej się więc było odnaleźć w sytuacji jak ta. Zdecydowanie lepiej się czuła, kiedy odeszła od lady. Miała chwilę, aby ochłonąć. Nie musiała się przejmować tą dziewczyną, która tylko czekała, aż powinie się jej noga. Mogła to przewidzieć, jednak nie sądziła, że tak szybko ktoś się tutaj pojawi. Musiała wziąć to na klatę i jakoś sobie poradzić z problemem. W końcu nie z takimi rzeczami radziła sobie zupełnie sama. Powinna dać sobie radę z dziennikarką, choć nie miała doświadczenia w takich sprawach. -Na pewno jest mu miło, że ktoś tak bardzo wierzy w jego sukces i go wspiera.- Skomentowała krótko. Udało jej się stworzyć lukrem napis, taki o jaki prosiła ją Daisy, liczyła na to, że dojdą do płatności i opuści ona to miejsce, jedyne w którym Figg czuła się tak bezpiecznie, choć była podstawiona pod ścianą. Wtedy Nora dostrzegła, że dziewczyna szuka czegoś w swojej torbie. Nie odrywała od niej wzroku, najwyraźniej było to coś istotnego? Nie miała pojęcia. Czekała. Dostrzegła skoroszyt, w którym grzebała Daisy. Średnio ją interesowało, co w nim miała. Spodziewała się, że chce ją czymś zaskoczyć, teraz to się jedynie upewniła. Lockhart położyła zdjęcie na ladzie, przesunęła je w stronę Figg. Chcąc nie chcąc, spojrzała na nie. Wyglądała na nim żałośnie, dokładnie tak, jak jej się wydawało. Zrobiło jej się ciepło, wróciło uczucie zażenowania, w końcu skoro było to uwiecznione, to każdy mógł to zobaczyć. Przynajmniej tak się jej wydawało. - I co?- Oparła sobie ręce na biodrach, i co, że natknęła się na to? Jakiego komentarza właściwie oczekiwała od niej, po co z tym do niej przyszła? - Jest jednym z lepszych, bo możesz na nim zarobić. Tacy, jak Ty tylko czekają, aż komuś powinie się noga, w ogóle nie myślicie o tym, kto się na niej znajduje. Najważniejsza jest sprzedaż, czyż nie?- W jej głosie było słychać pogardę. Już nie raz czytała na temat Erika wyssane z palca artykuły, zresztą zdarzało się nawet, że spekulowano o ich relacji, co uważała za okropne. Teraz jednak chodziło tylko i wyłącznie o nią. - Piękny zabieg z tym zatrzymaniem kadru, niech wszyscy widzą, jak wyglądałam, nie ma to, jak złapać idealny kadr, prawda?- Wysyczała przez zęby, wzięła zdjęcie do ręki, jednak go nie porwała. Nie chciała pokazać tej młodej dziennikarce, jak bardzo ją zirytowała. Poczułaby satysfakcję, w tym momencie Norka nie miała zamiaru pozwolić jej osiągnąć, to na czym jej zależało. - Po co tu przyszłaś?- Rzekła jeszcze słysząc ostatnie wypowiedziane przez nią słowa. Jaki był cel tej wizyty, chciała ją przestraszyć? RE: 20.03.1972,"Nora Nory" - Nora & Daisy - Daisy Lockhart - 23.12.2022 Tak naprawdę Daisy w tym momencie nie grała. Tak, sama nie wiedziała, czemu właściwie chciała stanąć oko w oko z kobietą, która stała się chwilową atrakcją na balu Longbottomów, ale do klubokawiarni przywiodła ją raczej ciekawość niż chęć dodatkowego poniżenia właścicielki.
Sięgnęła po portfel by wyciągnąć z niego pieniądze potrzebne do zapłacenia. Położyła je na blat a potem machnęła niedbałym gestem, jakby nie zależało jej na drobnej reszcie, którą powinna otrzymać. Pomyślała, że Darcy będzie zdziwiony, gdy otrzyma od niej muffinkę. Oczywiście mile zdziwiony, bo Daisy nie zakładała, że mógłby nie mieć ochoty na coś słodkiego, podarowanego mu przez siostrę. Zmarszczyła brwi, gdy Nora wybuchła. Przewróciła oczami, jakby sam zarzut, że mogła przyjść tu dla pieniędzy nie zrobił na niej specjalnego wrażenia. Chociaż pewnie powinien zrobić. I uderzyć w te czulsze nuty jej miłości własnej. - Czego ty nie zrozumiałaś w tym co powiedziałam? Oddaję ci to zdjęcie. Nie chcę za nie pieniędzy. Nie chcę też cię upokarzać w gazecie. I nie, nie dlatego, że liczę na obsypanie mnie galeonami. Gdybym na to liczyła, poszłabym do Brenny – zauważyła, siląc się na całkiem spokojny ton. O, Longbottomówna sprawiała wrażenie jakby gotowa była słono płacić za spokój Nory, jakby to była co najmniej jej wina, że jakiś nieuk zamienił Figg w bobra. I chociaż klubokawiarnia wyglądała uroczo i pewnie mogła przynosić spore zyski, Longbottomowie i tak byli bogatsi. A Daisy, chociaż nigdy jeszcze nie szantażowała nikogo dla pieniędzy, sądziła, że szantażować to trzeba było najbogatszych i najbardziej zdesperowanych by zachować sprawę w tajemnicy. Nora zaś nie była najbogatsza, a jej desperacja przybierała raczej formę agresji, zupełnie nieprzygotowanej do zamiatania czegokolwiek pod dywan. – Nie uważam byś tamtego wieczoru zrobiła cokolwiek, czym zasłużyłabyś sobie na poniżenie w gazecie. Ale wolałabym, byś wiedziała, że nikt o nim nie napisze, nie dlatego, że ktoś próbował nieudolnie przekupić całe biuro. A dlatego, że Daisy miała swoje standardy dziennikarskie: obsmarowywała tych, których nie lubiła a wychwalała tych, których lubiła (lub z którymi łączyły ją aktualnie wspólne interesy). Członkowie obydwu grup zmieniali je regularnie w oczach dziennikarki, ale Nora nie należała do żadnej z nich. Było też jeszcze coś, z czego sama sobie zdała sprawę poniewczasie. Irytowało ją, co spotkało Norę, bo podskórnie traktowała ją jako kogoś nie do końca należącego do kasty zdeprawowanych pieniędzmi czystokrwistych snobów. I to było jakieś takie bardzo wygodne, że przypadkowe zaklęcie trafiło akurat na nią a nie w kogoś z tamtych. Ostatni raz sięgnęła ku swojemu skoroszytowi. Wyciągnęła z niego jeszcze jedno zdjęcie. Tym razem zwyczajnie magiczne - ruchome. Musiało zostać zrobione jakiś czas przed feralnym tańcem, Nora wyglądała na nim bardzo ładnie. Rozmawiała z Theseusem Fletcherem. - Dla odmiany to zdjęcie jest w "Proroku Codziennym" - rzuciła, przesuwając je w stronę Nory. - Tylko dość małe. Obok wielu innych, podobnych z balu - opisała. - Za nie też nie chcę pieniędzy - zaznaczyła, a na jej ustach zadrgał cień uśmiechu. - Nie jestem twoim wrogiem. Sięgnęła po swoje zamówienie, by zabrać je z blatu. RE: 20.03.1972,"Nora Nory" - Nora & Daisy - Nora Figg - 09.01.2023 Norka nie miała pojęcia, jakie są intencje dziewczyny, która stała przed nią. podchodziła do niej z ogromną dozą ostrożności, bała się, że ta chce ją upokorzyć. Nie ma się jej zresztą, co dziwić, sporo nieprzyjemności ostatnio ją spotkało. Musiała więc przezornie podchodzić do sprawy. Figg wydała resztę, co do ostatniego grosza. Nie zamierzała być skazana na łaskę jakiejś dzinnikarzyny. Przesunęła też torbę z zamówieniem po blacie. Miała nadzieję, że to już koniec, że ta wreszcie sobie stąd pójdzie. Chyba osiągnęła już co chciała, choć tak naprawdę sama nie wiedziała, po co tu przyszła. Zdaniem Nory było to coś więcej, niż tylko zakup słodyczy. Czuła dyskomfort, chyba pierwszy raz obsługując kogoś w swojej cukierni. Nie podobało jej się to uczucie. - Tak właściwie, to zastanawiam się jedynie po co to robisz. Chcesz pokazać, że masz władzę? Czy o co Ci chodzi.- To pytanie najbardziej ją nurtowało, skoro nie chciała pieniędzy, to co chciała osiągnąć? Norka lubiła wiedzieć na czym stoi, nie podobało jej się więc to, że nie miała pojęcia, co ma w głowie to dziewczę. - Powinnam Ci dziękować, że jesteś taka wspaniałomyślna?- Zdaniem Nory, gdyby miała dobre intencje to nie pojawiałaby się tutaj. Nie stawiałaby jej w takiej niekomfortowej sytuacji. - Dziękuję bardzo za Twoją łaskę.- Wysyczała przez zęby. Nie zamierzała ukrywać, że to wszystko jej nie zdenerwowało. Norka nie była człowiekiem, który był przystosowany do takich gierek. Zerknęła na zdjęcie, tym razem takie, które nie było najgorsze, w końcu była tam w postaci człowieka. - Skoro nie chcesz pieniędzy, to może określ, czego chcesz.- Najprościej by było, gdyby zrobiła to wprost, wtedy Figg nie musiałaby rozmyślać na ten temat. - Nie jestem tego taka pewna.- Powiedziała jeszcze na uwagę o tym, że Daisy nie jest jej wrogiem. RE: 20.03.1972,"Nora Nory" - Nora & Daisy - Daisy Lockhart - 10.01.2023 Daisy rzadko zastanawiała się nad motywacją, która nią kierowała. Zazwyczaj była z góry przekonana, że postępuje właściwie i postępowanie właściwie w takiej samej mierze odnosiło się do przypadkowego zachowania się honorowo i uczynnie, wrobienia Darcy’ego w wakacyjną pracę w księgarni ojca jak do wściekłego zepchnięcia ze schodów nielubianej koleżanki (co prawda nigdy jeszcze nie zepchnęła nikogo ze schodów, ale gdyby do tego doszło, w chwili afektu, nie miałaby ku temu większych obiekcji).
Tu pewnie wystarczyło posłuchać tego, co mówiła. Tak. Chciała zobaczyć dziewczynę, którą upokorzono na balu u Longbottomów. Czy dlatego, że czuła się od niej w jakimkolwiek względzie lepszą? Nie. Być może nawet poczuła z nią pewną osobliwą więź, bo chociaż Daisy nie miała żadnego kompleksu niższości wobec bogatszych od siebie, łatwiej było jej sympatyzować z właścicielką piekarni, która wszystko zawdzięczała pracy własnych rąk niż z bogatym, czystokrwistym dziedzicem fortuny. Czy wiedziała, że Nora może źle zareagować na jej widok? Tak. Chociaż lubowała się w życiu w świecie własnych fantazji, na tyle twardo stąpała po ziemi by dodawać dwa do dwóch. A tu łatwo było dojść do wniosku, że widok dziennikarki może nie przypaść do gustu pannie Figg. Sądziła jednak, że jej słowa i czyny wystarczą, by kobietę udobruchać. Wciąż ciągnęło ją do stanięcia przed nią twarzą w twarz. I kiedy zobaczyła dwa zdjęcia. Dwie kompletnie różne fotografie. Jedną, na której Nora wyglądała ślicznie, jeszcze zachwycona balem i towarzystwem oraz drugą, na której była już zapłakana i przestraszona; coś drgnęło w mało skorym do drgnięć sercu dziennikarki. Bo chyba właśnie o to chodziło. O to drgnięcie, które obudziło w Daisy irytację na kogoś, kto zepsuł właścicielce piekarni tamten wieczór. Oczywiście, dziennikarka nie miała pojęcia ani kto zepsuł, ani nawet, że nie o jedną zamianę w bobra chodziło. Ale dogłębne studiowanie cudzych problemów nigdy nie leżało w naturze Daisy a Nory nie znała w ogóle, póki nie spotkała jej na balu u Longbottomów. Wzięła do rąk pudełko z pączkami, ale nie zabrała reszty. Teraz już chyba właśnie przez ton głosu i wydźwięk słów, które wypowiedziała jej rozmówczyni. Zamrugała, spoglądając na Norę – ale tym razem jakoś tak inaczej. Wzrok Daisy przestał być rozmarzony a stał się matowy i obojętny. Nagle dotarło do niej, że właściwie nie miała ani komu współczuć, ani z kim sympatyzować. To była jedna z takich chwil, w których jej własne wyobrażenia ścierały się z rzeczywistością i przegrywały w tym starciu. Dopisała sobie w głowie obraz Nory jako tej, która była przypadkową (a może i nie) ofiarą na balu u Longbottomów. Dodała do tego, że była łatwą ofiarą, bo pozbawioną koneksji, rodzinnych wpływów i pieniędzy. Teraz zaś zobaczyła w jasnowłosej kobiecie nie tylko nie ofiarę, ale też kogoś, kto w pełni zasłużył na to, co go spotkało. - Myślałam, że potrzebujesz wsparcia, że przyda ci się ktoś, kto będzie po twojej stronie. Kogoś, kto nie należy do tamtej kliki, będzie więc miał trzeźwiejsze spojrzenie na całe zajście. Chciałam, żebyś zobaczyła, że ten bal wcale nie był aż taką katastrofą dla ciebie, że nikt nie wywlecze w gazecie ani tego, że byłaś pijana, ani że zostałaś zamieniona w bobra – wyrzuciła z siebie, już nawet nie kryjąc urazy czającej się w jej głosie. – Że ktoś za darmo i bez ukrytych motywacji, stanie po twojej stronie. Ktoś postronny – ostatnie dwa słowa podkreśliła mocniej. – Ale się pomyliłam. Ty nie potrzebujesz wsparcia. Próbujesz się przede mną wywyższać, chociaż nie dałam ci żadnego powodu byś to robiła. Odwrotnie. Przyszłam tu. Oddałam ci dowód twojego upokorzenia i zapewniłam, że nie napiszę o nim w gazecie – podkreśliła. – A wiesz, czemu to robisz? Bo tak naprawdę niewiele się różnisz od tego, kto cię przeklął na balu. Nie masz tylko jego wpływów i pieniędzy, próbujesz się więc wyżyć na kimś, kto w twoim mniemaniu jest niżej od ciebie. A ja… ja przyszłam tu, bo po prostu nie pomyślałam, że jesteś taka strasznie głupia - zakończyła, odwracając się i kierując pośpiesznie do wyjścia. Nie obejrzała się już za siebie, gdy wychodziła z klubokawiarni. Więcej też w klubokawiarni się nie pojawiła. Ani w „Proroku Codziennym”, ani w „Czarownicy” nie było wzmianki o zamianie w bobra. Łącznie słów ok. 2130 RE: 20.03.1972,"Nora Nory" - Nora & Daisy - Nora Figg - 10.01.2023 Norka nie znosiła litości. Nienawidziła, kiedy ktoś patrzył na nią jak na ofiarę. Może właśnie to ją tak zirytowało? Fakt, to co wydarzyło się na balu nie należało do przyjemnych rzeczy, jednak nie uważała, że było odpowiednim powodem do robienia z niej ofiary. Stało się - trudno, wszyscy to widzieli, została pokrzywdzona przez jakiegoś nieumiejętnego czarodzieja, jednak nie chciała chować głowy w piach. Nie w momencie, w którym rozpoczęła swoją działalność w Londynie. Musiała zebrać się w sobie, podnieść głowę wysoko do góry i pokazać, że to po niej spływa, choć tak naprawdę bardzo ją to zabolało. Nie zamierzała pozwalać jakiejś młodej dziennikarce sobie współczuć. Zdaniem Nory przyszła tutaj zobaczyć, jak bardzo jest ona rozchwiana po tej sytuacji, pokazywała jej zdjęcia, jej zapłakanej. Nie spodobało jej się to. Mogła wybrać inny sposób na demonstrację swojego podejścia. Figg poczuła się dotknięta, miała prawo. - Na pewno nie potrzebuję wsparcia żadnych pismaków.- Nie kryła się z tym, że wcale nie darzy jej szacunkiem. Norka uważała, że tacy jak Daisy robią wiele krzywdy osobom, które nie mają na to wpływu. Wiele razy zdarzyło jej się czytać wyssane z palca informacje, była uprzedzona do wszystkich dziennikarzy. Szczególnie, że dane jej już było czytać wiele nieprawdziwych artykułów chociażby na temat Erika, którego znała i lubiła. Nie miała szacunku do tych osób. Wiedziała, że liczy się jedynie ilość sprzedanych gazet, bez względu na to ile te artykuły robiły krzywdy osobie, której dotyczyły. - Nie Tobie oceniać, czy byłam pijana. Jesteś dla mnie nikim, nie potrzebuję wsparcia od kogoś takiego. Od tego mam przyjaciół.- Wysyczała jeszcze przez zęby. - Nie mam szacunku do ludzi, którzy żerują na nieszczęściu innych.- Dodała jeszcze. Na całe szczęście Daisy postanowiła opuścić cukiernię. Miała nadzieję, że już więcej się tutaj nie pojawi, a przynajmniej nie na jej zmianie, choć o to było trudno, bo na razie była jedynym pracownikiem tego miejsca. Koniec sesji
|