[23.09.1972 r.] Więc zrozumże, syreno dziwna, na nic twoja pieśń - Brynja Nordgesim - 03.04.2026
Każdy kogo ukochałam, tu w tych murach jest
Więc zrozumże, syreno dziwna, na nic twoja pieśń
(…)
Proszę cię skończ, bo budzi mnie twój smętny ton
Może chcesz zbić mnie z tropu, żebym gdzieś zrobiła błąd
A może coś nas łączy, jakaś pokrewieństwa nić
Bo dobrze wiesz, że kimś innym pragnę być
Na ładnej podłodze w jodełkę walały się kolorowe wycinki papieru, porozsuwane kartki, nożyczki i kilka niedokończonych, dziecięco nieporadnych kształtów. Wspomniane przedmioty miały stać się w poniedziałek czymś bardziej sensownym w małych rączkach przedszkolaków. Liście, jeże, może girlandy, tam pękaty kształt, który może był puszkiem pigmejskim i łuk feniksiego pióra, wyciętego z czerwonego papieru. Nie wszystko jeszcze wyglądało tak, jak powinno. Czyniło natomiast zadość zamysłowi, który zrodził się w głowie selkie.
Kiedy ruszyła boso przez pokój, jeden z wycinków natychmiast przykleił się jej do stopy. Brynja prychnęła pod nosem i strzepnęła go o drugą nogę. Po chwili powlokła się dalej przez mieszkanie, a za nią wlokły się resztki tygodnia.
Po drodze odwiesiła ręcznik niedbale na oparcie krzesła i skierowała się ku niewielkiemu aneksowi kuchennemu, nie mając żadnej ochoty na gotowanie tego dnia sama. Wizja obierania, krojenia i stania nad kuchenką wydawała się obelgą po dwunastu godzinach spędzonych na nogach. W związku z tym, sięgnęła po czajnik, uniosła różdżkę i krótkim ruchem wprawiła wodę w ruch. Cienka smużka pary zaczęła się unosić.
Na blacie czekało jeszcze zawiniątko z tłustego papieru, które przyniosła ze sobą z pracy. W środku spoczywała porcja frytek, które zdążyły już nieco zmięknąć od własnego ciepła oraz kawałek ryby w chrupiącej panierce. Nie było to szczególnie godne Mabonu, ale ciepły posiłek oraz kubek herbaty stanowiły tego wieczoru obrzęd wystarczający. Święta, jeśli miały mieć jakąkolwiek wartość, powinny przecież umieć znieść jej grzech.
|