Secrets of London
[20/09/72] Grzybobranie [aneks] - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Wyspy Brytyjskie (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=125)
+--- Dział: Szkocja (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=127)
+--- Wątek: [20/09/72] Grzybobranie [aneks] (/showthread.php?tid=5941)



[20/09/72] Grzybobranie [aneks] - Helloise Rowle - 09.04.2026

— Uzupełnienie tej sesji. —

Pierw odwędrował od nich umysł Helloise, później ciało. Do Carrbridge udała się z Jahnavi i Alexandrem, lecz w trakcie spaceru po okolicznym lasku czarownica stawała się coraz bardziej nieobecna. Jeśli spytano ją dokąd idzie, gdy oddalała się od towarzyszy coraz bardziej, rzuciła tylko enigmatyczne: do Pani.
Nie kłamała. Nie od razu jęła wypatrywać między zaroślami kwiatu, który ściągnął ją do Szkocji tego dnia. Początkowo szła tylko w ciszy i samotności, bo tak łatwiej było usłyszeć oddech Bogini kłoniący trawy, które w ślad za Panią dogniatała do ziemi stopa Helloise. Samotna wędrówka sprzyjała zadumie — spokojnej zadumie religijnej zestrojonej z naturalnym rytmem ziemi, nie kowenowej pieśni skomponowanej ludzką ręką. Przyniosło to kobiecie wiele ukojenia, którego powinna była poszukać już dawno, lecz mieszkając pod nawiedzoną Knieją i oddychając jej atmosferą, nie dostrzegała nawet, w jak głębokim niepokoju żyła.
Tego szkockiego lasu wiedźma nie znała, jego drzewa pozostawały na nią głuche, a każdą ścieżynę i zakątek odkrywała dopiero, mogła więc cieszyć się ich świeżością. Schodziła z udeptanych dróg, tak jak lubiła najbardziej. Wolała oglądać dziewicze dzieło natury niż ukształtowane przez pochód tłumu spacerowiczów wygodne szlaki. Ostre gałązki kłuły i drapały nogi czarownicy, czepiały się rąbka jej szaty, gdy stawiała stopy głęboko w gęste runo, w te krzaki i krzewinki. Nie spieszyła się. Kucała to tu, to tam, aby wziąć coś w ręce, czy stawała po prostu, aby słuchać. Spacerując, natrafiła na skupisko pięknych młodych paproci i tam spędziła trochę czasu, wykopując gołymi rękoma kilka co piękniejszych okazów, które złożyła w dużym koszyku.
Naturalnie przeszła w toku tej wędrówki do rozglądania się za księżycową rosą, swoim faktycznym celem.

// rzucam percepcję (3) na wypatrywanie kwiatów księżycowej rosy

[roll=Z]
Nie ujrzała ich od razu. Nawet gdy mignął gdzieś wśród lasu jaki biały kwiat, to nie był to ów upragniony. Helloise zbliżyła się do krawędzi gaju — drzewa tam rosły rzadziej i zaczęła się niewielka polana. Mchy i krzewy przeszły w łąkę, gdzie polne kwiaty miały swoje skupiska. Czarownica brodziła w morzu zieleni haftowanej barwnymi płatkami, zwracając uwagę na wszystko, co miało białą główkę. I znalazła miejsce w tej łące, gdzie wzrastała spora połać księżycowej rosy. Czarownica uklękła wśród kwiecia i oglądała je chwilę. Kwiaty były piękne i delikatne, lecz choćby je tu zostawiła, nie żyłyby już długo i zmarnowałyby się wkrótce. Był to ostatni moment, by je zerwać, więc uczyniła to bez żalu.

Na mocy rozporządzenia z dnia 13 listopada 2025 roku pozyskuję kwiat księżycowej rosy w ilościach eventowo wystarczających.

Koniec sesji