![]() |
|
23.10.72 — Chatka na kurzej nóżce - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +--- Wątek: 23.10.72 — Chatka na kurzej nóżce (/showthread.php?tid=6086) |
23.10.72 — Chatka na kurzej nóżce - Czarny Pan - 31.05.2026 23.10.72, Cisza przed burzą
Wiedziałaś dobrze, że czarna magia wydzielała swąd spalenizny, bo bywałaś świadkinią jej użycia, jej efektów i rozumiałaś jej naturę, tak samo jak rozumiałaś idące za nią emocje. Ciężko jednak było pisać w głowie poematy o „równowadze wszechświata”, kiedy coś… lub ktoś przekraczał próg twojej chaty cuchnąc tak bardzo, że przez moment poczułaś, jak więdniesz. Miałaś wrażenie, że dobywanie różdżki było bezsensowne. Wszystko było bezsensowne w obliczu kogoś, kto dysponował tak wielką mocą jak niesławny Lord Voldemort. Czarnoksiężnik, który wzbudzał lęk i respekt tak wielki, aby na jego widok nogi zdawały się z ledwością utrzymywać ciężar twojego ciała. – Dobry wieczór. Spokój w jego głosie wcale cię nie uspokajał. – Naprawiłaś okna? Dobrze widzieć, że nie dałaś stłamsić się uczuciom, które w tobie siedzą. – Nie siedziały. To był twój pierwszy raz w starciu z kimś, kogo umysł wdzierał się do twojego, wchodził tam w ubłoconych butach i grzebał wewnątrz tak, jakby twoje wspomnienia należały do niego. Przy Voldemorcie człowiek czuł się nagi. To nie był tylko swąd jego wypalonej duszy – atakował cię energią, nieustannie, nie dając ci choćby chwili na odetchnięcie – nie mogłaś stać obok i ignorować jego obecności. Stawałaś się jego częścią wbrew własnej woli. – Ta Knieja ma dla ciebie olbrzymie znaczenie… Przyszedłem powiedzieć, że znam bardzo dobry sposób na to, żebyś mogła odzyskać przynajmniej część swojego ukochanego lasu, Helloise. Wszystkim co musisz zrobić, jest zaufanie mojemu osądowi. Głupstwem byłoby jednak sądzić, iż nie znajdował się w tym żaden inny ukryty motyw. No, poza oczywistą próbą zaskarbienia twojej sympatii czymś, co mogło okazać się obietnicą bez pokrycia. zadanie od mistrza gry To twój wstęp do zadania związanego z wydarzeniem Cisza przed burzą II. Voldemort zleca ci wykonanie Corp Criadh. Masz uformować figurkę osoby, której imię i nazwisko wyślę ci poprzez moduł prywatnej wiadomości, używając do tego gliny i ziemi z pobliskiego cmentarza, a następnie wrzucić ją do jednego z głębszych stawów na torfowiskach, blisko granicy lasu. Jej rozmiar miał być spory – na tyle, aby nie dało się przetransportować jej tam w biały dzień bez wzbudzania podejrzeń mieszkańców Doliny.
Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki. Jeśli potrzebujesz przesunięcia daty, to daj mi znać. @Helloise Rowle
RE: 23.10.72 — Chatka na kurzej nóżce - Helloise Rowle - 10.09.2026 Daleko od przyjemności stało spotkanie z kimś, kto sprawiał, że traciła ostatnie złudzenie swojej siły. Ostentacyjna krytyka Helloise nie znalazła wyrazu, gdy kobieta znalazła się twarzą w twarz z Voldemortem, mimo że każdy mógł przecież dowiedzieć się od niej, że Voldemort to człowiek, który podąża niewłaściwą drogą. A jednak: wiele tego, co niewłaściwe, można było wykupić siłą — a on był człowiekiem silnym, silniejszym niż kiedykolwiek było dane jej poznać. Patrzyła więc biernie, jak Czarny Pan wchodzi do jej domu. Obawiała się postąpić krok, żeby jej te zwiędłe nogi nie zawiodły. Nie było drogi ucieczki — i wstyd jej było przed sobą, że przyszło jej do głowy uciekać. Pełna uporu trwała przed nim w milczeniu, bo czuła, że cokolwiek zechce powiedzieć, wybrzmi to przy nim nędznie. Cisza była godniejsza. Wreszcie zechciała mu odpowiedzieć. Może powiedziałaby, że nie daje się uczuciom stłamsić, bo pozwala je sobie przeżyć. A może… To nie miało już znaczenia, gdy wtargnął do jej głowy. Pierwszym odruchem Helloise było się przed wtargnięciem bronić. Zbuntować się, szarpać, gryźć. Jak? Była bezradna. Dawno już nauczyła się, że walką na oślep ugra tylko własny ból. Tylko tak mogło być i teraz. Poddanie się nie smakowało mimo tej świadomości wcale lepiej. Czarownica czekała na koniec w poczuciu upokorzenia. Poniżające było to naruszenie. Zostawiło ją z czymś obrzydliwym, na co nie zamierzała nigdy więcej się odwracać ani przypominać sobie tej chwili, gdy Voldemort rozpanoszył się po niej. Wezbrał w niej również pierwszy lęk, że on mógł coś jej zrobić. Coś z niej zabrać, coś zmienić, coś po sobie zostawić. Pierwszy raz odważyła się spojrzeć mu w oczy swoimi oczami płonącymi bezsilną złością. Mimo że nogi się pod nią chwiały, chciała móc walczyć. Może zaśmiać się; umiała obrzydliwie śmiać się ze swojej krzywdy, czym atakowała satysfakcję tych, którzy ją zranili: bo tylko tyle? Nie, nawet na śmiech nie starczyło jej odwagi. To było nadto. Wiedziała, że Voldemorta nie sięgnie i sięgać nie powinna. Uległa nie tylko dlatego, że przytłoczył ją, nie dając wytchnienia, i nie dlatego, że trzymał łapy na jej rodzinie. Helloise dostała od Voldemorta coś ładnego, czego nikt jej jeszcze nie dał. Obietnicę. Mógł kłamać. Nikt nigdy nie miał dojść z nim do celu, powiedział jej Seisyll i Helloise wiedziała wtedy, że brat ma rację. Lecz gdy krążyła wciąż i wciąż po labiryncie bez wyjścia i odbijała się od każdej ścieżki, której spróbowała, w desperacji była gotowa porwać się na przejście kawałka drogi z Voldemortem. Nawet jeśli na końcu spodziewała się spotkać swoją zgubę, to nie widziała jej jeszcze i ta zguba nie mogła jej przerazić, a tu i teraz on wydawał się jedyną odpowiedzią. Czy nie weszła już przed laty z desperacji w podobną pułapkę? Najwyraźniej na popełnianie raz za razem niektórych błędów bywało się nieuchronnie skazanym, i nic nie pomagało to, że poznało się ich schemat. Tak oto Helloise patrzyła teraz w przerażeniu, jak sama zgadza się na propozycję Czarnego Pana. Przeklinała siebie za to, że nie znajdowała w sobie błogosławieństwa naiwności i musiała świadomie przyjąć od niego zły wybór. — Część — powtórzyła za Voldemortem niezadowolona. — Po części. Część po części. Chcę ich wszystkich. Nie śmiała wprost żądać, lecz oto była zapowiedź tego, dokąd zmierza. Część to było za mało, żeby Helloise poczuła się nasycona. Koniec sesji
|