![]() |
|
[09.10.1972r.] Braterskie ustalenia | Laurence & William - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +--- Wątek: [09.10.1972r.] Braterskie ustalenia | Laurence & William (/showthread.php?tid=6117) |
[09.10.1972r.] Braterskie ustalenia | Laurence & William - Laurence Lestrange - 05.06.2026 9 października 1972r.
Dom Laurenca Lestrange Dwa dni po balu maskowym. Jak sam Laurence będąc na nim zauważył, nie wszyscy z jego rodzeństwa się na nim pojawili. A szczególnie ten jeden brat, który wybrał życie w piwnicach swojego miejsca zamieszkania. Może i stworzył coś, co zadowoliło ich ojca, ale nie znaczy, że może unikać wydarzenia, organizowane przez ich rodzinę. Widzieli się na kolacji w Mabon, ale nie mieli okazji ze sobą porozmawiać. Laurence nie chciał mu tego odpuścić. Z samego poniedziałkowego rana, udał się do Departamentu Skarbu, zanim doszedł do swojego biura i umówił z Williamem, aby odwiedził go dzisiaj po pracy w Dolinie Godryka. Miał kilka spraw, które chciał z nim omówić. Na spokojnie, na osobności. W odpowiednim miejscu, które nie było miejscem pracy. Tak oto też minęły godziny w Ministerstwie nad spotkaniami, wysyłaniem listów i przeglądania dalszych raportów. Ugadywania kolejnych spotkań, gdy w końcu Lestrange wrócił do domu i przywitał go własny syn. Ucieszony, że tata wrócił już do domu. - Będziemy mieli gościa. Przygotuj coś na podwieczorek.Poinformował skrzata, trzymając syna na rękach. - Kogo będziemy gościć Sir? Zapytał skrzat. - Mojego brata. Williama. Skrzat ukłonił się i udał do kuchni rozpocząć przygotowania. Herbata, jakieś słodkie do przekąszenia. A na wszelki wypadek, trochę więcej potraw na kolację. Na wypadek, gdyby William postanowił zostać na dłużej, niż tylko symbolicznej herbacie. - Wuja Will? Powtórzył mały Louis. Zaskoczony, próbując sobie przypomnieć obraz tego wujka, którego chyba na palcach można policzyć, ile razy go widział. A może widywał go na zdjęciach? Portretach? Drzewie rodzinnym? - Tak. Potwierdził Laurence, stawiając syna na podłodze, zdejmując płaszcz i wieszając na hak. - Tez chciałbym mieć brata. Wypalił w zamyśle Louis. Tymi słowami zaskakując Laurenca. Czarodziej spojrzał na syna, nie bardzo wiedząc jak mu odpowiedzieć. - Może kiedyś będziesz miał. Odpowiedział w końcu. Uśmiechnąwszy z uczuciem, jaki może oferować ojciec swojemu dziecku. Louis z uśmiechem podbiegł ostatecznie do swojego pokoju bawić się dalej. Laurence postanowił przebrać się i poczekać w salonie na brata. Nie czekał na niego w Ministerstwie. Być może William kończył w innych godzinach, albo mógł mieć inne sprawy po drodze. Gdy nastąpiło pukanie do drzwi, Podniósł głowę w kierunku wejścia do salonu, widząc jak skrzat zmierza otworzyć i wpuścić gościa. Starszy Lestrange odłożył książkę i wstał, aby podejść i przywitać Williama w swoim domu. |