Secrets of London
[01.09.1972] Ostatni powiew lata | The Beast & The Hollow - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Wokół Magicznych Dzielnic (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=118)
+---- Dział: Charing Cross Road (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=119)
+---- Wątek: [01.09.1972] Ostatni powiew lata | The Beast & The Hollow (/showthread.php?tid=6135)



[01.09.1972] Ostatni powiew lata | The Beast & The Hollow - The Beast - 10.06.2026

Wrzesień przynosił chłodniejsze poranki, był to czas kiedy powietrze stawało się rześkie, jednak ciepłe promienie słońca wciąż muskały skórę przypominając o mijającym lecie. Dni robiły się coraz krótsze, jednak jeszcze można było korzystać z wcale nie najgorszej pogody. Liście jeszcze były zielone, nie nadszedł moment, w którym zmieniały swoją barwę.

Fiery lubiła wrzesień. Tak właściwie kojarzył jej się całkiem przyjemnie. Dawno temu, to właśnie w tym czasie w roku jej bracia stali się jej opiekunami, rzuciła szkołę i zaczęła wędrówkę po świecie. Nie zastanawiała się jakoś specjalnie nad tym, jak wyglądałoby jej życie, gdyby rodzice nie umarli, gdyby jej historia wyglądała inaczej. Nie uważała, że jej historia potoczyła się nieodpowiednio, każdy miał zapisany swój los, jej najwyraźniej miał przebiegać w drodze.

Słońce powoli chowało się za horyzontem. Fiery zrobiła wszystko, co powinna mieć odhaczone o tej porze. Nakarmiła zwierzęta, poświęciła też odpowiednią ilość czasu na pieszczoty, była bardzo zżyta ze stworzeniami, które żyły w cyrku, każdemu z nich poświęcała chociaż chwilę, dzięki czemu jej więź z nimi była bardzo silna. Siedziała teraz przed swoim wozem w towarzystwie dwóch, dorodnych lwów. Theo i Leo rzadko kiedy zostawiali ją samą, nawet w swojej zwierzęcej postaci chcieli mieć oko na siostrę. Cyrk był ich domem, bezpieczną przystanią dzięki której mogli pozostać razem nie wzbudzając kontrowersji. Wierzyła w to, że kiedyś uda jej się znaleźć lekarstwo na ich klątwę.

- Lato szybko minęło. - Powiedziała dyskretnie, głaszcząc Theo za uchem, mruknął cicho, jakby w odpowiedzi. Nie potrzebowała słów, aby z nimi rozmawiać, chociaż na pewno to byłoby prostsze. Leo najwyraźniej był mocno zmęczony tym dniem, bo z lewej strony Bellówny dochodziło ciche pochrapywanie. Nie miała serca zamykać ich w klatce, jeszcze nie teraz. Nikt nie powinien mieć o to do niej pretensji.

Bestyjka sięgnęła po niewielki tobołek, w którym miała wymieszany tytoń z marihuaną, był to ten czas w ciągu dnia, gdy mogła pozwolić sobie na chwilę zapomnienia. Zaczęła bardzo zgrabnie rolować bletkę, by stworzyć z niej papierosa, który miał wprawić ją w dobry nastrój. Było całkiem cicho, jak na to, że znajdowali się między wozami, być może nadchodząca jesień wszystkim przyniosła odrobinę nostalgii.




RE: [01.09.1972] Ostatni powiew lata | The Beast & The Hollow - The Hollow - 15.06.2026

Szczerze cieszył się, że skończyli sezon wakacyjny, bo w pracy cyrku był to najintensywniejszy okres, od którego często zależało to, jak będzie wiodło im się przez resztę roku. Eugene miał jeszcze okazję, żeby wykazać się pod koniec października, głównie ze względu na rosnące zainteresowanie Halloween i duchami w ogóle, albo w połowie listopada, z okazji Dnia Pamięci, ale przynajmniej nie czuł presji. Sytuacja finansowa trupy była dość stabilna, dlatego mógł skupić się na sobie i swoich sprawach, które obejmowały głównie włóczenie się po okolicy, czytanie starych religijnych manuskryptów i popijanie samogonu, który podarował mu Jim.
W okolice klatek z lwami trafił właściwie przypadkiem, spacerując między namiotami bez większego celu, ale z głową pełną cudzych głosów. Ucieszył się, gdy zobaczył Bestyjkę; pomachał jej zaraz, wciąż z butelką w ręce. Zbladł trochę, gdy przeniósł spojrzenie na zwierzęta, jednak się nie wycofał, tylko stanął w miejscu, kilka metrów od nich. Traktował Fiery z dużą sympatią, nawet z podziwem, ale też bał się dzikich kotów, z którymi ona z kolei rzadko się rozstawała, dlatego ostatnio nie mieli zbyt wielu okazji, by wejść ze sobą w dłuższą interakcję. Nie pomagało też to, że blondyn nigdy wprost nie powiedział, o co chodzi, bo nie chciał jej urazić, a przede wszystkim przyznać się przed kobietą, że jest straszną pizdą. A może zdawała sobie z tego sprawę, tylko miała dobre serce i dlatego nic nie mówiła? Tym razem miał jednak w żyłach trochę bimbru, który koił strach i nerwy, no i pomyślał, że dziewczyna ładnie wygląda w kolorach chowającego się za horyzontem słońca – taka złoto-różowa, trochę jak wróżka. Tylko na co te lwy? Cała sceneria miała w sobie coś z innego świata, a na tym akurat się znał.
– Wszystko w porządku, Fiery? – spytał po chwili, by jakoś usprawiedliwić to, że tak stoi i się na nią gapi. Ich spojrzenia się spotkały, więc się uśmiechnął.
– Wyglądasz, jakby coś cię trapiło.
Nie był pewien, czy emocja na jej twarzy to rzeczywiście zmartwienie, ale wolał wyjść na opiekuńczego niż na pojebanego, dlatego zaryzykował.