![]() |
|
[08/10/72] Głęboka romantyzacja mugolskich stylów życia - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22) +--- Wątek: [08/10/72] Głęboka romantyzacja mugolskich stylów życia (/showthread.php?tid=6149) |
[08/10/72] Głęboka romantyzacja mugolskich stylów życia - Woody Tarpaulin - 15.06.2026 08/10/1972
Woody & Tristan Gdyby pan Woody Tarpaulin mógł urodzić się ponownie, pragnąłby urodzić się mugolem. Świat mugoli był tak przeogromny, kolorowy i pełen tajemniczych technik, które przyspieszały w człowieku puls — jak motoryzacja, bo szalenie podniecała Tarpaulina motoryzacja. Czasem przewoził go samochodem Crow albo Asena. Rzecz nie do opisania, tak różna od miotły czy powozu ciągniętego przez śmierdzące cmentarzem testrale. Samochody! Zapach smaru, Wunder-Baum i wygodnego skórzanego fotela, zamiast trzonka wbijającego się między pośladki. Do domu Tristana położonego w Niemagicznych Dzielnicach udał się więc autobusem. Stary już był i co nieco świata widział, lecz wsiadanie do autobusu, wmieszanie się tak ciasno między tłum mugoli, zawsze było czymś ekscytującym. Oni nie wiedzieli, kto on jest, a on krył się wśród nich po mistrzowsku. Tak przynajmniej sądził, bo znać było po jego stroju pewien ekscentryzm, lecz ekscentryzm w mugolskim wydaniu. Pan Tarpaulin na ten dzień wybrał czerwone dzwony spięte szerokim pasem z masywną klamrą — obie rzeczy oczywiście pochodziły z mugolskiego sklepu. Prawie wszystko, co posiadał, odkąd przeprowadził się na Nokturn, pochodziło z mugolskiego sklepu. W te sztruksowe gacie wciągnął pstrokatą koszulę w jodełkowy wzór, a na wszystko skórzana kurtka i — a jakże — kapelusz oraz kowbojki. Przejście przez niemagiczne osiedle samo w sobie było czymś ciekawym. Pławił się stary tym, że nie wzbudza podejrzeń. Nawet krótko porozmawiał z jakimś mugolem, którego piesek wpadł mu między nogi. No, mugol się nie zorientował, że coś jest nie tak, a Woody poczuł się jak as konspiracji. I jeszcze wytarmosił maltańczyka. Ci mugole to dopiero mieli życie. Mugolski Londyn był ogromny. Woody podróżował trochę tu i tam, wiedział to i owo, umiał się zachować. Wszędzie wśród mugoli czuł się… cóż, jako as konspiracji, lecz nigdy jako obywatel niemagicznego świata. Na całym globie ogniska czarodziejskich społeczności, gdzie to nie musiał uważać na Kodeks Tajności, były tak ograniczone… Ach, urodzić się mugolem! Należeć do świata, jak on długi i szeroki! Tarpaulin stanął przed drzwiami nowego domu Tristana w humorze poprawionym tą tłoczną przejażdżką komunikacją zbiorową, oglądaniem samochodów oraz uroczą przechadzką wśród mugolskich dzielnic. Sprawdził raz jeszcze, czy przesłany mu adres zgadza się z numerem na budynku, po czym zapukał śmiało do drzwi Warda. RE: [08/10/72] Głęboka romantyzacja mugolskich stylów życia - Tristan Ward - 28.06.2026 Życie mugolskie, zdawało się być prostsze niż czarodziejskie. Przynajmniej tak to odczuwał Tristan, kiedy poznał świat magiczny. Poniekąd współczuł czarodziejom, że los zmusił ich do ukrywania się z magią. Jak zostali wieki temu potraktowani przez jego społeczność. Skoro został obdarzony darem magii, rozwinął go. Zapragnął tym samym pomagać jednym i drugim. Niezależnie od pochodzenia, statusu krwi. Dość mocno jednak spotkał się z nietolerancją jednej strony społeczności czarodziei. Zaś cudem przeżył tragiczne spotkanie z tymi, co mugolaków zabijali. Okaleczony, po przeżyciu strat w rodzinie, wycofał się ze świata magicznego, powracając do swojego zwyczajnego, mugolskiego. I to nie sam, ale mając u swego boku kobietę, którą pokochał całym sercem. Czarodziejkę. Podczas remontowania domu, nie zawsze mógł prosić Olivię o pomoc. A też niekoniecznie magia w tym pomagała. Przy chociażby naprawie dachu, lub wstawienia nowej belki, potrzebował pomocy drugiego mężczyzny. Tak się złożyło, że dnia wczorajszego, napisał do niego stary znajomy, wręcz nauczyciel z Biura Aurorów – Pan Tarpaulin. Po długim czasie, miło było znów zobaczyć jego charakter pisma. Miał do niego zlecenie, na które Tristan bez zastanowienia, przyjął. A nawet zaprosił mentora do siebie. Bardzo mało było osób w jego życiu, którym mógłby zaufać. W tej kwestii był także ostrożny, jeżeli chodziło również o podawanie adresu zamieszkania. W chwili, w której Pan Woody przybył pod drzwi domu Warda, Tristan siedział przy stole przeglądając gazetę mugolską z oferowanymi miejscami pracy, oraz szkoleniami. Szukał kontaktów, aby gdzieś móc dodatkowo zarobić. Z drugiej strony szukał ogłoszeń ze sprzedażą używanych ale w dobrym stanie rowerów. Na samochód i zrobienie kursu, nie było go stać, ale zamierzał poszukać kogoś, kto by go tego nauczył. Rower był podstawą, aby móc z tego miejsca, dojechać spokojnie do miasta po zakupy. Na tym samym stole, gdzie Tristan czytał gazetę w przerwie od pracy, leżała mugolska skrzynka z narzędziami otwarta. A on sam był ubrany w strój wychodzony, wytarty, nadający się tylko do prac budowlanych. Gdzieś obok leżał wyrysowany przez niego szkic dobudówki na tyłach domu, aby móc stworzyć swoje miejsce do pracy z piecem. Gdy usłyszał pukanie, automatycznie jego głowa i spojrzenie powędrowały w stronę drzwi. Tristan zmarszczył brwi i możliwe, że kogoś się spodziewał, to jednak sięgnął po swoją różdżkę. Uzbrojony podszedł do drzwi i powoli je otworzył. Ulżyło mu, kiedy zobaczył znajomą twarz. Różdżkę opuścił, lekko się uśmiechnął i zrobił przejście Tarpaulinowi, zapraszając do środka, małego korytarza, który prowadził pierw do wnętrza kuchni z jadalnią, a z drugiej w głąb samego budynku. RE: [08/10/72] Głęboka romantyzacja mugolskich stylów życia - Woody Tarpaulin - 17.08.2026 Woody czarodziejom jako ogółowi wcale wyroku życia w ukryciu nie współczuł. Może i historia miała rację, może kiedyś byli ofiarami, ale, na brodę Merlina, to było całe wieki temu. Ileż można z tą martyrologią narodu magicznego? Dziś to żadne były ofiary. I bardzo, kurwa, dobrze, że im nałożyli chomąto Kodeksu Tajności, bo skurwysyny nie zasługiwały na powrót do życia obok mugoli. Oj, już magiczni ekstremiści dali niejeden przykład, że gdyby ich puścić wolno, to by narobili bajzlu. Czarodziej czarodzieja był gotów ukamienować, bo się im coś w kronikach rodowych nie zgadzało, to co dopiero gdyby pojebów eugenicznych dopuścić do mugoli. Dzicz z kompleksami wielkości. Mugole rysowali pacyfki i robili Stonewall, podczas gdy w czarodziejskim ciemnogrodzie tyranistyczne lorodowskie mości rosły jak grzyby po deszczu. To z czym do ludzi? Gotowała się w Woodym krew gorąca, skłonna do porywczości, gdy przypominał sobie historie osób takich jak Tristan. Tego chłopaka Tarp pamiętał jeszcze jako szczyla siadającego po drugiej stronie jego biurka, żeby mu zadawać pytania, które jako detektyw słyszał już wcześniej od setki innych kadetów, a jednak bez znużenia na każde odpowiadał. Zawsze sobie przy tym pogawędzili, bo Clemens Longbottom to przecież zawsze chętny chwilę przerwy sobie uciąć, pogadać i dopytać, jak tam weekend, no, opowiadaj, młody. I co? Nawet gawędzenie o pogodzie to dla niektórych czarodziejów zbyt wielka łaska, żeby nią obdarzać mugolaka, psia ich mać. Oglądając krzywdy niewinnych ludzi, których znał i niegdyś na co dzień widywał, Woody pluł sobie w brodę, że podczas swojej służby popełnił zasadniczy błąd: dał się, kuźwa, złapać i stracił tę robotę. Gdyby go tylko dopuścili do tego aresztowanego za śmierciożerstwo Mulcibera czy innego psa, już by Woody Tarp powyciągał ze zgniłych łbów, co trzeba. Tymczasem pozostawało mu działanie w Zakonie Feniksa, i wiara, że samym tym Zakonem odrobi, co był winien światu. Tristan otworzył drzwi, Tarpaulin wyszczerzył się w uśmiechu, ukazując przerwę między jedynkami. — Tristan. Dobrze cię widzieć. — Wyciągnął rękę, żeby mu uścisnąć na powitanie prawicę. Że dobrze go widzieć żywego, nie dodał, lecz Ward był jednym z tych, o których przetrwanie Tarp się był obawiał najwięcej, toteż z ulgą odebrał wcześniej jego wiadomość. Skorzystawszy z zaproszenia, mężczyzna wszedł do środka i rozejrzał się po pachnącym remontem domu. — Ładnie się tu zaczynacie urządzać, praca wre. Nad czym ostatnio działasz, co? Stary zatknął kciuki za pas i odchylił się, wodząc wzrokiem pod sufity i wysoko po ścianach. Jak trafiał na coś, co ewidentnie ładnie było wykończone, to nawet raz czy dwa pokiwał głową z uznaniem. No bo co? Od razu zaczynać od interesu to nie wypada. RE: [08/10/72] Głęboka romantyzacja mugolskich stylów życia - Tristan Ward - 27.08.2026 Tristan o istnieniu jakiegoś Zakonu Feniksa nie miał pojęcia. Nawet nie wiedział, że jego ukochana należy do tej tajnej organizacji. Kiedyś wierzył, że zwyczajni ludzie mogą żyć w zgodzie z czarodziejami i że przeszłość została już zapomniana. Jak bardzo się mylił, kiedy doświadczył tragedii w swoim życiu, tracąc dosłownie wszystko. Nadzieja na ponowne życie w tym świecie pojawiła się wraz z tą jedną dziewczyną. Odbudowa strat i zaczęcie żyć na nowo. Choć drugi raz został zaatakowany, tym razem nie stracił wszystkiego. Nie stracił swojej miłości. Tristan uścisnął dłoń Woody’ego na powitanie i skinął głową w potwierdzającej odpowiedzi, że również cieszy się na widok byłego przełożonego. Cieszył się, gdyż i on był cały, w jednym kawałku. To silny facet z bagażem doświadczeń, za którym młodzi by mogli chętnie podążyć ścieżką aurora. I tak życie później, każdego z nich, potoczyło się inaczej. Ward przeżył ostatni atak. Choć był kontuzjowany, teraz sprawnie stał i mógł pracować. Remontować i rozbudowywać ten dom, aby móc ułożyć sobie na nowo życie z Olivią. Różdżkę schował i zaprosił Tarpaulina do kuchni, gdzie na stole było trochę rzeczy. Od razu zabrał się za sprzątnięcie skrzynki z narzędziami ze stołu, aby postawić na komodzie pod ścianą. Usłyszał wtedy pytanie o urządzenie się w tym domu. Nie mogąc jednak udzielić odpowiedzi słownej, wyjął podręczny notes z kieszeni i długopis mugolski, zapisując w nim odpowiedź. "Staramy się, aby przed zimną skończyć. Obecnie jestem na ukończeniu naprawy dachu, zostało mi kilka belek i desek do zamontowania od środka. Chcę jeszcze zrobić dobudówkę, warsztat dla siebie do pracy, aby nie musieć prosić się szefa o użyczenie dostępu do pieca. "Napisawszy to, podszedł do Woody’ego i pokazał mu notes z napisaną treścią. Odczekawszy aż przeczyta, podchodząc do stołu, pokazał mu szkice małej dobudówki. Trzy dodatkowe ściany z dachem i otworem na komin, aby mógł tam zbudować piec. Przygotowanie pracowni dla Olivii zajęło mniej czasu, gdyż wystarczyło wybrać jedno z pomieszczeń, odświeżyć i wstawić odpowiedni stół oraz inne wyposażenie meblowe. Warzenie eliksirów miało mniejsze wymagania przestrzenne, w przeciwieństwie do kowalstwa. Oprócz szkiców na stole, leżały też gazety mugolskie ze stronami ogłoszeń. Zreflektowawszy się po chwili, Tristan wziął notes i dopisał zdanie. "Napije się Pan czegoś?"Pokazał, tym samym chcąc go dobrze u siebie ugościć. Nie widzieli się dawno, a jeżeli mentor miał czas, mogli go spożytkować dobrze, nie tylko na omówieniu zlecenia, ale w innych sprawach. RE: [08/10/72] Głęboka romantyzacja mugolskich stylów życia - Woody Tarpaulin - 27.10.2026 Jak na ten rozgardiasz Woody patrzył, to mu się przypominały własne lata młodzieńcze, jak wykańczali z Tessą swój dom jako świeżo upieczone małżeństwo. Podczas Spalonej Nocy ten dom spłonął; ogień pochłonął wszystkie świadectwa i pamiątki wspólnego życia Longbottomów. Długo czarodziej po tej stracie bolał, odwiedzał ruiny, ale nie mógł w ruinach spędzić wieczności. Pamiątki wspólnego życia można było nazbierać nowe. I on, i jego pani mieli jeszcze przed sobą przynajmniej drugie tyle lat, ile już razem spędzili. Jedną z tych pamiątek odświeżonej relacji byłych małżonków miały być kolczyki wyrobu Tristana, które Woody zamierzał Quintessie sprezentować. Mężczyzna odczytał karteczkę, którą podsunął mu Tristan, po czym podniósł oczy na czarodzieja. — I ty tu sam to wszystko? Robi wrażenie, tak trzymać — pochwalił, szczerze i z głębi serca kibicując projektom Warda. Oglądał szkice jego przybudówki, plany i marzenia, których Tristan nie porzucał mimo trudności i nawału pracy, jaki wciąż był przed nim. Oby Woody'emu było wkrótce dane odwiedzić dawnego znajomego w jego własnym warsztacie. — Jakby coś ci było trzeba, to służę, chociaż raczej siłą mięśni, niż czymkolwiek innym, bo majster to ze mnie pożal się Matko. Za to zawsze znajdę czas wpaść, i jak już spartolę ci temat, to mam kumpla złotą-rączkę, co go możemy na pomoc wołać. — Zaśmiał się grzmiąco stary. Niestety, taka prawda. Orłem z tych ręcznych robótek to on nigdy nie był, ale coś tam umiał. Ile to już było, odkąd ostatnio coś na poważnie remontował? Ho-ho i jeszcze trochę. Dom to oni ze trzydzieści lat temu wykańczali z żoną, a i mieli wtedy profesjonalną ekipę do pomocy. A szkoda, że temat majsterkowania tak zaniedbany, bo by mu się w Rejwachu czasem przydało to czy owo poprawić. No ale cóż, takie życie, że nie można mieć wszystkiego. Odkładając oglądane szkice, Woody ujrzał rozłożone na stole mugolskie gazety. Od razu przyciągnęły jego uwagę. Rzucił okiem na kilka egzotycznie brzmiących ogłoszeń. Poszukiwany monter TV. Dumny Woody Tarpaulin wiedział, co to TV, a jakże! TV było kolejnym przedmiotem, który działał na kable. Takie same kable, jakie jego Zenon czasem znosił do Rejwachu. — Planujesz też po mugolskiej stronie prowadzić biznes? — zapytał zaciekawiony Tarp, stukając paluchem w gazetki. Przeczytawszy ofertę picia, wyjrzał za okno, zastanawiając się, czy nie za wcześnie zacząć pić. Po czym się zorientował, że chyba nie to miał Tristan na myśli. — A, dziękuję, czarnej kawy, jeśli masz — poprosił uprzejmie. I gdy Ward dbał o ugoszczenie go, Woody siadł przy kuchennym stole i wyciągnął pudełeczko z perłami, o których wcześniej pisał Tristanowi. Perły były prawdziwe, ale hodowlane, nie dzikie. Na dzikie perły już go dawno stać nie było. RE: [08/10/72] Głęboka romantyzacja mugolskich stylów życia - Tristan Ward - 06.11.2026 Tristan doskonale wiedział, jak to jest stracić dom. Stracił rodzinny wraz z rodzicami. Może nie spłonął, ale stał się ruiną, zniszczony przez wysadzające zaklęcia. Pozostawiając po sobie tylko wspomnienia, krew i ból. Ciężko było pozbierać się po takich przeżyciach, zwłaszcza, że samemu przeżyło się tracąc głos. Druga sytuacja miała miejsce w spaloną noc, gdy stracił mieszkanie przez klątwę. Lecz teraz, miał powód do życia i walki. Ma kobietę, z którą może spędzić resztę życia. Zbudować razem z nią własny wymarzony dom. O stracie jaka dotknęła Woody’ego, nie miał jeszcze pojęcia.Słysząc pochwałę, Tristan uśmiechnął się w podziękowaniu. Odpowiedź na pytanie, zapisywał na kartce notesu. Słysząc kolejne pytanie, nawiązujące do rozłożonych gazet na stole, Tristan pierw spojrzał na nie, po czym na Woody’ego a następnie zapisał odpowiedź znów w swoim podręcznym notesie. Pytając w pisemnej treści o napój, sam Tristan był winny tego, że nie doprecyzował pytania. Być może dlatego, że obecność Woody’ego go tak ucieszyła, że o tym zapomniał. Choć, gdyby padło pytanie o coś mocnego, to zapewne by Ward poinformował, że nic takiego nie mają. Ale oczywiście, chodziło mu bardziej o kawę czy herbatę. Padło więc na czarną kawę. Ward skinął głową w zrozumieniu, skierował się do czajnika, gdzie nastawił wodę i przygotował kubek, wsypując do niego kawy. Czekając na zagotowanie wody w czajniku, spojrzał na gościa, który wyjął właśnie materiał, potrzebny do wykonania kolczyków. Perły w pudełku. Podszedł, aby przyjrzeć im się bliżej. Fakt, nie były prawdziwe, ale wystarczająco piękne, aby zrobić z nich to, o co proszono. Kiwał głową, że jest okej. Oczywiście przyjrzał im się, jeżeli Tarpaulin na to pozwolił. A odkładając, zapisał w notesie swoje pytania. |