![]() |
|
[1.09.1972] The Anatomy of Sleep: The Black Case — by Ms. Mad Scientist - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22) +--- Wątek: [1.09.1972] The Anatomy of Sleep: The Black Case — by Ms. Mad Scientist (/showthread.php?tid=6318) |
[1.09.1972] The Anatomy of Sleep: The Black Case — by Ms. Mad Scientist - Lydia Black - 28.08.2026 .˚ ✦ . . ˚ . . ✦ ˚ . ★⋆. ࿐࿔
. ˚ * ✦ . . ✦ ˚ ˚ .˚ ✦ . . ˚ . ![]() Lydia przez całe swoje życie miała przypadłość polegającą na to, że wierzyła w rzeczy, których nie dało się przedstawić na piśmie przed komisją Wizengamotu. Sny, znaki, szepty Matki, przeczucia pojawiające się na długo przed tym zanim rzeczywistość łaskawie postanowiła je potwierdzić — wszystko to było dla niej czymś równie naturalnym jak oddychanie, ale dla jej rodziny stanowiło najwyraźniej znacznie poważniejszy problem. Ojciec od pewnego czasu coraz częściej wspominał o Lecznicy Dusz. Robił to oczywiście subtelnie, ponieważ w przyzwoitym domu nie mówiło się córce, że zamierzało się ją zamknąć, lecz że należałoby zapewnić jej odpowiednią opiekę. Lydia uznała więc, że skoro jej własna rodzina najwyraźniej zamierzała rozstrzygnąć o stanie umysłu bez konsultowania go z jego właścicielką, pozostawała jej jeszcze ostatnia deska ratunku, tj. Odile Fawley. Starsza koleżanka ze szkoły, która już w Hogwarcie potrafiła wprawić Black w onieśmielenie samym spojrzeniem, wydawała się jej do tego idealna. Oczywiście, nie zamierzała bynajmniej porzucać wiary. Wróżbitka chciała jedynie sprawdzić, czy za jej wizjami kryło się coś, co można było zbadać, zmierzyć i opisać bez natychmiastowego wzywania uzdrowiciela. Plan był prosty. Pozwolić się zbadać. Uzyskać raport. Położyć go ojcu na biurku i uprzejmie zasugerować, że skoro jego córka została przebadana przez wykwalifikowaną specjalistkę, być może nie było potrzeby wysyłać jej do miejsca, w którym ludzie najwyraźniej mieli zwyczaj leczyć cudze umysły poprzez odbieranie im wolności. Nie była pewna, czy czekała pod właściwym adresem. Przyszła jednak dokładnie tam, gdzie wskazywał zapisany na skrawku pergaminu adres. Lydia zawahała się przez krótką chwilę, po czym uniosła dłoń i zapukała. Matko, miej mnie w opiece, pomyślała. |