Secrets of London
[Jesień 1972, 21.10 Zaklęta Łyżeczka | Millie, Basilius, Thomas] Beza niespodzianka - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [Jesień 1972, 21.10 Zaklęta Łyżeczka | Millie, Basilius, Thomas] Beza niespodzianka (/showthread.php?tid=6324)



[Jesień 1972, 21.10 Zaklęta Łyżeczka | Millie, Basilius, Thomas] Beza niespodzianka - Millie Moody - 31.08.2026

21.10

później

– No i wyobraźcie sobie mnie, mnie! dwa metry, czarujący uśmiech, czupryna jasnych jak snopy zboża włosów! Totalnie odjechane ciastko chyba moje absolutnie ulubione! To było to białe chrupkie gówno, czekaj no beza! Bezę mi dał! – mówiła rozemocjonowana, opowiadając o swoich doświadczeniach Basiliusowi i Thomasowi, których znalazła po prostu później, gdy już posiedziała trochę z brackim i ich wspólnym przyjacielem panem wielkim restaurantorem obecnie. – To było absolutnie z a j e b i s t e bo słuchajcie no kurwa tego całego soczku zmieniającego ryj to ja nie przełknę absolutnie, jest tak paskudnie obrzydliwy, że od razu zbiera mi się na wymioty. A poltergajst tylko raz jeden zamienił mnie ciałem z Brenką i czasami sobie myślę, jakby zajebiście mieć jednak mimo wszystko takiego poltergajsta w piwnicy, coby Cię mógł zamieniać w kogoś innego, toć to byłaby przednia zabawa! – nie pozwolili jej wtedy wyjść, Brenna i Basilius, z domu i było jej bardzo przykro, że nie może iść na miasto i szerzyć chaosu. Oczywiście oni mieli całkiem legitne argumenty, zwłaszcza Brenka, która była świadoma że w dobie kryzysu wojny domowej kiepsko się podszywać pod panią detektyw. Zabawne – pomyślała wtedy Moody spoglądając na nieco zmęczonego całym tym szumem i tłumem Basiliusa – wydawało mi się wtedy, że mają się ku sobie. To był stare dzieje, stare i mało akutalne, szalenie mało aktualne w kontekście tego co działo się między uczestnikami tego obiadu.

Oczywiście nie mogła o tym mówić głośno, nawet jeśli dookoła panował gwar i miała 99,99% pewności, że nikt ich nie słuchał.

Zamiast jednak drzeć mordę, skupiła się na jedzeniu drugiego obiadu (ja? ja już jadłam darmowy poczęstunek? Absolutnie nie! Nigdy w życiu!) i gadaniu dalej relatywnie spokojnie za to z pełnymi ustami. – Po prostu Tommy nie mogę uwierzyć, że właśnie tak to jest jak ma się tyle wzrostu, na wszystkich możesz patrzećz góy, zajebiste. Jaram się tym jak wampir na słońcu, no bo patrzcie jakie to jest super! Tylko szkoda, że tak na krótko, choć oczywiście z poziomu śledczego to byłoby chujowo, gdyby ludzie mogli się tak zamieniać na dłużej niż dwie minuty. – Westchnęła ciężko i zawiesiła się z widelcem wystającym z ust. – To jest w ogóle tak niesamowite, wiecie? Czasem czuje się najchujowiej na świecie w swojej skórze, a ta beza to działała tak, jakbym na moment mogła spełnić swój sen i być kimś zupełnie totalnie innym. – Jej ton przeszedł płynnie z destylatu ekscytacji, do zbyt poważnego jak na okazję smutku. Sama zdawała się tego nie zauważać, podążając za nurtem swoich myśli dość biernie, dając się im porwać w zadumę i rejony, które nie przystawał do wesołej okoliczności w której się spotkali. – Jakby nagle całe Twoje życie stało się snem wyśnionym na jawie. Bogaty, piękny, otoczony przyjaciółmi, no dobrze, trzy żony w grobie, ale nie zatrzymujmy się w tym miejscu. Miałam wręcz wrażenie, że dotykam takiego ciepła które Bertas ma w środku, tego samego, które potem można próbować w tortach i ciastkach i może nie w tych powalonych fasolkach ale wiecie o co chodzi. Chciałabym… Chciałabym jeszcze kiedyś się tak poczuć. – Przyznała, trochę nie zwracając uwagi, że ta tęsknota mogłaby sugerować, że źle się czuje w ich towarzystwie. Nie widziała za bardzo połączenia w tej materii, bo chodziło bardzo konkretnie o jej własne osobiste czucie ciała. – No i kutas. To jest totalnie pojebane… To wrażenie w nogawce. Mega dziwne. – wypaliła ni z tego ni z owego.


RE: [Jesień 1972, 21.10 Zaklęta Łyżeczka | Millie, Basilius, Thomas] Beza niespodzianka - Basilius Prewett - 31.08.2026

Skłamałby gdyby powiedział, że ubrał się lepiej niż zwykle tylko z powodu otwarcia restauracji. Nie. Był jeszcze jeden powód dzisiejszych starań Prewetta, a raczej dwa powody.
Miał na sobie elegancką koszulę i równie elegancką szatę, które może nie nadawały się na bal i nie były szczególnie wystrojne, ale z pewnością nie marnowałby ich na zwykłe wyjście, lub dzień w pracy. Oczywiście nie zapomniał też o swoich ulubionych perfumach, które zachowywał na szczególne okazje. A tak się jakoś składało, że ostatnio wspólnie spędzany czas z ta dwójką zdecydowanie klasyfikował się w jego umyśle jako specjalna okazja.

Po rozmowie z Astorią i przybyciu Thomasa wreszcie usiedli we trójkę przy stole. Basilius oczywiście przywitał się z nimi, a teraz, przy swoim trifle i filiżance dobrej herbaty wsłuchiwał się w historię Millie o słodyczach, które sam wylosował. Musiał przyznać, że był to zdecydowanie przyjemniejszy, nawet jeśli nieco niecodzienny, efekt, niż to o czym usłyszał od Avery na temat eliksirów podczas balu maskowego.
– Tylko – powiedział marszcząc brwi, próbując wyodrębnić z monologu Millie najbardziej kluczowe informacje. – W sumie po co? To znaczy rozumiem, że hm… Mogłaby to być… Zabawa, gdyby można było spokojnie zmieniać sobie elementy wyglądu. Albo przemienić się w jakąś fantazyjną postać, ale w konkretną osobę? To… Sam nie wiem. Wydaje mi się jakoś zbyt konkretne, aby mieć z tego frajdę.

Pomyślał o tamtym dniu, kiedy Brenna i Millie zapukały do drzwi jego kamienicy po pechowym spotkaniu z poltergeistem. Pamiętał, że wtedy nie myślał szczgólnie o tym, czy było to zabawne, czy też nie, a czy wszystko będzie z nimi w porządku. Chociaż nie… To było pewne kłamstwo. Głównie myślał o tym, aby jakoś wsadzić z Millie odpowiednią dawkę witamin, tak aby za bardzo przy tym nie protestowała.

Już miał powiedzieć, coś jeszcze, kiedy nagle wypowiedź Millie weszła na bardziej niepokojące dla niego tony.

Czasem czuje się najchujowiej na świecie w swojej skórze, a ta beza to działała tak, jakbym na moment mogła spełnić swój sen i być kimś zupełnie totalnie innym.

Jak powiedzieć komuś, że jego skóra jest doskonała taka jaka jest, bez brzmienia jak seryjny morderca? Nie wspominając już o tym, że pewnych słów nieszczególnie wypadało im mówić publicznie, zwłaszcza przy tylu ciekawskich uszach.
– To zapewne kwestia samych bez – powiedział powoli, przy okazji postanowiwszy, że z ostatniego stwierdzenia Millie pośmieje się, gdy już będą sami we trójkę. – Miałem do czynienia z przypadkami zamiany ciał i nie mówie, że za każdym razem, ale jednak wiele osób było bardziej… Zdezorientowanych, niż to co teraz opisujesz. Pewnie więc dodano coś do słodyczy, abyś no… Czuła się lepiej. Może to jakiś element promocyjny? Wiecie, pokazywanie gościom, że Bertie czuje się tak zawsze. Nie mówię, że nie jest w porządku, ale no… – Wziął kawałek swojego deseru. – Myślę, że były one czymś doprawiane.
Miał jeszcze powiedzieć coś więcej, a potem… Westchnął cicho, wyjął swoją paczke bez i wręczył ją bez słowa Millie.


RE: [Jesień 1972, 21.10 Zaklęta Łyżeczka | Millie, Basilius, Thomas] Beza niespodzianka - Millie Moody - 10.09.2026

– No jasne że były doprawiane, to w końcu magiczne żarcie, czego w sumie się spodziewałeś? Że to będą jakieś nudne cukieraski od Bertusia? No nie, on musi pracować mega ciężko, na swój tytuł najlepszego cukiernika w kraju, nawet jeśli teraz mu się zamarzyło być restauratorem, a w ogóle to… – kiedy zobaczyła bezę na stoliczku przed nią, rozpromieniła się i od razu ją pochwyciła. Miało być na wieczór, ale…

– Zaraz obczaicie, jak zajebiście prezentuje się jako Bertie Bott – obwieściła podekscytowana i nie bacząc na efekty uboczne, po prostu zeżarła bezę. Bardzo możłiwe, że chciała posiłować się na rękę nie tylko z bratem, ale też z chłopakami.

Z jej chłopakami…


Koniec sesji