![]() |
|
[1971] Nocą na skraju miasta - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25) +--- Wątek: [1971] Nocą na skraju miasta (/showthread.php?tid=6343) |
[1971] Nocą na skraju miasta - Dora Crawford - 04.09.2026 Hogsmead nocą wydawało się jej całkiem uroczą miejscówką. Szczególnie w momencie, kiedy większość ludzi zaszyła się w lokalach, znajdujących się wzdłuż wijących się w miasteczku uliczek. Dzięki temu pomiędzy budynkami było w miarę swobodnie, ale z wnętrz biła na bruk ciepła poświata świateł, która wylewała się przez okiennice. Dało się też słyszeć wesoły szmer rozmów, które były prowadzone w środku. One we dwie postanowiły odwiedzić miasteczko, żeby nakupować słodyczy. Powód niesamowicie wręcz prosty, ale jakże ważny! Znaczy, Dora głównie chciała, ale Brenny wcale nie trzeba było długo namawiać, żeby dotrzymała jej towarzystwa, bo Crawleyówna chciała, żeby pospacerowały sobie razem. Bren zawsze wydawała się jej okropnie wręcz zabiegana i była w pewien sposób przekonana, że musiało być to pod jakimś względem nielegalne, żeby pracować aż tyle! Należała się jej przerwa. Koniec, kropka. Dzwoneczek sklepu zadźwięczał, kiedy otworzyły drzwi i wyszły na ulicę. Miodowe Królestwo jak zwykle okazało się strzałem w dziesiątkę i dziewczyny miały teraz ze sobą naręcze słodkości. Część dla nich, a część, oczywiście, dla wszystkich którzy po drodze przyszli im do głowy, że zasługiwali na odrobinę słodkości (czyli każdy o kim się pomyślało, jak się nad tym zastanowić). — Może wejdziemy jeszcze na jakąś dobrą herbatę, zanim pójdziemy do kominka? — zapytała, dopinając torbę z pewnym trudem, bo nie pomyślała i nie zabrała takiej modyfikowanej magią, która nie miała dna. Definitywnie by się przydała. RE: [1971] Nocą na skraju miasta - Brenna Longbottom - 07.09.2026 Brenna pracowała sporo i sporo jej czasu pochłaniał i Zakon. Ale starała się pamiętać, że wokół byli ludzie, na których jej zależy i że zasługują na to, aby spędzić z nimi parę godzin, rzeczywiście Dora nie musiała więc długo prosić, aby towarzyszyła jej w Hogsmeade. Właściwie wystarczył tylko raz, a Bren powiedziała, żeby dała jej godzinę i mogą ruszać. Miodowe Królestwo było punktem do odwiedzenia absolutnie obowiązkowym i jednym z ulubionych miejsc Brenny na całym świecie. Nic dziwnego, że kiedy z niego wychodziły, niosła całe naręcze toreb i pudełek: bo trzeba było kupić zapasy dla siebie, wcale nie małe, ale też ulubioną czekoladę Millie, parę babeczek dla Alastora, musy świtusy dla Erika, właściwie to dlaczego nie torebkę cukierków do częstowania w biurze, no i taką czekoladę, od której cieplej robi się na duchu, dobrze mieć zawsze w szufladzie biurka w pracy… litania ciągnęła się dalej, i w efekcie oczywiste, że Brenna kupiła przerażająco dużo. – Jasne, dlaczego nie? Herbata to doskonały pomysł. To ładna noc, jak wrócimy do Doliny będzie widać gwiazdy – zgodziła się jednak bez większego wahania, nawet jeśli będzie musiała to wszystko ze sobą taszczyć. Wszak słodycze nie były specjalnie ciężkie, a zresztą to był słodki ciężar. Zwłaszcza myszy śmietankowe, które dało się kupić właściwie tylko tutaj, no i jeszcze ta nowa bombonierka, której nigdy nie próbowała! Musiała tylko trochę inaczej to wszystko sobie spakować: i kiedy wrzucała rzeczy do największej z toreb, żeby łatwiej jej było się przemieszczać, jedno pudełko upadło. Brenna przystanęła, aby je podnieść, Dora zaś w tym momencie dostrzegła stojącą nieopodal dziewczynkę: ubraną trochę nieadekwatnie do pory roku, i raczej w wieku, w którym o tej porze nie powinna być sama… |