Secrets of London
[25.10.72] Włączyć i wyłączyć - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145)
+--- Wątek: [25.10.72] Włączyć i wyłączyć (/showthread.php?tid=6367)



[25.10.72] Włączyć i wyłączyć - Brenna Longbottom - 09.09.2026

Great Hangleton


– …to naprawdę było dziwne i bardzo mnie przeraziło. Widziałem tę dwójkę tu już wcześniej, od kilku dni sypiają w zaułku… myślałem, że to po prostu pijaczyny, rozumieją panie, po Spalonej Nocy niektórzy nie dali sobie rady. Wyszedłem akurat na spacer z psem, mijałem ich, obaj wyglądali okropnie, a gdy nagle wyłączono prąd, obaj zaczęli zachowywać się zupełnie inaczej. Zdawało się, jakby odzyskali siły, myśleli jasno, zaczęli coś mówić. Nawet podszedłem bliżej, ale wtedy włączyli światło, a oni znowu słaniali się na nogach i bełkotali. Trochę, jakby człowieka dało się włączyć i wyłączyć pstryknięciem palców. Starałem się z nimi porozmawiać, próbowałem rozpraszać magię, przyniosłem im trochę jedzenia… no próbowałem, naprawdę, ale nie wiem, co zrobić, żeby im pomóc.
Głos informatora, rozbrzmiewający w pomieszczeniu, był właściwie jedynym dźwiękiem w pomieszczeniu. Brenna siedziała w jednym z foteli w bezruchu, obserwując go, a przed nią parowała nietknięta filiżanka z herbatą. Wysłuchała całej opowieści w milczeniu, zanim krótko zapewniła go, że na pewno spróbują im pomóc i są bardzo wdzięczni za to, że ich poinformował.
Gdy wyszły z powrotem na zewnątrz, w chłodny, październikowy wieczór, Brenna poprawiła szalik tak, by zasłaniał i tak odrobinę odmienioną twarz. Nie paliła nigdy, a jednak to był jeden z coraz częstszych ostatnio dni, gdy nagle fantazjowała o papierosach. Powietrze było wilgotne i zdawało się, że już tkwi w nim zapowiedź nadciągającej zimy, choć nie przeminęło nawet Samhain.
– Co o tym myślisz? – spytała Heather, spoglądając na nią. Poprosiła, by ta wzięła tego dnia czapkę: Wood była trochę zbyt rozpoznawalna ze swoją rudą czupryną, a chociaż pomaganie dwójce zagubionych czarodziejów nie było niczym nielegalnym, lepiej zwracać na siebie jak najmniej uwagi. – Brzmi prawie jak nekromancja, siły zabierane i przywracane, ale niezbyt sobie wyobrażam, żeby było to powiązane ze światłem…
Skręciła za róg: kierowała się od razu do zaułka, w którym mieszkali ci bezdomni czarodzieje. Wiedziała, że niektórym nie da się pomóc, ale czuła nieprzyjemny skręt w żołądku na myśl o tym, że ci tkwili tu od paru tygodni i nikt się tym nie zainteresował, bo… bo jeżeli chodziło o coś związanego ze Spaloną Nocą, to raczej nie byli ludzie w szponach nałogu od tak dawna, że przepadli dla świata i pomoc nic nie da, bo nie zechcą z niej skorzystać.