Secrets of London
[23.10.1972] Lovegood's goods... and more (Astoria Avery, Samuel McGonagall) - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+--- Wątek: [23.10.1972] Lovegood's goods... and more (Astoria Avery, Samuel McGonagall) (/showthread.php?tid=6388)



[23.10.1972] Lovegood's goods... and more (Astoria Avery, Samuel McGonagall) - Astoria Avery - 11.09.2026

poranek 23.10.1972
bazar Lovegood'ów

Od świtu była już na nogach. Samhain zbliżało się nieuchronnie, a wraz z nim konieczność przygotowania straganu, który miała wystawić w imieniu galerii. Chciała, żeby ojciec był z niej dumny, chciała mu pokazać, że potrafi wszystko samodzielnie zorganizować, dbając przy tym o najwyższą jakość. Nie zamierzała jednak tworzyć kolejnej wystawy w miniaturze. To miał być punkt sprzedaży ikon świętych, schludny i godny Averych, ale pozbawiony tego wszystkiego, co mogłoby wyglądać na ostentację. Zwłaszcza teraz. W ostatnich miesiącach zbyt wielu ludzi zaczęło liczyć każdy knut, by miała ochotę stawiać przed nimi złocone stoły, jedwabne obrusy i ozdobne stojaki kosztujące więcej niż niejedna rodzina była w stanie wydać na jedzenie przez tydzień. Ikony miały być przedmiotami, które można było kupić i zabrać do domu, nie przypomnieniem o tym, kogo stać na luksus. Dlatego w Dolinie Godryka pojawiła się z dość konkretną listą:

— prosty, drewniany stół, najlepiej z jasnego, nielakierowanego drewna;
— deski do konstrukcji straganu;
— materiał na baldachim;
— kilka stojaków na ikony;
— niewielki podestu albo skrzyni, która mogłaby posłużyć jako dodatkowa ekspozycja;
— lniany obrus w przygaszonym, naturalnym kolorze;
— kilka mniejszych kawałków materiału do wyłożenia półek i zabezpieczenia ikon;
— drewniana tabliczka z nazwą galerii;
— proste haczyki i metalowe okucia do przymocowania konstrukcji;
— kilka świeczników dających ciepłe, ale niezbyt mocne światło;
— niewielkie gliniane naczynia na świece;
— koszyk albo zamykana skrzynka na pieniądze i drobne rzeczy;
— papier pakowy, sznurek i cienkie drewniane przekładki, by można było bezpiecznie zapakować zakupione ikony;
— gałązki jesiennych roślin do dekoracji

Do Doliny Godryka dostała się bez większego trudu za pomocą sieci Fiuu. Znalazła się w pobliżu rynku, a następnie przeszła przez jedną z magicznych żelaznych bram prowadzących na niewielki plac zajmowany przez bazar Lovegood'ów. Od razu poczuła, że trafiła w miejsce, w którym rozsądek najwyraźniej od dawna był tylko jedną z wielu możliwych opcji. Stragany wyrastały obok siebie w niemal zupełnie przypadkowym porządku. Potrzebowała chwili, żeby się tu odnaleźć. Całość była głośna, barwna i niepokojąco żywa. Astoria, ubrana jak zwykle nienagannie, z torbą przewieszoną przez ramię, wyglądała na tym tle niemal jak pomyłka. Przeszła jednak przez plac bez najmniejszego śladu skrępowania, rozglądając się uważnie. Przy pierwszym stanowisku znalazła materiały. Przerzucała przez palce lniane tkaniny, porównując odcienie. Odpadały wszystkie zbyt jasne, wszystkie zbyt ciemne, wszystkie z połyskiem. W końcu wybrała materiał w kolorze ciepłego, naturalnego lnu. Zamówiła go w odpowiedniej długości, prosząc o obszycie krawędzi skromną koronką. Następnie wybrała płócienny materiał na baldachim w głębokim, przygaszonym odcieniu burgundu oraz kilka mniejszych skrawków materiałów do eskpozycji. Następnie skierowała się ku metalom i drobnym elementom konstrukcyjnym. Tam zamówiła proste haczyki, kilka okuć, zawiasy i niewielkie podpórki. Wszystko miało być praktyczne. Żaden element nie miał rzucać się w oczy.
Dalej wypatrzyła świeczniki - wybrała kilka, wykonanych z matowego metalu oraz gliniane podstawki na świece. Do tego zamówiła parę prostych lampionów. Nie więcej. Kiedy sprzedawca zaczął proponować większe, ozdobniejsze modele, Astoria tylko pokręciła głową. Najwięcej czasu spędziła jednak przy stoisku z papierem i materiałami do pakowania. Wybrała gruby, jasny papier, naturalny sznurek oraz cienkie drewniane przekładki. Każda ikona miała zostać owinięta osobno, zabezpieczona przed zarysowaniem i przygotowana tak, by kupujący mógł bezpiecznie zabrać ją do domu. Na straganie obok wybrała trochę prostych, jesiennych gałęzi - jarzębinę, trochę suszonych liści dębu i kilka cienkich, nagich gałązek.
Odeszła kilka kroków, odetchnęła, po czym zapisała wszystkie zamówienia na pergaminie, upewniła się co do terminów dostawy i skierowała się do ostatniego przystanku - stolarza. I z tym miała największy problem. Znalazła jedynie stoisko z różnymi deskami. Może coś przeoczyła? Po chwili konsternacji jej wzrok padł na mężczyznę naprawiającego stragan. Patrzyła na niego przez dłuższą chwilę. Miał narzędzia w rękach i wyglądał jakby wiedział, co robi. Kogoś takiego potrzebowała, czyż nie?
- Przepraszam, szukam stolarza, który zbudowałby konstrukcję straganu na Samhain. Mógłby mi pan pomóc? - zagaiła miłym tonem, niczym niewinna dama w opresji, która potrzebuje ratunku drwala z dużym… młotkiem.