![]() |
|
[25.10.72. Great Hangleton] Szukamy odrobiny światła - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +--- Wątek: [25.10.72. Great Hangleton] Szukamy odrobiny światła (/showthread.php?tid=6398) |
[25.10.72. Great Hangleton] Szukamy odrobiny światła - Brenna Longbottom - 11.09.2026 Zaczęło się od informatora Albusa, a potem od porannego sprawdzenia zaułku, w którym przebywało dwóch „bezdomnych”. Jeden z tych bezdomnych, którzy okazali się raczej przeklęci niż pijani, zaś dziwnie przypominał Henry’ego Owensa, którego jasne oczy patrzyły z list zaginionych. Zapamiętała go głównie dlatego, że pojawił się tam nie od razu po Spalonej Nocy, a jakiś czas później. Brenna zdecydowała się więc popytać o człowieka o tym nazwisku w okolicy, kiedy usiłowała ustalić, czy może to być on, zanim wepchnie rodzinę Owensa w coś, co mogłoby sprowadzić na nich niebezpieczeństwo. To w końcu zaprowadziło ją i Dorę do mugolskiego hotelu, gdzie jakiś czas temu ktoś wynajął pokój na to nazwisko. Gdy więc zapadł już zmierzch pojawiły się w pobliżu. Pomieszczenie, szczęśliwie, po pierwsze było na parterze, po drugie w mugolskim budynku, dzięki czemu można było zajrzeć po prostu do niego przez okno, a później się tam teleportować z jakiegoś zaułka. Dorę zabrała ze sobą głównie dlatego, że o wielu sprawach dotyczących magii wiedziała znacznie więcej niż ona, mogła więc wypatrzeć coś, co ona przegapi. – Ciekawe czy opłacili go na tak długo, czy zostawili tu jakieś zabezpieczenie antymugolskie i zapomnieli tutaj wchodzić czy coś… – mruknęła, kiedy już teleportowały się do środka. Od razu podeszła do okna, aby zasunąć ciężkie zasłony. Dopiero, gdy upewniła się, że nikt z ulicy ich nie zobaczy, na ślepo namacała lampkę. Wnętrze zalało blade światło. Nie zapalała tego górnego: tego nikt nie powinien zauważyć. Potarła oczy wierzchem dłoni i rozejrzała się. Dwa wąskie łóżka, dwa krzesła, nieduża szafa, stół zasłany papierami, jedna, nieduża szafka nocna, na której wciąż stał talerz z jedzeniem, teraz już spleśniałym. Niczego czarodziejskiego, przynajmniej nie na pierwszy rzut oka. Skierowała się ku szafie, a gdy ją otworzyła, zobaczyła ubrania: idealnie, mogła coś stąd zabrać by ich „bezdomni” mogli się w coś przebrać. |