Secrets of London
[05.10.1972] Pieśni lasu - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Wyspy Brytyjskie (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=125)
+--- Dział: Walia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=126)
+---- Dział: Snowdonia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=132)
+---- Wątek: [05.10.1972] Pieśni lasu (/showthread.php?tid=6406)



[05.10.1972] Pieśni lasu - Leviathan Rowle - 13.09.2026

[Obrazek: 29a4133b293ec7a654ae3abd3ee79a61.jpg]  [Obrazek: 50b0b0012ef7e5fae7d9bccb281755fe.jpg]  [Obrazek: e3088eebd09ea990ab581c981206bc29.jpg]

Były takie miejsca w Snowdonii, które omijało się szerokim łukiem, jeśli nie chciało się kłopotów. Były też takie, których unikało się, bo mieszkały tam wariatki.

Walijskie lasy były rozległe i gęste, skrywające w sobie ogrom tajemnic, ale też ludzi, którzy chcieli zgubić się przed innymi. Knieja była na to zanadto niebezpieczna, a tutaj? Tutaj cień zapewniały smocze skrzydła, rozpięte do lotu, a mugole pełzali sporadycznie i tylko szlakami, które wyznaczały ich turystyczne atrakcje. W te najgęstsze lasy nie wchodzili wcale, a w jednym z takich miejsc, pośród cieni wiekowych drzew i ich grubych pni, wznosił się szałas. Rowle nie pamiętał, od kiedy tam stał i byłby w stanie przysiąc, że nie było to jedyne miejsce, w którym przyszło mu go oglądać. Wyglądał niczym stos zapałek, ale mimo tego nie sposób było zajrzeć do środka, nawet jeśli czasem dało się dostrzec łunę światła, które przebłyskiwało pomiędzy szparami w konstrukcji. W środku mieszkała wiedźma – dziwnie wyglądająca czarownica, która jego zdaniem powinna być starsza jak świat, a mimo tego kiedy patrzyło się na jej twarz, okropnie ciężko było określić dokładny jej wiek. Ni to młoda, ni to stara, o głosie nieco zachrypniętym, ale uderzającym w wyższe, eteryczne wręcz tony.

Nie prosili się o jej radę, ale widząc ich, wezwała ich do środka. Środka, który wypełniał gęsty dym ze związanych, grubych kadzideł. Wypełniał człowieka od środka, sprawiał że głowa była nieco lżejsza i pozbawiona tak dużej ilości zmartwień. A potem po podłodze potoczyły się kości. Drobne, białe kosteczki, obrane doszczętnie z mięsa i wytarte od siebie na przestrzeni użytkowania. Niektóre były bielutkie, inne poszarzałe od czasu, ale wszystkie układały się w mapę, którą czytała na dywaniku wiedźma. Symbol przemawiał do niej, śpiewał swoją pieśń i wreszcie podniosła na nich swe spojrzenie, gotowa zadeklarować wynik.


[roll=Symbol]