![]() |
|
[22.10.1972] Papierkowa robota nigdy się nie kończy - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Wokół Magicznych Dzielnic (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=118) +---- Dział: Ministerstwo Magii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=17) +---- Wątek: [22.10.1972] Papierkowa robota nigdy się nie kończy (/showthread.php?tid=6409) |
[22.10.1972] Papierkowa robota nigdy się nie kończy - Atreus Bulstrode - 13.09.2026 Była niedziela rano, dzień przed wyjazdem w delegację do Lozanny, a oni siedzieli w biurze Roberta Croucha. Nie to, żeby nagle miał coś do samego Roberta, ale zawsze kiedy planowało się jakieś wyjazdy, lubił nie spędzać ostatniego dnia w biurze. Teraz jednak obydwoje mieli tyle na głowie, że nie dało się tak zwyczajnie wykręcić od pobytu w Ministerstwie. Z jednej strony bowiem atakowały ich ostatnie przygotowania do samej wizyty w Szwajcarii, ale z drugiej Atreus wciąż przepychał do przodu swoją własną inicjatywę, która miała na celu skonstruowanie grupy zadaniowej. Dziewczyny były gotowe – znaczy zebrał ich zgody, poinformował że sprawa w toku i wszystko wskoczyło na tor o wiele bardziej prawny. W sumie im więcej nad tym myślał, tym bardziej rozumiał zdziwienie, czy jak to tam nazwać, które zaoferowała mu Moody, kiedy przedstawił jej skład. Same baby, ale z jakiegoś powodu uważał, że on w tym zestawieniu mógł być najbardziej problematyczny. Roberta nie liczył i miał nadzieję, że ten się za to nie obraził, bo scenariusze które Atreus brał pod rozważania, działy się bardziej w terenie, a nie za dębowym, lakierowanym biurkiem, które kosztowało więcej niż miesięczne wynagrodzenie niejednego petenta Wizengamotu. Teraz siedzieli przy rzeczonym biurku, chociaż czy było dębowe to Atreus nie wiedział, bo się niestety nie znał na takich rzeczach, a do tego popijali kawę. Ta jak zwykle była bardzo dobra i odpowiednio pobudzała zmysły, nie do końca jeszcze rozbudzone – jak zwykle słabo stał, ale bezsenność to był już chyba dla niego stan permanentny. Powinien się przyzwyczaić. — No dobrze, to co tam mamy do popodpisywania? — zapytał konwersacyjnym tonem, spoglądając na przygotowane na biurku pergaminy. O dziwo, tym razem nie zamierzał podpisywać większości bez czytania, co zdarzało mu się robić z raportami. RE: [22.10.1972] Papierkowa robota nigdy się nie kończy - Robert Albert Crouch - 15.09.2026 Robert nie wiedział, ile kawy zdążył już wypić. Na pewno jedną rano zrobiła mu skrzatka rodziców. Potem w pracy kolejna. I kolejna. Była to kawa czarna, ale obficie słodzona. Stanowiła zastrzyk energii tak mocny, że Crouch czuł, że dłonie delikatnie mu drżały, jednak nie na tyle, by było to szczególnie zauważalne. Słabo dziś spał. Ostatnio w ogóle dużo się stresował i sypiał raczej kiepsko. Był przepracowany, myślał tylko o sprawach służbowych. Zmagał się ostatnimi czasy również z dotkliwą migreną, którą uciszały tylko duże dawki kofeiny i eliksiru na ból głowy. Całe szczęście współpraca z Atreusem Bulstrode'em układała się niezwykle gładko. Auror nie dopytywał o nic nieznaczące pierdoły, jak to zwykli robić niektórzy, którzy udawali, że się naprawdę interesują zagadnieniami prawniczymi albo gorzej – chcieli się wykazać swą wybrakowaną, bardzo podstawową wiedzą. Jednocześnie Bulstrode nie był też ignorantem i ze swoich zadań wywiązywał się bardzo dobrze. Samonotujące pióro skrobało zamaszyście, przepisując kolejne to dokumenty. Dla każdej z kandydatek trzeba było sporządzić odpowiedni formularz. Poza tym, trzeba było sporządzić wszystkie te poświadczenia, że owszem, podało się prawdziwe dane i jest się gotowym ponieść karę za podanie fałszywych. Pojawiły się również rozszerzenia praw do przeszukań, aresztowań przy podejrzeniu powiązań ze Śmierciożercami. Coś na zasadzie przyznania grupie specjalnych uprawnień, jednak z zastrzeżeniem, że przy ich nadużyciu wyciągnięte mogą zostać poważne konsekwencje. Robert miał jednak nadzieję, że Atreus i zaangażowane w projekt kobiety, nie będą stosować policyjnej przemocy tak o, dla zabawy. Oczywiście to nie były wszystkie dokumenty. Do przeprowadzenia takiej akcji potrzeba było góry papieru. Obrońcy praw drzew z Kniei Godryka by się popłakali na ten widok. Niedługo miał odbyć się wyjazd do Lozanny, więc sprawę dokumentacji należało załatwić sprawnie. Robert uznał, że dobrze będzie po prostu jednego dnia spiąć się i załatwić wszystko za jednym zamachem. Nawet jeśli o wiele bardziej miałby ochotę na długi spacer z psem lub po prostu relaks z książką w ręku. Po powrocie z Lozanny zamierzał iść na mecz Quidditcha. Harpie z Hollyhead miały grać przeciwko Goblinom z Grodziska. Dwie naprawdę dobre drużyny. Robert nie chciał tego przegapić. Przekazał Atreusowi plik papierów. – Wpisz tu proszę swoje dane. Adres, data urodzenia, numer ewidencyjny, te sprawy. Ale tylko na pierwszej stronie. Na ostatniej daj podpis tam, gdzie zaznaczyłem. Zorientujesz się. A na każdej pozostałej stronie proszę o parafkę – wyjaśnił. – To samo będą musiały zrobić członkinie twojego zespołu. Wolisz, żebym wysłał im te dokumenty, czy sam im je przekażesz? |