![]() |
|
[19.10.72] Mam dla ciebie zadanie bojowe | Robert & Jonathan - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22) +--- Wątek: [19.10.72] Mam dla ciebie zadanie bojowe | Robert & Jonathan (/showthread.php?tid=6425) |
[19.10.72] Mam dla ciebie zadanie bojowe | Robert & Jonathan - Jonathan Selwyn - 14.09.2026 Życje najwyraźniej nie chciało, aby Robert zbyt szybko pomógł Zakonowi, co nie oznaczało, że los nie upomniał się w końcu i o Croucha. W sumie to wszystko zaczęło się od tamtej rodziny, której pomogli Guinevere i Anthony. Mugolacy, którzy przebywali w Londynie bez odpowiednich dokumentów, a po Spalonej Nocy i ataku na jedną z córek, postanowili uciekać. Oczywiście pomogli im a w podziękowaniu rodzina Phat wskazała im kolejnych czarodziejów w podobnej sytuacji. I tym sposobem Zakon trafił do innych potrzebujących pomocy, a w jednym z przypadków pomoc Roberta mogła się okazać nieoceniona. Podobnie jak było za pierwszym razem, gdy wypłynął temat Zakonu, Jonathan zaprosił kuzyna do swojego gabinetu po pracy. Tym razem jednak z biurka Selwyna zniknęły niemal wszystkie rzeczy, a zamiast tartaletek, Crouch został uraczony ciastem cynamonowym i kawą. – Mam nadzieję, że wypiek ci smakuje – powiedział, gdy już usiedli, sięgając do jednej z szyflad biurka. – Merkucjo testował nowy przepis i był całkiem zadowolony z efektów, a ja uważam, że całkiem słusznie, ale mniejsza o to. – Wyjął czerwoną teczkę i przysunął ją w stronę Roberta. Jeśli czarodziej ją otworzył mógł zobaczyć zdjęcie dwóch śmiejących się osób. Kobiety w średnim wieku o ciemniejszej karnacji i dziewczynki, która nie mogła mieć więcej, niż osiem lat. – Pani Chantrea Khiavi i jej córka Diana Stock. Pani Khiavi wyjechała z Kambodży jakieś dziewięć lat temu, czy też raczej z niej uciekła i no cóż… W Wielkiej Brytanii przebywa nie do końca legalnie. Jej córka urodziła się już tutaj, jej ojciec był białym Anglikiem i naciskał, aby dziecko miało jego nazwisko po czym uznał jednak że życie rodzinne nie jest dla niego i zniknął bez śladu. Z tego co rozumiem był mugolem i nieszczególnie dobrze przyjął wieść o magicznych zdolnościach swojej partnerki. Sama pani Khiavi jest mugolaczką i niestety została obrana za cel ataków podczas Spalonej Nocy. Jak sam pewnie rozumiesz zmotywowało ją to do szybkiego opuszczenia kraju. We Włoszech czeka na nią rodzina, tylko że widzisz… Podczas pożaru część potrzebnych do ucieczki dokumentów uległa spaleniu w tym akt urodzenia Diany. Ta włoska rodzina to mugole, pani Khiavi chce aby jej córka miała tam spokojne życie w obu światach. Jak zauważyłeś Diana ma inne nazwisko. Nie przypomina też szczególnie swojej matki, co zwiększa szanse na dodatkowe problemy i podważanie pokrewieństwa podczas legalizacji spraw we Włoszech. Gdyby tylko znalazła się dobra dusza, która byłaby w stanie odtworzyć akt urodzenia, tak aby ułatwić tej biednej kobiecie ucieczkę… RE: [19.10.72] Mam dla ciebie zadanie bojowe | Robert & Jonathan - Robert Albert Crouch - 15.09.2026 Robert uwielbiał wizyty u Jonathana i miał ku temu jeden prosty powód. Zawsze raczono go znakomitymi przysmakami. Łatwo było go tym kupić, jeśli można się tak wyrazić. Wcześniej dostał wspaniałe tartaletki, a teraz ciasto cytrynowe. Kremowe, ale jednocześnie przyjemnie chrupkie. Crouch musiał przyznać, że w pracy brakowało mu tak dobrego jedzenia. Czasami nawet zapominał w ogóle o tej potrzebie, chodził sfrustrowany, a ktoś z jego biura przypominał mu, żeby może podniósł sobie cukier. To nie był szczególnie zdrowy tryb życia. Pozostawał jednak charakterystyczny dla swoistego pracoholizmu, którym ostatnio wykazywał się Robert. Cóż, było to potrzebne, by zrealizować projekt mieszkaniowy dla obywateli poszkodowanych w czasie Spalonej Nocy. Crouch szczerze chciał pomagać ludziom. Nawet jeśli czasem postępował nie fair, a swoje stanowisko zdobył w nie najbardziej etyczny sposób, miał dobre chęci. Dlatego z uwagą słuchał Jonathana. Historia Chantrei Khiavi i jej córki Diany była zapewne jedną z wielu. Mugolacy chcieli uciekać z kraju i Robert uważał to za porażkę Ministerstwa. Zawiedli z daniem tym ludziom poczucia bezpieczeństwa. Widział zresztą, jakie nastroje panowały u Adriana i Johna po Spalonej Nocy. Robert wysłał praktykanta na dodatkowy kurs z zaklęć obronnych, by ten mniej bał się chodzić po londyńskich ulicach. Wściekało jego jednak to, że musiał to robić z własnej inicjatywy. Oczywiście nie dało się przeforsować w Wizengamocie ochrony dla mugolaków, bo zaraz odzywały się głosy o upadku cywilizacji czarodziejów i specjalnym traktowaniu. Z tego powodu ta cała tajna organizacja Jonathana była potrzebna. Żeby ci ludzie mieli jakiekolwiek szanse. Podrabianie dokumentów oczywiście zawsze wiązało się z ryzykiem. Szczególnie jeśli oryginał spłonął. – Czy to powszechna wiedza, że ten akt urodzenia się spalił? Chodzi mi o to, że sytuacja, w której nagle, jakimś cudem, odnajdzie się oryginał, będzie podejrzana. Bardziej wiarygodny byłby odpis z poświadczoną zgodnością z oryginałem. To mogłoby teoretycznie się znaleźć nawet w archiwach Ministerstwa – rzekł. Nałożył sobie drugi kawałek ciasta. – Oczywiście realnie go tam na pewno nie ma, jestem przekonany, że sprawdziliście ten trop. Odtworzenie odpisu aktu urodzenia nie będzie więc problemem. W którym roku urodziła się ta córka? Wiesz, wzory aktów urodzenia czasem się zmieniają, więc muszę dopasować się do jednego konkretnego. RE: [19.10.72] Mam dla ciebie zadanie bojowe | Robert & Jonathan - Jonathan Selwyn - 16.09.2026 Jonathan uśmiechnął się lekko, widząc że Robert nie odrzucił powierzonego mu zadania, a zamiast tego zaczął zadawać naprawdę rzeczowe pytanie. – Nie, nikt o tym nie wie. A na pewno nie w żaden przedstawiciel prawa. – Zawahał się na chwilę i prychnął rozbawiony tym co właśnie powiedział. – Oczywiście nie licząc ciebie mój drogi, ale zakładam, że nie o to się pytałeś. Samodonos raczej nie jest w twoim stylu, a przynajmniej mam nadzieję, że tak jest. W każdym razie, odpowiadając dokładniej na twoje pytanie… Pani Khiavi nie poinformowała żadnego urzędnika o stracie z tego prostego powodu, że obawiała się zadawania pytań i próśb o własne dokumenty. Z tego też powodu prosimy ciebie o pomoc. Ah i… To nie jest do końca nasz dokument. Jak wspomniałem matka Diany jest mugolaczką, a ojciec mugolem… Urodziła się w mugolskim szpitalu, a rodzina chce, by jeszcze przez kilka lat chodziła do mugolskiej szkoły. Wziął łyka kawy po czym, zaczął przeglądać zawartość czerwonej teczki. – To powinno pomóc – mruknął, wyciągając ostrożnie jedną z kartek. – Przyjaciele rodziny użyczyli pani Khiavi akt urodzenia własnego dziecka, urodzonegi tylko kilka miesięcy przed Dianą.. Wyjął kolejny dokument , czy też raczej po prostu kartkę papieru z czytelnie zapisanymi danymi. – Tutaj są wypisane wszystkie potrzebne informacje. Gdyby czegoś brakowało to oczywiście daj mi znać. Jak widzisz ta kobieta zadbała o to, aby wszystko nam ułatwić. I hm… – Rozejrzał się po biurku. – Przygotowałem ci stanowisko pracy, ale podejrzewam, że wszystkie potrzebne… Przybory artystyczne masz u siebie, więc jeśli to konieczne możesz mi po prostu przekazać to innego dnia, tylko nie listownie oczywiście. Możesz też skoczyć po nie i zrobić to u mnie. Myślisz, że lepiej będzie zrobić odpis? Zaufam w tym wypadku twojej ekspertyzie. |