Secrets of London
[25.10.72, Nora Nory] Dajcie im dobrej zupy - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [25.10.72, Nora Nory] Dajcie im dobrej zupy (/showthread.php?tid=6438)



[25.10.72, Nora Nory] Dajcie im dobrej zupy - Brenna Longbottom - 17.09.2026

– Spróbujemy ich umieścić w Lecznicy albo Jonathan znajdzie jakiegoś hipnotyzera – wyjaśniła Brenna cicho. Szeptała, i jej słowa nie powinny dolatywać do dwóch mężczyzn, usadzonych przy jednym ze stolików tonącej w półmroku klubokawiarni. Znajdowali się w takim stanie, że prawdopodobnie i tak nie zrozumieliby, co się dzieje i co mówią, ale nie zamierzała ryzykować, że gdy dojdą do siebie będą pamiętali i uznają to za coś więcej niż spontaniczną akcję dobrych samarytanek, które zgarnęły ich z ulicy, zabrały do kogoś, kto ich nakarmi i potem odstawiła pod opiekę specjalisty.
Było już na tyle późno, że wieczorni klienci zdążyli wyjść, okna były pozasłaniane, a że teleportowali się praktycznie pod drzwi Brenna miała nadzieję, że nikt ich nie zobaczył. Może popadała w niepotrzebną paranoję, ale zbliżające się Samhain sprawiało, że nerwy miała napięte jak postronki i trudno było jej zachować zwykłą pogodę ducha przez cały czas. Układała w głowie różne scenariusze, a jej umysł chyba po prostu nie był zdolny do stworzenia takiego, w którym wszystko szło dobrze. Nie tym razem.
Ale próbowała. Naprawdę próbowała.
– Przez te parę godzin nie byli agresywni, więc mam nadzieję, że nie będzie problemu i trochę oczyściłam im ubrania… – Parę zaklęć oczyszczających, dużo zachęt, by założyli to, co z Dorą wzięły z hotelu, bo nie chciała, aby klubokawiarnia Nory stała się siedliskiem zapachów bardzo nieprzyjemnych. – Ale uważaj, proszę. Boję się ich oddać do Munga, bo jeżeli ktoś przeklął ich specjalnie, pewnie się o tym dowie, zresztą nie widzę żadnych ran, ale na pewno są wygłodzeni i przydadzą się im jakieś herbatki wzmacniające i rozgrzewające, czy co tam jesteś w stanie wyczarować – dokończyła, przeczesując włosy. To był cholernie długi dzień, a wcale się nie skończył i zapowiadało się, że w najbliższych dniach wcale nie będzie lepiej. Nie była pewna, czy dobrze robi, chwilowo zrzucając ich pod opiekę Nory, ale co miała zrobić? Nie mogła zabrać tej dwójki do Księżycowego Stawu, a Warownia dopiero wracała do części dawnej świetności. Spora część remontów zakończyła się, wciąż jednak brakowało choćby mebli.


RE: [25.10.72, Nora Nory] Dajcie im dobrej zupy - Nora Figg - 18.09.2026

Ostatnio działo się naprawdę wiele. Czy zdziwiło ją więc to, że Brenna pojawiła się w progu klubokawiarni z dwoma mężczyznami, którzy nie do końca odnajdywali się w rzeczywistości? Niekoniecznie. Spodziewała się tego, że jej pomóc może się przydać na różnych frontach. Ci tutaj najwyraźniej potrzebowali chwilowej opieki, którą była skłonna im dać. Nora przecież umiała zadbać o każdego, prawda? Z początku uważnie ich obserwowała, bo zdecydowanie coś było z nimi nie tak, tyle, że pomimo tego dziwnego stanu w jakim się znajdowali, nie wydawali się być bardzo groźni - co nie oszukujmy się było istotne, bo znajdowali się pod jej dachem, a ona była drobną kobietą, która miała pewne obawy przed tym z czym mogłaby sobie sama poradzić.

Posadziła ich przy jednym ze stolików, zaparzyła ciepłej herbaty, po czym wróciła do Brenny, aby z nią porozmawiać.

- Przyda im się pomóc, wiadomo co takiego ich dopadło? - Nie przypominała sobie, aby spotkała kiedyś na swojej drodze ludzi, którzy zachowywali się w podobny sposób, to było dla niej zupełnie nowe. Skoro jednak powiedziano, że potrzebują pomocy hipnozera to by oznaczało, że ktoś namieszał im w głowach, w bardzo dziwny sposób, wypowiadali ten ciąg cyfr…

- Tak właściwie, to gdzie ich znalazłaś? Nie wyglądają najlepiej, potrzebowali tego, by ktoś o nich zadbał. - Doceniała to, że Brenna doprowadziła ich do względnego porządku nim przyprowadziła ich do klubokawiarni, chociaż po Spalonej Nocy była w stanie zaakceptować wiele, wiedziała, że ze wszystkim będą sobie w stanie poradzić. Czym przy pożarach niszczących Londyn było dwoje mężczyzn nieco pokiereszowanych przez życie. Nie było w tym, co miała zrobić nic skomplikowanego.

- Tutaj będą bezpieczni, zajmę się nimi, nakarmię i spróbuję też przygotować coś na uspokojenie. - Jedzenia w końcu nigdy u niej nie brakowało, a ze swoich ziół stworzy coś specjalnie dla nich, być może nie byli do końca świadomi, ale spróbuje ona zrobić coś, co chociaż na moment ukoi ich myśli.