Secrets of London
[31.10.1972] Wieczór we dwoje | Tristan & Olivia - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22)
+--- Wątek: [31.10.1972] Wieczór we dwoje | Tristan & Olivia (/showthread.php?tid=6494)



[31.10.1972] Wieczór we dwoje | Tristan & Olivia - Tristan Ward - 02.10.2026

31 października 1972r.
Obrzeża Londynu / Domek Tristana i Olivii

Połowa miesiąca, a tym bardziej sama jego końcówka, była bardzo mocno pracowita. Tristan nie spodziewał się, że przez promocję swoich wyrobów na Lammas, zostanie tak zapamiętany. W dodatku, polecany. Od kogoś, przez kogoś i tak dalej. Nie zliczył ile sów przylatywało do ich domu, a ile razy wysyłał swoją sowę. Lecz przez wzgląd na dużą ilość zleceń, w pewnym momencie musiał posiłkować się sowami pocztowymi. Nie chciał, żeby jego Zoilus przemęczył się i stało mu coś podczas latania w jedną i drugą stronę, kilka razy dziennie.

Tristan pracował do oporu. Dzień i noc. Robił przerwy, aby coś posprzątać, pomóc Olivii, zrobić zakupy, przygotować obiad, wysyłać zlecenia i trochę pozwolić odpocząć swoim dłoniom. Dzięki tym zleceniom, zarobił wystarczająco dużo pieniędzy, co powinno pozwolić jemu i Olivii przetrwać nadchodzący okres zimy. Nie mówiąc już o napiwkach czy prezencie rzeczowym jak płaszcz od Rosierów. To było naprawdę niesamowite.

W końcu nadszedł dzień odpoczynku. Dzień, na który wielu czarodziei przygotowywało się do Samhain, planując spędzić to w gronie bliskich, samotnie czy w miejscach publicznych. Ward i Quirke postanowili pozostać w domu, razem. Jeden z dwóch lampionów jakie Tristan dla nich zrobił, stał w salonie, w bezpiecznym miejscu, oświetlając pomieszczenie. Drugi pozostał w decyzji Olivii, czy zechciała go zanieść do swoich rodziców, do Fiolki. Jeden zestaw gwoździ również mieli gotowy. Najważniejsze jednak w tym dniu było spędzenie tego wieczoru razem. Odpocząć na kanapie, pod kocykiem, popijając kakao. Taki mieli plan.

Z każdym dniem za oknem słońce zachodziło wcześniej. Tym samym wcześniej trzeba było zapalać świece. A ich zapas też był im potrzebny. Dodawały one swojego uroku i co najważniejsze, trauma przed ogniem zniknęła. Musiała zniknąć, gdyż praca z ogniem u Tristana była niezbędna.

Rozpalił ich kominek, pozwalając ukochanej krzątać się w kuchni. Chciała sama coś dobrego dla nich przygotować, więc nie kręcił się tam. Na stoliku obok kanapy położył sobie notes i ołówek, który będzie mu potrzebny do komunikacji. Zabezpieczył dom i upewnił się, że wszystko mają pozamykane. Okna, drzwi. Na zamki i zaklęcia. Usiadł na kanapie, która była ustawiona na obserwowanie ognia w kominku. Czekał, aż Olivia do niego dołączy.






RE: [31.10.1972] Wieczór we dwoje | Tristan & Olivia - Olivia Quirke - 03.10.2026

Jeden z wyciętych przez Tristana lampionów Olivia zaniosła wcześniej do Fiolki, stawiając go z cichą dumą na ladzie u rodziców – jego ciepły, złocisty blask idealnie wpasował się w klimatyczne wnętrze odnowionego sklepu, wnosząc tam odrobinę samhainowej magii. Teraz jednak liczył się tylko ich własny dom i ten zasłużony, spokój wieczór.

Z kuchni dobiegało stukanie naczyń, ciche nucenie pod nosem i intensywny, zapierający dech w piersiach zapach. Olivia z prawdziwą satysfakcją krzątała się przy blacie, przygotowując prawdziwe, gęste kakao z prawdziwego zdarzenia – żadnego dosładzanego, sztucznego proszku z puszki, który tylko udawał prawdziwy napój. Powoli rozpuszczała dobrej jakości gorzką czekoladę, mieszając ją z mlekiem i szczyptą aromatycznego cynamonu. Na sam koniec rzuciła na wierzch miękkie, puszyste, magiczne pianki – stworzone w taki sposób, że zamiast od razu rozpływać się i znikać w gorącym płynie, trzymały swój kształt w kubku, rozpływając się aksamitnie dopiero po trafieniu do ust. Miały kształt serduszek tak w ogóle.

Wkrótce Olivia wyszła z kuchni, a na jej twarzy malował się promienny, niezwykle szczęśliwy uśmiech. W dłoniach niosła drewnianą tacę, na której parowały dwa pękate kubki wypełnione pachnącym napojem, a obok nich spoczywał talerz pełen świeżo upieczonych, złocistych ciasteczek dyniowych. Wyglądała wyjątkowo domowo i przytulnie. Jej burza rudych włosów została spięta w luźny, nieco niesforny kok na czubku głowy, z którego wymykało się kilka miękkich pasm opadających na szyję. Mimo że minęła już połowa października i wieczór był chłodny, jej było idealnie ciepło – miała na sobie obszerny, miękki sweter w musztardowym kolorze, klasyczne dżinsy oraz niezwykle urocze, puchate kapcie w kształcie roześmianych kotków, które tłumiły jej kroki na podłodze.

Podeszła do kanapy, stawiając tacę na stoliku tuż obok notesu Tristana. Przeniosła na niego ciepłe, pełne miłości spojrzenie, ciesząc się, że po tych wszystkich tygodniach morderczej pracy wreszcie mogą usiąść obok siebie. Zmieściła się pod puszystym kocykiem tuż przy jego boku, wtulając się w jego ramię i wpatrując w tańczące w kominku płomienie. Nic nie mówiła - nie musiała. Wszystko było idealne, na swoim miejscu. Traumy zniknęły, a rany powoli zaczynały się zabliźniać.


RE: [31.10.1972] Wieczór we dwoje | Tristan & Olivia - Tristan Ward - 04.10.2026

Tristan był dumny z Olivii, że tak szybko się rozwijała. Cieszyło go, że z powodzeniem opanowywała przygotowywanie potraw i napojów. Chętnie próbował wszystkiego co zrobiła, pamiętając jej początki. Być może nawet i prześcignęła jego samego. To bardzo dobrze, bo dzięki temu mogli się uzupełniać.

Było słychać, jak Olivia krzątała się w kuchni. A później zapachy zaczęły z niej uciekać, docierając do najbliższych pomieszczeń. Tristan czekał już na kanapie, z przygotowanym kocem, aby mogli się nim otulić i podziwiać ogień w kominku.
Dostrzegając po chwili Olivię, wchodzącą do salonu z tacą przygotowanych przez nią pyszności, posłał jej także ciepły uśmiech, wodząc wzrokiem za nią, gdzie postawi ów tacę. Skoro na stoliku blisko niego, odsunął trochę świecę, aby im nie przeszkadzała i nie przewróciła się, jak i swój notes. A następnie, otulił kocem ukochaną, która zajęła miejsce obok niego, wtuliwszy się w jego ramię. A że jego bordowy sweter był przyjemny w dotyku, mogłaby rzec, że ma obok siebie dużego misia. Za spodnie miał klasyczne jeansy, zaś kapcie, zwyczajne męskie. Bez uroczych dodatków. Ucałował Olivię w czubek główki i pozwolił sobie rękę przerzucić przez nią na ramię, aby mogła się bardziej do niego przytulić, do klatki piersiowej. Chciał także poczuć jej bliskość przy sobie.
Siedzieli tak w milczeniu, wtuleni, obserwując ogień w kominku.

Po pewnej chwili, Tristan sięgnął po swój notes, ugiął nogę w kolanie, aby stopą podeprzeć się siedziska kanapy i podparł na udzie notes. Ołówkiem zaczął pisać, to czego nie mógł powiedzieć z powodu braku głosu i zajętej drugiej ręki. Tym samym Olivia mogła widzieć jak pisał. Literka po literce. Słowo po słowie.

"W końcu doczekaliśmy się dnia, gdzie jesteśmy tylko Ty i ja.
Sowy, koc, kominek, domek, ogród"

Wymieniał, co by brzmiało trochę wesoło, ale i szczerze. Doczekali tego spokojnego dnia, gdzie część wspólnego marzenia już mają zrealizowaną. Są razem, we dwoje. Mają dom, w większości już wyremontowany i naprawiony, z dobudowanym warsztatem Tristana. Mają też ogród, którego przygotowanie pozostanie już bardziej na wiosnę.

Wspomnienie sów, musiało trochę brzmieć śmieszniej, gdyż poza swoimi prywatnymi, mieli jeszcze jedną nieplanowaną, która kurą się nie okazała. Był pod wrażeniem wiedzy Olivii, że wiedziała jednak, jak zaopiekować się tym tajemniczym jajkiem.

Obok swojego tekstu, narysował też serduszko. Nie dlatego, że widział tego kształtu ciasteczka i pianki. Ale dlatego, że dzięki ich miłości i wzajemnemu wsparciu, zaufaniu, dokonali tego, czego pragnęli. Zamieszkali razem.