[10 kwietnia] Perseus & Erik | Departament Przestrzegania Praw Czarodziejów - Perseus Black - 27.12.2022
adnotacja moderatoraRozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic
— 10 kwietnia 1972 —
Ministerstwo Magii, Departament Przestrzegania Praw Czarodziejów
Perseus Black & Erik Longbottom
Zaciskał dłonie na srebrnej głowie kruka zwieńczającej laskę tak mocno, aż pobielały mu knykcie. Nim przekroczył próg Ministerstwa Magii, sześciokrotnie zawracał lub zmieniał trasę; ostatecznie jednak – wiedziony wyrzutami sumienia lub chorego poczucia obowiązku – znalazł w sobie wystarczające pokłady odwagi, aby doprowadzić sprawy do końca. Serce wyrywało się z piersi, nogi zamieniły się w ołowiane protezy, zaś na ramionach osiadł niewidzialny ciężar, dociskający rachityczne ciało Perseusa do podłogi – przeklęta trójca lęku, nad którym desperacko próbował zapanować, przedzierając się wolnym krokiem przez ministerialne korytarze. Kilkanaście metrów, zaledwie tyle miał przejść od wejścia do windy, a jednak czuł się, jakby pokonał znacznie większy dystans.
Czystym szaleństwem bowiem było zapraszanie Brygady Uderzeniowej do Lecznicy, gdy niespełna miesiąc wcześniej przyłożył rękę do samobójstwa jednej z pacjentek. Lecz Perseus od zawsze oscylował niebezpiecznie blisko delirium, podejmując się przedsięwzięć ryzykownych i nielogicznych z punktu widzenia osoby trzeciej. Poza tym, Simonie nie była dobrym człowiekiem, powtarzał sobie, próbując zagłuszyć własny żal. Jej nienawiść mogła pociągnąć na dno Elliotta.
Nie przyszedł tu jednak, aby wyznać swe grzechy i kajać się przed obliczem Temidy, choć w jego poczynaniach kryło się coś z zadośćuczynienia. Prawda jednak była taka, że przez Blacka przemawiał egoizm, chora potrzeba psyche, aby podreperować swoją reputację. Zwłaszcza, gdy zaistniały pewne okoliczności, które ujawnione w nieodpowiednim momencie mogłyby ponownie postawić karierę Blacka pod znakiem zapytania. Jedno niedopatrzenie było nieszczęśliwym wypadkiem. Przy drugim zaczynały budzić się wątpliwości. Trzecie z kolei było niezbitym dowodem na niekompetencję.
Naturalnym zatem wydało mu się postawienia kropki w tym miejscu, zanim sprawy zajdą za daleko.
Zatrzymał się przed pozłacaną tablicą z wygrawerowanymi nazwami departamentów oraz nazwiskami. Oblizał nerwowo spierzchnięte wargi, gdy wzrok zatrzymał się na Elliotcie; przez moment walczył nawet z pragnieniem skierowania swych kroków prosto do gabinetu przyjaciela. Prędko odrzucił od siebie tę ideę i udał się do Departamentu Przestrzegania Praw Czarodziejów. W całym stresie towarzyszącym tejże sytuacji, nie zanotował nawet w pamięci, kiedy stanął przed młodą czarownicą o ogniście rudych włosach, taksującą go podejrzliwym spojrzeniem złotawych tęczówek.
— Chcę spotkać się z detektywem Erikiem Longbottomem — oświadczył z powagą przystającą komuś, kto pochodzi ze Szlachetnego i Starożytnego Rodu Black. Najwidoczniej podziałało, skoro kobieta nawet nie zapytała, czy Perseus był umówiony (niewykluczone jednak, że ulitowała się nad mężczyzną, który wyglądał, jakby zaraz miał dokonać swego żywota), jedynie zaprowadziła go do pomieszkania, w którym ustawione były rzędy biurek zajmowane przez pracowników Brygady Uderzeniowej. A potem zostawiła go bez słowa, rzucając się w wir własnej pracy. Zatrzymał się na środku bezradny, szukając wzrokiem Erika; nie było to trudne, gdy czarodziej wyróżniał się na tle innych swych wzrostem. Policzył w myślach do dziesięciu, a następnie ruszył w kierunku biurka okupowanego przez Longbottoma.
— Dzień dobry — rzucił z udawaną pogodnością, gdy żołądek podchodził mu do gardła.
RE: [10 kwietnia] Perseus & Erik | Departament Przestrzegania Praw Czarodziejów - Erik Longbottom - 27.12.2022
W przeciwieństwie do swego niezapowiedzianego gościa, młody Longbottom był w wyśmienitym humorze. Po dosyć intensywnym początku miesiąca, jego życia poniekąd zwolniło i powoli układał sobie w głowie plany dotyczące najbliższych dni, a funkcjonowanie w znajomej strukturze biur Brygady Uderzeniowej tylko ułatwiało ten proces. Rutyna, nawet jeśli zbudowana na fundamentach biurokracji, mnóstwa papierów i okazjonalnych wyjść w teren, pomagała wrócić do normalności.
— Dzień dobry — odpowiedział równie pogodnie, nie podnosząc wzroku znad akt, które poprawiał akurat po jednym z młodszych brygadzistów. Skreślił zdecydowanym ruchem nakreślone jak kura pazurem zdanie i napisał je łatwym do rozczytania pismem. Westchnął cicho i odłożył pióro na bok. — Nazywam się Erik Longbottom i piastuję stanowisko detektywa. W czym dziś Panu pomó...
Przerwał, gdy zwrócił się w końcu ku swojemu rozmówcy. Wbił w niego skonfundowane spojrzenie zielonych tęczówek, jakby nie wiedział, skąd ten się tutaj wziął. Zerknął dyskretnie na boki, sądząc, że tuż obok czają się także inni niezapowiedziani goście pod postacią, chociażby młodej małżonki Blacka tudzież Elliotta lub Eden. Tych jednak tutaj nie było, co w ogólnym rozrachunku wydało się Erikowi tym bardziej dziwne. Nie miał bladego pojęcia, co mogłoby tutaj sprowadzić Perseusza.
To znaczy inaczej. Miał parę pomysłów, czemu mężczyzna chciałby z nim parę słów, jednak żadna z tych kwestii nie wiązała się stricte z jego obowiązkami służbowymi. Orientując się, że w gruncie rzeczy zamarł na dłuższą chwilę, zdziwiony wizytą, uniósł się nagle z krzesła, wskazując mu miejsce po drugiej stronie biurka.
— Wybacz, bardzo proszę, usiądź. Prawdę mówiąc, nie spodziewałem się Ciebie. Umawiałeś się wcześniej? — spytał z roztargnieniem, poprawiając poły służbowej szaty. Pragnął wybadać, czemu zawdzięcza tę przyjemność. Dopiero gdy Percy się rozgościł, Erik ponownie usiadł. Poprawił spoczywające na blacie dokumenty, chcąc uniknąć wrażenia nieporządku. — Czy coś... Coś się stało?
Jego wyobraźnia od razu podsunęła mu najbardziej dramatyczne wizje, gdzie ktoś z ich wspólnego kręgu znajomych wylądował w szpitalu lub padł ofiarą jakiegoś przestępstwa, a Perseuszowi przyszła niechlubna rola przekazania tych wieści Longbottomowi. O ile jednak nic się nie zmieniło w ciągu ostatnich dwudziestu czterech godzin, to Erik zapewne dowiedziałby się o podobnym wypadku z ust Elliotta. O co więc mogło chodzić?
Mimowolnie powłóczył po twarzy swojego gościa uważnym spojrzeniem, aby to ześlizgnęło się na czubek towarzyszącej mu laski. Zmarszczył lekko brwi. Czy była to ta sama, która została uszkodzona przez zamienioną w bobra Norę? A może zupełnie nowy model? Gdyby nie to, że siedział, jak na szpilkach zapewne dla pewności przeprosiłby za ten incydent, jednak teraz nie wiedział, czy podobny komentarz byłby w ogóle na miejscu.
RE: [10 kwietnia] Perseus & Erik | Departament Przestrzegania Praw Czarodziejów - Perseus Black - 08.01.2023
S t r e s. Reakcja organizmu w odpowiedzi na wydarzenia, które zakłócają jego równowagę, obciążają lub przekraczają zdolności do skutecznego poradzenia sobie.
L ę k. Niejasny, nieprzyjemny stan emocjonalny, charakteryzujący się przeżywaniem obaw, strachu, stresu i przykrości.
P a n i k a. Nagły, niepohamowany, często nieuzasadniony strach.
Recytowanie w głowie wyuczonych przed laty formułek pomagało nieco wyklarować myśli, uspokoić oddech i przywdziać maskę. Nie były jednak w stanie całkowicie wyplewić piętrzących się w nim uczuć, pierwotnego lęku nakazującego dzikiej łani uciekać przed myśliwym.
Nie mógł już się wycofać. Albo i mógł? Czyż nie po to były te wszystkie listy - aby sprawić wrażenie pogrążającego się w obłędzie i zrobić sobie podkładkę pod nielogiczne zachowanie, gdy nie starczy mu odwagi? Obłęd! W jego osobistej hierarchii wartości delirium było mniejszą ujmą na honorze, niż tchórzostwo.
— Byłem w okolicy i postanowiłem do ciebie zajrzeć — rzucił niby beztrosko, z wdzięcznością zajmując wskazane mu miejsce. Obawiał się, że kolejne sekundy spędzone w pozycji stojącej zakończyłyby się dramatycznym omdleniem, bynajmniej ku rozrywce głównego aktora.
W tej samej chwili jego twarz przybrała poważny wyraz.
— Nie — zaprotestował machinalnie, a zaraz potem przetarł dłońmi obolałe skronie, wściekły na siebie za to, że nie potrafił zapanować nad własnymi emocjami — To znaczy, tak... Ale spokojnie, ta sytuacja nie dotyczy nikogo nam bliskiego — nie dotyczy Elliotta, chciał powiedzieć, jednak tym razem w porę ugryzł się w język. Nie był to czas, ani miejsce, by badać stosunek Erika do jego dawnej miłości, choć nie oznaczało, że kiedyś - zupełnie przypadkiem, gdy ich głowy staną się przyjemnie lekkie, a oczy rozbłysną od ilości wypitego trunku - nie podejmie tematu Malfoya, bacznie obserwując odcienie aury swojego rozmówcy. Tym razem nie był w stanie wystarczająco się skupić, by skorzystać z daru aurowidzenia, zatem pozostało mu dokładne przyjrzenie się aparycji Longbottoma. Ta z kolei prezentowała się nienagannie; jego wzrost, duże dłonie, szerokie usta, iskierki tańczące w oczach, jasne włosy, serdeczność i opanowanie... Na Merlina.
Wzdrygnął się, gdy drobne igiełki zazdrości zatopiły się w jego klatce piersiowej. Nie był jednak pewien, na miejscu którego z mężczyzn chciałby się znaleźć, więc skoncentrował się na wspólnej przyszłości z Eunice, błagając ją w duchu o przebaczenie za niestosowne myśli.
— Pamiętasz krzyżówkę? — podjął nieco enigmatycznie, wyraźnie skrępowany obecnością innych funkcjonariuszy Brygady Uderzeniowej w pomieszczeniu. — Konkretniej ujmując, nazwę pewnego zaklęcia, które się w niej pojawiło...
Ktoś za plecami Perseusa zaklął, gdy filiżanka z kawy wylała się na dokumenty. To całkowicie wybyło Blacka z rytmu.
— Miałbyś możliwość wyrwania się na krótki spacer? — zaproponował
RE: [10 kwietnia] Perseus & Erik | Departament Przestrzegania Praw Czarodziejów - Erik Longbottom - 10.01.2023
Zamrugał, wbijając w mężczyznę tępy wzrok. Cóż, takiej odpowiedzi się nie spodziewał. Gdyby chodziło o Elliotta lub kogokolwiek ze znajomych, którzy na co dzień odwiedzali Ministerstwo, to nie wzbudziłoby to w nim żadnych podejrzeń, jednak pan Black... Nie wiedział, czy powinien czuć się zaszczycony tą wizytą, czy zacząć martwić.
— Cóż, to... Dobra wiadomość. Że nie doszło do żadnego wypadku, znaczy się. A więc zamieniam się w słuch — odpowiedział spokojnie.
Nie mógł zaprzeczyć, kamień spadł mu z serca, gdy okazało się, że nikomu z ich najbliższych nie groziło bezpośrednie niebezpieczeństwie. Gdyby tak było, to dostałbyś wyjca albo patronusa. Lub właśnie był w drodze na miejsce, upomniał się, przeklinając lukę w swoich poprzednich domysłach. Obecność Perseusza w Ministerstwie stawała się coraz większą zagadką, wraz z każdym zamienionym słowem.
Na czole Erika zagościła pojedyncza zmarszczka między brwiami, gdy ich rozmowa zeszła na temat krzyżówki, którą otrzymał kawałek czasu temu. Jaki związek miałaby mieć zabawna łamigłówka z wizytą przedstawiciela jednego z najbardziej poważanych rodów czystej krwi w kwaterach Brygady Uderzeniowej? Zaczął poprawiać się na krześle, starając się zawczasu znaleźć odpowiedź na to pytanie, jednak zanim cokolwiek zdołał wydedukować, podano mu pierwszą wskazówkę. I sprawiło to, że aż zamarł w połowie ruchu, wbijając spojrzenie w Perseusza.
— Rozumiem — zaczął niepewnie, wracając myślami do tamtego listu. Zaklęcie niewybaczalne. To nie wróżyło dobrze. Gdyby nie to, że chwilę wcześniej został zapewniony, że nic nie groziło ich wspólnym znajomym, to pewnie oblałby go zimny pot. Dzięki niech będą Merlinowi. — Czyli mamy do czynienia z kimś poszkodo...
Przerwał, a przez jego twarz przemknął cień irytacji, gdy przerwała mu wiązanka przekleństw wycelowana w filiżankę po kawie. Longbottom obrzucił współpracownika pełnym dezaprobaty spojrzeniem, jednak szybko wrócił zatroskany wzrokiem do Blacka. Cóż, to zdecydowanie nie były wizyta towarzyska. Gdyby tak było, to chyba padłby z wrażenia. Dosłownie.
— Tak — odparł sucho, podnosząc się z miejsca i przywołując do siebie swój płaszcz. Po chwili był gotowy do ewentualnego udania w drogę, jeśli zajdzie ku temu potrzeba. — Życzysz sobie nieco prywatności, czy będziemy potrzebować dodatkowego towarzystwa?
Nie miał pojęcia, z czym się tutaj mierzyli, więc wolał wybadać tę kwestię. Jeśli różdżki miały pójść w ruch, to lepiej by było, gdyby powiadomił o tej sprawie kogoś jeszcze. Kogoś zaufanego, pokroju Brenny lub Thomasa. Ostateczną decyzję pozostawił jednak swojego gościowi, w duchu licząc, że jego osąd będzie odpowiednio dobrany do wagi sytuacji.
RE: [10 kwietnia] Perseus & Erik | Departament Przestrzegania Praw Czarodziejów - Perseus Black - 23.01.2023
Panuj nad emocjami.
Okazując lęk, stawiał się w pozycji ofiary; łatwej zdobyczy dla drapieżników z Departamentu Przestrzegania Praw Czarodziejów, którzy posiadając odpowiednie narzędzia byliby w stanie zniszczyć to, co przez ostatnie lata skrupulatnie budował. Dokładność nie oznaczała jednak trwałości - całe życie Perseusa przypominało bowiem domek z kart. Wystarczył niewielki przeciąg, jak koperta z listem od dawnego kochanka, która wpadła w ręce Polluxa, by wszystko runęło. Chociaż od powrotu z Paryża układał je sobie na nowo, to wciąż używał jako budulca kart cudzych krzywd. Co byś zrobił, Eriku?, pomyślał, spoglądając w oczy mężczyzny. Co byś zrobił, gdybyś wiedział, że przyczyniłem się do śmierci dwóch osób?
Aresztowałby go, to chyba najoczywistsza odpowiedź. Może nie tak bezpardonowo jak byle złodziejaszka, był wszakże zięciem byłego Ministra Magii, zaś rodzeństwo i kuzynostwo pracujące w Biurze Koronera stanowiło dosyć mocne plecy, jednak gdyby znalazł się dowód fatalny, który mógłby całkowicie pogrążyć Perseusa, nie spodziewałby się aktu łaski z jego strony. Wówczas ani nazwisko, ani koneksje niewiele mogły zdziałać, by ocalić Blacka przed chłodną stalą krat w Azkabanie.
Panuj nad emocjami, panuj nad emocjami, panuj...
Blada dłoń zacisnęła się jeszcze mocniej na główce kruka. Wdech, wydech, skupienie wzroku na jednym punkcie - w tym wypadku oczach Erika, w których dostrzegł swe własne obicie - i był gotów prowadzić rozmowę, nie zważając już na hałasy otoczenia. Lecz nawet jeśli Perseus był w stanie zignorować klnącego pod nosem detektywa, nie oznaczało to, że obecni w pokoju członkowie Brygady Uderzeniowej również skupią się na swej pracy i nie będą nadstawiać uszu. Perseus z natury obdarzał ograniczonym zaufaniem przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości, tak na wszelki wypadek...
Teraz jednak potrzebował ich pomocy i oczekiwał dyskrecji. Zdawało mu się, że Erik Longbottom będzie najodpowiedniejszym kandydatem, zważywszy na jego relację z Elliottem. A przynajmniej to, co wydawało mu się, że zobaczył na balu.
— Istotą mojego problemu jest to, że nie mam co do tego pewności — rzucił enigmatycznie, pochylając się do przodu — To dosyć delikatna sprawa.
Jakby na podkreślenie swoich słów delikatnie kiwnął głową w kierunku złotowłosej kobiety, która wbijała w nich wzrok z drugiego końca sali, widocznie zaaferowana tym, co sam Perseus Black robił w tym miejscu. Plotki o tym, jakoby przedstawiciele jego rodu parali się czarną magią, wydawały się wciąż żywe. Mawia się, że w każdej plotce tkwiło ziarenko prawdy - nie zgadzał się z tym powiedzeniem, choć w przypadku Blacków akurat tak właśnie było.
— Nie — stanowczo pokręcił głową — Nie sądzę, aby w tym momencie koniecznym było angażowanie kogoś dodatkowego. Chciałbym, abyś najpierw sam przyjrzał się wszystkim zebranym przeze mnie dowodom i potwierdził lub wykluczył moje podejrzenia. Zaledwie dwie ulice stąd jest restauracja, w której będziemy mogli omówić wszystko na spokojnie. Czy uczynisz mi ten zaszczyt i zjesz ze mną obiad? — zaproponował z uśmiechem.
RE: [10 kwietnia] Perseus & Erik | Departament Przestrzegania Praw Czarodziejów - Erik Longbottom - 26.01.2023
Nawet gdyby na tym etapie Longbottom wiedział już, jaka konkretnie sprawa sprowadziła tu Perseusza, prawdopodobnie nie zdziwiłoby go, że zależy mu na zachowaniu dyskrecji. Nawet będąc funkcjonariuszem magicznych sił bezpieczeństwa, trudno byłoby mu rozwiać wątpliwości krytyków działań Ministerstwa Magii, czy osób, które miały niewielkie zaufania do oficjalnych struktur. W tych czasach każdy dzień zdawał się przynosić coraz więcej dowodów na to, że pewne organy czarodziejskiego rządu nie mogą uchodzić za zbyt wydolne. Co więcej, lekarze, którzy mieli dbać o to, aby te pozostały w zdrowiu, zdawali się nie zauważać różnicy lub też nie chcieli jej zauważyć.
Zanim ponownie zabrał głos, spojrzał w kierunku wskazanym przez swojego gościa. Przez chwilę lustrował wzrokiem poszczególne biurka i już niemalże uwierzył, że ruch Blacka był przypadkowy, gdy jego spojrzenie skrzyżowało się ze wzrokiem jasnowłosej kobiety. Patrzyła na nich, jakby stanowili największą atrakcję w biurze. Nie miała ciekawszych rzeczy w raporcie? Ktoś tu jest bardzo popularny, pomyślał w kontekście Blacka. Tak, coraz bardziej rozumiał, dlaczego chciał rozmawiać konkretnie z nim.
— Postaramy się więc zrobić wszystko, aby nie stała się ona bardziej dręcząca, niż już jest — powiedział przyciszonym głosem, przysłuchując się z uwagą kolejnym słowom mężczyzny. — Nierozsądnie byłoby podejmować działania zbyt gwałtowne, nie znając całej historii, prawda? Szkopuł zawsze tkwi w szczegółach.
Skinął głową. Cóż, mógł poświęcić tej sprawie nieco dodatkowej uwagi na własną rękę. Skoro zgłoszenie Perseusza było niepewne, to wypadałoby zadbać o to, aby pozbyć się jak największej ilości niewiadomych, zanim podejmą oficjalne lub przynajmniej poważne działania. Na wieść o dowodach, jego oczy zamigotały, podkreślając złotawe obwódki wokół źrenic. Czyżby chodziło o dokumenty? Musiało chodzić o dokumenty, raczej ciężko by było nosić ze sobą różdżkę kogoś odpowiedzialnego za rzucanie tego rodzaju klątw. Wypuścił powoli powietrze z ust. Nie było sensu teoretyzować, gdy rozwiązanie było na wyciągnięcie ręki i było mu oferowane na srebrnej tacy. Wbił na moment wzrok w biurko.
— Tak bez licytacji? Skandalista z Pana, Panie Black — mruknął pod nosem Erik. Nie potrafił powstrzymać się przed tym komentarzem. Uniósł lekko kąciki ust, jednak uśmiech szybko przygasł, gdy Erik zdał sobie sprawę z powagi sytuacji.— Z pokorą przyjmę ten zaszczyt. W ostatnim czasie ludzie lubią przekazywać możliwość zjedzenia ze mną posiłku na sprzedaż, więc myślę, że będzie to miła odmiana. W każdym razie możemy wyjść już teraz.
Ewidentnie chodziło o to, aby omówić tak bliską Perseuszowi sprawę poza murami Ministerstwa Magii, a Erik nie chciał niepotrzebnie przeciągać rozmowy w biurze, z której na dobrą sprawę i tak mało co mógł wyciągnąć. Jeśli miał pomóc, zaangażować Brygadę lub przynajmniej dopomóc radą, to musiał poznać więcej faktów, a te nie będą mu zdradzone, jeśli będą tutaj siedzieć, obserwowani mimochodem przez resztę pracowników. Machnął różdżkę, przywołując swój płaszcz z wieszaka, aby po chwili wsunąć ręce do jego rękawów i poprawić kołnierz.
— A więc mówiłeś, że gdzie jest ta restauracja? — spytał nieco głośniej, gdy zebrali się w stronę wyjścia.
Po drodze, przy recepcji, minęli rudowłosą kobietę, która wcześniej przywitała Blacka. Erik wykorzystał tę okazję, aby poinformować ją, aby przekazała przy okazji Thomasowi oraz Brennie, że wychodzi na wcześniejszy obiad z przyjacielem. Skoro rozmowa w restauracji miała być nie-do-końca-oficjalna, to dobrze byłoby zadbać o to, aby nikt w pracy nie zadawał zbędnych pytań. Określenie Perseusza przyjacielem było może trochę na wyrost, ale raczej mało kogo by to zdziwiło. Bądź co bądź, wywodzili się z rodzin czystej krwi, więc fakt, że się znali, nie powinien wywoływać jakichś ogromnych sensacji.
Szedł nieco wolniej niż zazwyczaj, jednak dalej starał się utrzymać względnie naturalne tempo chodu z uwagi na laskę Perseusza. Musiał przyznać, że bez względu na okoliczności, które zmusiły go do poruszania się przy jej pomocy, mężczyzna nosił się z klasą, a to zdecydowanie podkreślało jego aparycję. Uśmiechnął się słabo, kiedy zbliżyli się do wyjścia z gmachu Ministerstwa Magii.
— Miałeś dobry pomysł — odezwał się w końcu, z zadowoleniem witając światło dzienne, kiedy znaleźli się na zewnątrz. — W lokalu na pewno będzie mniej ciekawskich oczu.
RE: [10 kwietnia] Perseus & Erik | Departament Przestrzegania Praw Czarodziejów - Perseus Black - 04.03.2023
Czasy są niespokojne, cisnęło mu się na usta, lecz im dłużej pochylał się nad tym zagadnieniem, tym bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że czasy nigdy właściwie nie były spokojne. Kiedy Perseus się urodził, niebo nad Europą przysłaniały mugolskie samoloty, rozwierające swe blaszane brzuchy, z których wypadały ładunki gotowe obrócić w pył całe metropolie. Pamiętał ryk syren przeciwlotniczych - chociaż w gruncie rzeczy był zbyt mały, aby pamiętać, więc stworzył sobie wspomnienie, które z kolei racji bytu mieć nie mogło, bowiem przyszedł na świat na wsi w Oxfordshire. Trzydzieści lat po tych wydarzeniach kolejne niebezpieczeństwo zawisło nad Wielką Brytanią; oto czarnoksiężnik wypowiedział wojnę całej czarodziejskiej rasie. Wszak historia wielokrotnie pokazywała im, tylko kwestią czasu jest, aż w konflikt pomiędzy czystą, a brudną krwią zostaną wciągnięci wszyscy magowie. Czy popierał idee głoszone przez Voldemorta i jego popleczników? W pewnym sensie - wychowany został w przekonaniu o własnej wyższości. Nie uważał jednak, aby czystki w jakikolwiek sposób przyczyniły się społeczeństwu - chyba, że usunięcie samego Czarnego Pana. Nie pomogłoby to na długo, zdawał sobie sprawę z tego, że wkrótce pojawiłby się kolejny następca - tak, jak po śmierci króla na tron wstępuje jego syn, po zakończonej kadencji Ministra Magii wybierany jest nowy, a dziedzic otrzymuje swoją fortunę. Bo zło istniało od zawsze i istnieć będzie nawet wtedy, gdy ich ciała złożone w rodowych grobowcach zamienią się w bielejące kości.
To właśnie ono zaprowadziło Perseusa przed oblicze detektywa Longbottoma. Sam był tylko kruchym, kalekim człowiekiem, lecz z jego pomocą... Z jego pomocą być może uda mu się odsunąć od siebie oskarżenia, jakoby nie troszczył się o swoich pacjentów. Czy brzmiało to egoistycznie? Każdy czasem kieruje się własnymi korzyściami i Perseus nie był wyjątkiem; tym razem jednak kryło się za tym coś więcej. Gdyby ci wszyscy samozwańczy sędziowie mogli zobaczyć, jak Black mocno angażował się w życie Lecznicy Dusz, jak uważanie słuchał każdego człowieka, który zjawił się u niego w potrzebie, jak odmawiał sobie snu, aby wciąż poszerzać swoją wiedzę - nie mógłby dalej leczyć, gdyby jego opinia uległa zszarganiu.
— Dlatego potrzebuję kogoś z bystrym okiem i klarownym umysłem. Kogoś takiego jak ty, Eriku — wyznał szczerze. Elliott twierdził, że Longbottomowi można zaufać, a Perseus bezgranicznie ufał przyjacielowi; w najczarniejszej godzinie mógłby zawierzyć mu życie. Zaraz potem dostrzegł błysk w oczach Erika i nie mógł powstrzymać się od uśmiechu. Chwilę później poczuł bolesne ukłucie w klatce piersiowej. Ten mężczyzna był jak pierwsze ciepłe promienie słońca po długiej zimie - nic dziwnego, że Elliott miał do niego słabość, którą Perseus, ku własnemu nieszczęściu, zdawał się podzielać. Spuścił głowę i wbił spojrzenie we własne dłonie; nie mógł tego zrobić, za bardzo mu na nim zależało.
— Och nie! Wygląda na to, że jutro wylądujemy na pierwszej stronie Proroka Codziennego! — teatralnie przyłożył dłoń do piersi udając wzburzenie — Jak to się odbije na pańskiej reputacji, panie Longbottom?
Skłamałby, gdyby stwierdził, że zgoda go nie ukontentowała, zaś nazwanie go przyjacielem nie wprowadziło w swoiste zakłopotanie. Przyjaciel! Serce Perseusa zabiło na moment mocniej - och, jakże to słowo przyjemnie układało się w cudzych ustach, nawet jeśli nie dorastał do tego określenia. Miło jednak było myśleć, że przez krótką chwilę stał się przyjacielem kogoś takiego jak Erik Longbottom.
Kilka minut później przemierzał z nim londyńskie ulice. Był już spokojniejszy, o wiele bardziej pewny siebie, zupełnie tak, jakby ministerialne ściany obdzierały go z całej charyzmy jaką posiadał. W pewnym sensie tak było; powaga bijąca od urzędników stała w opozycji do jego ekscentrycznej natury. Nigdy nie wiedział jak powinien zachowywać się w ich towarzystwie, a skrępowanie plątało mu język i myliło krok. Kiedy jednak budynek Ministerstwa Magii został za ich plecami na powrót stał się roześmianym Perseusem.
— Całkiem niedaleko — rzucił beztrosko, prowadząc Erika w wąskie uliczki. Starał się dorównać jego tempu; choroba wciąż stanowiła wstydliwą słabość, której nie śmiał wyjawić nawet siostrze, najbliższej mu istocie. W pewnym momencie zauważył, że jego towarzysz stara się dorównać mu szybkością chodu i ogarnęła go niewypowiedziana wdzięczność; uczucie tak silne, że ścisnęło go za gardło i nie pozwoliło mu się odezwać, nim nie znaleźli się na miejscu. W końcu zatrzymał się przed sutereną pod jedną z kamienic; z zewnątrz wyglądała jak jedno z tych ubogich mugolskich mieszkań.
— Zaklęcia ukrywające sprawiają, że miejsce to nie wygląda zachęcająco. Dzięki temu możesz tu liczyć na pełną dyskrecję — oparł z szelmowskim uśmiechem, ruszając przed siebie w dół po stromych schodach. Zastukał w drewno trzy razy; drzwi się uchyliły, a Perseus pochylił się i wyszeptał coś, co niewątpliwie nie było przeznaczone dla uszu Erika. Hasło. Skrzat, bowiem to nim była istota po drugiej stronie, otworzył szerzej drzwi, zapraszając obu mężczyzn do środka. Znaleźli się w przestronnym korytarzu ze ścianami pokrytymi ręcznie malowaną tapetą w kwieciste wzory oraz szkarłatem wstęgi dywanu pod ich stopami, a także marmurem posągów zwracającym ku czarodziejom swe puste spojrzenia. Skrzat zaprowadził ich do wielkiej sali, w której zamiast tradycyjnych stolików znajdowały się loże - każda z nich została magicznie zaciemniona, aby nie można było dostrzec pozostałych gości. Nic dziwnego - restauracja ta od lat była miejscem spotkań sekretnych kochanków, biznesmenów oraz polityków. Kto wie, jakie umowy zostały w niej zawarte, jakie czarodziejskie prawa uchwalone...
Zaprowadzono ich do loży w kącie sali i podano menu, a w nim kawior, białe trufle, ziemniaki La Bonnotte i inne pyszności sięgające wartością nawet i kilkumiesięczną wypłatę przeciętnego czarodzieja. Wychodził jednak z założenia, że czasem trzeba pozwolić sobie na odrobinę luksusu.
— Nie krępuj się. Ja stawiam — oświadczył. Teraz mógł w pełni się skupić, aby użyć swoich zdolności...
Odkryj wiadomość pozafabularnąRzut kością na percepcję - próba odczytania nastroju Erika
[roll=PO]
RE: [10 kwietnia] Perseus & Erik | Departament Przestrzegania Praw Czarodziejów - Erik Longbottom - 05.03.2023
Skinął głową, starając się nie oblać rumieńcem. W przeciwieństwie do komplementów, które zwykł przyjmować od przypadkowych ludzi lub ludzi z prasy, zasłyszane właśnie słowa odnosiły się do jego umiejętności zawodowych. Był dumny z obejmowanego stanowisko i tego, jak dotarł na obecny stołek, więc mile to połechtało jego ego. Odwzajemnił uśmiech mężczyzny, zanim ruszyli w drogę, której celem była restauracja.
— Pewnie nie gorzej, niż kilka innych zdarzeń, w których brałem udział w ostatnim czasie. — Szczątkowy półuśmiech zagościł na jego ustach. Skoro bal charytatywny koniec końców udało się obrócić na jego korzyść, pomimo fali incydentów, które miały miejsce podczas jego trwania, to jak dużą szkodę mógłby narobić mu krótki wypad z Perseuszem? — A tak nawiasem mówiąc, to nie tylko Prorok wchodzi w grę. Czarownica pewnie też z chęcią powitałaby nas na okładce.
Był ciekawy tego, jak przebiegnie ich spotkanie i do czego doprowadzi. Oczywiście, przede wszystkim głowę zaprzątała mu kwestia prawdopodobnego wykorzystania zaklęcia niewybaczalnego, jednak przeszło mu przez myśl, że mogła to być dobra okazja, do lepszego poznania bliskich Elliotta. A bliżej niż Black już raczej nie mógł trafić, o ile wykluczyć z tego grona tak bliskie sercu blondyna siostry z naciskiem na bliźniaczkę Eden. Podejście do życia Longbottomów znacznie różniło się od przedstawicieli innych rodów czystej krwi, jednak Erik wychodził z założenia, że nikogo nie można tak po prostu skreślić. Kto wie, może wyciągnie z tego obiadu więcej, niż tylko pełny żołądek i nowe wezwanie?
Pogoda ducha Blacka nieco uspokoiła Longbottoma. Najwyraźniej miał już nakreślony jako taki plan, a to nastrajało detektywa pozytywnie. Przynajmniej nie będą się teraz kręcić po mieście przez godzinę, szukając ustronnego miejsca na prywatną konwersację. Mimo to, na jego czole pojawiła się zmarszczka, gdy Perseus ciągnął go za sobą coraz głębiej w labirynt wąskich uliczek Londynu. Tym bardziej się zdziwił, gdy zatrzymali się przy jednym z budynków mieszkalnych. Erik zerknął przez ramię, jednak nikogo tam nie dostrzegł, toteż wrócił spojrzeniem do towarzysza.
— Chcesz powiedzieć, że masz tu jakieś ukryte mieszkanie? — rzucił bez większego namysłu, gdyż było to pierwsze, co wpadło mu do głowy. Jego domysły szybko zostały zrewidowane, gdy mężczyzna zaczął coś szeptać do drzwi, a po chwili znaleźli się już w korytarzu wypełnionym posągami. — Chyba jednak nie. Zapomnij, że cokolwiek mówiłem.
Pozwolił poprowadzić się w głąb tego tajemniczego lokalu, lustrując wzrokiem misternie wykonaną tapetę. Z tyłu głowy momentalnie pojawiła się u niego myśl, że ktoś jego pokroju nie powinien tu być. I nie wiązało się to ze statutem krwi, czy popularnością w pewnych kręgach, a raczej pełnioną funkcją. Miał dziwne wrażenie, że gdyby natknął się tutaj na kogoś znajomego, to żadne z nich nie wiedziałoby co powiedzieć, aby wyjaśnić swoją wizytę. Nie myśl o tym za dużo, bo się wykończysz, zwrócił sobie uwagę, zasiadając po drugiej stronie stołu. To tylko restauracja. Ekskluzywna, bardzo dobrze wystrojona, ale dalej restauracja.
— Szczodrze. A Ty czego planujesz spróbować? — odparł zdawkowo, przeglądając leniwie menu. Starał się skupić wzrok na stronach z coraz to bardziej wymyślnymi potrawami. Nie uszło jego uwadze, że ceny wzrastały wraz z tym, im więcej obcobrzmiących słów pojawiało się w karcie dań. — Może coś polecisz?
Zerknął na swego rozmówcę, przesuwając wzrok ponad jego ramieniem, próbując uważniej przyjrzeć się głównej sali. Był tutaj pierwszy raz w życiu, toteż nic dziwnego, że jego spojrzenie naturalnie lgnęło do co bardziej wyróżniających się elementów wystroju. Unosiła się tu swego rodzaju mgiełka tajemnicy. Lokal, nawet jak na standardy czarodziejów, został ponadprzeciętnie dobrze zamaskowany, a wnętrze tylko podkreślało, że nie było to miejsce, które każdemu przypadłoby do gustu.
Było tu kameralnie, ale nie w ten sam sposób, jak w barach czy pubach w okolicy Pokątnej, czy Horyzontalnej, do których można było wejść z ulicy. Tam charakter miejsca nierzadko wynikał z tego, że było tam po prostu przytulnie, jednak w tym miejscu... Podejrzliwość. Erik nie potrafił oprzeć się wrażenie, że urok tego przybytku leżał przede wszystkim w jego funkcjonalności, niż w tym, że estetycznie wpasowywał się w gusta lwiej części klienteli. Nachmurzył się nieco, starając się nie myśleć o tym, co Brygada Uderzeniowa lub Aurorzy mogliby tu wyniuchać. Wziął głęboki oddech. Wyciszenie.
— Te ziemniaki brzmią... ciekawie — skomentował z niemrawym uśmiechem. — Chociaż scha'bowy po parysku też brzmi egzotycznie — dodał, akcentując nazwę kotleta w najgorszy sposób, jaki tylko się dało. — Dosyć tematycznie, czyż nie? W końcu nie sprowadziły tutaj zwyczajne kwestie.
Na pewno nie było to najbardziej zręczne porównanie pod słońcem, jednak trybiki w głowie Erika i tak zdawały się ciężko pracować, aby wyprodukować odpowiedni komentarz. Skupienie. Znał Perseusza przede wszystkim przez pryzmat jego relacji z Malfoyami, toteż korciło go, aby sprawdzić, czy mężczyzna podziela fascynację swego przyjaciela gierkami słownymi. Bądź co bądź, dał mu całkiem dobry materiał na początek.
— Muszę przyznać, że przyciągamy tu mniej uwagi niż w biurze — dorzucił. — Mam nadzieję, że faktycznie czujesz się tutaj bardziej... komfortowo.
RE: [10 kwietnia] Perseus & Erik | Departament Przestrzegania Praw Czarodziejów - Perseus Black - 11.03.2023
Roześmiał się szczerze i jasno; tak, jak nie było mu dane od tygodni.
— Obawiam się, że gdyby zainteresowała się nami Czarownica, przeprowadzono by całe dochodzenie i prześwietlono nas oraz naszych wspólnych znajomych dziesięć pokoleń wstecz, tylko po to, aby ustalić motywy naszego spotkania — pokręcił głową rozbawiony wizją bycia na celowniku paparazzi — Wyobraź sobie tych wszystkich dziennikarzy incognito w Ministerstwie i Lecznicy, przedstawiających się jako coraz to nowsze persony, by poznać powód, dlaczego Najdroższy Czarodziej Wielkiej Brytanii zjadł obiad z podrzędnym magipsychiatrą.
Również i Perseus wiązał wielkie nadzieje z tym spotkaniem; chciał poznać bliżej człowieka, który był tak drogi Elliottowi. Przyjaciel mógł się zapierać, jednak jego aura zdradzała wystarczająco wiele. Na myśl o tym, że ćwiczona przez niego oklumencja miała wkrótce pozbawić Blacka możliwości dostrzegania koloru jego duszy, poczuł w piersi bolesne ukłucie. Rozumiał, że ukrywanie swych myśli było warunkiem koniecznym dla ich wspólnego bezpieczeństwa i sam zamierzał wkrótce podjąć się nauki tej trudnej sztuki, ale Perseus był człowiekiem sentymentalnym - a do niczego nie zdawał się mieć większego sentymentu niż do feerii barw okalającej dobrze mu znaną sylwetkę.
W trakcie krótkiego spaceru skóra magipsychiatry nabrała nieco zdrowszego różu; nie wyglądał już tak przeraźliwie blado, jak w Ministerstwie. Tylko przyśpieszony oddech nieudolnie maskowany pośpiesznie rzucanymi uwagami na temat tego, że nareszcie się rozpogodziło, że pierwsze kwiaty pojawiły się w tym roku dosyć wcześnie oraz pragnieniem spędzenia lata w Dolinie Godryka świadczył o tym, w jak kiepskiej kondycji znajduje się czarodziej. W pewnym momencie chwycił Erika za ramię i przyciągnął do siebie.
— Wybacz — mruknął — Prawie nadepnąłeś na dżdżownicę.
Perseus Black był bowiem mężczyzną, który stąpał uważnie, starając się, aby nie zaszkodzić słabszym od siebie. Tak minęła im droga do restauracji ukrytej przed wzrokiem nie tylko mugoli, lecz i części czarodziejskiego świata.
— Nie, ale... — ... Elliott swego czasu miał ukryte mieszkanie w mugolskiej dzielnicy, chciał dodać, jednak w porę ugryzł się w język. Z tamtą kamienicą wiązało się zbyt wiele wspomnień, zbyt wiele intymnych sekretów dotyczących jego relacji z Malfoyem, by mógł tak po prostu się nimi podzielić. Nie był również pewien, czy dawny kochanek chciał, aby Erik poznał prawdę o zażyłości jego relacji z Perseusem. Niektóre należące do przeszłości sprawy nie powinny być ponownie wyciągane na światło dzienne. — ...to całkiem dobry pomysł. Mógłbym zaszyć się w nim, gdybym miał wszystkiego dość.
Tego, że od jakiegoś czasu miał wszystkiego dość i planował ponowną ucieczkę trzy razy w tygodniu nie ośmielił się dodać.
Wreszcie zasiedli w loży otoczonej przyjemnym woalem półmroku w atmosferze prywatności. Intymności, niemalże.
— Zawsze mam problem z wybraniem czegoś konkretnego z karty. Wszystko tu jest takie wspaniałe... — wyznał, niemalże przepraszająco — Ale możemy zamówić menu degustacyjne. Szef kuchni na pewno się ucieszy, że ma okazję do zademonstrowania swoich umiejętności. — W końcu to dosyć pyszny i łasy na pochwały człowiek, poznałem go, zapragnął powiedzieć. Zamiast tego uśmiechnął się tajemniczo, wbijając spojrzenie w swojego towarzysza. — Zwyczajność jest pojęciem względnym. Wychodzę z założenia, że należy celebrować każdą chwilę i próbować uczynić przyjemnym to, co przyziemne.
Czy czuł się swobodniej? Owszem, osobliwa restauracja była miejscem, które dobrze znał i w którym mógł pozwolić sobie na więcej. Zauważył teraz, że role się odwróciły; oto Erik poruszał się niepewnie w starciu z sekretami magicznej socjety. Miał tutaj nad nim przewagę, jednak nie czuł się z tego powodu wcale lepiej. Rozluźnił się jednak na tyle, by móc wykorzystać swój dar aurowidzenia.
Zieleń. Oczywiście, że jego aura miała jeden z tych jasnych kolorów, jakże mógł myśleć inaczej.
— Jest pan dobrym człowiekiem, panie Longbottom — powiedział wreszcie, nie wiedząc, czy odkrycie to sprawia mu więcej radości, niż smutku. Westchnął cicho, opierając się na krześle.
— Ciężko załatwiać sprawy z pustym żołądkiem — zmienił temat.
RE: [10 kwietnia] Perseus & Erik | Departament Przestrzegania Praw Czarodziejów - Erik Longbottom - 12.03.2023
Uniósł brwi w zdziwieniu. Nawet w prywatnej rozmowie nie określiłby Perseusa podrzędnym lekarzem. Z jego perspektywy, przynajmniej jeśli chodzi o karierę, radził sobie całkiem nieźle. Pracował w Lecznicy Dusz, a ta mimo wszystko była dosyć ważną placówką w społeczeństwie czarodziejów. Wprawdzie być może uznana by była za bardziej prestiżową, gdyby zlokalizowano ją w centrum Londynu, jednak nie można było odmówić, że Dolina Godryka również miała swoje plusy. Brak typowego miastowego zgiełku, bliskość natury, a nawet lekka izolacja od problemów Londynu; co by nie mówić były to całkiem dobre warunki dla pacjentów. Nie widział powodu, dla którego mężczyzna miałby określać się w ten sposób.
— Przychodzi mi na myśl kilka ciekawych wytłumaczeń. — Uśmiechnął się zagadkowo. — Zmęczony wieloletnią służbą i użeraniem się z lokalną prasą detektyw Brygady Uderzeniowej postanowił zasięgnąć specjalistycznej porady. Po dokładnym przyjrzeniu się swoim opcjom Erik Longbottom postanowił oddać się w ręce Perseusza Blacka, renomowanego magipsychiatry, znanego z tego, że potrafi poradzić sobie nawet z najtrudniejszymi przypadkami. Do omówienia warunków terapii doszło w jednej z prestiżowych restauracji, gdzie niestety nasi korespondenci nie mieli wstępu.
Sporo by zapłacił, aby ujrzeć niezadowolenie malujące się na twarzach dziennikarzy i fotografów, gdy Ci zorientowaliby się, że za nic w świecie nie uda im się dostać do środka, a ich materiał będzie musiał zostać okrojony do krótkiego tekstu, raportującym o spotkaniu dwóch czarodziejów z wyższych sfer. Żadnych twardych dowodów, ruchomych zdjęć, tylko domysły, które szybko rozpłynęłyby się w nicość w głowach czytelników po skończeniu lektury. Zawahanie w głosie Blacka umknęło uwadze Erika, głównie przez to, że był pod zbyt dużym wrażeniem tego, że znaleźli się w ukrytym lokalu.
— W tych czasach warto mieć takie miejsce — przyznał zgodnie, rozsiadając się wygodniej, sztywnym gestem zarzucając rękę na oparcie loży. — Nawet jeśli nie po to, aby mieć gdzie się ukryć na wypadek problemów, to po to, aby po prostu odpocząć od tego wszystkiego. — Nie sprecyzował, do czego konkretnie się odnosił, ale czy była taka potrzeba? Każdy człowiek nosił swój własny krzyż i rzadko kiedy był on dopasowany do ich możliwości. Czasami trzeba było się zatrzymać i złapać oddech, przed kontynuowaniem drogi w górę. — Zawsze to dodatkowy komfort.
Znalezienie miejsca tylko dla siebie było czymś, co przyświecało Erikowi od dłuższego czasu, jednak nie szukał czegoś na miarę oddzielnego mieszkania czy całej kamienicy skrytej przez oczami postronnych. Dobrze mu się żyło zresztą familii w Dolinie Godryka i na razie nie planował tego zmieniać. Jednak łódka... Łódka to co innego, a ostatnimi czasy pewne decyzje w tej sprawie zdawały się coraz bardziej klarować. Kto wie, może nawet dojdą do skutku, o ile wszystko pójdzie zgodnie z planem? Rozmarzył się na moment, jednak szybko wrócił do rzeczywistości, gdy Perseusz kontynuował ich rozmowę.
— Dobry pomysł, a jeśli dzięki temu ucieszymy kucharza, to wręcz wyśmienity — stwierdził, przystając na zamówienie menu degustacyjnego. Nie miał powodu, aby się spierać. Wprawdzie mógł wyjść okazji naprzeciw i samemu coś wybrać, jednak obawa przed wybraniem czegoś, co będzie nie tylko drogie, ale też mało smaczne, nieco go paraliżowała. A zestaw mniejszych przekąsek wydawał się bardziej logiczny. Przynajmniej nie będą się czuć ociężali po powrocie z lunchu do swoich obowiązków. — To niełatwy styl życia, aczkolwiek godny podziwu. Zaufaj mi, zachowanie pozytywnego myślenia w większości sfer życia, też nie należy do prostych. — Wybałuszył lekko oczy, jakby w jego umyśle otworzyły się drzwi, z których łypały na niego spode łba wszystkie błędy, które przy niefortunnych okolicznościach mogłyby ewoluować w wielkie porażki. W jego aurze na krótką chwilę zabłysły szarawe prześwity symbolizujące wątpliwości, aby następnie zostać wchłonięte przez dominującą zieleń.
Zamrugał parokrotnie, strącony z pantałyku tym komentarzem. Przełknął głośno ślinę, zastanawiając się przez chwilę, co właściwie mógłby na to odpowiedzieć. Oddanie takiego samego komplementu wydawało mu się nadzwyczaj sztuczne, chociaż w gruncie rzeczy sam nie wiedział, czemu Perseusz postanowił podzielić się z nim swoją opinią. Czy miało to związek ze sprawą, którą chciał zgłosić?
— Niektórzy powiedzieliby, że moja dobroć błądzi niebezpiecznie blisko granicy beztroskiej naiwności. Mam dosyć dużą wiarę w ludzi i ich... możliwości, jeśli chodzi o rozwój wewnętrzny — skomentował z krzywym uśmiechem.
Bywał nieufny w stosunku do tych, których znał krótko, jednak ta łatka potrafiła bardzo szybko zniknąć na poczet zaufania lub usprawiedliwiania działań innych. Widział w swojej pracy zbyt wielu ludzi, którzy zostali popchnięci poza granicę swoich możliwości i wiedział, że nie w każdym przypadku wszystko było czarno-białe. Niedługo później dopadł do nich kelner, a Erik i Percy złożyli swoje zamówienie.
|