![]() |
|
Kwiecień 1972 | Heather & Castiel | Tonę...? - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31) +---- Wątek: Kwiecień 1972 | Heather & Castiel | Tonę...? (/showthread.php?tid=763) Strony:
1
2
|
Kwiecień 1972 | Heather & Castiel | Tonę...? - Castiel Flint - 11.01.2023 adnotacja moderatora
Rozliczono - Heather Wood - osiągnięcie Badacz Tajemnic I Gdy sytuacja przerasta czarodzieja to musi znaleźć sposób na wyładowanie frustracji. Jedni idą topić smutki w alkoholu, używkach. Inni robią coś szalonego, co przyćmiewa problemy i szokuje otoczenie. Ci najlepsi rozmawiają z przyjaciółmi, rozpracowują problem, stają mu naprzeciw. Co zrobił Castiel? Uciekł. Pod wodę. Zabrał trochę skrzeloziela z kufra młodszego brata, zostawiając mu jedynie kartkę z wyjaśnieniem i butelkę piwa. Ubrał ciemnoszary kombinezon pływacki, kończący się przed łokciem i kolanami, pogryzł roślinę i nawet nie syknął kiedy wyrastały mu skrzela a między palcami błona. Wskoczył do wody kilka sekund później, a wybrał na cel jedno z jezior Doliny Godryka. Według broszury, którą wziął od Reginy jezioro było jedne z bezpieczniejszych, głębokich i nienajgorszych pod kątem czystości. Łatwo było się tu dostać jeśli ktoś szukał tego konkretnego miejsca. Wystarczyło iść szlakiem około godziny. Nie wybrał najczęściej odwiedzanych miejsc bo potrzebował samotności. Znał na pamięć około siedemnastu jezior nadających się do pływania. Większość z nich regularnie odwiedzał ale dzisiaj zamierzał tkwić tu do oporu aż wieczorny mróz nie wygna go w kierunku ciepła. Nie wynurzył się ani razu przez czas działania skrzeloziela. Pływał nieco nad dnem, oglądał podwodne rośliny, płoszył plumpki i inne pomniejsze stworzenia. Męczył mięśnie do takiego stopnia aż płonęły. Gdy nie dawał rady machać ramionami i nogami to luźno dryfował pod wodą Dopiero czując ból w skrzelach wynurzył się ponad taflę, zauważając, że musiały minąć może dwie godziny. Odczekał aż błona zniknie a płuca na nowo zaczną pobierać tlen, co nie trwało to długo. Niestety ale wciąż nie był gotów wrócić na ląd. Położył się na plecach, twarzą do nieba i zamknął oczy. Rozłożył ręce i nogi na wznak i pozwolił wodom się unosić. Nie słyszał nic, nie widział nic. Wyłączył się na świat. Był przygnębiony, usta odzwyczajały się od uśmiechu a oczy od wesołości. Zimne powietrze muskało policzki więc zirytowany nabrał dużo powietrza do płuc i obrócił się na brzuch, chowając twarz pod wodę. Tak sobie dryfował, nie myśląc o tym, że ktoś może pomyśleć, że utonął i to ciało pływa sobie na powierzchni jeziora. Póki skupiał się na nurkowaniu to nie miał czasu myśleć o tym, co zaszło i w jakiej sytuacji się znalazł. A gdyby tak utonąć…? Wystarczyłoby poddać się żywiołowi, który to tak kocha. RE: Kwiecień 1972 | Heather & Castiel | Tonę...? - Heather Wood - 12.01.2023 Wood postanowiła wybrać się na krótką wycieczkę krajoznawczą. Miała dzisiaj wolne, nie musiała pracować, postanowiła więc skorzystać z odpowiednich warunków atmosferycznych. Dużo latała, aby utrzymać formę. Zastanawiała się, czy będzie jej dane jeszcze wrócić do zawodowej gry w quidditcha, nie zamierzała pozwolić sobie na zasiedzenie, musiała dbać o formę. Zresztą jako brygadzistka również powinna być wysportowana. Było to dla niej bardzo istotne, uważała, że sprawne ciało będzie jej w stanie zapewnić bezpieczeństwo. Przywiązywała wagę do tego, żeby trenować. Latanie na miotle było jej ulubionym sposobem na utrzymanie formy, od dziecka bowiem w ten sposób spędzała niemalże każdą wolną chwilę. Usiadła więc na swoją miotłę, wzbiła się w powietrze i leciała. Ubrana była w lekką, krótką kurtkę, spodnie jeansowe i bordowy sweter. Włosy zaplotła w dwa warkocze, aby nie wchodziły jej do oczu podczas lotu. Nie znosiła, kiedy rude, długie włosy latały na wietrze i przeszkadzały jej w locie. Jako szukająca musiała być bardzo spostrzegawcza, dlatego też zawsze wiązała swoje rude kudły, aby nie przeszkadzały jej w locie. Prostszą opcją było zapewne obcięcie włosów, ale lubiła dobrze wyglądać. Miała wrażenie, że te długie włosy dodają jej nieco dziewczęcości przy tej dosyć chłopięcej figurze, która spowodowana była latami treningu. Wood wbrew pozorom nie była chłopczycą. Lubiła dobrze wyglądać podczas bali, przyjęć i innych takich, jednak z racji na to, że dużo czasu spędzała na miotle często nosiła się na sportowo. Zbliżyła się do jeziora, postanowiła lecieć przy samej tafli. Zawsze to trochę więcej adrenaliny. Frunęła tak blisko wody, że stopami zdarzało jej się o nią zahaczać. Krople wody padały jej na twarz, co było całkiem przyjemne. Nie przeszkadzało jej to wcale. Przy tym słońcu, którego ciepło muskało jej po twarzy takie ochłodzenie było wręcz kojące. Wtedy tuż przed sobą dostrzegła sylwetkę, która po chwili zniknęła w głębi jeziora. Nie miała pojęcia co to było. Nie zamierzała jednak tego ignorować, może ktoś potrzebował pomocy? Woda była jej bliska, może nie do końca panowała nad klątwą, która ją prześladowała, jednak sam żywioł wzbudzał w niej pozytywne emocje. Wydawał się być przeciwieństwem jej ognistego temperamentu. Zaparkowała na brzegu, zeskoczyła zgrabnie z miotły. Nie zastanawiała się ani chwili, tylko szybkim krokiem ruszyła w kierunku jeziora. Zdjęła z siebie kurtkę i wbiegła do wody. Zbliżenie z wodą nie było szczególnie miłym doświadczeniem, zacisnęła jednak zęby i płynęła przed siebie, aby znaleźć postać, która chwilę wcześniej mignęła jej w jeziorze. Nie było to specjalnie przyjemne uczucie, ale istotne było dla niej to, żeby dopłynąć do osoby, która potrzebowała pomocy. Liczyło się tylko to, a Wood, gdy się uparła to nie ma zmiłuj. Nie zamierzała przestawać, musiało jej się udać. RE: Kwiecień 1972 | Heather & Castiel | Tonę...? - Castiel Flint - 12.01.2023 Czasami żałował, że William nie wynalazł jeszcze eliksiru pozwalającego oddychać pod wodą nieco dłużej niż kilka godzin. Stałby się najbardziej lojalnym klientem tego specyfiku. Woda koiła nerwy i pocieszała choć trochę żałował, że jest tu sam. Z jednej strony potrzebował samotności lecz po kilku godzinach doskwierała mu ta cisza. Leżąc w wodzie zastanawiał się co ma zrobić dalej, jak się zachować, co czuć, jaką podjąć decyzję, kogo unikać, do kogo się udać… Obrócił głowę po nowy zapas tlenu i nieświadomy nadlatującego towarzystwa, zanurzył się by dotknąć rękoma dna i przytrzymać się leżącej tam gałęzi. Bąbelki powietrza uciekły spomiędzy przymkniętych ust gdy dotknął dłońmi piaszczystego dna. Dopiero wtedy zauważył czyjeś zgrabne nogi przebierające pośpiesznie w wodzie. O nie, jednak nie chciał teraz udawać miłego i rozmawiać. Potrzebował jeszcze trochę pobytu pod wodą aby nabrać sił na nałożenie maski ułożonego dziedzica. Chciał towarzystwa ale na własnych warunkach, nie z przypadku. Ciężko było mu dziś dogodzić. Nie wypływał. Umiał nurkować, wstrzymywać powietrze bowiem uczył się tego od drugiego roku życia. Wiedział, że wytrzyma jeszcze półtorej, może dwie minuty jeśli tylko nie będzie się gwałtownie poruszać. Nagle pojął jak łatwo byłoby teraz utonąć. Wystarczy otworzyć usta i pozwolić wodzie zalać organizm. Choć kusiło to jednak wstrzymywał w płucach ubywające stopniowo powietrze. Czekał aż kobieta go wyminie i pójdzie popływać w innej części jeziora. Nie wpadł na to, że to jego mogła szukać. Zamknął oczy. RE: Kwiecień 1972 | Heather & Castiel | Tonę...? - Heather Wood - 13.01.2023 Wood płynęła przed siebie, tak szybko, jak tylko potrafiła. Wiedziała, że czas ma w tym wszystkim ogromne znaczenie. Wystarczyła sekunda pojawienia się zbyt późno, a osoba która potrzebowała pomocy mogła utonąć. Nie zamierzała na to pozwolić. Nikt nie zginie na jej warcie. Może była średnim pływakiem, w tej chwili jednak można było uznać, jakby na nią spojrzeć z boku, że reprezentuje światowy poziom. Adrenalina robiła swoje. Dopłynęła do miejsca, w którym wydawało jej się, że jeszcze chwilę temu była nad wodą, nie czekała zbyt długo, tylko zanurkowała. Otworzyła oczy pod wodą, co wcale nie było zbyt przyjemne. Na początku zaczęły ją piec, powoli jednak przyzwyczajała się do tego, że jest w głębi. Z początku wszystko było rozmazane, z czasem zaczęła widzieć lepiej. Musiała się pospieszyć, bo nie potrafiła wstrzymać zbyt długo powietrza pod wodą. Może powinna była potraktować się jakimś zaklęciem? To byłoby rozsądniejsze, a w tym wypadku pozostawało jej liczyć na naturalną pojemność jej płuc. Rozglądała się uważnie, nurkowała coraz głębiej. Wreszcie zauważyła sylwetkę. Nie zastanawiała się zbyt długo, tylko podpłynęła bliżej. Nie czekała na reakcję osobnika, po prostu złapała go za rękę i zaczęła płynąć ku powierzchni. Płynięcie w górę nie było takie proste, szczególnie z obciążeniem w postaci dorosłego człowieka. Wood się jednak nie poddawała, z całych sił płynęła w górę. Powoli zaczynało brakować jej powietrza - była to ogromna motywacja do tego, aby się pospieszyć. Miała sporo siły, była w końcu bardzo wysportowana, miała nadzieję, że uda jej się go wyciągnąć. Jeśli próbował jej się wyrwać, to robiła wszystko, co w jej mocy, aby mu w tym przeszkodzić. Kiedy dopłynęła do powierzchni nerwowo się wynurzyła, zaczynało jej brakować powietrza, wcześniej jednak wypchnęła na wierzch jak się okazało mężczyznę. Sama wzięła głęboki oddech i próbowała się utrzymać na wodzie. Dopiero kiedy znaleźli się nad wodą zauważyła, że wygląda znajomo. - Castiel, do jasnej cholery, co Ty tutaj robisz.- Powiedziała może nieco zbyt głośno. Widać było, że jest zdenerwowana. Bała się bowiem, że osoba znajdująca się pod wodą utonie. Na szczęście tak się nie stało. - Dlaczego miałam wrażenie, że chcesz się utopić?- Wolałaby już być na brzegu, niezbyt komfortowo się gawędziło w tej zimnej wodzie. RE: Kwiecień 1972 | Heather & Castiel | Tonę...? - Castiel Flint - 14.01.2023 Nie dane było mu uniknąć spotkania. Z racji zamkniętych oczu nie widział nadpływającej dłoni lecz szarpnięcia w górę nie sposób było zignorować. Otworzył powieki i wypuścił spomiędzy ust dodatkową falę bąbelków powietrza. Odbił się stopami od dna skoro już był wyławiany. Nie protestował bo pomimo pokusy nie zamierzał się zabijać. Pomimo kiepskiej sytuacji chciał zapisać się w kartach historii a próbując utonąć skazywał się na zapomnienie. Wypłynął z głośnym pluskiem, łapiąc powietrze do płuc. Obiema dłońmi otarł twarz z wody, zgarniając włosy z czoła i oczu do tyłu. Potrząsnął głową aby pozbyć się z rzęs kropel wody i lekko unosząc się na powierzchni, już w pozycji pionowej rozpoznał... - Heather...? - popatrzył na nią z niedowierzaniem bo ze wszystkich osób na świecie akurat jej spodziewał się tutaj najmniej. Wydawało mu się, że wolała unikać zbiorników wodnych z powodu ciążącej na niej klątwy. - Akurat dziś jestem w trakcie uciekania przed sprawami lądowymi. To świetna kryjówka. - rozmasował kark i rozłożył ręce aby wspomóc się w spokojnym unoszeniu się w wodzie. Linia tafli sięgała mu do szyi zaś dno do dwóch metrów w głąb. - Hm. Przeszło mi to przez myśl ale jestem zbyt młody aby dziś umierać. - odparł o dziwo szczerze, sam sobie dziwiąc, że nie wszedł od razu w rolę uczciwego, wzbudzającego zaufanie klątwołamacza. Och chwila, od paru dni jego popularność zawodowa wzrosła w nieprzyjemnej odsłonie. Mógł pożegnać się z wieloma "przypadkami" i klątwami do rozpracowania. Minie sporo czasu zanim przełożony, a zarazem potencjalni klienci uznają go za profesjonalistę. Ta myśl osiadła ciężkością na dnie jego żołądka. To właśnie te przygnębienie ciągnęło go na dno a on miał dylemat czy pozwolić wodzie go pochłonąć. Najwyraźniej odkrywał w sobie chęć igrania ze śmiercią i przy okazji samowolnego ukarania się za swoje dotychczasowe zachowanie. W oczach miał przygnębienie i nawet nie ukrywał swojego stanu. Znajdował się w ramionach swojego ukochanego żywiołu, w nim był sobą. Uśmiechnął się smutno do Heather. - Mimo wszystko dziękuję za wyłowienie. Miło wiedzieć, że pomimo swojej klątwy jesteś w stanie uratować tonącego, nawet jeśli ten nie do końca tonie. - powiódł wzrokiem po jej piegowatej twarzy, oklapniętych ciemnych włosach i siniejących ustach. W innej sytuacji zaproponowałby przejście na molo i ogrzanie się jednak teraz nie miał najmniejszej ochoty opuszczać lodowatej wody. Czuł chłód lecz nie na tyle mocny aby opuszczać kojącą wilgoć. RE: Kwiecień 1972 | Heather & Castiel | Tonę...? - Heather Wood - 16.01.2023 Na całe szczęście mężczyzna nie protestował. Udało się jej go więc wyciągnąć nad taflę wody bez jakichś dodatkowych komplikacji. Była zadowolona, w końcu może akurat uratowała komuś życie, nie miała pojęcia, jakie był intencje mężczyzny. Zaczęło ją to trochę bardziej zastanawiać w momencie, w którym doszło do niej, że go zna, że to Castiel, którego jej rodzice zatrudnili, aby pomógł jej radzić sobie z klątwą. Castiel, który wydawał jej się zawsze być ostoją spokoju, do tego posiadał taką ogromną wiedzę, nie sądziła, że mógłby chcieć targnąć się na swoje życie, przynajmniej na tyle ile go znała. Wydawał się być taki ułożony... Jak widać, pozory mogą mylić. - Tak to ja, pewnie się nie spodziewałeś, że spotkasz tu mnie...- Ona nie miała żadnych uprzedzeń do zbiorników wodnych, może do końca nie panowała nad swoją klątwą, jednak lubiła pływać, może nie w kwietniu, w końcu woda nie należała jeszcze do najprzyjemniejszych, jednak latem nie miała z tym najmniejszego problemu. - Taka ucieczka się nie sprawdzi, to działa tylko na chwilę.- Rzekła do niego starając się utrzymać w jednym miejscu. - Chyba do reszty zwariowałeś, jak mogło Ci przyjść coś takiego na myśl?- Podniosła głos, nie podobało jej się, że w ogóle mógł dopuścić do siebie coś takiego, zastanawiać się nad śmiercią? Samobójstwem, no chyba do reszty zwariował. Pierwszy raz widziała go w takim dziwnym stanie. - Chodźmy na ląd, nieprzyjemnie tu jest, a wydaje mi się, że mamy do pogadania.- Nie dało się nie zauważyć, że Heath nie przyjmie odmowy. Ruszyła w stronę brzegu, usta miała już sine i powoli zaczynała się trząść z zimna, musiała jak najszybciej wydostać się na ląd. Nie zamierzała się rozchorować przez tą nie do końca zaplanowaną kąpiel. Wood dopłynęła do brzegu po czym wyszła z jeziora. Sięgnęła po swoją różdżkę, aby rzucić na siebie zaklęcie osuszające, nie wyobrażała sobie stać na tym zimnie mokra, machnęła różdżką i rzuciła na siebie zaklęcie. Udało jej się osuszyć. - Jestem w stanie, jak widać, jednak zastanawia mnie coś innego, to nie o mnie będziemy dzisiaj rozmawiać.- Jej przypadłość nie była tego dnia najistotniejsza. - Co się z Tobą dzieje?- Chyba najłatwiej jest zapytać wprost. RE: Kwiecień 1972 | Heather & Castiel | Tonę...? - Castiel Flint - 17.01.2023 Nie spodziewał się jej, to fakt. Z początku nie życzył sobie żadnego towarzystwa lecz spotkanie Heather przypomniało mu, że dziś nie zamienił żadnego słowa z żywym człowiekiem. Nie mógł tak się wiecznie zachowywać bo zdziczeje. Postanowił więc wykrzesać z siebie nieco więcej entuzjazmu z powodu nietypowego spotkania. - Mnie pomaga od rana.- uśmiechnął się lecz zabrakło w tym wesołości. Zdradził też przy okazji, że ucieka przed czymś konsekwentnie. Uch, przebywanie głową nad wodą dłużej niż chwilę momentalnie zmniejszało temperaturę ciała. Teoretycznie miał kombinezon pływacki utrudniający ucieczkę ciepła z organizmu lecz jednak stopy i ręce były bose, zziębnięte i solidnie pomarszczone. - Zwariowałem?- zapytał i na poważnie to analizował. Gdyby okazało się to prawdą to miałby na co zrzucić winę za ostatnie niepowodzenia, które doprowadziły go do takiego stanu średniej używalności. Popłynął za Heather, nie chcąc narażać jej na przeziębienie. Mówiła mu, że jest uparta a on nie miał sił woli aby się dzisiaj opierać. Robiło się coraz zimniej, dobrze będzie ciepło się odziać i odpocząć… wszystko po to, aby nazajutrz tu powrócić. Po powrocie na zimny ląd nie wziął do ręki różdżki… bo jej nie miał. Straszliwie mu jej brakowało lecz nie mógł nabyć nowej dopóki nie zobaczy się z Fergusem. Niejako w ten sposób karał siebie za to, do czego dopuścił. Dodawał sobie dyskomfortu, niepokoju aby czuć się gorzej po swoim zaniedbaniu. Zamiast magii wyciągnął zza krzaków torbę. Znajdowały się tam ręczniki i termos z gorącą herbatą. To pierwsze narzucił na swoją głowę i kark, a termos wyciągnął w stronę dziewczyny. - Herbata wiśniowa z goździkami. Szybko rozgrzewa.- choć i sam miał sine usta, choć drżał to ignorował to na rzecz wpojonej kultury, gdzie najpierw należy się troszczyć o kobiety, dopiero później u siebie. Nie proponował ręcznika bo dosyć szybko się osuszyła. Pozostałe położył na trawie i na jednym z nich usiadł, oferując miejsce obok skoro chciała porozmawiać. Podwinął kolana bliżej siebie i wytarł ręcznikiem włosy. Brrr. Wolał wrócić do wody… wyszedł z niej a jej podwodne ciepło go wołało. - Problemy zawodowe, moralne, być może sercowe, do tego wszystkiego dochodzi paraliżujące przerażenie przyszłością, brak chęci do interakcji społecznych i zawieszenie w pracy. - wymieniał, odhaczając po kolei palce dłoni. Westchnął ciężko, tęskniąc za ciepłą wilgocią jeziora. - Uciekam sobie do wody bo w niej nie muszę myśleć o lądzie. Przestaję się męczyć w swojej głowie. Ty kochasz quidditch, ja pływanie. Jak coś boli to robisz to, co koi ból. Prawda?- uzmysłowił sobie, że potrzebował kogoś kto podejdzie do niego i zapyta co się dzieje. Odkrył, że pragnie chociażby ogólnikowo powiedzieć, że mu źle, że jest winny, że się boi. Heather była jego klientką więc oczywistym jest, że nie będzie wtajemniczać jej w historię o tym jak doprowadził Fergusa do szpitala jakieś dwa tygodnie po tym gdy odkrył, że mu się podoba. Utkwił wzrok w niezmąconej tafli wody. Tonięcie kojarzy się ze stanem nieważkości ciała, a chyba nie powinno…? RE: Kwiecień 1972 | Heather & Castiel | Tonę...? - Heather Wood - 18.01.2023 Heather właściwie nawet przez moment nie przeszło przez myśl to, że Castiel mógłby nie chcieć, żeby ona się tu pojawiła. W ogóle nie spoglądała na to z tej strony. Wood uznała, że skoro już tu trafiła, wyciągnęła go z wody, to teraz był skazany na jej towarzystwo. Tyle wygrał! - Może i pomaga Ci od rana, jednak jak długo zamierzasz tu siedzieć? Do ustanej śmierci?- Heath uważała, że nie warto jest chować się przed problemami, tylko należy stawić im czoła. Nie do końca więc rozumiała sposób, który wybrał Flint. - No, zwariowałeś, w ogóle jak możesz myśleć o samobójstwie.- Nie do końca wiedziała, czy zdaje sobie sprawę, że trochę groźnie to wszystko zabrzmiało. Heath wydawało się, że chce się targnąć na swoje życie, nie do końca potrafiła to ignorować. Kto normalny chciałby się utopić? Zresztą nawet kiedy pojawiały się problemy, nie była to pierwsza możliwa droga, aby je rozwiązać. Ciekawiło ją, co skłoniło Casa do takich myśli, coś powaznego musiało się wydarzyć. Na całe szczęście nie oponował, tylko popłynął za nią na ląd. Nie musiała się powtarzać, jak zawsze wszystko szło po jej myśli, przynajmniej jak na razie. Zdecydowanie przyjemniej będzie się jej z nim rozmawiało na brzegu, na lądzie, a nie w tej zimnej wodzie. W przeciwieństwie do Castiela, który był przygotowany na to, że będzie pływał, nawet zabrał ze sobą do tego ubranie, ona zupełnie się tego nie spodziewała, więc musiała wleźć do wody w swoich normalnych ciuchach. Upiła łyk herbaty, którą zaoferował jej castiel. Przyjemne ciepło zaczęło rozchodzić się po jej ciele. Powoli zaczynała zapominać o tym, jak zimno było jej jeszcze chwilę temu. Jedyne, co pozostawało mokre, to jej rude kudły. Spoglądała na niego, kiedy zaczął mówić o tym, co go tutaj sprowadziło. Nie przerwywała mu, czekała aż skończy mówić. - Rozumiem, nawarstwiło się to wszystko, jak widzę, co spowodowało, że stwierdziłeś, że najlepszą opcją będzie siedzenie w jeziorze?- Ucieczka, była to droga którą wybierało wiele osób. - Nie myślałeś o tym, żeby powoli, małymi krokami, pojedynczo stawiać czoła tych porblemom, ja wiem, że to nie jest łatwe, ale nie musisz wszystkiego robić od razu.- Zdawała sobie sprawę, że czasem przychodził taki moment, że czuło się ogromną beznadziejność i miało ochotę rzucić wszystko w pizdu, jednak do niczego dobrego to nie prowadziło. - Nie znam się na sprawach sercowych, ale zawieszenie w pracy daje Ci możliwość i czas do nadrabiania interakcji społecznych, trzeba szukać pozytywów.- Starała się optymistycznie spojrzeć na te problemy. - Niby tak, robię to, co koi ból, ale siedzenie pod wodą jest trochę niezbepieczne, możesz utonąć. RE: Kwiecień 1972 | Heather & Castiel | Tonę...? - Castiel Flint - 20.01.2023 Potarł powieki knykciami i próbował otrząsnąć się z tej ospałości myśli. Zachowywał zimny spokój choć wewnątrz był w rozsypce. Przeżył szok, gdy nazwała jego pojedynczą myśl planowaniem samobójstwa. Autentycznie uniósł w zaskoczeniu brwi jakby dotąd nie brał tego pod uwagę. Może na dobre wyjdzie mu odpoczynek od pracy i za jakiś czas odzyska swoją wewnętrzną równowagę... obecnie jest solidnie zachwiana. - Nie chcę się zabić. Nie planuję tego. To zwykłe ludzkie znieczulanie się na to, co boli. Ryzyko tonięcia mnie nie odstrasza. Popełniłem duży błąd, Heather. Wiele osób jest na mnie wściekłych, włącznie z mną samym. Naprawdę muszę się znieczulić. Jedni sięgają po alkohol, ja sięgam po nadmiar wody. To chyba mniej ryzykowne. - bo umiał pływać, nie rozstawał się ze skrzelozielem, nosił specjalny kombinezon pływacki, który spowalniał utratę ciepła ciała... a fakt, że nie miał przy sobie różdżki to osobny temat. Potrzebował... może nie tyle co opieki ale chociażby nadzoru kogoś, kto przypilnowałby go przed popadnięciem w załamanie. Ewidentnie ta rozmowa pomagała mu się otrząsnąć. Samo słowo "samobójstwo" dosyć mocno nim wstrząsnęło. - W wodzie łatwiej mi się myśli i nikt mnie nie osądza. Ląd nie może mi tego zaoferować. - wzruszył ramionami. Jakkolwiek dziwnie to brzmiało tak nosiło to dla niego ukojenie. Urodzony po to, aby spędzić życie w wodzie... czy ktoś mógłby podważyć jego genetyczny związek z rodem Flintów i ich miłością do wszystkiego, co związane z wodą? - Mówisz pełnym energii sloganem, Heather. - uśmiechnął się lekko aby nie odebrała przypadkiem jego słów zbyt gorzko. - Nie znajduję teraz pozytywów. Nie jestem w stanie ich widzieć skoro... - mój jedyny pozytyw leży w szpitalu i walczy z czarnomagiczną trucizną... Przeszedł go zimny dreszcz, a więc czym prędzej roztarł go wnętrzem dłoni po swych ramionach. - Ja nie jestem dobry w interakcjach społecznych. Jestem tym, co większość życia pracuje, a rozmawia w międzyczasie. Jak boli sumienie to uciekam i czekam aż ochłonę na tyle by znów stanąć naprzeciw wyrzutów. - nie miał pojęcia czy rozumiała cokolwiek z jego słów. - Przepraszam, zarzucam cię swoimi rozterkami zamiast zastanowić się jak bardzo wzbudziłem twój niepokój. Nie było to moim celem. - kajał się choć nie miał w sobie aktualnie sił aby jej zrekompensować poświęcany czas, uwagę i myśli. Nie oczekiwał tego od niej a otrzymywał... nie wiedział jak ma się odwdzięczyć. Nie mówił wprost co leżało mu na sercu bowiem był przekonany, że i ona dołączyłaby do tej strony oskarżającej. Póki co widział świat na szaro i musiał wytrwać do momentu aż nie odzyska swoich dawnych kolorów. RE: Kwiecień 1972 | Heather & Castiel | Tonę...? - Heather Wood - 25.01.2023 Heath jak zawsze mówiła na głos wszystkie myśli, które tylko pojawiały się w jej głowie. Ten obrazek, który zobaczyła jeszcze chwilę temu nie wyglądał jej na coś normalnego, miała wrażenie, że Castiel igra z losem. Co by się stało, jakby zabrakło mu tam powietrze, dalej siedziałby pod wodą, czy wypłynął. Tak naprawdę to nie potrafiła póki co stwierdzić, którą wersję by wybrał. Nie jej niby było oceniać, jednak, co by się wydarzyło gdyby się tutaj nie pojawiła. Może jutro doszłyby do niej informacje o tym, że się utopił? Wolała nie rozmyślać specjalnie na ten temat. - W końcu tonięcie może Ci dodać trochę adrenaliny, co? Spowodować, że znowu coś poczujesz.- Miała wrażenie, że szuka dodatkowych bodźców, które mają go przywrócić do życia. Nie do końca akceptowała ten sposób, który sobie wybrał i mówiła o tym głośno. - Każdy z nas popełnia błędy, przecież nie jesteśmy w stanie się przed tym obronić. Na nich się uczymy, dzięki czemu stajemy się mądrzejszy, choć w mojej opinii rodzimy się jako głupcy i też w ten sposób umieramy.- W końcu zawsze pojawiały się jakieś sytuacje, w których znowu dawało się dupy. Tak już został stworzony świat. - Daj temu czas, to wszystko się ułoży. - Przynajmniej ona podchodziła do życia właśnie w ten sposób, z każdego gówna można było wyjść, w końcu wszyscy o tym zapomną. - Nie wszyscy będą Cię osądzać, są ludzie jak ja, którzy mają to wszystko w nosie. - Rozumiała, że czuł, że teraz na lądzie nie ma dla niego miejsca, starała się więc wyjaśnić, że wcale tak nie jest. - Wolisz zdziczeć pod wodą, uciekać przed problemami? To nie jest wyjście. - Nie rozumiała takiego podejścia, może też dlatego, że ona zawsze brała wszystko na klatę i próbowała od razu reagować. - Ej, weź tak nie ględź. Nie poznaje Cię, zachowujesz się, jak stary dziad, któremu ma się nie przydarzyć w życiu nic dobrego. CASTIEL, jesteś młody, całe życie przed Tobą, weź zepnij dupę i spróbuj jakoś to wszystko poukładać. - Widać było, że dosyć emocjonalnie podchodzi do tej rozmowy. Heather nie znosiła, kiedy ludzie zaczynali marudzić, zamiast działać. - Nie stawiaj naprzeciw wyrzutów, tylko spróbuj wszystko naprawić, rozmawiaj, mówię Ci, że to jest lepsze rozwiązanie. Każdemu może się przydarzyć błąd, mniejszy, czy większy, lepiej to po prostu wyjaśnić. - Trudno jej też było bardziej mówić o tym wszystkim, skoro tak naprawdę nie miała pojęcia, co zrobił Flint, mogła rzucać tylko ogólnikowymi sugestiami. - Za co Ty mnie w ogóle przepraszasz, to ja Ci przerwałam tę medytację podwodną. - Miała wrażenie, że faktycznie jest mocno przybity, nie do końca jej się to podobało, nie wiedziała też w jaki sposób mogłaby mu pomóc. |