Secrets of London
Wiosna 1972, 30 kwietnia] Polana Ognisk - Cisza przed burzą/Po spotkaniu Brygadzistów - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31)
+---- Wątek: Wiosna 1972, 30 kwietnia] Polana Ognisk - Cisza przed burzą/Po spotkaniu Brygadzistów (/showthread.php?tid=874)



Wiosna 1972, 30 kwietnia] Polana Ognisk - Cisza przed burzą/Po spotkaniu Brygadzistów - Heather Wood - 27.01.2023

Powietrzny Patrol



Kiedy Brenna zadała jej jeszcze pytanie, czy życzy sobie zmiany partnera kiwnęła twierdząco głową. Nie do końca odpowiadało jej patrolowanie z takim bucem, jakim okazał się Rookwood. Wiedziała jednak, że ta zmiana może wcale nie być taka łatwa do osiągnięcia. Brenna dzisiaj spowodowała, że Heather poczuła się jako część zespołu. Zauważyła, że się o nią martwi, mimo tego, że krótko razem pracują. Naprawdę zrobiło jej się ciepło na sercu, poczuła, że nie da jej zrobić krzywdy, wzbudziła w niej ogromne zaufanie.

Nie do końca podobało się jej to, co przed chwilą zauważyła. Postanowiła coś z tym zrobić i wieczorem napisać list do odpowiednich osób, na całe szczęście nie musieli dłużej przebywać w towarzystwie tego opętanego aurora. Wystarczyłaby jeszcze chwila, jeden niepotrzebny komentarz i by wybuchła, a to mogło skończyć się bardzo źle. Na całe szczęście uczyła się walczyć ze swoimi emocjami, spotkania z Castielem powodowały, że zaczynała nieco bezpieczniej czuć się z klątwą, która miała być jej towarzyszem na całe życie.

- Co za buc z tego typa. - Powiedziała do Thomasa, który to miał z nią wzbić się w powietrze, aby spojrzeć na to wszystko z innej perspektywy. - Podziwiam Cię, że byłeś przy tym wszystkim taki spokojny, gdyby odzywał się do mnie w ten sposób, mogłoby się to skończyć dużo gorzej. - To, że go praktycznie nie znała, wcale nie przeszkadzało w tym, aby podzielić się swoimi spostrzeżeniami.

- Uważam, że w pewnym wieku powinni odchodzić na emeryturę, wiesz? Widać, że on ma jakieś przestarzałe poglądy i nie powinien mieć styczności z ludźmi. - Zdecydowanie Rookwood był skreślony już w jej oczach. - Gdzie jest Twoja miotła? - Miała świadomość, że nie wszyscy mieli takie udogodnienie jak jej rodzina, która nauczyła się tworzyć miotły, które były jak zwierzątka.




RE: Wiosna 1972, 30 kwietnia] Polana Ognisk - Cisza przed burzą/Po spotkaniu Brygadzistów - Thomas Hardwick - 28.01.2023

Tak naprawdę nie był spokojny. Gotowało się w nim, miał dość przebywania w obecności Rookwooda i miał nadzieję, że nie przyjdzie im za szybko razem współpracować po raz kolejny, bo naprawdę nie chciał znów czuć, jak pierwszy lepszy auror, traktuje go z pogardą, niemal jakby był jakimś robakiem. Do tego Thomas miał wrażenie, że ten osobnik zdecydowanie miał o sobie zbyt wysokie mniemanie, patrząc, jak traktował całą resztę. Jakby nagłe stanie sie przywódcą grupy narzuciło mu klapki na oczy, i przez to widział tylko siebie na szczycie, inni zaś mieli służyć jako jego podnóżki i chyba przytakiwać na jego jakże genialny plan, choć tak naprawdę żerował tylko na ich, przecież tak zbędnej, dyskusji. A przynajmniej tak Thomas to zapamiętał.
Dlatego chciał jak najszybciej stamtąd uciec, najlepiej te kilkanaście metrów w górę, by zachować, choć odrobinę pozorów opanowania. Patrząc na reakcję Heather, chyba nawet mu wyszło.
- Przyzwyczajenie, nie pierwszy raz ktoś tak się wobec mnie zachowywał - wzruszył ramionami, bo to w sumie była prawda. Nie powodowało to, że się nie denerwował, po prostu na przestrzeni lat zaczęło mu się udawać tak mocno zaciskać szczęki, by za dużo nie powiedzieć. Tylko i aż tyle.
Zresztą, pozbycie się tego spojrzenia pełnego obrzydzenia, które kierował na Thomasa Rookwood działało niemalże natychmiastowo, przez co uśmiechnął się na słowa dziewczyny.
- Hej, może niedługo się okaże, że zdmuchnie go z tego świata czarnoksiężnik. Może dlatego nie ma wcześniejszej emerytury dla nas, nikt nie podejrzewa, że dożyjemy momentu, gdy zaczniemy zrzędzić - stwierdził żartobliwie, choć trochę prawy w tym było.
Spojrzał jednak z powątpiewaniem na swoją dzisiejszą towarzyszkę lotu, gdy ta zapytała, gdzie jego miotła. Otóż Thomas nie rozstał się z nią od momentu, gdy wylądował na polanie, teraz więc tylko uniósł ręke, w której trzymał drążek, tak, by Heather mogła mu się przyjrzeć.
- Tutaj? - uniósł śmiesznie brwi, po czym pokręcił głową. - Lepiej ruszajmy w powietrze i zróbmy co mamy zrobić. Najwyżej pomożemy komuś, komu będzie szło znacznie gorzej - stwierdził, po chwili zaś już wsiadał na miotłę.


RE: Wiosna 1972, 30 kwietnia] Polana Ognisk - Cisza przed burzą/Po spotkaniu Brygadzistów - Heather Wood - 29.01.2023

Heather była laikiem, pracowała w brygadzie zaledwie kilka miesięcy, jednak czuła, że to nie powinno wyglądać w ten sposób. Gdyby była Thomasem, pewnie by nie wytrzymała, odwróciła się na pięcie i sobie poszła, a taki Rookwood sam by sobie działał. Podziwiała więc Hardwicka za spokój jaki okazał, wiedziała, że musiało być to dla niego bardzo trudne i wiele go kosztować.

Sama Wood potrzebowała zająć się czymś, bo niewiele brakowało, żeby pokazała swoje niezadowolenie, naprawdę walczyła z tym, żeby trzymać język za zębami, bo mogło się to wszystko skończyć zdecydowanie gorzej. Czuła jednak, że nie może zawieść Brenny, szczególnie kiedy ta wydawała się być mocno zmartwiona tym, że to właśnie jej przyszło jutro mieć dyżur z tym okropnym starym dziadem. Heath miała nadzieję, że Longbottom uda się coś załatwić, chociaż wiedziała, że mogło być zbyt późno na jakieś zmiany. Po tym, co zobaczyła dzisiaj zamierzała być czujna, nie mogła sobie pozwolić na chwilę niesubordynacji. Tego była pewna, bo Rookwood wyglądał na nieobliczalnego.

- Chyba nie umiałabym się do czegoś takiego przyzwyczaić. - Rzekła jeszcze do Thomasa. Współczuła mu ogromnie, że musiał pracować z ludźmi, którzy okazywali mu brak szacunku. Uważała, że w pracy nikt nie powinien odnosić się do współpracowników w ten sposób.

- To nie tak, żebym życzyła mu śmierci... Chociaż nie powiem, strasznie mnie dzisiaj wkurzył, emerytura brzmiałaby bardziej ludzko, ale można mieć nadzieję, że coś innego mu się po drodze przydarzy. - Heath nie należała do osób, które życzyłyby innym śmierci, mimo tego, że sporo zła ostatnio ją spotykało w sposób bezpośredni i pośredni to jednak nie przesiąkła tym wszystkim na tyle, żeby marzyć o tym, aby komuś stała się krzywda.

Wood spojrzała na niego z niedowierzaniem, była tak zaaferowana tą całą sytuacją, że nie zauważyła miotły, którą cały czas miał przy sobie. Taki brygadzista jak ona musi być naprawdę skarbem dla brygady... - Całkiem nieźle ją ukrywałeś... Chociaż najwyraźniej jestem trochę ślepa, mam nadzieję, że nie będziesz miał o mnie złej opinii przez to niedopatrzenie. - Wolałaby nie wypadać źle przed pracownikami starszymi stażem. - Cho no tutaj... - Burknęła pod nosem i jej osobista miotła przyleciała do nich gotowa, aby Heath na nią wskoczyła. Nie zwlekała z tym, tylko od razu na nią wskoczyła i wzbiła się w powietrze. Miała nadzieję, że Thomas będzie tuż za nią.

Kiedy lecieli ponad polaną zauważyła zamieszanie, zniżyła swój lot, aby zobaczyć, co się dzieje. Stoły się przewróciły, co za łazęga musiała je rozstawiać, że skończyło się to w ten sposób... Wtedy zobaczyła znajomą twarz - Charlie, znaczy Julien... Powinna się tego domyślić, oczywiście, że jej przyjaciel musiał być w centrum tego zamieszania. - Coś się tutaj dzieje, ale widzę, że Brenna jest obok, chyba możemy pozostać w powietrzu. - Krzyknęła do swojego towarzysza.




RE: Wiosna 1972, 30 kwietnia] Polana Ognisk - Cisza przed burzą/Po spotkaniu Brygadzistów - Thomas Hardwick - 31.01.2023

Z czasem człowiek uczy się różnych rzeczy, także tego, że świat potrafi być niczym bieżnia ze żwiru, jedno potknięcie i całe życie żyjesz z kamyczkami wżartymi w kolana. Thomas kiedyś też walczył, sprzeciwiał się i nawet mu to wychodziło, bo po jakimś czasie obite twarze wyzywających i stawiających mu się dzieciaków jakoś już nie były skore do wypluwania obelg, czy też klątw, w dorosłym życiu jednak już nie wszystko dało się załatwić w ten sposób. Szacunek i posłuch zyskiwało się w inny sposób, czasem dość brudny. Thomas więc musiał przyjąć inną taktykę, skoro samotna walka przeciwko potężniejszym nie wchodziła w grę. Zakładała ona udawanie, że przytyki wcale na niego nie działały i czekanie, aż niektórym się znudzi spoglądanie na jego wykrzywioną w uśmiechu twarz.
Wiele go to kosztowało, czasem nie dawał rady i wybuchał, nie został jednak w ten sposób zwolniony. Spory sukces.
- Za setnym ukuciem igły przestajesz odczuwać tak duży ból, jak na początku - odpowiedział Heather, uśmiechając się na jej dobroduszne stwierdzenie na temat zniknięcia Rookwooda z ich świata. Cóż, wolał nie przedstawiać jej statystyk na temat emerytowanych aurorów. Z czasem się nauczy w końcu takich, a nie innych faktów. Wzruszył więc tylko ramionami - No dobrze, może w takim razie na stałe spetryfikuje mu nogę? - zaproponował, bo w końcu lżejszy los w ogólnym rozrachunku.
Zaśmiał się na jej reakcję na ukazanie jej jego miotły, czując, że wyruszenie z młodą w powietrze może mu zdecydowanie poprawić humor.
- W takim razie w górze będziesz miała okazję, by potrenować wytężanie wzroku. Nie powiem, ale przyda się w twojej pracy, nie chcesz przecież potknąć się o trupa, gdy wyślą cię na miejsce zbrodni - uniósł znacząco brwi. Może i żartował, wiedział jednak, że spostrzegawczość była niezwykle pożądaną u brygadzistów cechą.
Wzbił się w powietrze zaraz za Heather, od razu zdając sobie sprawę, że dziewczyna musiała się czuć na miotle doskonale. Co patrząc na jej poprzednie doświadczenie było oczywiste. Zdążyli jednak zrobić niecałe jedno kółko nad polaną, gdy pod nimi coś huknęło, sprawiając, że Thomas natychmiast się zatrzymał. Ze zmrużonymi oczami wypatrzył scenerię, złożona ze stołów i grupki skupiających się wokół drewnianych gruzów ludzi. Brenna jednak chyba panowała nad sytuacją, inni brygadziści i aurorzy również wydawali się w miarę spokojni, skinął więc rudowłosej głową.
- To chyba nic wielkiego, choć pewnie trzeba będzie ponaprawiać te stoły. Wolę w sumie nie wiedzieć, jak to się stało, z drugiej strony jednak mnie to baaardzo ciekawi - odpowiedział, gdy podleciał bliżej dziewczyny .- Coś oprócz tego zamieszania i zdecydowanie za małych przejść między stołami zauważyłaś? - zapytał, ciekawy spostrzeżeń towarzyszki.


RE: Wiosna 1972, 30 kwietnia] Polana Ognisk - Cisza przed burzą/Po spotkaniu Brygadzistów - Heather Wood - 01.02.2023

Heather była młoda. Miała w sobie jeszcze ducha walki. Wierzyła w to, że uda się jej naprawić świat. Życie zapewne to zweryfikuje, póki co jednak, nie była bierna. Wood póki co nie zależało chyba na jako takim szacunku, chodziło głównie o udowodnienie innym, że się mylą. Nie rozmyślała zbyt wiele na sposobie w jaki mogła to osiągnąć, a siła wydawała się najprostszą i najszybszą opcją.

- Nie sądziłam, że można się do tego przyzwyczaić. - Jeszcze nie dorosła to tego, żeby ignorować pewne rzeczy. Działały na nią jak zapalnik, powodowały, że zaczynała się angażować i walczyć. Trochę zdziwiło ją podejście Thomasa, nie ma się co dziwić, była zbyt młoda, aby dotarło do niej, że czasem jest tak lepiej i nie ma sensu walczyć z wiatrakami.

- To brzmi dobrze, najlepiej tak, żeby nigdy w życiu nie mógł już uczestniczyć w akcjach. - Posłała Thomasowi uśmiech, nadal zastanawiało ją jak to właściwie możliwe, że ktoś tak jawnie pokazujący swoje lekceważenie współpracowników pracuje w tym miejscu tyle lat. Nie docierało do niej w ogóle, jak do tego doszło. Zamierzała być jednak jedną z osób, które wykurzą Rookwooda z tego miejsca, a jeśli panna Wood się na coś uparła, to bój się Merlinie, po trupach do celu.

Heather Wood była zawodową szukającą, wzrok miała naprawdę bardzo dobry, jakoś tak wyszło jednak, że nie dostrzegła miotły, którą Hardwick miał przy sobie. Powinna się bardziej skupić. - Potknięcie o trupa nie brzmi zbyt dobrze, pewnie by mnie za to wyrzucili. - Wolała nawet nie myśleć, jak mogłoby się skończyć jej roztrzepanie. Musi mieć inne priorytety, stała czujność przede wszystkim.

Heather ponownie wzbiła się wyżej, gdy zobaczyła, że zamieszanie na dole jest opanowane przez Brennę. Wystarczająco dużo osób się zbiegło, nie musieli się w to angażować i oni. Tak się jej przynajmniej wydawało, zresztą gdyby potrzebowali pomocy, to pewnie by ich zawołali. Mogli skupić się na obserwacji z powietrza. Latanie okazało się być bardzo dobrym pomysłem, bo z Heather zeszły wszystkie negatywne emocje. Nie dało się ukryć, że ten sposób aktywności zdecydowanie jej służył. - Widzę, że wśród sprawców zamieszania jest Julien, także nie dziwi mnie, że się posypały. - Jak widać ceniła umiejętności swojego znajomego. - Przejścia faktycznie są zbyt małe, martwi mnie też ta odległość ognisk od ewentualnej drogi ucieczki. - Bała się, że jeśli coś się wydarzy ludzie zostaną stratowani.




RE: Wiosna 1972, 30 kwietnia] Polana Ognisk - Cisza przed burzą/Po spotkaniu Brygadzistów - Thomas Hardwick - 02.02.2023

Miał wiele rzeczy, o które chciał walczyć. Czasem miał wrażenie, że było ich aż za dużo, przez co czasem musiał z czegoś zrezygnować. Tym bardziej że najważniejsza okazywała się ostatnio walka o przetrwanie. Niewiele o tym wiedziało, wydarzenia sprzed roku wyryły się jednak w pamięci Thomasa i odcisnęły na nim swoje piętno. Przestał więc rzucać się na każdego, kto kłapał gęba bez zastanowienia, przynajmniej póki nie zaczynał robić coś więcej niż tylko używać wzgardliwego tonu. Bo wtedy mógłby pokusić się o wbicie takiemu osobnikowi różdżki w oko.
- I byle byś się o tym nie przekonała. Lepiej dla ciebie - rzucił pokrzepiające spojrzenie. Nie chciałby, by takie młode duszyczki musiały przechodzić przez podobne bagno co on. Nie zasługiwali na to. Nikt nie zasługiwał.
Nie mógł zaprzeczyć, że rozmawianie o marnym losie, jaki mógł zostać zgotowany Rookwoodowi, poprawiał mu trochę jego zepsuty humor. Nie chciał się jednak do tego nagłos przyznać, pokręcił więc tylko głową na jej słowa, choć uśmiech nie schodził z jego twarzy, zdradzając, że tak naprawdę nie ma nic przeciwko tej ich całej paplaninie.
Choć pewnie uśmiechnąłby się jeszcze szerzej, wiedząc o tym, ile listów zostanie dziś wysłanych do Ministerstwa.
Pewne nawyki przychodziły z czasem. Sam wolał nie wspominać swoich początków, szczególnie tego, jak często słyszał “HARDWICK MASZ RÓŻDŻKĘ DO CHOLERY, TO JEJ UŻYJ”. Słowa wryły mu się w umysł tak mocno, że powtarzał je przy każdej możliwej akcji. Wielokrotnie zaś uratowały mu zapewne skórę. Choć na martwe ciała zawsze jakoś tak zwracał uwagę. W pierwszych miesiącach trochę za mocno, aż dopadały go mdłości.
- Na pewno mieliby z ciebie ubaw przez następny rok albo i dłużej, zależy ile by takich przypadków było - odpowiedział rudowłosej, wyraźnie sobie żartując.
Rzeczywiście, w samym środku zamieszania gwiazdą okazywał się być Julien. Thomas uniósł wysoko brwi, zgadzając się z Heather. Później się jednak wszystkiego dowie, na razie musieli się zająć swoją robotą.
- Niestety na to nic nie poradzimy, że główne ognisko jest na środku polany. Możemy jedynie zadbać, by nikt do niego niechcący nie wpadł. Powinniśmy chyba sprawdzić, czy w okolicy nie ma jakichś miejsc, gdzie mogliby się schronić ludzie, na wypadek, gdyby musieli uciec z polany. Ewentualnie czy nie czają się jakieś niebezpieczeństwa jak doły, rowy, albo inne niespodzianki. Mam nadzieję, że uda nam się wszystkiego upilnować - westcnął, wpatrując się w miejsce, gdzie miał zapłonąć największy ogień. Erik go ostrzegał, choć nie wiedział, czego dokładnie mają się spodziewać. To powodowało w nim ogromną frustrację. Za dużo jednak nie mógł poradzić, poza przygotowaniem się na najgorsze. Siebie i polany.


RE: Wiosna 1972, 30 kwietnia] Polana Ognisk - Cisza przed burzą/Po spotkaniu Brygadzistów - Heather Wood - 03.02.2023

Heather miała problem, żeby panować nad tym, co w niej siedziało. Ostatni atak na Charliego, śmierć Christie i brata przyjaciela spowodowała tylko, że miała ochotę walczyć z każdym, kto wydawał się mieć dosyć radykalne poglądy. Zresztą tacy jak oni zaatakowali sklep jej rodziców i zabili jej ukochaną panią Smith, która była dla niej niczym babcia. Wiedziała, że też jest jednym z celów, może w oczach Śmierciożerców nie równie brudna jak Thomas jednak także psuła ich wizję idealnego świata. Chciała im pokazać, jak bardzo może uprzykrzyć im życie młoda, ruda dziewucha.

- Zobaczymy, świat jak na razie zmierza ku zagładzie, ale nie zamierzam pozwolić na to, żeby do tego doszło. - Odparła z entuzjazmem, jakby faktycznie ona jedna mogła mieć wpływ na cokolwiek. Uważała jednak, że warto, warto się angażować, nie pozwalać im na wszystko, bo wtedy będą mieli świadomość, że ludzie potrafią się im stawiać i że wcale nie tak łatwo przejąć władzę nad światem.

Thomas może nie zdawał sobie sprawy, jednak Heath należała do tych osób, które zawsze walczą o swoje. W tym przypadku może nie do końca tylko o swoje, bo chodziło też o to, jak i on został potraktowany. W głowie już układała sobie treść donosu, jaki zamierzała napisać. Była pewna, że nie zostawi tego tak po prostu. Wood nie da sobą pomiatać i nie przeszkadzał jej w tym nawet fakt, że w brygadzie była żółtodziobem, wręcz przeciwnie uważała, że świeża krew może jeszcze coś zmienić w tym wszystkim.

- Przydałoby się im trochę rozrywki patrząc na to, jak bardzo monotonni są. - Nie poznała jeszcze wielu pracowników, aczkolwiek wydawało się jej, że większość z nich jest po prostu nudna. Takie pierwsze odczucie, mogliby czasem wyciągnąć tego kija z tyłka, czy coś.

[a] - Tak, masz rację, warto się przyjrzeć, bo jeszcze brakuje tego, żeby ludzie utknęli w jakimś rowie, który mógłby okazać się później pułapką. Trudno nam będzie wszystkiego przypilnować patrząc na to, jak jest nas mało. Pozostaje mieć nadzieję, że nic się nie przydarzy. - Przemierzyli jeszcze przestworza w poszukiwaniu ewentualnych niezbepiecznych miejsc, a następnie dołączyli do reszty brygady.

Koniec sesji