Secrets of London
[18 kwietnia, wiosna 1972 roku] Iris i William | Biblioteka Maeve - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [18 kwietnia, wiosna 1972 roku] Iris i William | Biblioteka Maeve (/showthread.php?tid=887)



[18 kwietnia, wiosna 1972 roku] Iris i William | Biblioteka Maeve - Iris Mulciber - 29.01.2023

18 kwietnia, przedpołudnie
krzyk ciszy


Dzień zapowiadał się na całkiem przyjemny. Pogoda była znośna, choć ostatnie tygodnie czuć było zmianę klimatu. Długo wyczekiwana wiosna zawitała w końcu do Londynu i uraczyła nas promieniami słońca.

Iris długo wybierała się do biblioteki, która znajdowała się w Alei horyzontalnej, ale zawsze miała jakieś wymówki. A to zbyt długo pracowała albo spotkanie z macochą się przedłużyło, albo jeszcze coś innego. W końcu zawzięła się i wygramoliła z łóżka, które miało dziwne przyciąganie. Jedyny plus jest taki, że nie musiała jakoś daleko iść, a co najważniejsze, używać teleportacji, która nie zawsze szła po jej myśli. Jak tylko skończyła swoje rozmyślania, poszła przygotować sobie ciepłą kąpiel. W trakcie nalewania się wody, ciemnowłosa podeszła do dość sporej szafy, z której wyciągnęła czarną, gorsetową sukienkę z długimi rękawami, czarną bieliznę i czarne pończochy. Wszystko ułożyła na wcześniej pościelonym łóżku.

Po rozluźniającej kąpieli, doprowadziła swoje włosy do jako takiego stanu. Nawet troszkę się wymalowała! Choć była naturalnie ładna — tak mówiła jej zmarła matka. Ojciec niestety miał inne zdanie na ten temat. Ale czego można było spodziewać się po Robercie Mulciber? Właśnie tego. Oschłości, która biła od niego za każdym razem, jak patrzył na Iris. Wszyscy dobrze wiedzą, że wolałby syna, a nie córkę, która na każdym kroku próbowała udowodnić ojcu, że nie nosi jego nazwiska bez powodu. Na szczęście ostatnio ją olśniło i robiła mu tylko na złość. Zbuntowała się po prawie dwudziestu dwóch latach.

Po długim czasie, jaki spędziła w łazience i przy szafie, w końcu wyszła z kamienicy! Dopełnieniem jej stroju był czarny, długi płaszcz i czarne mokasyny na małym obcasie. No i oczywiście czarna torebka, bez której nigdzie się nie rusza.
Zamykając za sobą drzwi, odetchnęła z ulgą. Odwróciła się na pięcie, by zejść z kilku stopni i jak zwykle wpaść na jakiegoś przechodnia.
- Naucz się chodzić! Warknął starszy mężczyzna, ubrany w o wiele kolorowsze rzeczy. Przyjrzał się jej z grymasem na twarzy i już miał coś powiedzieć, kiedy Iris otworzyła usta.
- Naucz się patrzeć. Polecam okulistę, jest niedaleko stąd. Tymi słowami pożegnała mężczyznę i ruszyła w swoim kierunku. Wyglądała tak, jakby szła na pogrzeb. I to nie tak, że uwielbia czarny kolor. Iris ubiera się według swojego humoru i widzimisię. W jej szafie nie ma tylko czarnych rzeczy, choć jest ich znacznie więcej, niż mogłoby się zdawać.
Każdy przechodzeń, który ją mijał, przyglądał jej się z uwagą. Niektórzy nawet odsuwali się, by tylko nie zetknąć się ramieniem. Na szczęście, Iris nie zwracała na to zbytniej uwagi. Nie przejmowała się tym, co inni o niej pomyślą. Ważne, że ona sama siebie akceptowała.

Trzy alejki od jej kamienicy, znajdowała się biblioteka Maeve. Stanęła przed drzwiami, niepewna tego, czy chce wejść do środka. Niestety musiała przeczytać najnowsze książki dotyczące hipnoterapii. Musi być na bieżąco, gdyż tego wymagała jej praca i dalsza przyszłość. Złapała klamkę i otworzyła drzwi, przez które można było poczuć powiew świeżego powietrza.

Iris podeszła do kobiety, która powitała ją z uśmiechem. Zaczęła tłumaczyć, jak trzeba się zachowywać w bibliotece, co wolno, a czego nie. Po kilkuminutowym wywodzie spytała, czego potrzebuje i zniknęła w czeluści biblioteki w poszukiwaniu ksiąg, których potrzebowała ciemnowłosa. Po dłużej chwili pojawiła się z czterema księgami, które położyła na ladzie. Iris skinęła głową w podziękowaniu, wzięła swoją lekturę na najbliższych kilkanaście godzin, po czym ruszyła w kierunku ostatniego stolika, przy którym nikt nie siedział. Odłożyła książki na stół, a zaraz potem ściągnęła płaszcz, przewieszając go o zagłówek fotela.
- To będzie ciężki dzień. Powiedziała to do siebie, choć zauważyła unoszące się głowy innych, którzy korzystali z ciszy.
Przeczesała dłonią włosy, poprawiła sukienkę i usiadła wygodnie w fotelu, zabierając się za lekturę.