Jonathan zakrztusił się alkoholem, gdy Geraldine opisała mu sytuację. Zakaszlał kilka razy.
— Zdecydowanie nie Giovanni, tylko debil. Że niby ja z tobą!? Z TOBĄ!?
Roześmiał się niezręcznie biorąc kolejny łyki. To prawda, kiedyś o tym myślał. Geraldine, jak każda kobieta, mogła być potencjalną kochanką Jonathana. Zostali jednak przyjaciółmi i czarownica zyskała teraz status czegoś między siostrą a przyjacielem. Myśl o jakiejkolwiek romantycznej interakcji z nią była niedorzeczna. Tak samo było z resztą z Giovannim. Jonathan nie potrafił zrozumieć, jak do tego doszło.
— Właściwie to jak do tego... — zaczął w tej samej chwili, gdy Yaxley poinformowała o swoim odkryciu. Uniósł brew. — Odkryłaś coś? Czy ma to związek z tym, czemu uroił mu się tak absurdalny pomysł? Z jakiegoś powodu absolutnie nie mam pojęcia co tu się działo. Pamiętam tylko, że płakał przez Voldesmorta.
Upił kolejny łyk i wyciągnął rękę po papierosa. Gio zabronił mu palić, ale zasłużył sobie na niesubordynację.