- Nie mugoli, a mugolaków bracie. To dwie różne rzeczy, chociaż mugole też mi nie przeszkadzają, bo żyją sobie gdzieś tam i nikomu krzywdy nie robią. - W przeciwieństwie do Nicholasa uważała, że to fascynujące, iż tak wyśmienicie sobie radzą bez magii. Potrafili stworzyć różne mechanizmy tylko i wyłącznie własnymi rękoma, co jej nawet imponowało. W końcu wyczarować coś mógł każdy czarodziej, tutaj było zupełnie inaczej.
Geraldine nie zamierzała tak naprawdę przekonywać brata - miała świadomość, że on już jest stracony, ślepo zapatrzony w to, co czystokrwiści powtarzają od lat. Był jak oni wszyscy. Mało kto potrafił świeżo spojrzeć na sprawę i szukać w niej pozytywów, wiedziała o tym. Trudno było pogodzić się z tym, że coś może być lepsze od tradycji, którą kierowali się od lat.
Podążała wzrokiem za bratem, gdy zmierzał w stronę kominka. Później sięgnęła po butelkę, aby dolać sobie trunku, którym się raczyła tego wieczora. Był to ostatni kieliszek, zawartość butelki się skończyła. Nie wiedziała, czy chce jej się jeszcze iść po kolejną flaszkę, czy po prostu ta będzie ostatnia. Tak by chyba było prościej...
- Dobrze, że ty i tobie podobni rozumiecie. - Odgryzła się. Nie umiała siedzieć cicho - nigdy. Nie znosiła też, kiedy ktoś jej zarzucał, że czegoś nie rozumie.
- Czy ty siebie słyszysz? Zostać w społeczńości mugolskiej, kiedy oni nie są mugolami. Magia ich wybrała, żeby dołączyli do naszego świata. Oni się o to nie prosili. Jak mieliby żyć między tamtymi ludźmi? Muszą pracować nad swoimi zdolnościami, bo mogliby zrobić komuś krzywdę, gdyby tego nie robili. Myślisz, że dla nich jest to takie proste? Wkroczenie do świata, o którym nigdy nie słyszeli, pozostawienie za sobą tego, co znają? Jeśli sobie nie zdajesz z tego sprawy, to mogę ci powiedzieć, że nie - nie jest to dla nich łatwe. Muszą żyć z dala od swoich rodzin. - Widać było, że Gerry coraz bardziej się irytuje. Mogłaby bronić czarodziejów mugolskiego pochodzenia nawet całą noc.
- Wiesz, że istnieje coś takiego jak miłość? - Popatrzyła na brata zimnym spojrzeniem. - Dla niektórych uczucia są ważniejsze od statusu krwi. - Zresztą nie widziała powodu, aby przy poznaniu pytać o to, jaka krew płynie w żyłach danego czarodzieja...