• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
« Wstecz 1 2
[2.06.1972] Po przepowiedzianym nieszczęściu

[2.06.1972] Po przepowiedzianym nieszczęściu
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#11
19.08.2023, 21:15  ✶  
- Ponieważ z tego, co mówisz, młoda damo, wynika, że został zaatakowany, a Brygada Uderzeniowa może potrzebować twoich zeznań – poinformowała Florence. A chociaż odczuwała zniecierpliwienie, głównie dlatego, że na leżance tkwił jej krewny, nie jakaś przypadkowa osoba, powściągnęła je: głos Bulstrode wciąż brzmiał stanowczo, ale bardzo spokojnie, próżno byłoby szukać w nim ostrzejszych tonów. – Tutaj nie możesz zostać – dodała jeszcze, jakby nie było: znaleźli się w miejscu, gdzie udzielano pierwszej pomocy, a Laurent zaraz musiał zostać przetransportowany już na salę.
Pamiętała o tym, że Prewett miał także uszkodzoną nogę. Teraz, kiedy rany na głowie i nodze już nie krwawiły, Florence przesunęła się tam i ostrożnie zabrała się do lustrowania obrażeń. Nie zdążyła jednak wiele zrobić, bo do pomieszczenia wkroczyła Rhynda: niska, korpulentna uzdrowicielka koło czterdziestki, o burzy jasnych loków.
– Florence? – zdziwiła się na widok koleżanki z innego piętra.
– Mój kuzyn – poinformowała Bulstrode spokojnie, odsuwając się jednak od razu, bo sama byłaby bardzo zła, gdyby ktoś wkraczał jej w kompetencje, w momencie, w którym już sama pojawiła się na miejscu. Wkroczenie drugiej magomedyczki sprawiło więc, że bez protestów oddała pałeczkę. – Rana na głowie, brak obrażeń wewnętrznych, krwotok z ręki, uszkodzona noga. Zaordynowałam eliksir wiggenowy, oczyściłam obie rany.
– Dzięki. No młody człowiek, ale żeś się urządził… – westchnęła Rhynda, pochylając się nad nogą Laurenta. Zaczęła mruczeć zaklęcia, stuknęła różdżką w jego kostkę. Przez ułamek sekundy znów poczuł ból, ale zaraz ten przeminął. Rhynda cmokając czyniła dalej jakieś cuda, starając się jak najszybciej doprowadzić nogę z powrotem do pełnej sprawności. Laurent, dzięki eliksirowi przeciwbólowemu nie odczuwał już bólu, a po chwili uzdrowicielka podała mu także ten mający uzupełnić krew.
– Obawiam się, że będziesz musiał tutaj zostać dzień albo dwa – powiedziała Florence, spoglądając na chłopaka. Zmusiła się do uśmiechu, chociaż daleko było jej od wesołości. Wiedziała, że Prewettowi nie grozi już niebezpieczeństwo, ale z jakichś powodów tu trafił. Spotkało go coś bardzo złego. Został zaatakowany. I w takich chwilach ujawniało się to, że Florence miała nie tylko siebie za lepszą – ale chociaż nigdy nie dyskryminowała pacjentów, a do czarodziejów półkrwi odnosiła się z takim samym jak do czystej krwi… to jednak była dumna ze swojej rodziny i świadoma jej uprzywilejowanej pozycji. Bo chodząca Florence po głowie myśl brzmiała: jak ktoś śmiał podnieść rękę na Prewetta? – Zaraz przewieziemy cię na salę. Czy jesteś w stanie powiedzieć, co cię spotkało?
Kobieta Guma
I won't go down you're blushing bride
Under the water I'll be sharpening my knife
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka widzisz ogrom rudych i niesfornych włosów. Potem dostrzegasz, że dziewczyna ma jasną, bladą cerę i niebieskie oczy. Jest dosyć niska (154 cm) i to pomaga jej w wykonywaniu większości zadań związanych z jej elastycznością. Na co dzień ubiera się w zwiewne, lekkie i dziewczęce sukienki, a podczas występów ubiera obcisły kostium, w którym łatwiej jej pracować.

The Little Fox
#12
21.08.2023, 11:41  ✶  

– Ah, tak. Rozumiem. – westchnęła ciężko, ma gdy wspomniała o tym, że nie może tu zostać pokiwała energicznie głową. Miała tylko nadzieję, że nie będzie mieć kłopotów, że nikt nie będzie przychodzić do jej domu  i denerwować jej rodziny. Najgorsze, że nie potrafiła czytać i nigdy nie dostała listu. Czuła nawet lekkie podekscytowanie. – Dobrze to do widzenia. – Spojrzała na Laurenta – życzę ci szybkiego powrotu do zdrowia.

Wyszła z pomieszczenia; w progu mijając jakąś kobietę, ale Elaine nie skupiła się na tym za bardzo zestresowana była tym, że musiała teraz podejść do recepcji i podać im swoje dane. Jak to zrobić? Czy może nie robić wcale? Może lepiej nie dawać swoich danych? Tak będzie lepiej. Laurent przecież lepiej widział napastników, nie będą potrzebne przy tym jej dane, jej informacje. Nie chciała mieć kłopotów, a tak będzie lepiej. Z duszą na ramieniu opuściła budynek szpitalny i ruszyła przed siebie. Po kilkunastu minutach spaceru ściągnęła Błędnego Rycerza i przy jego pomocy wróciła do domu.


Postać opuszcza sesję
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#13
21.08.2023, 12:47  ✶  

Jego oczy były utkwione w Elaine, po tym, jak rozchylił powieki, jak jej podziękował. Odprowadzał ją wzrokiem, gdy niemal się minęła z magimedyczką, która wkroczyła do środka. Zdziwiona, że Florence tutaj jest. Nic dziwnego, że zdziwiona. W końcu to w ogóle nie była jej działka. Mimo to jak przychodziło co do czego to Laurent rzadko odwiedzał Munga. Pierwsza zawsze była Florence, kiedy cokolwiek się stało. Gdy dopadały jakiekolwiek bolączki, kiedy piszczał nad przeciętym paluszkiem i zamiast jak każdy normalny człowiek po prostu zalepić plasterkiem, to cudował jakby co najmniej miał mu zaraz odpaść. Teraz po prostu leżał. Takie zwłoki wyłożone na noszach, przy których skakano, a do których wracała świadomość. powoli jego ciało odzyskiwało siły, powoli się regenerowało, powoli wszystko wracało na swoje miejsce. Włącznie z Elaine. Włącznie z Florence, która miała wrócić do swoich spraw.

- Tak... jakoś... - Swoim zwyczajem uśmiechnął się, choć był to bardzo mizerny i słaby uśmiech, który nawet nie dotykał tych, jakie zazwyczaj potrafiły pojawiać się na jego twarzy. Całe szczęście, że Rhynda wzięła go z zaskoczenia z tą nogą, bo by zaczął panikować na nowo. Ale to była doświadczona doktorka, nie przysparzała swoim pacjentom niepotrzebnego stresu. Bo kto by się normalny nie denerwował, że zaraz będą mu przekręcać nogę? Chyba każdy poczułby chociaż cień strachu, że coś nienaturalnego będzie robione z jego ciałem. Nawet jeśli miało to na celu przywrócić naturalną kolej rzeczy. Napiął się jak struna, stęknął, zatrzymując powietrze w płucach i zaraz ta sekunda bólu przeminęła, znów doprowadzając mięśnie do rozluźnienia. Spojrzał teraz na Rhyndę z lekką niepewnością zabarwioną kroplą strachu, jakby spodziewał się, że stanie się coś jeszcze.

- No już, nie rób takiej miny. Łykaj szybko. - Kobieta poczekała, aż Laurent weźmie od niej eliksir i go wypije, zanim wróciła do porządkowania swojego, jakby nie patrzeć, miejsca pracy i orientowania się dalej w tym, jakie ewentualne obrażenia mógł mieć pacjent poza tymi, które wymieniła Florence.

- Niee... - Zamarudził, kiedy Bulstrode oznajmiła, że będzie musiał tutaj zostać. Nie chciał. Naprawdę nie chciał tkwić w tych ścianach, zresztą po co? - Lepiej będzie mi w domu. Nic mi nie jest... - Powiedział leżący bez sił człowiek, który dopiero teraz zaczął wyglądać jak człowiek, kiedy kolejne machnięcie różdżki uzdrowicielki doprowadziło go do stanu używalności. Ściągnęło całą krew z niego i brud, który zdobył jego ubrania, twarz, włosy. - Nie zgłaszaj tego... proszę... - Nie zgłaszaj napaści do brygadzistów. - To... był... wypadek. - Powiedział na wydechu. Nie chciał jej denerwować i nie chciał jej okłamywać. Ale nie chciał też mówić o tym teraz, przy tej uzdrowicielce. Miał trudność ze skupieniem się, a tym bardziej ze skupieniem się na tym, co właściwie już tutaj powiedziane zostało i do czego mógł się odnieść. - Po...porozmawiamy zaraz? - Dodał od razu, nie chcąc, żeby Florence zdążyła na niego nafuczeć czy się zezłościć, że utrzymywał, że to był wypadek. Ale, co ciekawe, nie był nawet przestraszony rozmową o tym. Jeśli czegokolwiek się tutaj bał to reakcji samej Florence, a nie tego, co się wydarzyło. Nie tego "wypadku". Z tym był... pogodzony. Nawet jeśli nie spodziewał się czegoś takiego.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#14
21.08.2023, 13:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.08.2023, 13:35 przez Florence Bulstrode.)  
Florence nie poświęciła już uwagi Elaine. Skoro pojawiła się druga uzdrowicielka, nie wtrącała się także w jej poczynania – pozwalała, by zajęła się nogą, sprawdziła, czy czegoś nie przegapiono i wreszcie zabrała się za oczyszczanie stroju Laurenta (całe szczęście, Florence naprawdę nie cierpiała takich zabrudzeń, ale też nawet z jej nerwicą natręctw, w pierwszej chwili myślała jednak o zatamowaniu krwawienia, nie ściągnięciu choćby części krwi z ciuchów). Sama stanęła bliżej głowy Prewetta, zwłaszcza, że ten znowu zaczął się odzywać.
– Rany zagoją się najwcześniej jutro. Zaklęcia nie wykazują obrażeń wewnętrznych, ale rany głowy są problematyczne. Straciłeś dużo krwi i jesteś osłabiony. Nie możesz zostać teraz sam, Laurent – uparła się Florence. W tym wypadku mógł prosić, błagać, uciekać się do przekupstwa, manipulacji i robić najsłodsze minki, ale miała zamiar pozostać niewzruszona. Prewett spędzi noc w szpitalu i już, choćby miała go ogłuszyć i przywiązać do łóżka. Potrzebował obserwacji, podania drugiej porcji eliksiru uzupełniającego krew, ktoś musiał być pod ręką, gdyby zemdlał z osłabienia na przykład wstając do łazienki, nie wspominając, że uraz głowy mógł mieć jakieś efekty uboczne.
Zacisnęła wargi w wąską linię, kiedy poprosił, by tego nie zgłaszała. Kiedy zapewniał, że to wypadek, a tamta dziewczyna mówiła, że nie, żaden wypadek i z jej słów wynikało, że to napaść. W co ty się wpakowałeś, mój chłopcze? – zastanawiała się, spoglądając w oczy Laurenta, w których zaklęto kolor i pieśń oceanów.
Florence czasem wychodziła z założenia, że lepiej nie pytać. Nie pytała Patricka o pewne sprawy – na przykład skąd wiedział, że podczas Beltane może dojść do czegoś… groźnego. Nie pytała Cedrica Lupina i Arabelli Bulstrode, dlatego ta skończyła obłożona czarnomagiczną klątwą, a zamiast do Munga, trafiła do mieszkania w niemagicznym Londynie. Nie pytała Atreusa, co takiego robił, kiedy wracał bardzo późno do domu.
A jednak, w tym wypadku, pytać musiała.
Ale niekoniecznie dzisiaj. Wciąż nie doszedł do siebie. Tuż obok była Rhynda. A przerwa Bulstrode skończy się za równo dwie minuty, co oznaczało, że już powinna być na swoim piętrze.
Wypuściła powietrze z płuc i kiwnęła głową.
– Dobrze. Porozmawiamy później – zgodziła się Florence. O, tego mógł być pewien, że porozmawiają i będzie miała do niego bardzo dużo pytań. – Przeniosą cię na salę obserwacyjną. Kiedy skończę swój dyżur, wpadnę do ciebie – powiedziała, starając się, żeby jej głos wciąż brzmiał łagodnie, bo jakby nie było, cokolwiek się nie stało i z jakich powodów nie chciał zachować milczenia: ostatecznie to jego zaatakowano.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Florence Bulstrode (2145), Laurent Prewett (2495), The Little Fox (992)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa