• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 16 Dalej »
Samhain 1969 | Opowieść o Dullahanie

Samhain 1969 | Opowieść o Dullahanie
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#1
23.09.2023, 20:41  ✶  
Samhain 1969
Opowieść o Dullahanie
The Edge & @The Tempest

Bellowie przybyli w ostatnich miesiącach w okolice Doliny Godryka. Jesień wymagała od nich przygotowania się na zimę, a w sadowniczej osadzie można było tworzyć zapasy w naprawdę niskich cenach. Edge miał w tym nawet swój udział, bo targowanie się i przenoszenie ciężkich skrzyń znajdowało się w zakresie jego kompetencji, dalsza pomoc - niebardzo, lepiej mu szło budowanie konstrukcji niż krojenie marchwi, a i tak nikt go w kuchni nie chciał, bo im bardziej był zdenerwowany, tym bardziej wszystkich irytował. Długo tułał się więc po okolicach, a wizja zbliżającego się sabatu była jakąś szansą na odetchnięcie od popadania nudną, wyżerającą chęci do robienia czegokolwiek rutynę. Okazało się jednak, że pomijając już nawet kwestie sabatu, Samhain przerwało passę dni zlewających się w jeden, bo tego ranka obudziło go łkanie (dla jasności - to nie był ranek, dobijała już szesnasta, a Flynn położył się o nieludzko późnej godzinie). Kiedy wyszedł z wozu, jego oczom nie umknęło, że spora część rodziny zebrała się w kole i słuchała historii Willy'ego. Flynn zbliżył się tam powoli, próbując wyjrzeć zza głów swoich braci i sióstr i wyłapać, jaką w ogóle miał minę.

- ...przysięgam wam, że nie kłamię, to nie ja zabrałem te pieniądze - mówił chłopaczyna, trzęsąc się przy tym. Alexander stał nad nim z rękoma splecionymi na wysokości klatki piersiowej i nie mówił nic. - Tej nocy nawiedził nas Dullahan!

- Willy, mamy ci uwierzyć, że nasze oszczędności zostały ukradzione przez wróżkę?

- Ale tak było! Pojawił się tutaj znikąd, przecież nikt nie potrafi teleportować się na koniu, nie wiem nawet jak to zrobił, że dostał się do środka i...

Flynn uniósł w górę brwi i przerzucił ciężar ciała z jednej nogi na drugą.

Według tej pełnej emocji opowieści, mityczny (i trochę nietutejszy) Dullahan miał pojawić się, aby okraść wędrowną rodzinę cyrkowców. Flynn zetknął się w swoim życiu z wieloma religiami, ale nie przekonał się do żadnej z nich. Koncepcja życia pozagrobowego była dziwaczna - niby istniały duchy, ale one wydawały mu się jedynie zapisem dawnych wspomnień. Śmierć była końcem, bo wszystko musiało mieć jakiś koniec. Takie święta jak Samhain, dotyczące wędrówki dusz, rozumiał więc jako jakąś luźną interpretację krążącej wokół wszystkiego energii. Traktował je więc, zważywszy na bycie zażartym ateistą, tylko i wyłącznie jako okazję do zabawy i zjedzenia czegoś dobrego. Duchowa sfera omijała go szerokim łukiem. A wróżki? Tak na poważnie - czy ktokolwiek spotkał kiedyś jakąś wróżkę? Patrząc po minie zebranych wokół, najpewniej nikt...

Alexander nie wiedział do końca co powiedzieć. Przekazał wszystkim, żeby rozejrzeli się za potencjalnym złodziejem, ale... Mieli naprawdę mało tropów (o ile to, że złodziej nie miał głowy to żaden trop) i jeszcze mniej jasnowidzów mogących nakierować ich na cokolwiek z sensem.

~ ✶ ~

Flynn i Layla dotarli na sabat osobno. Jest nawet szansa, że nie porozmawialiby tego dnia w ogóle, gdyby dziewczyna była naocznym świadkiem tego, że Willy jednak (potencjalnie) nie kłamał - tego wieczoru, kiedy nad Polaną Ognisk było już ciemno, dziewczyna zauważyła tabliczkę jednej z pobocznych atrakcji sabatu - po przejściu dróżką na uboczu, miało się dojść do upiornego wozu Dullahana, najpewniej atrakcji dla dzieci. Głupio było iść tam samemu, a Flynn znajdował się w zasięgu wzroku i nie miał nic do roboty - właśnie dostał w liścia od jakiejś półwili i dopijał drinka obok szalejącego ognia, prawdopodobnie zastanawiając się, czy do niego nie wskoczyć.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
termagant
A knife?
Are you flirting with me?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoka, bo mierząca sobie 177 centymetrów, o atletycznej, smukłej sylwetce. Ciemna karnacja, orzechowe oczy i ciemnobrązowe włosy i miedzianym połyskiem, w stanie naturalnym skręcające się w burzę loków. Na co dzień często się garbi, chcąc odjąć sobie parę centymetrów.

The Tempest
#2
05.10.2023, 03:19  ✶  
Cała ta historia z Dullahanem była zwyczajnie grubymi nićmi szyta, a kiedy tak stali sobie w kółeczku, słuchając co Willy miał im ciekawego do powiedzenia, nie mogła zrobić innego jak zwyczajnie powątpiewać w jego wersję wydarzeń. Niekoniecznie chodziło o to, co chłopak widział, bo czy to pierwszy duch z koniem, któremu ktoś odciął głowę? Ale w fakt, że miała byc to jakaś wyjęta z bajek wróżka, która dodatkowo zadałaby sobie tyle kłopotu, żeby oskubać ich z oszczędności.
Niemniej jednak, skoro mieli mieć szeroko oczy otwarte, to tego się trzymała.
Szczególnie, kiedy wychyliła drinka i pokręciła się trochę dookoła ogniska, bardzo dbając o to, żeby doświadczyć jak największej ilości atrakcji, które oferował sabat. W końcu jednak, w całej tej swojej wędrówce, odsunęła się od środka polany i buchających na niej płomieni, przytulając się bardziej do linii drzew, gdzie z kolei czekała na nią tabliczka, która wcale subtelnie sugerowała, że może jednak Willy nie był absolutnym kłamcą i nie doświadczał urojeń na porządku dziennym. Dziecięca wyobraźnia, dziecięcą wyobraźnią, ale nie zdziwiłaby się w sumie, gdyby jakiś przebrany dziadyga skutecznie nabrał chłopaczka na to całe Dullahanowe przebranie. Czego jednak nie pojmowała, to czemu akurat ta baśniowa wróżka miałaby się w lesie rozstawiać z wozem, ale cóż, były to rozważania raczej na później, bo teraz, miała do zrobienia coś innego.
- Idziemy - oznajmiła pewnym siebie głosem, takim którym wydaje się komuś albo czemuś polecenia, kiedy wsunęła Flynnowi rękę pod łokieć i pociągnęła go w kierunku gdzie wcześniej przyczaiła się na nią trochę upiorna dróżka, która wiodła między drzewami. - Umiesz czytać? - zagaiła wesoło, kiedy tabliczka znalazła się w zasięgu ich wzroku i mogła wskazać na nią palcem. - Widzisz? Może Willy jednak nie kłamał, jak sądzisz?
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#3
06.10.2023, 06:57  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.10.2023, 06:58 przez The Edge.)  
W świetle tańczących płomieni ogniska, otoczony przez dziesiątki śmiejących się ludzi, Flynn mógł zdawać się być tym samym, denerwującym sobą, jakim kojarzyła go rodzina. Stał tam pomiędzy nimi dosyć nonszalancko, nie wyglądał na choćby minimalnie zestresowanego, ale kiedy Layla złapała go pod ramię, mogła szybko zorientować się, że było to elementem gry pozorów, w jaką bawił się maskując swoje największe słabości. Zareagował szybko, jak jakieś spłoszone zwierzę, momentalnie napinając się i szykując do ucieczki, ale kiedy odwrócił się w jej kierunku i zobaczył jej twarz, zaczerwienił się tylko i uspokoił. Nie powiedział nic, po prostu wysłuchał jej uważnie, jedynie zmarszczył nos przy pytaniu o umiejętność czytania, bo uznał je za zupełnie niepotrzebny przytyk.

Dał się poprowadzić w nieznanym mu kierunku bez stawiania oporu, chociaż historia za tym idąca nie została przedstawiona mu od razu. Layla nie zaczepiała go na tyle często, żeby rozmawiania z nim na jednym z ciekawszych sabatów nie uznał za sytuację potencjalnie awaryjną, toteż pierwszą jego myślą było, że przyjdzie mu zaraz (w jej imieniu) dać komuś w mordę, to zaś odrobinę go zaniepokoiło, bo jak wysoki musiał być ten facet, jeżeli Layla nie zrobiła tego sama? Mimo rodzących się w duszy obaw, ruszył za nią, a złapanie go pod ramię wykorzystał do zbliżenia jej do siebie w nieco obronnym geście.

Ale tutaj nie chodziło o bronienie jej honoru. No... Chyba, że ten cały Dullahan był nie tylko złodziejem, ale i chamem lub zboczeńcem.

- To jest zbyt głupie, żeby było przypadkowe... ale jaki złodziej by się przebrał za wróżkę na dzień kradzieży, tylko po to, żeby wystąpić w tym samym stroju ma największym sabacie w Dolinie...?

Odpowiedź brzmiała pewnie: jeden z najgorszych, ale jeszcze nie najgorszy, bo mimo wszystko udało mu się coś Bellom ukraść. Poszli razem tą ścieżką, a z każdym kolejnym krokiem oddalającym ich od biesiadujących ludzi, plecy Flynna prostowały się coraz bardziej, jakby rosnąca odległość dzieląca ich od Polany Ognisk napełniała go coraz większą pewnością siebie. Wcześniej wyglądał, jakby się w stronę tego Dullahana chciał skradać. Dlatego właśnie, kiedy pomiędzy drzewami dostrzegli karminowy wóz mieszkalny, było łatwo zauważyć, że Flynn zadrżał.

Zaklął pod nosem. Ba, wyszeptał całą wiązankę, zanim się wreszcie ogarnął i wydusił z siebie:

- To żaden Dullahan - ale to było oczywiste - wiem kto to jest, bo go znam z Londynu. - I potwierdził to tym, że zamiast do drzwi oznaczonych jako wejście, poprowadził ją do tych bocznych, ukrytych za gałęzią dębu. Ale nie puścił jej, bo najwyraźniej obmyślał jakiś plan.

@The Tempest


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
termagant
A knife?
Are you flirting with me?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoka, bo mierząca sobie 177 centymetrów, o atletycznej, smukłej sylwetce. Ciemna karnacja, orzechowe oczy i ciemnobrązowe włosy i miedzianym połyskiem, w stanie naturalnym skręcające się w burzę loków. Na co dzień często się garbi, chcąc odjąć sobie parę centymetrów.

The Tempest
#4
16.10.2023, 02:26  ✶  
Nie myślała o nim jakoś zbyt wiele, od kiedy wrócił do cyrku, a przynajmniej tak lubiła sobie wmawiać. Miała ważniejsze rzeczy na głowie i przez pewien czas była chyba trochę obrażona, że jakby nigdy nic pojawił się i wydawał się tym absolutnie nie skruszony. Albo nie tak, jak ona sobie wyobrażała, że powinien być. W tym wszystkim jednak, w momentach kiedy miała z nim styczność, zastanawiała się czasem co go spotkało. Czemu sztywniał, kiedy ktoś go niespodziewanie dotykał i kiedy zachowywał się czasem jak spłoszone zwierzę, albo pies którego pan za dużo razy skarcił, a który nie przywykł do ręki, która podchodziła do niego łagodnie. Nie komentowała tego nigdy na głos, snując na temat jego życia w Londynie własne domysły.

- Pewnie myślał, że jak się na taką wróżkę odwali, to dzieciaki za Dullahana wezmą. Will się na to nabrał przecież - a przynajmniej kiedy opowiadał te swoją historyjkę to brzmiał, jakby wierzył w to, że sam Dullahan zmaterializował się przy ich wozach i oszwabił ich kiedy nikt nie patrzył. Ale może o to w tym chodziło, żeby podejść przede wszystkim łatwowierną dzieciarnię, która wciąż wierzyła w te wszystkie bajeczki, które opowiadało się im przy ognisku, żeby nastraszyć do jedzenia brokułów i mycia zębów.

Szła cały czas uwieszona jego ramienia, chociaż mogło się wydawać, że w miarę jak zbliżali się do rzeczonego wozu, jej krok stawał się coraz bardziej sprężysty, a humor się jej poprawiał. Nie mówiła nic, ale na jej twarzy widniał pełen zadowolenia wyraz, bo zaraz zapukają do tej szopy i wyjaśnią typa, który postanowił ich okraść, a potem wszystko będzie już wręcz cudownie. Przynajmniej tak to sobie wyobrażała, póki Flynna znowu coś nie trzasnęło w głowę.
Spojrzała na niego podejrzliwie kiedy zaklął pod nosem szpetnie, oczekując od niego jakiegokolwiek wyjaśnienia, które na całe szczęście nadeszło bardzo szybko. Poszła jednak za nim bez oporów, kiedy zaciągnął ją w te krzaczory do tylnych drzwi, bo co innego miała zrobić, zacząć się stawiać na środku ścieżki?
- Więc? - zapytała, jakby nieco zniecierpliwiona, patrząc to na niego, to na wóz. - Kto to? Jak go znasz to czemu nie możemy tam zwyczajnie wejść, narobić syfu, zabrać co nasze i wyjść?
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#5
16.10.2023, 03:13  ✶  
No wzięli go z tego Dullahana, nawet najbardziej sceptyczne stare dziady, które Flynn kojarzył z najgorszym możliwym betonem, zdawały się rozważać prawdziwość teorii, jakoby okradła ich postać z legend. Może i byłby to jakiś plan na serię kradzieży, gdyby nie to, że się w tym samym kostiumie rozłożył na Samhain, zupełnie tak, jakby mieli go tutaj nie znaleźć - to musiał być jakiś przygłup, w dodatku gorszy od Flynna, skoro nawet on znalazł w tym tak wielką dziurę logiczną. Ale kiedy się zorientował kto to jest, to wszystko stało się jaśniejsze niż słońce. Mógłby jej to pewnie wytłumaczyć, ba ta sytuacja w jakiej się znaleźli krzyczała głośno, że powinien jej o tym powiedzieć, ale wciąż nie czuł się do końca dobrze, a Layla... Do diabła, nie potrafił się przy niej do końca odnaleźć i niezbyt lubił to uczucie zagubienia.

- Bo go znam - powtórzył, jakby to miało nagle rozwiać wszystkie wątpliwości, jakie nawiedziły jej głowę. Dopiero po chwili zreflektował, że nie może tego wszystkiego przeżywać w środku, powinien dodać cokolwiek co sprawi, że dziewczyna nie szarpnie nagle za klamkę i nie zniszczy tego, co sobie tkał w umyśle na widok konstrukcji drzwi, a ona przecież już na pierwszym ich spotkaniu po powrocie postawiła sprawę swojej porywczości dosyć jasno. Po długim i irytującym milczeniu pokręcił szybko głową, jakby chciał w ten sposób zrzucić coś ze swoich włosów. - Przepraszam - za co, nie powiedział, musiała się sama domyślić, że chodziło o zamyślenie - yhmm yyyy - dodał inteligentnie - on też mnie zna i mam pewne obawy, a wiem, że zawsze ucieka tylnymi drzwiami. - A potem ją puścił, żeby podejść bliżej tych drzew i podnieść z ziemi losową gałąź, którą transmutował w rękach wracając w kierunku wozu. Użył jej do wsadzenia w żelazną zasuwę.

Tym razem sam chwycił ją za rękę, słysząc dźwięki dobiegające ze środka. Dwójka dzieciaków wychodziła właśnie frontem, wyglądały na rozbawione tym, co opowiedział im „straszliwy Dullahan”, ale Flynn dobrze wiedział, że kiedy tylko rzucone przez goblina zaklęcie zniknie, przypomną sobie ile pieniędzy miały w portfelach zanim zapłaciły za pokaz.

- P-pewnie lepiej dla mnie by było, gdybyś weszła tam sama, ale sam bym sobie musiał ukręcić łeb gdyby coś ci się stało - powiedział, wciąż nie unosząc głosu ponad szept - może debil nie zna cyrku na tyle, żeby o tym komuś potem opowiedzieć i cię ze mną powiązać.

@The Tempest


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
termagant
A knife?
Are you flirting with me?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoka, bo mierząca sobie 177 centymetrów, o atletycznej, smukłej sylwetce. Ciemna karnacja, orzechowe oczy i ciemnobrązowe włosy i miedzianym połyskiem, w stanie naturalnym skręcające się w burzę loków. Na co dzień często się garbi, chcąc odjąć sobie parę centymetrów.

The Tempest
#6
16.10.2023, 04:07  ✶  
Może i powinien zrobić jej te grzeczność i powiedzieć o co właściwie chodziło. A może zwyczajnie powinien zachować wszystko dla siebie, bo Layla sama nie była pewna czego właściwie od niego oczekiwała lub chciała. Odszedł tak dawno, że nie wymagała od niego szczerości godnej brata, ale z drugiej strony jakaś część niej rwała się do tego, by poznać jego sekrety. Ta ona bardziej ciekawa świata i jego otwartości, skryta gdzieś głęboko na dnie pod pajęczyną rodzinnych powiązań i zobowiązań. Ta sama, która szukała uwagi i zabawy w towarzystwie ludzi tak odmiennych od nich samych. Od Bellów. Nie przyznałaby się do tego nigdy, ale trochę mu zazdrościła tego że odszedł. Że na trochę chociaż wyrwał się z cyrku i współczuła mu nawet, że nie zaznał spokoju.
Teraz jednak, kiedy tak się miotał, zawieszał i potykał na słowach, patrzyła na niego uważnie, ale i z pewnym prześmiewczym zażenowaniem. Bo jego słowa niczego jej nie wyjaśniały, a jedynie wprowadzały większy mętlik. Utrudniały wszystko niepotrzebnie, kiedy ona najchętniej wzięłaby co swoje bez zastanowienia.
Przynajmniej chociaż odrobinę się jej teraz przydał, kiedy puścił ją i transmutował gałąź, tworząc z niej sprytne zabezpieczenie na wypadek ucieczki tego całego pożal się boże wróżka. Obejrzała się jeszcze za dzieciakami, odprowadzając je spojrzeniem zza liści dębu, odzywając się dopiero, kiedy zniknęły w nocnym lesie.
- Czy ty się boisz? - zapytała go ni to poważnie, ni to wykrzywiając kąciki ust w jakimś nieprzyjemnym, gorzkim wyrazie. Drobnym obrzydzeniu może, jakby sam fakt że Flynn mógł wiedzieć co czeka w środku, nie przekładał się u niej bezpośrednio na to, że sama też powinna przynajmniej zachować ostrożność. - Ty się boisz. - powtórzyła, ale tym razem było to stwierdzenie podbite uniesieniem brwi w niedowierzaniu. - Chłop, który ma dwa tryby; bij mnie i poniżaj bo to lubię, albo spróbuj to naklepię ci tak, że cię rodzona matka nie pozna. Nie rozśmieszaj mnie nawet - zacisnęła palce mocniej na jego dłoni, absolutnie nie pozwalając mu się teraz wycofać i mimo że jej słowa mogły wydawać się szydercze, to w tonie głosu pobrzmiewała głównie złość. Jakaś jej część załapała, że cokolwiek się tum wozie kryło, zrobiło Flynnowi coś, co znowu wpychało go do trybu zagubionego pieska i absolutnie się to jej nie podobało. Pociągnęła go więc za sobą, w kierunku drzwi wejściowych, stając przed nimi w odległości może dwoch kroków, ale też nieco z boku. Musiała pokazać mu, że cokolwiek lub ktokolwiek sobie w tym wozie mieszkało, to Flynn nie jego powinien się bać. Nawet gdyby był to sam diabeł, to w momencie kiedy do równania dołączała wściekła baba, rozłożenie sił zmieniało się drastycznie. A jak mogła nie być zła, skoro gnój obrobił ich z pieniędzy?
Drzwi jęknęły, kiedy podniosła dłoń rzucając zaklęcie i wyrywając je z zawiasów i z impetem posyłając między drzewa. Pukać to sobie mogła co najwyżej do wozu Elaine i tylko jeśli miała dobry humor.
- Wyłaź dupku, albo rozparceluję ci zaraz cały ten wóz. I najlepiej z naszymi pieniędzmi, bo nie mam całej nocy na pierdolenie.
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#7
22.10.2023, 02:18  ✶  
Jego bystre oczy wpatrywały się w ten wóz, kiedy analizował sytuację, próbując myśleć nie jak Flynn, tylko jak Crow i widział w swojej wybujałej wyobraźni wiele potencjalnych scenariuszy, jakie mogły się tutaj rozegrać. Ten przeklęty dziad miał w zanadrzu wiele sztuczek, najmilej byłoby pewnie go zamknąć w środku i zaczadzić podpalając to spróchniałe drewno, słyszał już nawet w głowie jak ten się miota waląc pięściami w ściany, ale dym przyciągnie gapiów. Znał wiele sposobów, które gapiów nie przyciągały, jedne z tych uciszających zanim ofiara wpadnie na jakieś ostatnie słowa. To byłoby bardzo łatwe - pozbyć się go w taki sposób i nie ryzykować niczym, ale była tutaj Layla, a on...

On się nie bał, on się wstydził.

Aż zadrżała mu ręka, kiedy do niego dotarło jak kosmate myśli go tutaj nawiedziły. Otrząsnął się z tego bardzo szybko, spoglądając na Tempest jakby go przyłapała na kradzieży ciastek, a później zaprzeczył szybko.

- T-to nie tak. - Może nie zabrzmiałoby to tak żałośnie, gdyby się nie zająknął? Ale się przecież nie zacznie teraz tłumaczyć, że ten frajer mógł donieść o tym gdzie jest jego byłej dziewczynie, a jego była dziewczyna była troszeczkę szalona. O siebie nie bał się wcale, bo mógł uciec stąd gdziekolwiek, ale Al... I ona... Reszta Bellów, która powoli zaczynała mu ufać. Jak tylko Fontaine odkryje, że mu na nich zależy, to wcale nie ten wóz pójdzie z dymem. Głośno przełknął ślinę, kiedy sobie wyobraził, że to Layla bezskutecznie wali rękoma w drzwi. - Zamknij się, wcale taki nie jestem. - Warknął, ale wcale nie był w tym szorstki, bardziej... załamany. Dopiero zbierał się w sobie do teatrzyku jaki będzie musiał tutaj odegrać. Nie był ani trochę gotowy na to, co zamierzała zrobić jego siostra. No dobrze - na to zaciśnięcie palców jeszcze tak, ale na pewno nie na ciągnięcie go od razu w stronę wejścia. Dziewczyna mogła od razu wyczuć lekki opór z jego strony, jakby się nagle rozmyślił i wolał jednak podążać w stronę lasu. - L-Layla p-po-pocz - poczekaj, chciał powiedzieć, ale nie zdążył, bo ta się w tańcu nie pierdoliła i ten trzask drewna i pękających, metalowych zawiasów zagłuszył w nim absolutnie wszystko - siłę woli, wiarę w lepsze jutro, chęci do dalszego życia w tym wcieleniu - na kilka sekund resztki pozytywnych myśli posypały się jak domek z kart i aż opuścił głowę w dół. Na brodę Merlina, jak on ją postrzeli, to się do końca życia nie pozbiera, nawet Alexander mu tego nie wybaczy, nic już nie będzie miało znaczenia, nic.

Z wnętrza nie wydobył się żaden dźwięk, zamiast tego, skoro potencjalni napastnicy nie raczyli wejść do środka, pierwszym rzuconym przez pana uciekiniera zaklęciem było zwyczajne wprawienie kół w ruch - spróbował stąd odjechać w pizdu. Przez moment Flynnowi przeszło przez myśl, że tak pewnie było dla nich wszystkich lepiej, wolałby równowartość tych pieniędzy komuś ukraść i porzucić im w nocy, ale ta wariatka jak gdyby nigdy nic zaczęła za nim biec i wskoczyła do środka.

- On ma strzelbę - powiedział biegnąc za nią, ale zrobił to tak cicho, że nie miał pojęcia czy go usłyszała, bo zniknęła już w środku. Przepraszam cię za wszystko Al, przepraszam przepraszam, pójdę stąd i nie wrócę, obiecuję - takie go głębokie rzeczy nachodziły, kiedy słyszał dźwięk odbezpieczenia broni i jakieś mamrotanie, zapewne groźby. Odbił się od ziemi i wskoczył tam za nią, nim się ten wóz rozpędził jeszcze bardziej, aby zastać taką scenę: ona stała na środku, oponent za ladą. Nie miał głowy, dosłownie. Celował do niej z broni i tylko po tym można było wywnioskować gdzie ma oko. I kiedy tylko sylwetka Flynna znalazła się w środku, z jego ust wydobyło się krótkie:

- O kurrwa...

A później zamiast w nią wycelował w niego. Stał tak twardo kilka długich sekund, a później ptak siedzący do tej pory na przyczepionej do ściany gałęzi zerwał się do lotu, żeby wlecieć im prosto w twarze. Jego genialny właściciel zrobił dokładnie to, co starszy Bell przewidział kilka minut temu - podbiegł do drzwi obok i zaczął się z nimi bezskutecznie szarpać.

- Zlituj się Crow, przecież martwy i tak nie zapłacę...

@The Tempest


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
termagant
A knife?
Are you flirting with me?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoka, bo mierząca sobie 177 centymetrów, o atletycznej, smukłej sylwetce. Ciemna karnacja, orzechowe oczy i ciemnobrązowe włosy i miedzianym połyskiem, w stanie naturalnym skręcające się w burzę loków. Na co dzień często się garbi, chcąc odjąć sobie parę centymetrów.

The Tempest
#8
04.12.2023, 01:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.12.2023, 01:09 przez The Tempest.)  
W jakiś sposób jej umysł nie był w stanie odpowiednio objąć myśli, że on mógł się czegoś wstydzić. Sama myśl o strachu pojawiła się w jej głowie z jakimś oporem, ale kiedy już wygodnie się tam rozsiadła, wydawała się o wiele bardziej prawdopodobna niż wstyd bo co też takiego mogło kryć się w tym wozie, co było tak okropne? Może zastanowiłaby się nad tym odrobinę chociaż, gdyby nie cała sytuacja w której właśnie się znajdowali. Gdyby nie fakt, że gdzieś tam w środku były ich pieniądze, a ona nie godziła się na jedzenie sucharów przez najbliższy miesiąc.

Przez moment stała przed tymi wyrwanymi drzwiami, wpatrując się w dziurę, która ziała teraz z boku wędrownego wozu i czekała... w sumie sama nie wiedziała na co, bo po części spodziewała się, że groźby mogą niekoniecznie podziałać i zasraniec wcale nie zdecyduje się na najprostszą opcję, jaką było oddanie im skradzionych dóbr. Zamiast tego koła zaskrzypiały i wóz ruszył i jak można było się spodziewać, nawet nie zastanowiła się nad tym co powinna zrobić, tylko wystrzeliła do przodu i wskoczyła do środka.

Nigdy specjalnie nie lubiła się ze swoim odruchem samozachowawczym i to chyba chroniło ją czasami przed żałowaniem niektórych decyzji, szczególnie tych definitywnie wątpliwych. Ale kiedy widziała to jak Flynn wił się w środku, jak bardzo chciał wymknąć się z tej całej sytuacji, coś dodatkowo, z podwójną wręcz siłą pchało ją do przodu, jakby musiała nadrobić głupotą za ich dwoje.

Szkoda, że do niej nie dotarło, co tam sobie pod nosem Edge mamrotał, kiedy za nią biegł, ale chyba niewiele to zmieniło i stałaby tak samo wściekła na środku wozu, z rękoma tylko nieco uniesionymi ku górze, jakby szła na jakiś niewypowiedziany kompromis odnośnie tego, kto w tym momencie miał przewagę. Nie chciała przecież zostać ustrzelona jak kaczka, na tyle jeszcze miała rozumu, żeby rozumieć że nie należało to do zbyt przyjemnych doświadczeń i należało się tego wystrzegać, ale z drugiej strony... nie było to coś, czego nie można było wyleczyć...

Machnęła rękoma, kiedy po wozie rozniosło się trzepotanie skrzydeł, a spłoszone ptaszysko przeleciało między nimi, skutecznie rozpraszając i dając goblinowi chwilę na ucieczkę. Dokładnie tak, jak przewidział to wcześniej Flynn.
- Crow? - zmarszczyła brwi. Nie chodziła o to, że nie zrozumiała o kogo chodzi, a raczej o to jaki wydźwięk miało to słowo. Ważyło mniej więcej dokładnie tyle samo co Edge, czyli pozbawione kontekstu zupełnie śmiesznie. Ale chyba przecież o to w tym wszystkim chodziło, kiedy odtwarzali swoje występy; by te wszystkie Tempest, Edge, Overseer czy Beast zmieniać w jedyne, niepowtarzalne i trzymające w napięciu.
- Ej - warknęła, chcąc zwrócić na siebie uwagę pokurcza, który jakby nie patrzeć, wciąż jeszcze trzymał te swoją strzelbę, nawet jeśli próbował bezskutecznie otworzyć zaryglowane drzwi. - Jedyne czego chcemy, to nasz pieniądze. Potem możesz zabrać ten swój wóz i spierdalać w podskokach. Co ty na to? - zapytała, uśmiechając się do niego lekko, chociaż za grosz było w tym wszystkim jakiejkolwiek próby udobruchania go, bo zgrzytała zębami przy prawie każdym słowie.
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#9
07.01.2024, 01:43  ✶  
Znajdował się na rozdrożu dwóch swoich osobowości. Jedna z nich chciała mówić: „nie, proszę, uspokój się, wszystko będzie dobrze, tylko opuść strzelbę...”, ale ta druga dobrze wiedziała, że nie może tego powiedzieć. To nie był czas i miejsce dla trzęsącego się Flynna Bella, na nic się tu zda dramatyczny jąkała - tym czego potrzebowała sytuacja był Crow - nim więc spróbował się stać i z żalem przyznał, że napięcie się i głęboki oddech wystarczyły, aby poczuł napływającą do wewnątrz pewność siebie. Nie była tak czysta, jak u znanych mu z niej szaleńców - nigdy nie cechowały go odwaga ani brawura, ale był pewny tego, że potrafił je należycie dobrze udawać w chwilach, kiedy nie czuł się bezpiecznie. I wiedział, że to durne - bo większość ludzi reagowała strachem i załamaniem głosu właśnie w sytuacjach, kiedy życie zaprowadziło ich pod stryczek, a zaczynał się jąkać dopiero w towarzystwie ludzi, których nie musiał się bać.

Teraz gardę trzymał wysoko.

Wyciągnął do przodu otwartą dłoń, a później powoli zaciskał jej palce, rzucając na strzelbę translokacyjną inkantację - jej lufa zaczęła wyginać się do góry, zupełnie tak, jakby ktoś próbował nadać kształt rozgrzewanemu metalowi.

- Do zwrotu dla tej pani - odezwał się o wiele żywiej i głośniej, niż to robił do tej pory - nieco maniakalny ton skojarzyć można było z pierwszym dniem po jego powrocie, kiedy się jeszcze zachowywał jak skończony pajac - dwie setki galeonów i ileś ty tam funtów jej zapierdolił. - Splunął na podłogę wozu, nie opuszczając ręki. Drugą natomiast, jego wiodącą, chwycił za trzymany przy pasku łańcuch i najwyraźniej planował go zerwać.

Widział, jak zdenerwowany goblin szarpie się z drzwiami, a później pakuje palce do gęby i zaciska zęby na tych swoich obleśnych paznokciach. Chyba próbował wyliczyć wszystkie za i przeciw, ale kiedy metal tegoż łańcucha zabrzęczał, zaczął jęczeć dobradobradobra i pochylił się w dół, żeby podnieść jedną z desek podłogi.

- N-nie miałem pojęcia, że okradam cz-czarną wiedźmę... - mówił, grzebiąc drobną rączką w tej bezkresnej ciemności. Flynn zmrużył oczy, wciąż nie ruszając się z miejsca, ani nie opuszczając dłoni wykorzystywanej do rzucania zaklęć. - Wiesz przecież, gdybym wiedział, że t-to rewir Fontaine to bym postąpił inaczej.

I chociaż wóz wciąż pędził z nimi, a ptak chaotycznie przelatywał im nad głowami, presja najwyraźniej zadziałała. O ile to nie była kolejna sztuczka.


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
termagant
A knife?
Are you flirting with me?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoka, bo mierząca sobie 177 centymetrów, o atletycznej, smukłej sylwetce. Ciemna karnacja, orzechowe oczy i ciemnobrązowe włosy i miedzianym połyskiem, w stanie naturalnym skręcające się w burzę loków. Na co dzień często się garbi, chcąc odjąć sobie parę centymetrów.

The Tempest
#10
07.10.2024, 04:19  ✶  
Layla uśmiechnęła się, chyba trochę zbyt perfidnie, ale widząc jak goblin mięknie zwyczajnie nie mogła się powstrzymać. Najchętniej wybiłaby mu zęby, ale ta rozsądniejsza jej część podpowiadała jej, że nie jest to najlepszy pomysł kiedy jadą wciąż rozpędzonym wozem. Z resztą, Flynn wydawał się mieć wszystko pod kontrolą i nawet jeśli kobieta nie zamierzała się rozluźnić, to zdecydowanie wyprostowała się pewniej.

Strzelba już nie była w stanie przydać się na cokolwiek, wygięta zaklęciem, a jej właściciel, po przeliczeniu wszystkich za i przeciw, wreszcie sięgnął do deski w podłodze. Tempest przyglądała się temu wszystkiemu z pewnym zainteresowaniem, ale koncentrowała je przede wszystkim na goblinie, trochę nie chcąc poruszać tematu Madame Fontaine. Swoją drogą, ciekawe czy ta czarna wiedźma faktycznie przy wiedźmie chociaż stała i była tak samo szkaradna.

- Streszczaj się - rzuciła krótko, a deseczka została zdjęta i knypek zaczął pod nią grzebać. Mimowolnie spięła się lekko, ale jak szybko się okazało, nie zamierzał już nic więcej kombinować i wyciągnął rękę z sakiewką. - I zatrzymaj wóz - poprosiła grzecznie, z miłym uśmiechem doczepionym do twarzy. Kiedy wyciągnął w jej stronę woreczek z pieniędzmi, przywołała go do siebie zaklęciem, a potem uważnie zważyła w dłoni. W tym czasie wóz zaczął wyhamowywać, potwierdzając że gagatek postanowił się słuchać. Layla też nie miała zamiaru zachwiać jego przekonaniem, że był to teren Fontaine. Skoro się jej tak bał, to zamierzała jechać na tym ile tylko mogła.

Zatrzymali się wreszcie. Ptaszysko też się uspokoiło i przestało im tłuc nad głowami skrzydłami. Tempest kiwnęła do Edge'a, dając mu znać że zawartość się zgadza, a następnie po prostu odwróciła się i wyskoczyła lekko z wozu. Kiedy tylko oboje z niego wyszli, goblin nie czekał długo by znowu wprawić kółka w ruch i pojazd ruszył dalej. A im nie pozostawało nic innego jak wrócić do domu.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów The Edge (2440), The Tempest (1938)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa