23.10.2023, 14:19 ✶
Już miała podziękować, gdy kolejny zagubiony czar łupnął w ścianę obok. Nie rozwalił jej, ledwo ukruszył - nie mogło to być silne zaklęcie, ale sam fakt, że przeciwnicy marszu sięgnęli po czary był… Bardziej niż niepokojący. Przecież o to tu właśnie chodziło, prawda? Żeby przestali strzelać z różdżek na prawo lewo, żeby przestali myśleć, że są lepsi od innych. Ale pewnych przyzwyczajeń, wpajanych od dziecka, nie dało się pozbyć.
- Lepiej na siebie uważaj i też się stąd zmywaj - mruknęła, wycofując się. Jednak gdy tylko zza rogu wypadła kolejna osoba, tym razem z twarzą tak opuchniętą, że ledwo widziała na oczy, ruda straciła cierpliwość. - Za grosz taktu! Szacunku! Przecież zdążą wszystko rozwalić, zanim ktoś tu przybędzie z Ministerstwa!
Warknęła, sięgając po swoją różdżkę. Zaraz jednak, praktycznie w tej samej chwili, usłyszeli charakterystyczny trzask, zwiastujący teleportację. Olivia z ulgą odsunęła rękę od kieszeni, a potem pomogła poszkodowanemu wstać. Jeszcze nie widziała, by była tu kobieta, ale większość osób uciekała w drugą stronę. Nie miała zamiaru jednak wybrzydzać, zwłaszcza że ten mężczyzna nie odtrącił jej pomocy tak, jak poprzedni.
- Teraz nic tu po nas - chodź, pomóż mi lepiej - mruknęła, zarzucając sobie ramię charłaka. Gdy Ollie zrobił to samo, na trzy podnieśli mężczyznę, a Olivia wskazała kierunek przed nimi. - Tam jest sklep mojej mamy, podamy mu coś na to, to chyba zaklęcie żądlące. A potem niech wróci bezpiecznie, teraz lepiej się schować, pakowanie się w sam środek awantury to faktycznie niezbyt mądry pomysł.
Mruknęła, ruszając w stronę Pękatej Fiolki.
Zostawili zgiełk, zostawili hałas, zostawili awanturę i marsz charłaków za sobą. Zostawili wszystko i ruszyli przed siebie, witani podejrzliwymi spojrzeniami i trzaskiem zamykanych drzwi oraz okiennic. Stan ten utrzymywał się do momentu, w którym Olivia nie otworzyła drzwi sklepu, wciśniętego pomiędzy księgarnię a sklep zielarski. Pękata Fiolka przywitała ich przede wszystkim charakterystycznym zapachem eliksirów i starości, a potem - krzykiem matki Olivii.
Po krótkim streszczeniu tego, co się działo, Elyn przystąpiła do szukania eliksirów, mogących zneutralizować efekty zaklęcia. Olivia z kolei posadziła charłaka na krześle i zerknęła na Olliego.
- Zamierzasz tam wrócić?
- Lepiej na siebie uważaj i też się stąd zmywaj - mruknęła, wycofując się. Jednak gdy tylko zza rogu wypadła kolejna osoba, tym razem z twarzą tak opuchniętą, że ledwo widziała na oczy, ruda straciła cierpliwość. - Za grosz taktu! Szacunku! Przecież zdążą wszystko rozwalić, zanim ktoś tu przybędzie z Ministerstwa!
Warknęła, sięgając po swoją różdżkę. Zaraz jednak, praktycznie w tej samej chwili, usłyszeli charakterystyczny trzask, zwiastujący teleportację. Olivia z ulgą odsunęła rękę od kieszeni, a potem pomogła poszkodowanemu wstać. Jeszcze nie widziała, by była tu kobieta, ale większość osób uciekała w drugą stronę. Nie miała zamiaru jednak wybrzydzać, zwłaszcza że ten mężczyzna nie odtrącił jej pomocy tak, jak poprzedni.
- Teraz nic tu po nas - chodź, pomóż mi lepiej - mruknęła, zarzucając sobie ramię charłaka. Gdy Ollie zrobił to samo, na trzy podnieśli mężczyznę, a Olivia wskazała kierunek przed nimi. - Tam jest sklep mojej mamy, podamy mu coś na to, to chyba zaklęcie żądlące. A potem niech wróci bezpiecznie, teraz lepiej się schować, pakowanie się w sam środek awantury to faktycznie niezbyt mądry pomysł.
Mruknęła, ruszając w stronę Pękatej Fiolki.
Zostawili zgiełk, zostawili hałas, zostawili awanturę i marsz charłaków za sobą. Zostawili wszystko i ruszyli przed siebie, witani podejrzliwymi spojrzeniami i trzaskiem zamykanych drzwi oraz okiennic. Stan ten utrzymywał się do momentu, w którym Olivia nie otworzyła drzwi sklepu, wciśniętego pomiędzy księgarnię a sklep zielarski. Pękata Fiolka przywitała ich przede wszystkim charakterystycznym zapachem eliksirów i starości, a potem - krzykiem matki Olivii.
Po krótkim streszczeniu tego, co się działo, Elyn przystąpiła do szukania eliksirów, mogących zneutralizować efekty zaklęcia. Olivia z kolei posadziła charłaka na krześle i zerknęła na Olliego.
- Zamierzasz tam wrócić?