• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[10.06.1972] Coś lekkiego do czytania - wyprawa | Geraldine, Ollie

[10.06.1972] Coś lekkiego do czytania - wyprawa | Geraldine, Ollie
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#1
20.11.2023, 12:19  ✶  

10.06.1972
Parc Mawr, Walia



Pojawienie się nieopodal miasteczka Llechwedd było tą najłatwiejszą częścią zadania, teraz już nic nie będzie im szło tak łatwo. Na szczęście pogoda im dopisywała, na tyle na ile mogła na Wsypach Brytyjskich - było pochmurno ale za to nie padało, więc nie musieli zabezpieczać się przed deszczem, jeszcze.

Ollie był przygotowany na wszystko. Miał plecak, w którym przechowywał namiot, trochę prowiantu, wodę, a nawet najpopularniejsze eliksiry lecznicze. Tak w razie czego, strzeżonego i Merlin strzeże, więc wolał mieć rzeczy, których nie użyje nigdy niż nie mieć ich i potrzebować. rozejrzał się po okolicy, anie nie zauważał tu nic nadzwyczajnego, poza ładnymi widokami. Uwielbiał naturę i przebywanie na jej łonie było dla niego zawsze przyjemnym odczucie. Ahh jakże swędziało go żeby zmienić się w swoją ani magiczną postać i uciec w las, do którego zmierzali. Przemierzać leśne ostępy nie jako człowiek, ale czworonożny kocur. Westchnął tylko i zapatrzył się na swoją towarzyszkę.
- To jaki jest plan? - to było bardzo dobre pytanie, bo poza domostwami tworzącymi pobliską wioskę nie było tu widać, żadnej bytności ludzkiej. I w tym oto gąszczu musieli oni teraz odnaleźć chatę ukrytą przez maga.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#2
22.11.2023, 10:55  ✶  

Geraldine uwielbiała Walię. W niej spędziła swoje całe dzieciństwo, kojarzyła się jej ona z beztroskim czasem spędzonym z ojcem na polowaniach w okolicznych lasach. Był to jej dom, do którego zawsze chętnie wracała. Przeszło jej przez myśl, że jak załatwią sprawę może uda się do rodowej rezydencji, aby zobaczyć, jak się miewa Gerard. Zrobiłaby do dyskretnie, aby nie wpaść na matkę z która miewała dosyć napięte stosunki, szczególnie, że ta ciągle przypominała jej o tym, że jej zegar biologiczny tyka, powinna wreszcie się ustatkować i tak dalej.

Pogoda była nie najgorsza, słońce nieśmiało próbowało przebić się przez zachmurzone niebo. Gerry nie sądziła, że odniesie sukces, ale doceniała te próby.

Panna Yaxley również była przygotowana na wyprawę. Odziana w swój ulubiony płaszcz ze smoczej skóry, po którym zdecydowanie było widać upływ czasu, powinna chyba wreszcie kupić nowy; ciężkie trapery na stopach i skórzane spodnie. Na plecach Ollie mógł dostrzec plecak, w którym znajdowało się jedzenie (nie znosiła głodu, robiła się wtedy bardzo nerwowa, dlatego zawsze brała ze sobą dużo żarcia), woda, piersiówka z czymś rozgrzewającym, ale też z trzy paczki papierosów, gdyby coś poszło nie tak. Przy pasie widać było spory, srebrny sztylet. Geraldine podczas swoich wypraw nie sięgała jedynie po magię, uwielbiała broń białą, pasję tą rozwijała dzięki swojemu ojcu.

- Plan, to trochę za dużo powiedziane. Możemy rzucić zaklęcie, spróbować zlokalizować chatę, a później dyskretnie tam podejść. - Wydawało jej się to najbardziej logiczne w tym momencie. Nie zamierzała zwlekać, więc machnęła różdżką i mruknęła pod nosem zaklęcie, które mogło pokazać ukryte obiekty i ewentualne ślady magii w tym miejscu.


Rzut na rozpraszanie
Rzut N 1d100 - 63
Sukces!

Rzut N 1d100 - 44
Slaby sukces...
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#3
27.11.2023, 23:28  ✶  
Cóż, wielki plecak Geraldine niespecjalnie zadziwił Olliego, skoro kobieta była tak sprawna w poszukiwaniu tego czego inni nie potrafili to zapewne miała tam wiele przydatnych rzeczy. I w życiu by nie pomyślał, że jedzenie i woda będą tak istotne - całkowicie mu z głowy wyleciało, że poszukiwać będą w leśnych ostępach Walii, a nie na ulicy Pokątnej, gdzie sklepy są na każdym kroku i jedzenia nigdy nie zabraknie. Co prawda mógłby zapolować w formie rysia, ale wówczas...
- Widzę, że znasz całkiem użyteczne zaklęcia - stwierdził, z niemałym uznaniem, bowiem już po chwili mogła ona wyśledzić ścieżkę magii prowadzącą ją wgłąb lasu na wschód od miejsca gdzie znajdowali się obecnie. Na jednym z drzew pojawiła się tabliczka, która zdawać by się mogło była drogowskazem, samej chaty jeszcze nie znaleźli.

Jestem kierunkiem, który musisz odkryć,
Do podróży jestem wezwaniem.
Nie wskaże ci mnie słońce,
Powiedz mi, przyjacielu, dokąd powinieneś się udać?

- Co... Kto zostawia znaki prowadzące do swojego domu w formie zagadek - mruknął pod nosem po dwukrotnym przeczytaniu zawartości tabliczki, w tym raz na głos, jakby miało mu to pomóc w jakikolwiek sposób i nie rozpraszać przy okazji Geraldine. Zerknął na nią z ukosa ciekaw czy sama ma już jakieś pomysły co do odpowiedzi.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#4
15.12.2023, 00:49  ✶  

Geraldine zdawała sobie sprawę, jak wielkim nieprzyjacielem może okazać się głód. Szkoda by było zaprzestać pracy przez taką błahostkę, dlatego właśnie starała się być gotowa na wszystko. Nigdy nie wiadomo ile czasu mogą im zająć poszukiwania, a szkoda by było zaczynać od początku kolejnego dnia.

- Każde zaklęcie może być przydatne, jeśli się go użyje w odpowiedni sposób. - Odpowiedziała jeszcze na jego komentarz. Przywiązywała wagę do tego, aby posiadać wiedzę z różnych dziedzin magii, gdyż nigdy nie wiadomo, co właściwie może się przydać. Ceniła sobie wszechstronność, choć niektórzy mogli uważać, że jeśli się chce złapać zbyt wiele srok za ogon, to może to nie mieć większego sensu.

Udało im się odkryć ścieżkę, która prowadziła w głąb lasu. Był to całkiem dobry początek, wiedzieli dokąd iść, mieli od czego zacząć.

Zauważyła tabliczkę na jednym z drzew, podeszła bliżej, aby przeczytać, co się na niej znajduje. Ech, nie była mistrzynią zagadek, zdecydowanie wolała działać niż myśleć.

- Ktoś, kto ma nie po kolei w głowie. Jesteś dobry w takie rzeczy? - Miała nadzieję, że lepszy od niej, bowiem ona naprawdę była fatalna. - Jeśli nie słońce, to może cień? Przeciwieństwo? Nie mam pojęcia. -Westchnęła ciężko i wyciągnęła papierosa, którego odpaliła swoją mugolską zapalniczką.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (397), Geraldine Greengrass-Yaxley (466)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa