Wspomniany salon nie był tym głównym, w którym Traversowie zwykli spotykać się ze swoimi gośćmi. Chodziło o znacznie mniejsze pomieszczenie, znajdujące się w tej części rezydencji, w której się właśnie znajdywali. Posiadłość była na tyle duża, że ukrycie się przed innymi jej mieszkańcami nie było zadaniem szczególnie skomplikowanym. Stanowiło to jedną z jej największych zalet.
- To doskonale się składa. – zareagowała na słowa syna, wskazując mu przy okazji kierunek. Nie musieli iść szczególnie daleko, choć oczywiście mogli. Gdyby mieli ochotę wybrać inne miejsce. Bardziej odpowiednie?
Znała Delilah od wielu lat. Nie zawsze żyły ze sobą w zgodzie. Przez pewien czas darły koty. Miały spory problem z tym, aby się odpowiednio porozumieć. Z biegiem czasu nauczyły się funkcjonować jedna obok drugiej. Przestały wchodzić sobie w drogę. Przyzwyczaiły się do obecności tej drugiej. W zasadzie, to ostatnie było koniecznością.
Innego wyboru nie miały.
- Cała ona. – skomentowała otrzymaną informacje. Zaśmiała się. Była tym nieco rozbawiona. Dla kogoś kto tylko słuchał, sytuacja mogła być nieco zabawna. Dla samego odbiorcy listu? Cóż. Nieszczególnie komfortowe zdarzenie. Niestety, z takimi również człowiek musiał sobie radzić.
Przeszli przez korytarz, dotarli do właściwych drzwi. Niewielki, przytulny salon. Dwa fotele. Sofa. Niski stolik. Na ścianach obrazy, przy jednej ze ścian drewniana komoda. Za sprawą ciężkich, ciemnych zasłon, do środka wpadało niewiele światła. Nadal jednak dało się tutaj funkcjonować normalnie. Nie było to prawdziwym problemem.
Tarah zajęła miejsca na jasnej sofie, wskazała Nickowi, żeby usiadł obok niej.
- Powiedz mi, jak mają się sprawy w Londynie? Tak rzadko nas ostatnimi czasy odwiedzasz, że zakładam, iż dzieje się sporo? – zapytała, będąc tym szczerze zainteresowaną. Co zajmowało jego czas? Jak wyglądała sytuacja w pracy? Może miał jakieś problemy? Albo… albo kogoś poznał? Miał już 35 lat na karku, może to najwyższa pora na to, żeby się wreszcie ustatkował? Założył własną rodzinę? Czas leciał, z każdym kolejnym rokiem będzie tylko trudniej. Człowiek przyzwyczajał się do funkcjonowania w pojedynkę. Z biegiem czasu coraz ciężej było się przestawić. Dostosować do drugiej osoby.