Londyn zrobił na niej wrażenie, było czuć aurę zbliżającego się święta. Wcześnie rano znalazła się na hali, gdzie miała przygotować swoje stoisko. Było kolorowe, pełne ciastek w świąteczne wzory, niektóre się poruszały, żeby zachęcić do kupna klientów.
Nie ma co ukrywać, naprawdę była dumna ze swoich produktów. Jej stoisko cieszyło się całkiem sporym zainteresowaniem, nie dziwiło jej to wcale, miała świadomość, że nie ma wielu cukierników, którzy mogliby jej dorównać. W końcu poświęciła lata na to, żeby stać się ekspertem w swoim fachu. Odważyła się wreszcie kupić lokum i jeszcze chwila, już niedługo będzie mogła otworzyć cukiernię w Londynie. Od otwarcia Nory dzielił ją jeszcze tylko niewielki remont, który zamierzała zrobić, żeby to miejsce było dokładnie takie, jakie jej się wymarzyło.
Nagle zauważyła, że gdzieś przy wyjściu zrobiło się zamieszanie. Nie do końca wiedziała, co właściwie się dzieje. W dostrzeżeniu czegokolwiek zupełnie nie pomagał jej niski wzrost. - Co się dzieje?- powiedziała do ludzi, którzy znajdowali się przed jej stoiskiem. Nikt jednak nie odpowiedział, za to zaczęli uciekać. Czy ona też powinna? Rzucić to wszystko i bezmyślnie podążać za tłumem?