Może jednak Vlad bardzo martwił się o młodego krewniaka i uważał, że powinien go bardziej kontrolować?
- Jeśli on nie zgodzi się iść z tobą na ugodę, dam ci znać i podpiszemy odpowiednie papierki – obiecała. Normalnie pewnie sugerowałaby jednak zawiadamianie o przestępstwie, bo waga obu przewinień była zupełnie inna, i wątpiła, by Petrovowi groziło cokolwiek poza mandatem i upomnieniem, ale w tym wypadku trójka i tak dostanie mocne oskarżenia. Była niemal pewna, że zaklęcie, którym ją potraktowano, było czarnomagiczne i miała zamiar iść zaraz do uzdrowiciela, by to ewentualnie potwierdzić. A oczywiście przebieg wydarzeń zostanie opisany tak, jak wyglądał, po prostu w samych zarzutach nie postawi się jednego: napad na funkcjonariusza i stawianie oporu przy aresztowaniu powinny wystarczyć.
- Dam ci znać, gdy tylko się dowiem, na czym stanęło, sama nie mogę go przesłuchiwać, ale przekażę twoją decyzję Ap... drugiemu funkcjonariuszowi - powiedziała. To znaczy na upartego pewnie mogłaby przeprowadzić przesłuchanie, ale nie chciała dawać żadnych podstaw do podważania zebranych materiałów. A ktoś mógłby to zrobić, skoro była bezpośrednio ofiarą ataku. - Odprowadzę cię do punktu aportacyjnego i na razie jestes wolny - dodała, pakując papiery do odpowiedniej teczki.