12.06.2024, 21:13 ✶
Siedzę na kocyku z Millie i Basiliusem, reaguję na pieczątkę, mówię do pokiereszowanej Brenny.
Niemal w tej samej chwili gdy Millie zatrzasnęła notatnik, Thomas spojrzał w zupełnie inną stronę, co pewnie umożliwiło mu uniknięcie losu ciekawskiego Basiliusa, nie, żeby sam nie podzielał tej ciekawości. Choć tą mógł wykorzystać w innej kwestii.
- O, a masz jakąś kartę dla mnie? Byle bym nie był na niej w sukience, po dzisiejszym dniu mam dość. - Westchnął, nadal w podziwie dla wszystkich kobiet, które nosiły ten strój z własnej woli. Zero wygody, ciągle trzeba się pilnować, ludzie ci ją zmniejszają tak, że nie można się było ruszać…
Uśmiechnął się na pochwałę swojej gry.
- Zawsze do usług w tej kwestii - odpowiedział.
A potem zaczęła się mania pieczątkowania, i nie mógł powstrzymać prychnięcia, widząc napis na czole Prewetta.
- Nie powiedziałbym, że zgadzam się z tą pieczątką. - Wyszczerzył się, po czym wskazał na swoją twarz. - Co ja mam? - zapytał.
Zaraz potem jednak Branna rozbiła się pod jego stopami, przez co przerwał grę i odłożył gitarę.
- Merlinie, żyjesz? - zapytał, dając miejsce na działanie Basiliusowi, który zapewne znacznie lepiej wiedział, co robić.
Cóż, widać nigdy nie mogli zakończyć imprezy bez pomniejszych strat, takie jednak jeszcze mógł przełknąć, szczególnie, gdy wokół nadal panowała ta radosna atmosfera.
Niemal w tej samej chwili gdy Millie zatrzasnęła notatnik, Thomas spojrzał w zupełnie inną stronę, co pewnie umożliwiło mu uniknięcie losu ciekawskiego Basiliusa, nie, żeby sam nie podzielał tej ciekawości. Choć tą mógł wykorzystać w innej kwestii.
- O, a masz jakąś kartę dla mnie? Byle bym nie był na niej w sukience, po dzisiejszym dniu mam dość. - Westchnął, nadal w podziwie dla wszystkich kobiet, które nosiły ten strój z własnej woli. Zero wygody, ciągle trzeba się pilnować, ludzie ci ją zmniejszają tak, że nie można się było ruszać…
Uśmiechnął się na pochwałę swojej gry.
- Zawsze do usług w tej kwestii - odpowiedział.
A potem zaczęła się mania pieczątkowania, i nie mógł powstrzymać prychnięcia, widząc napis na czole Prewetta.
- Nie powiedziałbym, że zgadzam się z tą pieczątką. - Wyszczerzył się, po czym wskazał na swoją twarz. - Co ja mam? - zapytał.
Zaraz potem jednak Branna rozbiła się pod jego stopami, przez co przerwał grę i odłożył gitarę.
- Merlinie, żyjesz? - zapytał, dając miejsce na działanie Basiliusowi, który zapewne znacznie lepiej wiedział, co robić.
Cóż, widać nigdy nie mogli zakończyć imprezy bez pomniejszych strat, takie jednak jeszcze mógł przełknąć, szczególnie, gdy wokół nadal panowała ta radosna atmosfera.