• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 9 Dalej »
[01.08.1972 późny wieczór] Człowiek ze świeczką | Nora & Thomas

[01.08.1972 późny wieczór] Człowiek ze świeczką | Nora & Thomas
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#1
18.07.2024, 16:25  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.08.2024, 15:54 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Thomas Figg - osiągnięcie Piszę, więc jestem

Normalny powinien być wykończony po tym całym kiermaszu, na którym byli dzisiaj rano. Taka impreza w samym środku tygodnia to nie było coś co mógłby przegapić ,szczególnie, ze siostra wystawiała tam swoje stoisko ze słodkościami.
Podejrzewał, że pod wieczór będzie padał na pysk, szczególnie, ze zgodził się zabrać Mabel ze sobą i zająć się nią podczas całego tego kiermaszu, aby Nora miała nieco czasu dla siebie. Jakże jednak był zaskoczony kiedy kierując się pod wieczór do domu czuł jakby wstąpiły w niego jakieś nowe siły.
Dlatego też kiedy wrócił do domu, który dzielił ze swoją siostrą, i po zjedzeniu kolacji z Mabel, zadbał aby młoda przedstawicielka rodu Figgów powędrowała do łóżka i należycie odpoczęła po tym intensywnym dniu. Samemu zaś skierował się na dół do kuchni, żeby zaparzyć sobie herbaty, jakoś tak nie odczuwał jeszcze potrzeby do tego, aby samemu udać się na odpoczynek.
Wstawił czajnik na palenisko i samemu zaczął rozglądać się po izbie- głodny nie był, bo z siostrzenicą zjedli pyszne tosty z dżemem, więc brzuch miał napchany, ale z nudów zaczął po prostu przeglądać co też tu jest w kuchni. Całe szczęście, że słodycze Nora zabrała na stoisko, bo pewnie teraz siedziałby opychając się jakimiś jej wyrobami.
Natrafiła za to na pudełka pełne świeczek - coś tam mu wspominała, ze to jakie specjalne świeczki, do jakiegoś rytuału chyba, ale wtedy jakoś nie słuchał zbyt uważnie i nawet nie wiedział czemu. Wziął do ręki jedną z nich i udawał że to różdżka.
- Strzeżcie się mojej potężnej broni - zaczął wymachiwać świeczką niczym mieczem w powietrzu, walcząc z niewidzialnymi wrogami. Zaraz jednak przestał, podskoczył aż przestraszony, kiedy czajnik oznajmił głośnym gwizdem, że woda jest już gotowa. Czym prędzej złapał za uchwyt, aby czasem dźwięk ten nie obudził Mabel i zaczął zalewać herbacianą mieszankę znajdującą się w imbryku.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#2
18.07.2024, 19:05  ✶  

Życie rzemieślnika nie było lekkie. Nie dość, że musiała ogarniać na bieżąco wszystkie sprawy, to wypadało się pokazać również podczas sabatów. Wtedy można było dotrzeć do większej ilości klienteli, w końcu nie wszyscy zawsze zahaczali o Pokątną. Po pamiętnym Beltane miała raczej średnie wspomnienia związane z jarmarkami, wtedy przecież wywiało ją w pizdu, a Salem stracił życie pod jedną z drewnianych belek, ale nie mogła do śmierci bać się tego, żeby ponownie zacząć uczestniczyć w nich jako jeden z organizatorów.

Tak właściwie ten dzień wcale nie był najgorszy. Udało jej się oddać kilka kotów z rodzinnego azylu w dobre ręce (a przynajmniej taką miała nadzieję) i sprzedać dosyć dużo ich wyrobów cukierniczych. Oby więcej podobnych dni czekało ich w przyszłości. Czuła, że biznes kręci się całkiem nieźle, niczego więcej nie było jej trzeba do szczęścia, przynajmniej w tej sferze życia.

Była zmęczona, nastała się dosyć długo, kiedy próbowała opchnąć wszystko, co udało jej się przygotować na Lammas. Noc zbliżała się nieubłaganie, dzień zdecydowanie się kończył, ale w sumie uznawała ten dzień za całkiem niezły.

Wróciła do domu trochę później niż reszta domowników, musiała posprzątać jeszcze stoisko. Miała dużo szczęścia, że nie mieszkała sama, że Thomas postanowił do niej dołączyć tu, w Londynie. Dobrze było mieć go u swojego boku, jego obecność ułatwiała jej życie, chętnie zajmował się Mabel, co dawało jej dużo czasu na zajęcie się cukiernianymi sprawami, no i zakonowymi, bo mogła też na spokojnie warzyć wszystkie eliksiry, których potrzebowali.

Oczywiście gdy znalazła się w kawiarni to od razu ruszyła do swojego królestwa, czyli kuchni. Wypadałoby jeszcze odprawić rytuał, aby zakończyć święto odpowiednio. Wiara była dla niej dosyć istotna w życiu, więc uważała, że warto jest praktykować tradycje. Przygotowała świeczki do rytuału już wcześniej, żeby nie zostawiać tego na ostatnią chwilę. Zresztą rozesłała je nawet niektórym znajomym.

Już miała wejść do środka pomieszczenia, kiedy usłyszała głośny świst, który zwiastował gotującą się wodę. Nie mógł to być nikt inny, niż Thomas, o tej porze Mab już powinna spać. Kiedy weszła do pomieszczenia zobaczyła jak podskakuje z świeczką w dłoni. Wpatrywała się w niego dłuższą chwilę, bo był to całkiem zabawny widok.

- Z kim walczysz braciszku? - Zapytała jeszcze, bo wyglądało to jak jakieś potężne starcie, może mieli w kuchni duchy?

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#3
19.07.2024, 09:57  ✶  
Rzadko kiedy mogła zobaczyć swojego brata zmieszanego lub zawstydzonego, zazwyczaj wszystko szybko i sprawnie zbywał za pomocą żartu, aby nie dać po sobie poznać niczego. Teraz jednak kiedy został przyłapany mogła zobaczyć zmieszanie na jego twarzy i jakby mu trochę policzki poróżowiały? Szybko jednak odzyskał rezon wiedząc, że to jego siostra.
- Ze złymi duchami, przepędzam je z tego domu, żebyśmy nie mieli koszmarów dzisiaj - oznajmił wypinając dumnie pierś, jakby faktycznie był cnym rycerzem, który przed domem zostawił białego konia i w środku walczył z jakimiś groźnymi przeciwnikami. I z miną jakby wykonał dobrą robotę schowa swój "miecz" za pasek zanim wyszczerzył się jak głupi do sera.
- Herbaty? Właśnie zaparzyłem - dodał jeszcze sięgając po kubki i stawiając je obok imbryka w oczekiwaniu, aż napój zaparzy się odpowiednio. Wyjął też świeczkę zza paska i położył na blacie.
- Mabel już śpi, ale tobie też chyba przyda się porządny sen - nie pytał tylko stwierdzał patrząc na Norę, prowadziła stoisko na kiermaszy i jednocześnie brała udział w innych aktywnościach podczas tego wydarzenia. Czasami podejrzewał, że obie z Mab mają jakąś sekretną sztuczkę do nabierania nowych sił za każdym razem jak są już zmęczone i nie chcą się nią podzielić po prostu, bo to nie było normalne móc robić tyle rzeczy jednego dnia!
Teraz go w sumie tknęłam i wziął jeszcze raz do reki świeczkę.
- Chwila, czy my nie używaliśmy takich samych do zabawy w rytuały jak byliśmy dziećmi? - jak przez mgłę pamiętał, że chyba faktycznie latem odprawiali jakieś rytuały, jednak lat spędzona poza Wyspami sprawiły że nie był pewien czy robili to na serio czy tylko się wygłupiali - ale Nora powinna pamiętać. Zerknął zaciekawiony na siostrę.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#4
19.07.2024, 10:43  ✶  

Nawet ją to bawiło, że udało się jej wprowadzić go w zakłopotanie, nie, że lubiła się nad nim znęcać, czy coś, ale rzadko kiedy widziała, żeby się różowił. Naprawdę niespotykany był to widok.

- Tylko dzisiaj? Nie mógłbyś tak na stałe tego zorganizować? - Skoro już zaczął walkę z duchami, może warto, aby odeszły raz na zawsze. Nie, żeby narzekała na jakość snu, może nie sypiała zbyt długo, bo nie mogła sobie na to pozwolić, ale koszmary jej raczej nie męczyły, poza tym jednym razem, kiedy ktoś prawie zabił ją we śnie (3 razy!), ale do tego wolała nie wracać dla swojego własnego zdrowia psychicznego.

- W sumie, czemu nie, skoro zaparzyłeś to szkoda nie skorzystać. - Herbata przed snem nie była najgorszym pomysłem, na pewno pomoże jej ochłonąć po tym dosyć mocno intensywnym dniu.

- Szkoda czasu na sen, ale to prawda, ten dzień był dosyć mocno męczący. - Póki była praktycznie jedyną osobą odpowiedzialną za wypieki w tym miejscu musiała wstawać wcześnie rano, codziennie, co wcale nie było takie proste, ale można przywyknąć do wszystkich niedogodności, kiedy nie ma innego wyjścia.

Norka usiadła sobie na krześle i przyglądała się uważnie bratu, gdy wziął ponownie do dłoni świeczkę. Nie tak długo zajęło mu połączenie faktów.

- Tak, to jedna z tych świeczek do rytuału, zrobiłam ich trochę i wysłałam kilku osobom. - Była zadowolona, że niektórzy z przyjaciół pamiętają o tym, że potrafi zrobić coś poza pączkami, bo ostatnio mało kto korzystał z jej innych umiejętności niż gotowanie.

- To była zabawa? Ja myślałam, że naprawdę odprawialiśmy rytuał. - Najwyraźniej całe życie była w błędzie, może po prostu mieli inne podejście i Thomas nie był aż tak uduchowiony jak ona.

- Tak sobie myślałam, żeby może powtórzyć go tutaj, nie wiadomo, czy zadziała, ale na pewno nie zaszkodzi. - Powiedziała nieco cichszym tonem, jakby się bała, że uzna to za głupi pomysł.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#5
19.07.2024, 13:06  ✶  
I tak oto przeszedł transformację z roześmianego do zmartwionego w jednej sekundzie, kiedy tylko zapytała czy mógłby tak na stałe. Czyżby miała problemy ze snami? Przyjrzał się uważnie siostrze, ale też nie zauważył wcześniej aby miała problemy ze spaniem, raczej wszystko było tak jak wcześniej - inna kwestia, że nie był przecież chorym zwyrolem który kontroluje ile ona śpi.
- Masz problemy ze spaniem? - wyraził w końcu na głos swoje obawy, jeśli miała to jego wewnętrzny bohater nie pozwoli mu siedzieć z założonymi rękami, tylko będzie starał się jakoś pomóc siostrze.
Nadal oczekując na odpowiedź odnośnie jakości spania Nory rozlał ciepły napar do dwóch kubków i jeden z nich postawił przed nią, a drugi trzymał w ręce, czekając aż trochę przestygnie, żeby nie poparzyć sobie ust i języka.
- Dobrze już dobrze, nie musisz przypominać, że z naszej dwójki to ty jesteś ta zdolna - pokazał jej język po swoim komentarzu na temat zrobienia świeczek - ahh czasem odprężające było tak poprzekomarzać się z nią, odmładzało człowieka, ale jednocześnie w żaden sposób nie nadwyrężało to ich relacji jako rodzeństwa. Była to odświeżająca forma, które mu brakowało przez te lata, kiedy nie wiedzieli się na co dzień.
- Tak mi się wydaje, wiesz, jak byliśmy dziećmi - zaczął przypominając sobie. - Na początku byłą to forma zabawy, a na pewno tak przedstawili nam to rodzice, żebyśmy się tym zainteresowali - w sumie to fakt, sam to zauważył przy zajmowaniu się Mabel, że taka forma "nauki" jest jednym z najszybszych sposobów do skupienia uwagi dziecka.
- Ze zmęczenia już chyba przysypiasz bo coraz ciszej mówisz - powiedział i siadł naprzeciwko niej, w końcu, ile można było tak stać i górować nad nią, zupełnie jakby mu nie wystarczało, że gdy oboje stoją to był od niej znacząco wyższy, cóż za przewrotność genów. - A pamiętasz, co tam jeszcze było potrzebne? Bo wydaje mi się, że coś jeszcze tam było, jakiś chleb z ziołami? - nie wyglądał jakby w jakikolwiek sposób uznawał za głupi pomysł z odprawieniem rytuału. Nawet jeżeli była to forma zabawy, to nie zamierzał tego wyśmiewać i odmawiać zrobienia tego (jakby był w stanie odmówić siostrze), ale nawet jeśli coś miało dać komuś iluzoryczne poczucie większej ochrony, to kim on był, żeby tego odmawiać. Inną kwestią był fakt, że czuł ogarniająca go dziwną moc, może faktycznie było w tym coś prawdziwego? Warto spróbować.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#6
19.07.2024, 14:37  ✶  

Chyba nie to chciała osiągnąć tym komentarzem, bo w sumie to nie miała problemów ze spaniem. - Ogólnie to nie, raz miałam, ale raczej to było jednorazowe, myślałam, że się powtórzyło, że może ci się też coś takiego przytrafiło? - Słabo by było gdyby kogoś z rodziny też męczył ten morderca podczas snu. Może nie powinna o nim wspominać, w sumie to zdarzyło się z miesiąc temu, więc nie było do końca aktualne. Jak widać zatajanie pewnych faktów nie do końca powinno mieć miejsce.

Sięgnęła w końcu po kubek z herbatą, którą dla niej przygotował. Miała nadzieję, że zmienią temat i nie będzie musiała mu opowiadać o tym, co przed nim ukrywała. Jeszcze by się niepotrzebnie zaczął martwić.

- Wcale nie o to mi chodziło, przecież wiesz, że to ty jesteś lepszy w magię. - Nigdy nie bała się o tym mówić na głos, wszyscy znajomi wiedzieli, że czarownica z niej była raczej marna jeśli chodziło o rzucanie zaklęć. Jej mocną stroną były raczej te wszystkie dziedziny związane z rzemieślnictwem, ale w sumie dzięki temu z Thomasem mogli osiągnąć razem naprawdę wiele. Zabawne, że rodzeństwo mogło się tak bardzo od siebie różnić pod tym względem.

Przewróciła oczami, kiedy wystawił jej język, naprawdę chciał rozmawiać z nią w ten sposób?

- Wydaje mi się, że faktycznie mogło się zacząć od zabawy, dawno temu, a później już chyba rodzice kazali nam to robić na poważnie. - Miała świadomość, że pewnie nie wszyscy doszukaliby się powagi w paleniu świeczki nad chlebem, czy ziołami, jednak ona raczej podchodziła do tego skrupulatnie. Wiara ogólnie miała dla niej sens, bo wydawało jej się, że musi istnieć jakaś siła wyższa która miała władzę nad światem, nic nie działo się bez przyczyny, czy coś.

- To nie ze zmęczenia, tylko wiem, że nie wszyscy w wierzą i się zastanawiam, co ty o tym myślisz. - Właściwie to przecież akurat przed Thomasem nie musiała się wstydzić tego, że nadal w to wierzy. Był jej bratem, jasne - czasem sobie dogryzali, ale chyba nie w takich dziedzinach.

- Chleb, albo zioła, niestety ziół nie udało mi się rano zebrać, bo nie miałam czasu, ale chleb upiekłam, bo kilka osób go u mnie zamówiło, więc coś mi zostało. - Oczywiście, że pomyślała o wszystkim i zostawiła jeden także dla siebie, żeby móc wykonać ten rytuał, to wcale nie był przypadek.

- Zastanawiam się, gdzie ją odpalić, kuchnia to chyba serce każdego domu, może więc tu? - Spojrzała na brata, jakby on wiedział, co mają robić, chociaż chyba każde z nich nie było do końca przekonane jak profesjonalnie do tego podejść.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#7
19.07.2024, 16:43  ✶  
Badawczo przyjrzał się siostrze, ale nie zamierzał drążyć, gdyby to było coś poważnego to by przyszła do niego i opowiedział o wszystkim, ale raczej nie był to palący problem. Zresztą, była Mistrzem eliksirów i mogła sobie uwarzyć miksturę spokojnego snu, żeby nie mieć żadnego koszmaru. Z tej czy innej strony nie zamierzał jej naciskać na zwierzenia - gdyby czuła taką potrzebę to sama by przyszła i naciskając na nią nic by nie zyskał.
- Nie, nic się u mnie nie zmieniło, rzadko miewam sny - odpowiedział zgodnie z prawdą, podczas snu zazwyczaj nie nawiedzały go ani rzeczy przyjemne ani koszmary noc była dla niego głównie pustką od momentu zamknięcia oczu do ich otwarcia.
- Z której strony? Przecież moje eliksiry by co najwyżej mogły kogoś zabić, a twoje to jak z kociołka mistrza eliksirów przelane - stwierdził zgodnie z prawdą, to że Nora nie machała różdżką jak mistrzyni pojedynków nie czyniło jej gorszej od innych, każdy miał swoje mocne i słabsze strony. - To, że trochę lepiej macham różdżką nie czyni mnie lepszy - oburzył się, nie lubił takiego przyrównywania, bo czuł, ze wtedy sobie umniejsza, a była bardzo wartościowym człowiekiem, o czym nigdy nie pozwoli jej zapomnieć, nigdy!
Upił łyk herbaty i odłożył ją na blat stołu, aby zabębnić o niego palcami.
- Nawet gdybym uznawał to za kompletne kocopoły, to przecież bym cię nie wyśmiał, nie masz się czego wstydzić - nie żartował, nie śmieszkoawał tylko mówił prawdę. Co jak co, ale za żadne skarby by jej nie wyśmiewał czy stroił sobie żartów z tego w co wierzyła. Przekomarzać się i docinać sobie owszem, ale nigdy wziąć i podeptać przekonania własnej siostry. A może właśnie zbyt często jej docinał i stąd jej obawa? Będzie musiał chyba nieco z tym przystopować, nie chciał ranić jej uczuć.
- To dlatego pachniało zupełnie inaczej niż zwykle! A ja myślałem, że to mi się coś pomieszało! - ależ mu ulżyło, nie zauważył wcześniej chlebów, które piekła, jednak unoszący się zapach coś mu przypominał. Tylko wśród tak wielu słodkich wypieków, które Nora robiła nie był w stanie rozpoznać prostego chleba.
- Tak, zdecydowanie w kuchni będzie najlepiej - wziął jeszcze łyk herbaty i złapał w dłoń świeczkę. - W domu zawsze robiliśmy to też w kuchni. Podaj chleb, nie ma co zwlekać. - wyciągnął już różdżkę, żeby móc szybko odpalić trzymaną świeczkę.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#8
19.07.2024, 21:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.07.2024, 21:27 przez Nora Figg.)  

Może kiedyś mu opowie o tym, co spotkało ją pewnej czerwcowej, a może lipcowej nocy. Sama nie do końca pamiętała, kiedy nawiedził ją ten dziwny sen, tak prawdziwy, jakby był jawą. Pozostawił ślady na jej ciele, jakby faktycznie to wszystko wydarzyło się naprawdę. Miała nadzieję jednak, że nikogo więcej to już nie spotka, przecież zgłosiła sprawę odpowiednim służbom, liczyła na to, że znaleźli tego delikwenta który odwiedza innych w snach i próbuje ich zabić, na pewno lżej by się wszystkim innym spało...

- Może to i lepiej. - Wydawało jej się to nawet lepszą opcją od miewania koszmarów, z drugiej jednak strony niektóre sny były bardzo przyjemne, pozwalały odpłynąć naprawdę daleko do różnych ludzi, różnych miejsc, aby można było choć chwilę nacieszyć się ich obecnością.

- Bez sensu jest dyskutować, które z nas jest bardziej uzdolnione, bo moim zdaniem każde, tylko w czymś innym. - Nie można być przesadnie skromnym, czyż nie? Miała świadomość, że mało kto potrafi jej dorównać w tworzeniu eliksirów, ale Thomas też posiadał swoje talenty, bez sensu było ich do siebie porównywać, gdy każde z nich zajmowało się zupełnie innymi profesjami.

- Nie chodzi o ciebie, wiem, że dla niektórych się to może wydawać głupie, zresztą sama tak myślałam kilka lat temu, ale z czasem chyba zaczęłam w to wszystko wierzyć. - Musiała się najprawdopodobniej przyznać przed samą sobą, że coś się w niej zmieniło i chyba dojrzała do tego, aby się z tym pogodzić.

- Kurde, zrobił się z ciebie prawdziwy specjalista w rozpoznawaniu zapachów. - Nie ma się co dziwić, skoro dzień w dzień pomagał jej w cukierni. Nie mogło być inaczej.

Podniosła się z krzesła, aby przynieść jeden z chlebów, które upiekła rano. Nie był jakoś szczególnie ozdobiony, wykonała na nim jedynie kilka wzorów w kształcie zboża, aby był bardziej odświętny od zwyczajnego. Położyła go na stole, chyba mogli zaczynać rytuał.

- Możesz podpalić tę świeczkę, chyba nic więcej nam nie trzeba. - Usiadła ponownie na krześle. Próbowała zebrać myśli, skupić się na tym, co było dla niej ważne. Zależało jej na tym, aby Matka miała pod opieką ich dom, który był również miejscem ich pracy. Miała nadzieję, iż pomoże to im ochronić je od wszystkiego co złe. W końcu czasy były naprawdę niebezpieczne, kto wie, czy w końcu i cukiernia nie stanie się celem Śmierciożerców. Niby się nie wychylali, ale przecież zarówno ona jak i jej brat angażowali się w sprawy Zakonu Feniksa, co mogło się komuś nie spodobać.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#9
20.07.2024, 00:06  ✶  
- Dobrze, już dobrze - podniósł ręce jakby się poddawał, w sumie to nie zamierzał się kłócić z siostrą, oboje byli w czymś dobrzy i mogli się uzupełniać jeśli była taka potrzeba. to nawet i lepiej, niźli by mieli robić te same rzeczy i wchodzić sobie w paradę czy konkurować ze sobą. A tak koegzystowali pomagając drugiemu w tym w czym sami byli dobrzy.
- Cóż, uczucia nie są głupie. Ale jeśli w coś wierzysz to nie wstydź się tego, normalna osoba nie wyśmieje przekonań drugiej - stwierdził spokojnie, już darując sobie wywód jakoby eliksiry leczące miały u dzieci powodować problemy z rozwojem, nie było to miejsce i czas na dyskusje o tym. - A jeśli ktoś spróbuje, to powiedz mi o tym, wtedy my pośmiejemy się z niego, jak już z nim skończę - dodał przybierając groźną minę i trzymając świeczkę niczym miecz, jak podczas udawanej walki wcześniej.
- Poczekaj jeszcze trochę i będę mógł po zapachu rozpoznać nadzienie z jakimś są babeczki podczas pieczenia - roześmiał się, bo fakt faktem, kiedyś zapachy z kuchni dzielił na apetyczne i odrzucające, a teraz? Czuł się jak po intensywnym treningu dla psów do rozpoznawania przeróżnych substancji - stał się niuchaczem od słodkości! Aż zachichotał na samą myśl o tym. - Mieszkając z tobą zostałem niuchaczem specjalizującym się w słodkościach - wyjaśnił jeszcze siostrze nim zabrali się za odprawianie rytuału.
Bez słowa skinął głową, jak już przestał dygotać od chichotu i podpalił świeczkę trzymając ją nad bochenkiem chleba. Przymknął oczy i zaczął recytować modlitwy do Matki, aby otoczyła ich dom swoją opieką i nie pozwoliła aby jego mieszkańcom stała się krzywda. Liczył, że wysłucha jego modlitwy, czuł jakąś dziwną pewność siebie co do tego - coś czego nie odczuwał nigdy wcześniej, gdy odprawiali rytuały podczas lata. Teraz bardziej niż kiedyś potrzebowali takiej ochrony, nastały mroczne czasy, a oni aktywnie brali udział w stawianiu oporu mrocznym siłom.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nora Figg (1520), Thomas Figg (1666)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa