19.09.2024, 22:22 ✶
– Pamiętam. Mam trochę wrażenie, że najchętniej wyciąłby mi mózg i poddał go sekcji. Może uznał, że mam tak pusto w głowie, że to byłby ewenement na skalę światową – powiedziała Brenna, uśmiechając się przy tym lekko, bo tak naprawdę nie mogła nawet powiedzieć, że nie lubi Rodolphusa: nie miała w sobie nawet grama niechęci wobec niego i nie wątpiła, że jest inteligentnym człowiekiem… lubiącym czasem zasiać chaos, przypadek z goblinem to pokazywał. Wiedziała po prostu, że jest dziwny i trzeba przy nim zachować pewną ostrożność. Ale czy to nie dotyczyło zdecydowanej większości Niewymownych?
– Mamy Caina i Julesa, ale Julien nie powinien zwracać uwagi Ministerstwa. Czyszczeniem pamięci będzie można się zajmować, jak minie zagrożenie, tyle że… hm… nie wiemy czy zaatakują tylko Dolinę – mruknęła, po czym szarpnęła kosmyk włosów. – Nie jestem pewna, czy od śmierciożerców można oczekiwać jakiejkolwiek logiki, wujku, ale muszę przyznać, że w tym przypadku wolę, żeby byli głupcami, gotowymi na wnuki bez nosów, bo skończy się im pula krwi – powiedziała powoli, już bez śladu uśmiechu, spoglądając na Longbottoma. Wuj miał stu procentową rację, ale Brenna chyba wolała, aby śmierciożercy nigdy na to nie wpadli.
Życie pod urokami? Gdyby Voldemort miał przejąć w Anglii władzę, wolała nigdy tego nie doczekać niż potem stać się częścią nowego, wspaniałego świata, z umysłem zaćmionym hipnozą i eliksirami.
– Co myślisz o zrzutce na sprzęt dla mugolskich strażaków z okolicy? – spytała jeszcze, bo przez zmęczenie, którego nie mogła pokonać nawet kawa, przedarł się jeszcze taki pomysł. Jeśli zrzucą się ona, Erik, Morpheus, może też namówi się Heather i Jonathana, mogli sfinansować jakieś dodatkowe wyposażenie dla mugolskiej jednostki. Jeśli pojawi się ogień, ale sami śmierciożercy znikną, zostawiając po sobie tylko płomienie… łatwiej będzie mugolom z tym walczyć. A jeżeli nawet nie? Cóż, i tak wykorzystują to w dobrym celu.
Nie sprzeczała się z Morpheusem. Naprawdę miała zamiar iść spać i to nie na dziesięć minut nawet – planowała przespać uczciwie z pięć godzin. Nie przeczuwała niecnego planu wuja, który… właściwie nie był niecny, ani nawet złośliwy, wynikał z troski i miał prawdopodobnie swój sens. Tak czy inaczej, zasnęła wkrótce, a czas zatańczył i przez chwilę płynął wstecz.
– Mamy Caina i Julesa, ale Julien nie powinien zwracać uwagi Ministerstwa. Czyszczeniem pamięci będzie można się zajmować, jak minie zagrożenie, tyle że… hm… nie wiemy czy zaatakują tylko Dolinę – mruknęła, po czym szarpnęła kosmyk włosów. – Nie jestem pewna, czy od śmierciożerców można oczekiwać jakiejkolwiek logiki, wujku, ale muszę przyznać, że w tym przypadku wolę, żeby byli głupcami, gotowymi na wnuki bez nosów, bo skończy się im pula krwi – powiedziała powoli, już bez śladu uśmiechu, spoglądając na Longbottoma. Wuj miał stu procentową rację, ale Brenna chyba wolała, aby śmierciożercy nigdy na to nie wpadli.
Życie pod urokami? Gdyby Voldemort miał przejąć w Anglii władzę, wolała nigdy tego nie doczekać niż potem stać się częścią nowego, wspaniałego świata, z umysłem zaćmionym hipnozą i eliksirami.
– Co myślisz o zrzutce na sprzęt dla mugolskich strażaków z okolicy? – spytała jeszcze, bo przez zmęczenie, którego nie mogła pokonać nawet kawa, przedarł się jeszcze taki pomysł. Jeśli zrzucą się ona, Erik, Morpheus, może też namówi się Heather i Jonathana, mogli sfinansować jakieś dodatkowe wyposażenie dla mugolskiej jednostki. Jeśli pojawi się ogień, ale sami śmierciożercy znikną, zostawiając po sobie tylko płomienie… łatwiej będzie mugolom z tym walczyć. A jeżeli nawet nie? Cóż, i tak wykorzystują to w dobrym celu.
Nie sprzeczała się z Morpheusem. Naprawdę miała zamiar iść spać i to nie na dziesięć minut nawet – planowała przespać uczciwie z pięć godzin. Nie przeczuwała niecnego planu wuja, który… właściwie nie był niecny, ani nawet złośliwy, wynikał z troski i miał prawdopodobnie swój sens. Tak czy inaczej, zasnęła wkrótce, a czas zatańczył i przez chwilę płynął wstecz.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.