• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 9 Dalej »
[24.08.1972] Got stress filling up my head...

[24.08.1972] Got stress filling up my head...
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#11
14.10.2024, 23:19  ✶  
Popatrzył na swoją siostrę, nie zrozumiałą o co mu chodziło, opuścił spojrzenie patrząc na swoje dłonie złożone na udach. Sam już nie wiedział jak ma kontynuować te rozmowę. Jak miał mówić kolejne słowa bez czucia się rozczarowaniem i porażką.
- Nie chodzi o same tajemnice - zamknął oczy, czy musiał to robić? Musiał rozdzierać stare rany i sprawiać, że krew popłynie dolinami blizn, które się zasklepiły już dawno i ukryły w skórze? - Chodzi o obietnice, którą wam składałem przed siódmym rokiem - dodał cicho, nie był w stanie powiedzieć tego głośno. Obiecywał im, że w razie problemów przyjdzie do nich, będzie rozmawiał i nie będzie dusił w sobie swoich uczuć. I to nie było tak, że o tym zapomniał, że specjalnie czegoś nie robił. Po prostu myślał, że sobie radzi, że ujarzmił swoje demony.
- Boję się tego cały czas wiesz? Że nie będę odpowiednio silny, że zawiodę i was stracę - powiedział podnosząc zaszklone oczy, pierwszy raz odkąd miał siedemnaście lat mogła zobaczyć ten wyraz jego twarzy, pełen strachu. - Że nie będę potrafił być tym kim chciałem dla was - dodał patrząc w sufit i próbując wcisnąć łzy z powrotem w kąciki oczu. Tak, rozklej się, pokaż jej jaki jesteś kruchy i słaby, martw ja dalej, za mało ma na głowie? - wstrętny głosik w głowie znów dawał o sobie znać. Nora przecież byłą ostoją siły, zawsze pewnie stojąca na nogach, wytrwała, a on? Roztrzęsiony niczym osika na wietrze.
Czy faktycznie miał siły na to, żeby obronić wszystkich? To nie tak, że nie wierzył w zdolności Nory, dobrze wiedział, że jest ona bardziej niż kompetentna do obrony siebie i swej córki, jednak nie mógł pozwolić na to, żeby zmuszona była brudzić sobie ręce. Nie chciał jej narażać, samemu stojąc z boku. Zerknął na nią z determinacją, chciał ich bronić ,wiedział, że gdyby do tego doszło to walczyłby jak lew, że oddałby za nich wszystko, swoją duszę, a nawet i życie, byleby tylko mogli przeżyć.
- Jest ktoś nowy - zaczął niepewnie, jakby przyznawał się do czegoś złego. Czy wolno mu było zawierać nowe relacje? Poznawać uczucia, których do tej pory nigdy nie znał? Jak miał o tym powiedzieć. Ale przecież człowiek samotny czasami męczy się nieufnością i tęskni za bliskością - Thomas nie znał jej wcale. - Kto sprawia, że pustka w środku nie wydaje się taka wielka i straszna - dodał jeszcze z powrotem opuszczając wzrok na swoje dłonie. To działa tylko w jedną stronę, ona tego nie czuje - natrętny głosik postanowił wbijać kolejną szpilę.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#12
16.10.2024, 11:18  ✶  

Norka milczała. Nie zauważyła, że Thomas jest ostatnio rozbity. Była tak bardzo zajęta swoim życiem, że nie dostrzegła tego wszystkiego. Powinna zdecydowanie być bardziej uważna, jak widać jednak czasem i ona nie do końca zauważała, co działo się wokół niej. Niedobrze.

Powinna być wsparciem, a aktualnie okazywało się, że była raczej do niczego. jasne, Thomas wiecznie żartował, wydawało się, że nic go nie rusza, ale to były tylko pozory. Powinna pamiętać, jak to się kiedyś skończyło. Westchnęła ciężko, musiała sobie wszystko ułożyć w głowie.

- Pamiętaj po prostu, że zawsze tutaj jestem. - Właściwie to przecież przyszedł do niej z tym teraz, więc najwyraźniej dotrzymał obietnicy, nie było tak źle, jak mogło się wydawać.

- Wiesz, że nie musisz być odpowiednio silny, prawda? - Nie miała pojęcia, co właściwie sobie zakładał, ale sam nie był w stanie zbawić całego świata. Miała nadzieję, że zdaje sobie z tego sprawę. To było niemożliwe, niepotrzebnie na siebie brał ten ciężar. Zdecydowanie.

- Uwierz mi, że jesteś dokładnie tym, czego potrzebujemy, nie możesz sobie zakładać nieosiągalnych celów, to wszystko, co dla nas robisz to jest naprawdę wiele, nie potrzebujemy nic więcej. - Trochę ją to martwiło, bo brzmiało tak, jakby czuł, że jest niewystarczający, miała nadzieję, że nie dawała mu ku temu pobudek. Może za rzadko przypominała mu o tym, że jest istotny i robi dla nich wiele. Na pewno była w tym część jej winy. Będzie musiała zacząć mu o tym przypominać.

Świat w którym przyszło im żyć był paskudny. Coraz mocniej to do niej docierało. Ludzie martwili się o swoich najbliższych, zatracali się w tym lęku, to nie było w porządku, zamiast skupić się na tym, co dawało im szczęście myśleli ciągle o niebezpieczeństwie. Nie powinni żyć w ten sposób.

- Jak bardzo nowy? - Zapytała jeszcze przyglądając się uważnie Thomasowi. Nie, żeby zakładała, że to był ktoś nieodpowiedni, ale aktualnie w gronie zaufanych osób znajdowało się naprawdę niewielu ludzi. Wolałaby, aby ten ktoś do nich należał, bo nie chciałaby, aby jej brat się sparzył.

- To chyba dobrze, że tak na kogoś reagujesz? - Zapytała jeszcze, zawsze było mieć dobrze u swojego boku kolejną osobę, komu można było zaufać, porozmawiać o tym wszystkim, co się działo. Czy jej brat się zakochał? Nie do końca wiedziała o co mu chodziło, bo nie mówił wprost, próbowała po prostu jakoś odgadnąć o co właściwie chodziło.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#13
17.10.2024, 02:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.10.2024, 02:14 przez Thomas Figg.)  
Dobrze wiedział, że Nora nie zauważyła, że coś się dzieje, sam o to dbał, żeby nie było po nim nic widać. Może nie do końca przemyślana zachowanie, jednak dbanie o innych pokrywało się również z ochroną ich przed martwieniem się o niego. Skrupulatnie budował swoją maskę, ubierając uśmiech i żarty niczym zbroję codziennie rano i wierząc, że to wystarczy. Nie chciał im dokładać zmartwień na barki. Co chyba niezbyt dobrze mu poszło, biorąc pod uwagę, że zamiast dawkować rewelację zrzucał je na siostrę niczym wezbrana rzeka.
- Wiem, nie dajecie mi o tym zapomnieć z Brenną - powiedział z uśmiechem, pierwszy raz tego wieczoru wyrażającym oznaki radości. To były osoby, z którymi był najbliżej, dwa jasne promyki w jego życiu, które pomogły mu rozwiąż mrok w przeszłości i nadal były dla niego drogowskazem i ostoją. Czy kiedykolwiek zdoła im za to odpłacić? Wątpił w to, choć cały czas się starał.
Pokiwał przecząco głową na jej słowa. - Muszę być, jesteście całym moim światem, bez was nic nie będzie miało znaczenia - odpowiedział, nie chciał zbawiać całego świata, nie miał o sobie tak wysokiego mniemania, żeby uważać, że zdoła zbawić cały świat, jedyne czego chciał to ocalić SWÓJ cały świat, uchronić tych kilka osób przed całą tą wojną. Ciężkie zadanie biorąc pod uwagę, że niemal wszyscy byli powiązani z Zakonem. Ale nie potrafił i nie chciał wyobrażać sobie świata bez kogokolwiek z nich, bez nich był jedynie pustą skorupą, muszą porzuconą i niezamieszkałą. To oni byli siłą dla niego, motywem do wstawania kolejnego dnia z łóżka i nie poddania się.
Chciał zaprzeczyć, powiedzieć, że przecież może robić o wiele więcej, że jest w stanie udźwignąć więcej niż to co robi, że może jej bardziej pomagać, bardziej się angażować. Ale przecież to było Nora, ona nie kłamała. Zerknął na nią pozwalając sobie nie być silnym, przy niej przecież mógł do diabła, ona nie wzgardziła nim kiedy szorował po dnie, dlaczego by więc miała, gdy ledwie się potknął. - Dziękuję, wierzę ci - powiedział posyłając jej uśmiech i przecierając oczy wierzchem dłoni. Nie oczekiwał niczego za to co robił dla niej i innych bliskich, ich radość i uśmiechy były bardziej niż wystarczające, żeby dalej trwać w tym co robił.
- Poznałem ją po powrocie do kraju, ona jest z Zakonu - dość odważne słowo "poznałem", byli wtedy ledwie znajomymi, znani z imienia, bo los tak rzucił kością, że wylądowali w tym samym miejscu - Zakonie. Szczęśliwy przypadek, a może chichot losu? Nie miał pojęcia, wiedział tylko, ze po ostatnich wydarzeniach nie był w stanie przejść obok niej obojętnie. W nerwowym ruchu wysupłał z kieszeni paczkę papierosów i już sięgał po jednego, kiedy zdał sobie sprawę, że siedzi w salonie swojej siostry, zwalczył więc chęć zapalenia i schował paczkę w dłoni. - Nie wiem. Nie mam pojęcia co ona czuje. Ale wiem, że ja nigdy nie czułem czegoś takiego - cóż za ironia losu, że właśnie w momencie takim a nie innym znalazł drugi kawałek swojej duszy? On, który całe życie nie był w żadnym związku miał poczuć coś do drugiej osoby? W tych mroczny i niebezpiecznych czasach, kiedy przyjdzie mu stawiać własne życie na szali miał znajdować dodatkowy powód by żyć? Nigdy nie stawiał swojego szczęścia na pierwszym miejscu, ani nawet na drugi, dlaczego więc teraz miałby to zrobić i spróbować sięgnąć po nie? Wziął głęboki oddech, znów miał wrażenie, że czuje ten sam zapach, który poczuł podczas przytulania panny Moody, który to już raz czuł w przeciągu ostatnich dwóch dni?
- Po oczyszczaniu Księżycowego Stawu spędziliśmy razem wieczór przy herbacie: Hardwick, Heather i ona Millie. - ostatnie imię wymienił miękko i wyraźnie się zmieszał, ale tym razem nie przerywał, koniec z tym, musiał być szczery nawet jak nie ze sobą to z Norą, był jej to winny. - Nawet nie wiem jak z poddasza znaleźliśmy się nad stawem, skończyliśmy na jego brzegu we dwójkę. Podzieliłem z nią moje lęki, moje pragnienia. Potrafiła dotrzeć do tego mnie ukrytego głęboko w środku, jak ty, jakbym znał ją długie lata... I nie mogę wyrzucić jej z umysłu - nie chcę... Cały czas wracam do niej myślami i do tamtych chwil. Do cholery nie mogę pozbyć się jej zapachu, cały czas wydaje mi się, że go czuje, chce go czuć, bo jest kojący, pozwala mi się zrelaksować. Pozwoliła mi poczuć akceptację i bezpieczeństwo, które czuje przy tobie, tak podobne, ale też inne. A trzymając ją w ramionach nie potrafiłem określić w którym miejscu istnieje granica miedzy naszymi duszami, jakbyśmy razem mogli stworzyć jedno - miał wrażenie, że bredzi jak w malignie, że to co mówi nie ma ani krzty sensu, nie potrafił pojąć tego wszystkiego, wyrzucił z siebie wszystko. Spowiadał się siostrze z tego co nie mógł rozgryźć sam. - Nora, co się ze mną dzieje, co mam robić? - zapytał żałośnie, jakby faktycznie to wszystko co powiedział przed chwilą nie dawało mu samo w sobie odpowiedzi. Po części tak było, jednak potrzebował od kogoś potwierdzenia, zapewnienia, że mimo mrocznych czasów powinni czerpać z życia, a nie poddawać się lekowi i porzucić próby nawiązania nowych relacji, że wciąż może czuć.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#14
17.10.2024, 13:44  ✶  

Powinna dostrzec chociaż drobne sygnały o tym, że coś się działo. Niestety Norka ostatnio sama miała dosyć burzliwy czas. Wiele się działo w jej życiu, nie była w stanie skupiać się na innych tak bardzo jakby chciała. Dotarło do niej, że powinna nieco zastopować i zająć się tym, co było faktycznie istotne. Wypadałoby, aby była w stanie poświęcić swoim bliskim odpowiednią uwagę.

- To dobrze, cieszę się, że to działa. - Zawsze doceniała to, że Longbottomowie byli im tacy bliscy. Dobrze mieć świadomość, że obok znajduje się ktoś, kto troszczy się o twoją rodzinę równie mocno, co ty sam. Zresztą panna Figg traktowała Longbottomów jako swoją rodzinę, mimo, że nie łączyły ich więzy krwi. Ich znajomość trwała od lat, Erik i Brenna zawsze byli jej wyjątkowo bliscy, nie bez powodu wybrała ich na rodziców chrzestnych swojej jedynej córki.

- Obyś tylko nie popadł w paranoję, zdaję sobie sprawę, że jest niebezpiecznie, ale musimy żyć. Jakoś sobie radzić, nie powinniśmy dać się zastraszyć i ciągle o tym myśleć. - Sama miewała chwile, kiedy zastanawiała się nad tym, co się działo. Dosyć często, jednak potrafiła pozbyć się tych ciemnych myśli i zauważać światło. To też było istotne, szukać chwil, momentów, które potrafiły nadać koloru tej smutnej rzeczywistości, w której przyszło im żyć. Nie mogli się sfiksować na punkcie całego zła, które mogło ich spotkać. To nie było zdrowe, wręcz przeciwnie.

Nie oczekiwała, że brat poświęci wszystko dla ich bezpieczeństwa, to nie miało żadnego sensu. Naprawdę starali się jakoś sobie radzić z tym wszystkim, wręcz wydawało jej się, że nie mogło być lepiej. Byli w stanie sobie zapewnić bezpieczeństwo, przynajmniej jak na razie. Nie czuła zresztą, że powinni aktualnie się martwić o to, że staną się kolejnym celem. Starała się żyć ze wszystkimi w zgodzie, nie dzieliła się z nikim swoimi poglądami, robiła wszystko, co mogła, aby faktycznie nie być na świeczniku.

- To chyba dobrze? - Nie była pewna, jak powinna zareagować na wieść o tym, że Thomas poczuł coś, czego nie miał jeszcze szans doświadczyć. Nadal jednak nie dostała od niego żadnych konkretów, nie miała pojęcia o jakie uczucia może chodzić. Wiedziała, że jest wiele możliwości. Mogło być tak jak z nią i z Samem, którego pokochała dawno temu, albo tak jak z nią i Erikiem, który był jej bratnią duszą, z którym rozumiała się bez słów. Ta więź była dla niektórych niezrozumiała, mało kto potrafił zrozumieć tę głębie, która wynikała z tej relacji, ale zawsze wiedziała, że ją i Longbottoma łączy coś wyjątkowego, co nie zdarza się zbyt często. To było jedyne w swoim rodzaju.

Zmrużyła oczy, gdy zaczął mówić dalej. Kiedy usłyszała Heather niemal się zakrztusiła, bo pamiętała, że ta dziewczyna niedawno się zaręczyła z tym słodkim chłopaczkiem od Lupinów (swoją drogą nie wiedziała, jak to możliwe, że ze sobą byli, ta ruda była strasznie zarozumiała).

Na szczęście to nie był koniec, bo wspomniał jeszcze o Millie, cóż dotarło do niej, że jednak chodzi o Moody. Nie była pewna co powinna o tym myśleć, bo to nie była szczególnie stabilna osoba, na pewno nie ostatnio. Nie była jednak matką Thomasa, aby sugerować mu o tym, z kim powinien się spotykać. Musiała to zaakceptować, zresztą mówił o niej w taki sposób, jakby faktycznie połączyło ich coś silnego.

Wydawało jej się, że u boku brata chętniej zobaczyłaby kogoś, kto będzie dla niego oparciem, w tym przypadku znalazł kolejną osobę, o którą będzie się musiał martwić, najwyraźniej miał pewne tendencje co do otaczania się osobami, które potrzebowały wsparcia. Nie miała pojęcia z czego to wynikało.

- Są dwie możliwości, albo się zakochałeś. - Zaczęła mówić, nie miała pojęcia, czy rozumie to w odpowiedni sposób, ale musiała mu dać jakieś odpowiedzi. - Wiesz, zakochanie takie bywa, atakuje znienacka i bywa wręcz obsesyjne. - Słyszała o takiej miłości, kiedy zakochani nie potrafili zasnąć, bo myśleli ciągle o tej drugiej osobie. - Albo możesz wyczuwać więź podobną do tej mojej i Erika, to nie jest zwykła przyjaźń, ale w naszym przypadku jest to budowane od wielu lat, zresztą nie reagowałam na niego nigdy aż tak. - Niemożliwość pozbycia się zapachu brzmiała dla niej nieco abstrakcyjnie. - Popłyń, nie ma się nad czym zastanawiać. - Nie mogła mu doradzić niczego innego.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#15
17.10.2024, 21:51  ✶  
Uśmiechnął się do siostry i pokiwał głową, on zdecydowanie też się z tego cieszył. Przecież gdyby nie oni to już dawno stoczyłby się na samo dno - ponownie. Nie mógłby obserwować jak Mabel dorasta i zaczyna odkrywać świat, nie mógłby patrzeć jak Nora sprawdza się zawodowo, jak znajduje ukochanego. Nie mógłbym im w niczym pomóc. Figgów i Longbottomów może i nie łączyły więzy krwi, ale nie miał oto dla niego znaczenia, zarówno Brenna jak i Erika traktował jak rodzone rodzeństwo (którego też nie było mało).
- Musimy żyć, a do tego musimy być bezpieczni. Spokojnie, wiem, że niewyspany i przemęczony na nic się nie zdam, a jak zacznę podkradać eliksir energetyzujący to się połapiesz szybciej niż zdążę cokolwiek zrobić - zażartował, dając znać siostrze, że powoli wraca do dawnego siebie, tego starszego brata, który chodzi wiecznie roześmiany i wszystko potrafi obrócić w żart - byleby tylko wywołać uśmiech na ich twarzach. To prawda, ze bał się o swoich najbliższych, jednak cały ten strach zawsze przekuwał w to co go napędzało, czasami tylko potykał się i potrzebował chwili wytchnienia - jak dzisiaj. Doceniał, jak wielkie szczęście miał, że wokół niego były osoby, które w takich momentach łapały go pod pachy i pomagały wstać.
Dla niego naturalnym było zakładać, że w razie potrzeby będzie gotów poświęcić się za swoich najbliższych. Nie chciał zgrywać heroicznego bohatera, po prostu zdawał sobie sprawę, ze nie wszystkich i nie zawsze pokona przeciwnika, a swojego może nie rzucał jak papierka po cukierku do kosza, ale nie zamierzał uciekać kosztem innych. Nie nadawał się na bohatera całego świata, ale chciał nim być dla swoich bliskich.
Wpatrywał się w Norę z nadzieją, że mu pomoże, wiedział, że on był bardzo kiepski jeżeli chodziło o budowanie relacji z innymi, to prawda, że potrafił dogadać się z niemal każdym. Jednak zawiązanie bliższych znajomości było już dla niego pewnym problemem, bo nie każdego chciał wpuszczać w swój wewnętrzny krąg przyjaciół.
To co mu ma do powiedzenia Nora było dla niego niezwykle istotne, cenił jej rady, może i była młodsza od niego, to jednak wiedział, że jest dużo dojrzalsza i silniejsza niż on. Wiedziała niemało o życiu, a on zachowywał się jak mały pisklak chcący opuścić gniazdo.
Drgnął kiedy odezwała się po jego tyradzie. Miłość? On i zakochanie? Ostatnim razem kiedy myślał, że się zakochał, okazał się, że darzy te osobę siostrzaną miłością, do teraz pamiętał te niezręczne chwile kiedy nie był świadom jakie to jest uczucie. A teraz? Przesunął dłońmi po policzkach patrząc na siostrę wzorkiem zagubionego psiaka. Więź jaka łączyła ją i Eriką nie była dla niego nowością, ale nie brał tego pod uwagę, bo przecież znali się tak długo, to nie zdarzyło się z dnia na dzień. I wtedy uderzyło go to co usłyszał od pewnego mędrca w Japonii: Osoba, którą poznałeś zaledwie wczoraj, może sprawić, że poczujesz to, czego nie czułeś przy osobie, którą znałeś przez dwadzieścia lat. Czas nic nie znaczy, charakter ma znaczenie. Dopiero teraz uderzyło go faktyczne znaczenie tych słów. Czyli miał dwa wyjścia? Albo się zakochał albo faktycznie jest to niezwykle bliska przyjaźń? Nie miał pojęcia co by chciał, czego by bardziej pragnął. Czy powinien był kochać? W takich czasach jak te... Nie zdołał zatonąć w swoich rozważaniach, bo spłynęły na niego słowa porady siostry. - Popłyń - powtórzy cicho to jedno słowo. Tego potrzebował, sam niemal nigdy nie robił nic dla siebie, żeby być szczęśliwym. Ale teraz pchnięty słowami Nory, na jego twarzy odmalowało się zdecydowanie, gdy kiwnął głową. - Tak, to dobry pomysł - uśmiechnął się, jakby pokazała mu drogę, którą powinien iść przez życie, bo trochę w sumie tak było, tylko dlaczego znów czuł zapach Millie, to pojawiało się tak nagle. Od zawsze był związany z różnymi zapachami, które pozwalały mu czuć się bezpiecznie i koiły, czyżby o to chodziło?
- Dziękuję ci, gdyby nie ty spędziłbym chyba miesiąc na dręczeniu się tymi sprawami - przyznał, bo była to w sumie prawda, gdyby nie to, że natrafiła tu na niego to przez najbliższy czas zapewne trawiłoby go od środka. A jej obecność, samo to, że mógł do niej otworzyć usta i wyrzucić z siebie to wszystko, doprawione jej radami sprawiało, że powoli wszystko mu się klarowało.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#16
18.10.2024, 22:17  ✶  

- Nie możemy się jednak skupiać za bardzo na tym bezpieczeństwie, musimy żyć, ale jak najbardziej normalnie się da. - Wiedziała, że z tym może być problem, jednak uważała, że warto próbować. Nie powinni się skupiać jedynie na źle, a wyrywać jak najwięcej tych dobrych chwil, dzięki którym wszystko wydawało się być w najlepszym porządku. Tak, ciężko było ignorować nieszczęścia, które się zdarzały, jednak warto było szukac w tym wszystkim choć odrobiny normalności. Norka chyba całkiem nieźle sobie z tym radziła, otworzyła przecież swój biznes już wtedy, kiedy świat zaczął stawać w promieniach, również zaczęła sobie wtedy układać życie osobiste, to jej nie ograniczało, wręcz przeciwnie. Decyzje, które podejmowała były może nawet bardziej spontaniczne, bo przecież jutra mogło nie być, warto więc było wykorzystywać wszystkie szanse dane przez los.

Nora wcale nie potrzebowała wokół siebie bohaterów, raczej zależało jej na tym, aby jej najbliżsi podchodzili do wszystkiego z rozsądkiem, nie sądziła, że przesadne zaangażowanie było potrzebne. Nie uważała ryzyka za mądre posunięcie, lepiej było trzymać się na uboczu i jakoś dostosować. Tak, może angażowali się w działania Zakonu Feniksa, jednak starała się je oddzielić nieco od codziennego życia, nie było to wcale łatwe, bo przecież w dużej mierze zajmowała się tymi sprawami w czasie normalnej pracy, jednak nikt o tym nie wiedział. Dobrze było trzymać się na uboczu i nie rzucać w oczy.

Nie miała pojęcia o jakim uczuciu mówił Thomas, ciężko jej było sobie wyobrazić co przeżywa, trochę za mało faktów jej przedstawił, dlatego też podsunęła mu najprostsze rozwiązanie. Nie było sensu się nad tym zastanawiać, lepiej po prostu działać, sprawdzać co los ma zamiar z tym zrobić, tak było najłatwiej.

- Chyba najmniej zobowiązujący. - Dodała jeszcze, bo właściwie co złego mogło się stać? No nic. Lepiej po prostu sprawdzić wszystkie dostępne emocje, dać się ponieść i tyle.

- Nie ma sensu dręczyć się czymkolwiek, lepiej dać się ponieść, tak po prostu. - Powiedziała jeszcze z uśmiechem do brata, miała nadzieję, że faktycznie jej rada mu pomogła.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#17
19.10.2024, 03:36  ✶  
- Staram się, staram się ,żeby to wszystko miało jak najmniejszy wpływ - potwierdził, jednak wiedział, że to jest trudne do wykonania. Bo z jednej strony było to dla niego motorem napędowym do działania, dodatkową motywacją. Nie mógł przecież przejść obojętnie nad tymi wydarzeniami, może i nie byli wystawieniu na cel bezpośredni, ale czy to nie była kwestia czasu? Byli półkrwi czarodziejami, w najlepszym wydaniu będą jako jedni z ostatnich obranymi za cel. Wszystko to zamierzało w mroczną stronę i choć Thomas nie miał pojęcia jak wykoleić ten pociąg, aby tam nie dotarł to musiał robić wszystko, aby nie rozjechał ich w swe szalonym pędzie.
Bycie w Zakonie sprawiało, że miał nieco obszerniejszy pogląd na sytuację w Anglii niż jakby miał się posiłkować jedynie wiadomościami opinii publicznej i z Proroka Codziennego. Dzięki temu mógł lepiej planować jak chronić swoja rodzinę.
Thomas sam nie miał pojęcia o jakim uczuciu mówił, dlatego rada przekazana mu przez Norę wydawała mu się tak idealna, żeby popłynąć z prądem i odkryć czym jest to co czuł do Millie. Cóż za Ironia, że pręż trzydzieści lat życia nic takiego nie czuł. A może właśnie dlatego, że przez to, że na tyle lat uciekł poza granice kraju?
- Los chyba postanowił sobie ze mnie zadrwić, skoro w tak mrocznych czasach zesłał na mnie tak niezwykłe uczucie - sarknął kręcąc głową. Dźwignął się i podszedł do fotela na którym siedziała siostra. Cmoknął ją w czubek głowy i delikatnie poczochrał włosy. - Dzięki maleńka, nawet nie wiesz jak mi to pomogło - dodał miękkim głosem nim wyprostował się z uśmiechem zdobiącym jego usta.
- A czy jest szansa, że poratujesz mnie jednym ze swoich cudownych wywarów? - zapytał robiąc minę małego kociaka, który prosi o drugą kolację. - Tego na sen. Wiesz, że mam problemy ze spaniem... - dodał jeszcze w celu wyjaśnienia. Potrzebował się przespać i zregenerować siły zanim zacznie robić cokolwiek ze swoim życiem.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#18
19.10.2024, 22:28  ✶  

- To dobrze, nie ma sensu się za bardzo nakręcać. - Jasne, nie można było zapominać o tym, że wróg czai się za rogiem, ale nie powinno to warunkować ich życia. Nie w pełni. Wiedziała, że może być różnie, bo ich pochodzenie nie było odpowiednie, jednak nadal nie byli aż tak źle położeni w tym wszystkim jak mugolacy. Nimi zajmą się po nich.

Wiedzieli o tym, co się dzieje w świecie czarodziejów zdecydowanie więcej niż zwykli zjadacze chleba, w końcu należeli do Zakonu Feniksa, który pomagał walczyć z oprawcami. Musieli śledzić ich poczynania, była tego świadoma. Póki co jednak głownym celem nie były osoby jak oni, znaczy to się mogło zmienić, gdyby ktoś dowiedział się o tym, że należą do tajnej organizacji. Na szczęście jej członkami byli ich bliscy, przez co nie sądziła, że dojdzie do sytuacji, w której ktoś dowie się o ich aktywności. Wszystkim zależało na tym, aby pozostać anonimowym.

- Nie jesteś jedyny Thomas, nie ma sensu się tym przejmować, musimy żyć, nie można się ograniczać. - Cóż, ona sama aktualnie przecież ponownie połączyła swoją drogę z Samem, więc coś o tym wiedziała. Nie uważała, żeby potrzebne było ograniczanie się.

- Jakby coś, to zawsze tu jestem. - Przypomniała mu, jakby zdążył o tym zapomnieć. Nigdzie się też nie wybierała, była zawsze gotowa służyć mu radą.

- Oczywiście, ostatnio zrobiłam kolejną partię, bezsenność męczy coraz więcej osób. Daj mi chwilę. - Wstała i ruszyła w stronę kuchni, gdzie znajdowała się jedna specjalna szafka pełna najróżniejszych eliksirów. Figg ostatnio tworzyła ich masowe ilości, bo nie wiedziała kiedy i komu może się przydać coś z jej zapasów. Wzięła w dłoń dwie fiolki, po czym wróciła do brata. Postawiła je przed nim na stole. - Częstuj się. - Dodała jeszcze. - Chyba pójdę już spać, bo rano powinnam być wcześnie na nogach. - Dodała jeszcze, po czym wyszła z salonu.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#19
20.10.2024, 02:59  ✶  
Z jednej strony wiedział, że ma rację i nie powinien nakręcać się jak katarynka, jednak z drugiej nie chciał czekać zbędzie za późno i przyjdą po nich. Będzie musiał w tym wszystkim znaleźć złoty środek, choć zamiast rozjaśniać sobie wszystko w głowie to tworzył się kolejny chaos. Nie miał pojęcia jak to wszystko zdoła ogarnąć.
- Musimy żyć - powtórzył po niej niczym echo, dwa słowa, które rodziły w nim tak wiele pytań. Dlaczego? Czym jest życie? Jak się to robi właściwie? Potrząsnął głową z uśmiechem, nie mógł znów dać się zaciągać w te ciemne miejsce rozmyślań. Musiał ujarzmić te demony i nie pozwolić im przejąć kontroli, miał dla kogo żyć przecież.
- Wiem, dziękuję ci za to - powiedział miękko, choć nie zawsze potrafił się przemóc i iść do niej z każdym problemem. Wiedział jak wiele miała na głowie. - Postaram się nie nadużywać twojej pomocy. Ale wiesz, ze czasami trudno mi dobrać odpowiednią koszulę do spodni  - rzucił żartobliwie dając jej niezbity powód, że powoli wracał na swoje normalne tory. Był zagubiony, ale powoli dzięki ich rozmowie wracał na ścieżkę, co prawda nie wiedział jeszcze dokąd go to powiedzie, ale najtrudniejszy był pierwszy krok, kiedy już do niej dotrze.
- Dzięki - nie wiedział już ile razy to powiedział dzisiejszego wieczoru, że aż nie potrafił policzyć. - Życie mi tym ratujesz, potrzebuje dobrego, długiego snu dzisiaj - powiedział chwytając fiolki. Wiedział, że jedną zostawi sobie na później.
- Musimy, obiecaliśmy Brennie pomóc w przygotowaniach imprezy na plaży, to już jutro - przypomniał jej i jeszcze przytulił ją. - Cieszę się, ze jesteś moją siostrą - szepnął jej jeszcze do ucha nim ruszył w stronę swojej sypialni. - Do zobaczenia rano! Może tym razem wstanę na tyle wcześnie, żeby zrobić śniadanie! - cóż, mistrzem kucharskim to on nie był, ale śniadania to jedyny posiłki, których nie psuł (poza tymi na wynos z restauracji). Pomachał jej jeszcze nim zniknął.
***

W swojej sypialni westchnął ciężko i jedną z fiolek schował do swojego kufra, a drugą przez chwilę bawił się w dłoniach. Zrzucając z siebie ubrania legł w łóżku i opróżnił fiolkę jednym haustem. Kuląc się w pozycji embrionalnej czekał, aż sen do niego przyjdzie, starał się nie myśleć o niczym. Wtedy też poczuł przyjemne ciepło w okolicy brzucha i mruczenie. Kapitan Pazur zawsze wygadany, miał też swoją inną stronę. Przytulony do swojego kociego towarzysza z delikatnym uśmiechem zapadł w sen.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nora Figg (3488), Thomas Figg (4541)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa