Nie dało się pozbyć wrażenia, że cały kowen już dawno wiedział, kto zawitał w jego progi. Nie, to nie było wrażenie; byli niczym ta celebrycka para, która pojawiła się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie, a do tego brakowało żeby ktoś wyciągnął aparat i porobił im zdjęcia. Bulstrode'owi to absolutnie nie przeszkadzało, ale wiedział że było to, no cóż, zwyczajnie problematyczne. Przyszli tutaj pozadawać pytania, ale wychodzili trochę z niczym.
Victoria pożegnała się z bibliotekarką, albo raczej ta zwyczajnie od niej uciekła, jakby w popłochu. Albo to ta cholerna sława, albo dziewczyna z którą rozmawiał, rozniosła już jakieś plotki, płosząc kogo się dało. Trudno, tym bardziej że została im jeszcze jedna osoba, której co prawda oboje nie chcieli jakoś wybitnie przepytywać, ale skoro rozglądanie wśród ludu poszło im tak marnie, to nie mieli innego wyboru. Poszli więc do Arcykapłana.
Percival przywitał ich w grzeczny, niewymuszony sposób. Jak zawsze profesjonalny, jak zawsze spokojny, ale niestety im dalej w rozmowę, tym większą zdawali sobie sprawę z tego, ze faktycznie niewiele wiedział na temat sprawców całego zamieszania. Wspominał o buntowniczych nastrojach, ale prawdę powiedziawszy to temu, że te utrzymywały się od jakiegoś czasu, Atreus aż tak się nie dziwił. Może ktoś zwyczajnie próbował je wykorzystać, albo w końcu któreś ogniwo pękło, próbując wziąć sprawy w swoje ręce.
— Rozumiem — odpowiedział wreszcie, na dotychczasowe wyjaśnienia Macmillana i zerknął na moment na Victorię. Nie wiedział wiele i to wcale nie było tak, że Atreus mu w to nie wierzył, ale gdzieś tkwiła w nim jakaś nadzieja, że Arcykapłan miał odrobinę więcej informacji. — Czy może zna pan nazwiska osób, które wydawały się najbardziej… oburzone tym, co aktualnie dzieje się dookoła Kniei? Proszę nie zrozumieć mnie źle, nikt tu nie zamierza wyciągać z miejsca daleko idących wniosków i ich podejrzewać o cokolwiek, ale przykra prawda niestety jest taka, że Knieja jest niebezpieczna. Myślę, że zdaje sobie pan z tego sprawę, ale to co kryje się w jej głębi staje się coraz bardziej bezczelne i istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że podczas Samhain dojdzie do tragedii, jeśli nie sprawdzimy wszystkich tropów. – Atreus starał się brzmieć rzeczowo i gdyby Percival miał jakiekolwiek wątpliwości (o co go nie posądzał) co do tego co mogło zadziać się na polanie, to jednoznacznie je rozwiać. Samhain zbliżało się nieubłaganie, a Bulstrode trochę oczyma wyobraźni już widział, jak jakiś idiota kończy jako wysuszona mumia.