24.09.2026, 13:32 ✶
26.10
Mogli se gadać co chcą, ale bycie poza grafikiem służb, dawało jej święty i błogosławiony czas - walutę cenniejszą powoli od galeonów. Nie to że chciała bumelować i patrzyć w niebo. O NIE! Ona nienawidziła nudy i pustki i prawda była taka, że coraz bardziej jej ta pustka doskwierała po Spalonej. Było za cicho za spokojnie i za… Dumbledore oczywiście mógł patrzeć wymownie, ale daleko było jej do generowania kryzysu, żeby potem go w glorii i chwale rozwiązywać. Lubiła jednak ten krąg problemów, dziwacznych spraw, wymagających używania kołowrotka myśli i teleportacji na drugi koniec miasta. Lubiła czuć wiatr we włosach i iskry błyskawic przeskakujące jej (metaforycznie) po skórze.
Lubiła to, że wczoraj drążyła dynie, a dzisiaj była na tropie.
Zaciągnęła kołnierz prochowca, przypatrując się zrujnowanej okolicy. Spalona noc zdecydowanie nie oszczędziła tego miejsca, zdawało się jej jednak coś w tym obrazku nie pasować, a miała skubana oko. Nie tylko jako wybitna dłubatorka warzywna. Coś jej w tym wszystkim nie pasowało - szkody, które miała szansę zaobserwować przechadzając się po okolicy, były po prostu… jakby z różnego okresu.
– Mam dość mam KURWA DOŚĆ Liam! Ile można! Nie możesz cały czas zwalać na piec to jest kurwa PRZEKLĘTE MIEJSCE! – doleciało do jej uszu i z zaciekawieniem odwróciła głowę do źródła. Jakaś para intensywnie kłóciła się na schodach - a jakże! - spalonej kamienicy. Osmolenia jednak (a Moody po Spalonej Nocy była obecnie specjalistką od osmoleń!) nie były od strony dachu, ani też nie były z boku, infekcją innego budynku. Wychodziły z okna podpiwniczenia i rozlewały się po ścianie, tworząc z osamotnionego budynku coś na kształt piekielnego kociołka. – Który to już raz? Ile pieniędzy mamy jeszcze w to władować!? Nie wmówisz mi, że to przypadek! NIE MA OPCJI LIAM ŻE CI KURWA UWIERZĘ! – darła się roztrzęsiona kobieta, a Miles nie chciała jej przerywać tego fantastycznego zeznania, w sensie rozpaczliwej próby przemówienia partnerowi do rozsądku.
– Ależ kochanie, no z taką samą zaciekłością mówisz, że trzynastego każdego miesiąca dzieje się jakaś straszliwa tragedia… Władze miasta cały czas nie mogą się ogarnąć po tym strasznym pożarze, myślę, że te instalacje po prostu mają sto, sto pięćdziesiąt lat, pani Whistlow ostrzegała nas już wcześniej, że w tej dzielnicy bywa różnie, ale przecież tak nam się tu podobało, chcieliśmy zrobić tu dla nas dom…
- O! O właśnie! Pięknie powiedziane! CHCIELIŚMY. A teraz NIE CHCEMY! Dość tego. Wracam do matki. Jak się ogarniesz i wychodujesz sobie jaja, to możemy porozmawiać o możliwościach mieszkaniowych z dala od tego cmentarza i tej przeklętej ognistej klątwy! Rzygam już ogniem! Mam kurwa dość! – wypchnęła jeszcze z siebie trzaskając drzwiami samochodu. Chłopię westchnęło smętnie, nie próbując już dalej się pogrążać i zamiast tego poczłapał do góry, do swojego mieszkania.
Moody odczekała chwilę, po czym od niechcenia podeszła do budynku z zaciekawieniem przyglądając się opaleniom. Trop wydawał się niezły, a sama zainteresowana zastanawiała się, czy jest w tej okolicy jakiś mag-mugolak, który mógłby przybliżyć jej znaczenie starych instalacji i co mająwspólnego z piecem. Przez myśl przemknęło jej, że takie okna piwniczne nie pomieściłyby może i smoka, ale coś mniejszego, z drugiej strony nie miała czasu poświęcić tej myśli więcej czasu bo usłyszała za sobą bardzo życzliwe i zaintrygowane jej osobą powitnie:
– Dzień dobry dziecinko, czego Ci potrzeba? – zagadnęła do niej pomarszczona staruszka zgięta w pół i wsparta na sękowatej laseczce. Białe loczki wokół jej głowy upchnięte były ciasno, tworząc bardzo dobrze zorganizowaną aureolę podkreślającą wiek, ale czujne oczka obserwowały ją uważnie. Moody odniosła wrażenie, że prześwietlają ją na wylot, i mimo uśmiechu wcale nie jest to spojrzenie uprzejme.
– Robię… artykuł o starym cmentarzu. Ponoć jest nawiedzony, a właśnie tutaj jedna pani krzyczała na temat klątwy i chciałam do niej zagadać, ale zdążyła odjechać swoim pojazdem. – powiedziała szybko.
Charyzma ◉◉○○○ czy wzbudzę zaufanie staruszki tym kłamstwem i uzyskam od niej jakieś informacje
Rzut N 1d100 - 22
Akcja nieudana
Akcja nieudana