11 godzin(y) temu ✶
tu preludium
*
Nurkowanie na dnie morza prawdopodobnie nie było ulubionym zajęciem Atreusa, ale został w to bezczelnie wrobiony.
Brennie trzeba było oddać tyle, że jeśli koniecznie chciała zesłać kogoś na morskie dno – w celach innych niż zamordowanie go, co zapewne osiągnęłaby po prostu tak osobnika teleportując – nie miała wielkiego wyboru ofiar, które mogły to bez większego powodu zrobić. Szkolenie, eliksiry i mutacje sprawiały, że wojownicy tacy jak on mogli przetrwać dłużej bez powietrza niż normalny człowiek, mniej byli wrażliwi na temperatury, a przy tym był wytrzymały i cóż, doskonale pływał. Kilka zaklęć, rzuconych przez czarodziejkę, miało ułatwić całą procedurę, ale ich odpowiedni obiekt był kluczowy do powodzenia.
Żeby jeszcze zechciała wyjaśnić, dlaczego dokładnie to robi. Dość wyraźnie jednak kręciła. To znaczy kręciła wyraźnie dla kogoś, kto ją znał, bo niby koniecznie chciała skrzyneczkę, i skrzyneczka miała zawierać rzadki, magiczny przedmiot, zatopiony wraz ze statkiem, ale Brenna ucinała rozmowy odnośnie jej przeznaczenia, niezbyt chciała rozmawiać o szczegółach i w ogóle chętnie ucinała temat.
– Dzięki temu zaklęciu będziesz mógł oddychać pod wodą. Powietrza przy twoich potrzebach wystarczy przynajmniej na godzinę, ale to bezpieczne założenie. Może działać nawet do dwóch. Głębokość w tym miejscu jest taka, że do statku powinieneś dotrzeć nie dalej niż w kwadrans. W okolicy namierzyłam trzy wraki, jestem jednak prawie pewna, że chodzi o ten, ponieważ emanuje magią. Dzięki temu kolczykowi, możemy się komunikować… Kolchida przewoziła łupy wojenne, więc jeżeli cokolwiek cię zainteresuje i będzie dość lekkie, aby z tym wypłynąć, nie krępuj się. Spora szansa zarobić na tym więcej niż na uganianiu się za jakąś strzygą i nie będę musiała potem cię składać, bo prawie wypruła ci flagi – zrelacjonowała Brenna, pochylając się nad wodą z łódki i przypatrując falom tak, jakby widziała coś pod spodem. Może tę magię, którą miał emanować wrak. W tej chwili łódkę w miejscu utrzymywało też jej zaklęcie.
*
Nurkowanie na dnie morza prawdopodobnie nie było ulubionym zajęciem Atreusa, ale został w to bezczelnie wrobiony.
Brennie trzeba było oddać tyle, że jeśli koniecznie chciała zesłać kogoś na morskie dno – w celach innych niż zamordowanie go, co zapewne osiągnęłaby po prostu tak osobnika teleportując – nie miała wielkiego wyboru ofiar, które mogły to bez większego powodu zrobić. Szkolenie, eliksiry i mutacje sprawiały, że wojownicy tacy jak on mogli przetrwać dłużej bez powietrza niż normalny człowiek, mniej byli wrażliwi na temperatury, a przy tym był wytrzymały i cóż, doskonale pływał. Kilka zaklęć, rzuconych przez czarodziejkę, miało ułatwić całą procedurę, ale ich odpowiedni obiekt był kluczowy do powodzenia.
Żeby jeszcze zechciała wyjaśnić, dlaczego dokładnie to robi. Dość wyraźnie jednak kręciła. To znaczy kręciła wyraźnie dla kogoś, kto ją znał, bo niby koniecznie chciała skrzyneczkę, i skrzyneczka miała zawierać rzadki, magiczny przedmiot, zatopiony wraz ze statkiem, ale Brenna ucinała rozmowy odnośnie jej przeznaczenia, niezbyt chciała rozmawiać o szczegółach i w ogóle chętnie ucinała temat.
– Dzięki temu zaklęciu będziesz mógł oddychać pod wodą. Powietrza przy twoich potrzebach wystarczy przynajmniej na godzinę, ale to bezpieczne założenie. Może działać nawet do dwóch. Głębokość w tym miejscu jest taka, że do statku powinieneś dotrzeć nie dalej niż w kwadrans. W okolicy namierzyłam trzy wraki, jestem jednak prawie pewna, że chodzi o ten, ponieważ emanuje magią. Dzięki temu kolczykowi, możemy się komunikować… Kolchida przewoziła łupy wojenne, więc jeżeli cokolwiek cię zainteresuje i będzie dość lekkie, aby z tym wypłynąć, nie krępuj się. Spora szansa zarobić na tym więcej niż na uganianiu się za jakąś strzygą i nie będę musiała potem cię składać, bo prawie wypruła ci flagi – zrelacjonowała Brenna, pochylając się nad wodą z łódki i przypatrując falom tak, jakby widziała coś pod spodem. Może tę magię, którą miał emanować wrak. W tej chwili łódkę w miejscu utrzymywało też jej zaklęcie.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.