• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
Kwiecień 1972 r. || Henrietta & Iris || E cantu cognoscitur avis

Kwiecień 1972 r. || Henrietta & Iris || E cantu cognoscitur avis
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Henrietta Mulciber-Slughorn
#1
30.01.2023, 21:21  ✶  
E cantu cognoscitur avis
Każdy ptak po swojemu śpiewa
Szkocka posiadłość Henrietty Mulciber-Slughorn


ϯ ϯ ϯ

[Obrazek: house1.jpg]

ϯ ϯ ϯ

Istotą pracy nie była ciągła praca. Umysł potrzebował odpocząć, zregenerować się, wsiąknąć wiedzę, którą ostatnio nabył. Nieustanne bombardowanie umysłu nowymi informacjami sprawiało, że ten się szybciej wypalał. Nie mogła pozwolić na to, by zmęczenie intelektu połączone z bezsennością zniszczyło jej sprawność intelektualną. Dlatego od czasu do czasu wybywała do swojej szkockiej posiadłości, gdzie mogła odpocząć od pracy w Departamencie Skarbu. Nie zdarzało się to często. Ostatnio w ubiegłym roku, gdy czekała na informacje odnośnie swojego stanowiska pracy. Zawsze była spokojna, wysublimowana, nie angażująca się uczuciowo, lecz nie znaczyło to, że wewnętrznie była bezemocjonalna. Zawsze znalazłaby sobie inne zajęcie, gdyby straciła obecną pracę, ale tu było jej dobrze. Bardzo dobrze wręcz. Ostatni okres był jednakże niezwykle intensywny w życiu Henrietty. Ślub z Robertem. Przeprowadzka do jego domostwa. Pogrzeb Simone. Zawirowania w pracy w związku z wypadkiem Głównego Komornika. Intensywne nauki run, by móc wreszcie pojąć naturę pieczętowania.


Podjąwszy decyzję o krótkim wyjeździe i poinformowawszy o tym domowników okazało się, że jej przybrana córa również chętnie by się wybrała. Lenore była początkowo zaskoczona i sceptycznie nastawiona, ale skoro obie potrzebowały chwili samotności, to nie protestowała.

Gdy dotarły do niewielkiej posiadłości mającej ledwie trzy pokoje, salon i kuchnię, zastały całkiem zadbane domostwo. Skrzatka Mulciberów, Seral, została poproszona o doprowadzenie go do porządku. Nie była im później potrzebna. Henrietta nie była delikatną panienką, która w ręku nie miała chociażby patelni. Poradzą sobie same.


Odchyliła głowę do tyłu. Jej rude, lśniące włosy zsunęły się z ramion i lekko opadły. Przymknęła oczy. Wargi lekko rozchyliła. W prawej ręce trzymała kryształową szklankę z whisky. Lewą właśnie podniosła do ust, by pociągnąć z cygara — niespiesznie, jakby miała całą wieczność na tę czynność. Przez dłuższą chwilę trzymała dym w ustach, by przy jego wypuszczeniu z lekka zmrużyć oczy. Nie podniosła jednak głowy. Trwała w tym zamyśleniu jakby całkowicie odcięła się od rzeczywistości. I tak zresztą było. Całkowicie się temu poddała. Jakby jej tam nie było.

Mogłaby najpewniej nie dostrzec obecności Iris.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Iris Mulciber
#2
31.01.2023, 10:50  ✶  

Korzystając z kilkudniowego urlopu w pracy, rozplanowała sobie dni na odpoczynek i naukę. Choć ostatnio nie miała głowy do tego, musiała nadrobić materiał, bo wiedza o hipnoterapii cały czas ewoluowała. Chciała być jedną z lepszych hipnoterapeutek i dążyła do otwarcia własnego gabinetu. Niestety, trochę czasu jej to zajmie, ale jest młoda, dość pracowita, a przede wszystkim dążąca do wyznaczonych sobie celów. Choćby po trupach.


Kiedy Iris podsłyszała, że jej macocha wyjeżdża na kilka dni, skorzystała jednak z okazji, by "uciec" z domu. Nie miała ochoty na spędzanie czasu z ojcem i kuzynem. I teraz nasuwa się pytanie, co gorsze. Bycie pod jednym dachem sam na sam z nimi, czy chwilowy odpoczynek z macochą. Oczywiście nie miała do niej jakichś obiekcji, po prostu ich relacja jest... Skomplikowana? Może trochę.
Po śmierci matki, Iris robiła wszystko, by usunąć z pamięci jeden z najbardziej bolesnych momentów swojego życia. I jak już wychodziła na prostą, ojciec oznajmił jej, że za niedługo pojawi się kobieta, którą poślubi. Można by pomyśleć, że zrobił to celowo, jakby próbował psychicznie wykończyć córkę, ale wszyscy dobrze wiedzą, że jest idealnym manipulantem i ot tak, nie uda mu się jej pozbyć.
Iris jak na dwudziestopięciolatkę miała silne zdrowie psychiczne. Dlatego w końcu zbuntowała się przeciwko ojcu i zaczęła podążać swoją drogą. Robienie mu po złości weszło w nawyk, więc sam Robert nie zwracał na to zbytniej uwagi.


Z racji tego, że każde wakacje spędzała we Francji — bo ojciec wysyłał ją tam do rodziny, żeby móc nie patrzeć na jej śliczną buźkę — dopiero teraz mogła poznać uroki posiadłości Henrietty. Wcześniej nie miała zbytniej okazji, bo jednak szkoła i praca były dla niej ważniejsze. Miała tylko nadzieję, że nie będzie kulą u nogi i obie odpoczną psychicznie i fizycznie od zgiełku i wszystkich niekomfortowych sytuacji.
Swoje pierwsze kroki skierowała na taras, z którego był malowniczy widok na ogród. Na twarzy młódki pojawił się minimalny, ledwo dostrzegalny uśmiech, który mógł świadczyć o chwilowym rozluźnieniu.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Henrietta Mulciber-Slughorn
#3
05.02.2023, 18:53  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.02.2023, 18:54 przez Henrietta Mulciber-Slughorn.)  

Choć Henrietta krótko znała Iris i tak naprawdę nie miała okazji jej dobrze poznać, to jednak miały przynajmniej jedną wspólną cechę. Ambicję. Chęć rozwoju. I właśnie to w swojej przybranej córze dostrzegła. To chyba właśnie to sprawiło, że ją w jakimś sensie zaakceptowała. Trudno tu bowiem mówić o jakiejś akceptacji lub nie, skoro sama Iris już była dorosła i tak naprawdę nie przeszkadzała Lenore. O ile oczywiście nie czyniła jakichś… Rzeczy, które wywoływały zbyt duże poruszenie. Henrietta nie lubiła kobiet głośnych i zbyt atencjonalnych.

Chwilowa ucieczka z domu była czasem potrzebna. Dobrze od czasu do czasu zmienić otoczenie i towarzystwo. Sama Henrietta również niechętnie przebywała w towarzystwie Roberta. Aż nadto było widać, że chciałby uczynić z niej swoją kukiełkę u boku, która jedynie stoi i się ładnie uśmiecha — nieważne jak bardzo by ją sponiewierał. Choć była zbyt silna, by przejmować się takim zachowaniem w większym stopniu, to jednak na dłuższą metę było to męczące. Jakby nie miała innych zmartwień!

Co do samej Iris, to na ten moment była jej bardziej obojętna. Nie żywiła do niej żadnych konkretnych uczuć. Widywały się tak rzadko, że ciężko było o wypracowanie jakiejkolwiek relacji — czy tej złej, czy dobrej. Jeszcze nawet nie miała okazji dobrze zauważyć jak miewają się stosunki między Iris, a Robertem. Choć oczywiście słyszała pewne plotki. Lenore wiedziała jednak, że plotki swoje, a życie swoje. Najlepiej było pewne rzeczy poznać i odczuć na własnej skórze.

W żadnym wypadku Iris nie była jej kulą u nogi. Przez większość czasu same sobie zajmowały czas nie przejmując się sprawami drugiej. Dopiero gdy już znalazły się na miejscu, miały okazję się do siebie zbliżyć. Lub nie. To był dobry czas, by mogły się wzajemnie poznać i określić czy się polubią.

Henrietta jeszcze dłuższą chwilę siedziała w fotelu ze skrzyżowanymi nogami. Po jakimś czasie jednak podniosła głowę. Znów zaciągnęła się z cygara. Gdy wypuszczała dym, spojrzała w okno dostrzegając na tarasie córę Roberta. Przyjrzała się jej oceniając ubiór, postawę, gesty. To wszystko wpływało na to, jak ją widzieli inni. I jak ona sama chciała być postrzegana. Wstała. Sięgnęła po drugą szklankę, a następnie po karafkę z whisky i ją zalała. Dorzuciła dwie kostki lodu. Z cygarem w ustach i szklankami w obu rękach, swojej i dla Iris, wyszła z salonu.

Po chwili znalazła się obok niej podając szklanicę.

— Tuszę, że ci się podoba. 

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Henrietta Mulciber-Slughorn (732), Iris Mulciber (323)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa